Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam zdiagnozowaną amnezję dysocjacyjną, a przy tym depresję, OCD i zaburzenie z somatyzacją.

Moje pytanie dotyczy zaburzeń dysocjacyjnych. Mam zdiagnozowaną amnezję dysocjacyjną, a przy tym depresję, OCD i zaburzenie z somatyzacją. Problem polega na tym, że w moim wypadku amnezja to jedynie objaw. Mam bardzo duże zaniki pamięci - nie pamiętam twarzy, wydarzeń, mam problem skojarzyć, co działo się w ciągu dnia. Zdarzało mi się również mieć całkowity blackout, podczas którego robiłam rzeczy, o których zupełnie nie pamiętam - było tak kilka razy. Mam spore wahania nastrojów.. znajomi mówią czasem, że rozmowa ze mną jest jak gra w sapera, bo nigdy nie wiadomo, jak zareaguję. Z tego co mówiła terapeutka, przy diagnozie amnezji dysocjacyjnej nie pamięta się raczej konkretnie traumatycznego wydarzenia. To nie jest prawdą w moim wypadku. Zaczęłam prowadzić dziennik i zapisywać zmiany w nastroju. Udało nam się dojść do tego, że mam dysocjacyjne części osobowości, ale nie jest to osobowość wieloraka. Niezbyt wiem, jak się do tego ustosunkować. Potrzebuję jakiejś porady, w jakim kierunku powinnam się udać. Ktoś zasugerował mi coś, co nazywa się OSDD1-A. Niedługo mam kontrolną wizytę u psychiatry. Powinnam poruszyć ten temat? Jak go ugryźć? Strasznie boję się odrzucenia moich niepokojów.
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Cześć YS,

Nie wiem, skąd jesteś, ale ostatni czytałam o czymś, co i Ciebie może zainteresować: https://www.e-psyche.eu/pl/projekty-w-trakcie-realizacji/trauma

Udział w tym projekcie jest bezpłatny, EMDR to prężnie rozwijająca się technika o obiecujących efektach stosowania właśnie w takich przypadkach, jaki opisujesz. Na stronie jest on bardziej szczegółowo opisany, jednym z korzyści jest lepsze zrozumienie swoich nietypowych doświadczeń lub objawów oraz uzyskanie szczegółowego raportu z przeprowadzonych badań. Może warto sprawdzić :)

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

borderline

Darmowy test na osobowość borderline (EDGE25-Q)

Zobacz podobne

Mam lęki związane z tym, że boję się, że przestanę widzieć, bądź że zobaczę jakieś światełka.
Mam lęki związane z tym, że boję się, że przestanę widzieć, bądź że zobaczę jakieś światełka. Obawiam się też, że to mogą być omamy. Bardzo skupiam się na myśleniu nad tym, całe dnia wpatruje się w ścianę i patrzę czy coś się nie robi albo zobaczę jakieś światełka i już zaczynam się bać. Wpadam w straszna panikę do takiego stopnia że mnie wszystko boli i nie chce mi się już żyć. Biorę coaxil 2 tyg ale mam wrażenie że działa to jeszcze gorzej na mnie. Nie wiem co mam robić.
Mam mgłę mózgową, brak myśli w głowie, często też działam jak automat bez zastanowienia.
Dzień dobry. Mam taki problem... Coś dziwnego się ze mną dzieje. Opiszę przykłady, bo nie nie potrafię tego nazwać. Mam mgłę mózgową, brak myśli w głowie, często też działam jak automat bez zastanowienia. Zdarza się, że gubię słowa albo mówię do ludzi, a oni nie wiedzą, o co mi chodzi. Działam jakbym była we śnie. Miałam 3 sytuacje w mieście, którym bywam często, że błądziłam. Szłam wiele razy tą ulicą, nagle nie wiedziałam, w którą stronę iść. Szłam w dobrym kierunku, lecz wydawało mi się, że to nie tędy droga, zawróciłam i szłam w inną stronę, i tak kilka razy chodziłam. Po kilku minutach poszłam w dobrym kierunku i doszłam do celu. W innym małym mieście szłam i nie umiałam trafić do celu. Szłam przed siebie, nawet nie wiem ile kilometrów, ale dość kawałek i nagle znalazłam się w innym mieście...zwróciłam, i po dłuższej chwili trafiłam do celu. W innym mieście ulica wydawała mi się znajoma, że już szłam tą ulicą, ale jak się później skapłam, szłam nie tędy, co trzeba, zdałam sobie sprawę z tego dopiero po kilku minutach drogi. Ale najważniejsze, że doszłam do celu. 😉 Byłam u neurologa, ale o tym, że w innym mieście błądziłam, mu nie powiedziałam. Zlecił mi badania w tym też rezonans magnetyczny głowy z kontrastem i w normie. Żadnych niepokojących zmian. Powiedział, że z neurologicznego punktu widzenia wszystko jest ok. Skierował mnie na rozmowę do psychologa, bo stwierdził zaburzenia procesów poznawczych. Byłam u psycholog, robiła mi testy, nic nie powiedziała. Pytała mnie o rodzeństwo, ile lat ma moja siostra. Powiedziałam jej inny wiem niż w rzeczywistości dopiero po godzinie skapłam się, że źle jej powiedziałam. Zapytała o porę roku, odpowiedziałam, że wiosnę, a było lato. Jeżdżę pociągiem często do innego miasta. Na pociągu pisze przez jakie miejscowości jedzie. Pytam się obcych ludzi po 3 razy czy ten pociąg jedzie przez moją miejscowość, bo nagle ogarnia mnie lęk, że weszłam do innego pociągu i nie dojadę do celu, nie zawsze tak jest, takie mam napady. Ale ludzie patrzą na mnie jak na wariata. Czasami idę nie w tą stronę zawracam i idę dalej. Nie wiem, co się dzieje. Często odpowiadam nie na temat. Gdy ludzie pytali mnie o drogę, zorientowałam się, że złą drogę im podałam, a potem myślę, że tak nie było, choć dobrze znam to miejsce, czasami mówię cześć kilka razy tej samej osobie, którą widziałam. Ludzie mają mnie za wariatkę. Może nią jestem. Często wydaje mi się, że słyszę swój tel jak dzwoni idę sprawdzić, ale nic nie ma na nim. Często odwracam się drogą, bo mam wrażenie, że ktoś mnie woła. Nie zawsze tak jest. Nie piję alkoholu, narkotyków też nie biorę. Mam zdiagnozowane hasimoto. Mam 37 lat. Co się ze mną dzieje??
Jak radzić sobie z zaburzeniami orientacji czasowej przy schizofrenii?

Czas ostatnio płynie jakby w zupełnie inny sposób. 

Czuję, jakby coś wyznaczało jego rytm – mija za szybko albo za wolno, a ja gubię się w tym kompletnie. Mam wrażenie, że ten chaos ma związek z moją schizofrenią. Nie wiem, jak to ogarnąć, bo przez to wszystko totalnie rozwaliłam swój harmonogram. Zapominam o spotkaniach, spóźniam się, czasem nawet pomijam jedzenie czy sen, bo tracę orientację w ciągu dnia.

Co może mi pomóc w takich sytuacjach?

Część 2. - siostra nie chce otrzymać pomocy - objawy.

Część 2. Jak pomóc siostrze w depresji po stracie mamy, gdy odrzuca wsparcie? 
Dziękuję bardzo za odpowiedź na problem jaki opisałem. Mam świadomość, że nie jest to łatwe, gdy pomoc się odrzuca mimo moich starań. Sporo się naczytałem jak można sobie radzić w takich przypadkach. Z tego co się mogłem zorientować to jedyną pomoc. Jaką chciała by uzyskać to stała obecność z nią pod jednym dachem.( nie wypowiada tego wprost), ale daje do zrozumienia. Sądzę, że i ona jak i ja wiemy, że jest to nie możliwe. Siostra przez 30 lat do śmierci mamy mieszkały razem. Teraz zostając sama ma wielki problem z poradzeniem sobie gdy te problemy zaistniały. Odległość jaka nas dzieli uniemożliwia częsty kontakt. Ja także mam swoją rodzinę, a będąc po 70-tce nie jest to łatwe. W pierwszym wpisie nie wymieniłem objawów, bo nie sądziłem, że odpowiedź uzyskam. 
Teraz w punktach wymienię z czym siostra się mierzy, a ja jestem pod ścianą. 
1.Zaczęło się od cmentarza gdzie po śmierci przez kilka lat raz albo dwa razy dziennie tam się pojawiała. 
2. Wspominała, że często jej ktoś tam na grobie robi na złość. Było tego dziesiątki przypadków. Aż się nie chce wierzyć, że coś takiego mogło się zdarzyć. 
3. Stale ją ktoś śledzi. Na cmentarzu są ukryte kamerki i każdy jej krok jest śledzony. Musiał bym tu dziesiątki zdarzeń opisać. 
4. Doszło do tego, że robi ktoś na złość nawet obcej osobie na jej grobie, z którą złapała kontakt na cmentarzu. 
5. Będąc w kościele też ktoś ją śledzi i za nią chodzi. 
6. Zostawia ktoś ślady na jej drzwiach i ścianach w klatce. 
7 Okna wychodzą na ulicę odległą ok 500 m i z tej odległości ktoś jakimiś promieniami świeci jej do mieszkania. 
8.Nieustannie słyszy w mieszkaniu jakieś szumy. Nie daje sobie przetłumaczyć (jak delikatnie tłumaczę) że to może pochodzić zza ściany gdy sąsiedzi puszczają wodę. 
9. Z górnego piętra schodzi po balkonach na jej balkon i kruszy beton. 
10. Zostawia widoczne ślady na tym balkonie. Zainstalowała kamerkę aby się nagrało kto tam na ten balkon wchodzi. 
11. Mieszkanie jak wspomniałem przerobione na ciemnie. Wszystkie okna szczelnie pozatykane kocami. 
12. Stale z miotłą w ręce. Zamiata i ustawia przedmioty wg. swojej potrzeby. Gdy coś przestawię za chwilę jest ponownie poprawione. 
13. Ktoś zamontował na drzewie kamerkę i śledzi co ona w mieszkaniu robi. 
14. Ostatnia moja grudniowa wizyta u siostry odbyła się dzięki wiadomości od jej sąsiadki. Nie dzwoniła ze swojego telefonu. 
15. Dopiero u niej dowiedziałem się, że zlikwidowała telefon, bo przez niego dostają się przez mury jakieś impulsy, które ją kłują po całym ciele. 1
6. Zlikwidowała kablówkę bo przez TV także jakieś niewidzialne prądy się do mieszkania dostają. 
17. Nie ma żadnych znajomych. Kilka osób zostało wyeliminowanych gdy radziło jej aby starała się dotrzeć do specjalistów. 
18. Najgorsze są wieczory. Wtedy czarne myśli ją nachodzą. Potrafi do 1 w nocy przesiedzieć w fotelu. Jakieś kłucia ma po całym ciele. Jak to pokazuje to dreszcz po głowie przechodzi. Kładąc się wieczorem przykrywa szczelnie głowę poduszką i tak śpi do rana.  
Wspominając w pierwszym wpisie o tej "ciemności" Miałem na myśli jej słowa, że chciałaby się z mamą połączyć. Siostra po UJ. wykształcona mądra, ale w kontakcie, obecnie bardzo trudna. Brat mieszkając za granicą miał z nią kontakt telefoniczny. Obecnie już jest to nie możliwe. PS. Jestem jedyną osobą na którą padło by podejrzenie. Gdybym poza jej wiedzą poinformował instytucję chcącą jej pomóc. Jak wspomniałem ona nie chce żadnej pomocy bo uważa że chorą nie jest i każdy kto tak mówi to źle jej życzy. Waldek

Jak pomóc przyjaciółce z podejrzeniem schizofrenii paranoidalnej i myślami samobójczymi

Hej, generalnie to przepraszam, jeżeli wpis będzie za długi lub zbyt chaotyczny, ale już kończą mi się opcje, więc prosiłabym o porady. Bliska mi koleżanka najprawdopodobniej cierpi na schizofrenię paranoidalną (jeszcze nie dokonali jej diagnozy, ale leki, które bierze + objawy wskazują na coś ze spektrum schizofrenii) i coraz bardziej nie chce się leczyć. Jest aktualnie na leczeniu farmakologicznym (nie mam pojęcia, jakie konkretnie leki przyjmuje), aczkolwiek coraz częściej mi mówi, że chce je odstawić, bo nie czuje, jakby jej to pomagało, zamiast tego opowiada mi o swoich wizjach świata, że chciałaby wrócić do głosów, które ją prowadziły albo zespolić się ze swoją wizją rzeczywistości i postaciami, które widuje w snach, poprzez próbę samobójczą (nie powiedziała mi, jak i kiedy ma to zamiar zrobić, po prostu, że to doprowadzi ją bliżej do jakiegoś tajemniczego konceptu, który ma w głowie). Warto też wspomnieć, że uczęszczała do psychologa przez parę miesięcy, ale ostatnio chyba dostała silnej awersji po jednej wizycie i kompletnie zatraciła chęci i jakąkolwiek wiarę w dalsze uczęszczanie tam, ponieważ jak to określiła, nie czuje, żeby jej to pomagało. Generalnie też z tego, co wiem, to oprócz potencjalnej schizofrenii przez życie towarzyszą jej również stany depresyjne i co jakiś czas w roku przechodzi różne epizody z tym związane. Naprawdę chciałabym jej jakoś pomóc, próbuję ją namówić do zmiany specjalistów, jeżeli jej nie odpowiadają i utwierdzać w przekonaniu, że leki na dłuższą metę jej pomogą, ale mam wrażenie, że to jest wszystko na nic. Jej rodzice też są psychiatro-sceptyczni (niestety zaściankowość z mniejszych miejscowości się tutaj pojawia), ponieważ nie chcą nawet słyszeć o tym, że ich córka może być chora na schizofrenie i żyją w silnym wyparciu odnośnie do tego tematu. Nawet doszło do sytuacji, gdzie stwierdzili, że leki już nie są jej dłużej potrzebne i przestali je jej dawać, co skończyło się nieprzyjemnie i chyba od tamtego czasu już nie próbują takich radykalnych akcji, ale myślenie, o którym wyżej wspomniałam, nadal pozostaje, co za tym idzie, nie kontrolują jej leczenia aż tak, pomimo zachowań, których się podejmuje (np. odstawianie leków na własną rękę). Z tego, co wiem, to aktualnie jestem jedyną osobą, która tak dokładnie wie o przebiegu jej choroby (od niej samej) i czuję się trochę zobowiązana, aby coś z tym zrobić, ponieważ nie chcę, żeby ważna dla mnie osoba skończyła martwa. Zaznaczę jeszcze, że niestety nie jestem nikim z pobliża, ponieważ mieszkam od niej 3h drogi, tak naprawdę stały kontakt na co dzień mamy tylko telefonicznie i smsowo. Mam w teorii kontakt do jej koleżanek, które mieszkają blisko niej, ale one nic kompletnie nie wiedzą o jej chorobie i też sama mnie prosiła, abym nikomu nie mówiła o tym. Przechodząc do sedna, po wstępnym zapoznaniu się z moją historią, to chciałabym odnaleźć jakieś porady albo rozwiązanie jak namówić taką osobę do leczenia psychiatrycznego i terapii albo może gdzie zgłosić taki przypadek, gdzie faktycznie już miałoby dojść do tragedii? (np. jak wyżej gdzie pisałam o tym, że myśli o próbie samobójczej). Myślałam, żeby napisać do jej rodziców o tym, ale nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, bo może się to skończyć dwojako i zamiast jej pomóc, jeszcze bardziej jej zaszkodzę. Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.

zaburzenia osobowości

Zaburzenia osobowości - objawy, diagnoza i metody wsparcia

Zaburzenia osobowości mogą znacząco wpłynąć na codzienne życie. Objawiają się trudnościami w relacjach i nieadekwatnymi reakcjami. Rozpoznanie problemu i profesjonalna pomoc są kluczowe dla poprawy jakości życia osób zmagających się z tymi zaburzeniami.