Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy ADHD wpływa na powikłania zdrowotne w przyszłości?

Czy ADHD wiąże się z powikłaniami w przyszłości? Czy jeśli ktoś miał stwierdzone zabrudzenia jako dziecko, potem może mieć problemy związane z tymi zaburzeniami?
Anna Niezabitowska

Anna Niezabitowska

ADHD należy do zaburzeń neurorozwojowych co upraszczając można określić jako pewien specyficzny sposób funkcjonowania mózgu. ADHD z dzieciństwa jest obecne nadal w życiu dorosłym ale osoba może w toku życia nauczyć się całkiem dobrze radzić z trudnościami wynikającymi z jego własnego wzorca funkcjonowania. Jeśli ma pracę adekwatną do umiejętności i własnej dynamiki, sprzyjające otoczenie i niezbyt nasilone objawy może funkcjonować bez większych trudności. Przy dużym nasileniu objawów i braku możliwości do nabywania umiejętności radzenia sobie z nimi i rozumienia ich wpływu na codzienne funkcjonowanie problemy będą obecne. Nasilenie trudności to kwestia bardzo indywidualna.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Małgorzata Jabłońska

Małgorzata Jabłońska

Dzień dobry! ADHD może wiązać się z trudnościami czy nawet powikłaniami, w przyszłości, jeśli nie zostanie odpowiednio zaopiekowane. Dorośli z ADHD mogą doświadczać problemów z organizacją, impulsywnością czy regulacją emocji, ale:

- właściwa psychoedukacja

- dostosowanie środowiska życia i pracy

- wsparcie najbliższych

- wdrożenie leków (jeśli jest taka potrzeba),

pomagają skutecznie radzić sobie z objawami. W toku życia, objawy mogą fluktuować (to kwestia indywidualna), natomiast wypracowanie własnych strategii radzenia sobie z ADHD znacząco poprawia jakość życia.

Pozdrawiam,

Małgorzata Jabłońska

Psycholog & ADHD Coach

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Problemy finansowe i różnice osobowościowe w związku z osobą z ADHD i zespołem Aspergera
Hej, od 10 miesięcy jestem w związku ( po dłuższej przerwie, 5 latach bycia singielką), uważam że budujemy zaangażowaną i wartościową relacje, natomiast w aspektach finansowych totalnie się rozmijamy. Ja zarabiam 2 razy mniej, natomiast jestem rozliczana co do złotówki np. z rzeczy które kupiliśmy razem na wyjeździe, rabatów (tutaj sytuacja - kupujemy wspólnie prezenty i on daje rabat- który jest warty 100 zł voucher, a potem chce rozliczać się jakby to była gotówka), ja nie jestem taka drobnostkowa i mam ciarki by wszystko tak dokładnie wyliczać, nie widzę przyszłości tej relacji w tym aspekcie, a jednocześnie nie zwiększę na tyle swoich zarobków by dorównać partnerowi, czuję się słabiej z tym o przy takich rozliczeniach się to nawarstwia, komunikowałam o tym, ale przy każdej kolejnej sytuacji jest coraz gorzej. Partner ma zdiagnozowane ADHD i zespół aspergera. W dzieciństwie był rozliczany i tak wyglądał jego dom. Wiem że lubi wszystko zapisywać i analizować, natomiast w kwestii finansowej dla mnie nie czuję się bezpiecznie. Nie chcę by moje życie tak wyglądało. On mówi, że dla niego to tylko liczby i nie ma to wartości emocjonalnej, chce mieć odchaczone. Ja byłam nauczona żeby dawać coś innym bezinteresownie. Jednego dnia dostaje od niego 300 zł jakiś prezent do spodni, a kolejnego jestem rozliczana o 50 zł za jakieś inne kwestie. Sama też umiem dawać, robić niespodzianki, dzielić się ale w wolności i bez nadmiernego kontrolowania i liczenia. Nie wiem co robić, czy warto pójść na konsultacje dla par? Próbujemy rozmawiać ale był kolejny wyjazd i jak np. Wg postanowień nie rozliczaliśmy się już za drobne gastronomiczne rzeczy (woda do picia, kawa itp.), to teraz wyszła sytuacja z tym rabatem. Mam obawy o przyszłość z tą osobą, kiedy dojdzie do poważnych decyzji. Zdaję sobie też sprawę z zaburzeń i diagnozy, natomiast nie wiem czy to się kiedykolwiek zmieni, a mi ciężko się przestawić na poczucie bycia rozliczania co do grosza za wyznaczone rzeczy i jest mi z tym ciężko.
Flashbacki z dzieciństwa w terapii ADHD - znaczenie i przygotowanie do ekspozycji
Witam wszystkich. Chciałabym się zwrócić do Państwa z pewnymi pytaniami, ponieważ nie mam komu ich zadać, a wiadomo, profesjonaliści znają się na tych sprawach najlepiej. :) Nakreślając krótko sytuację: Jestem od prawie roku w terapii poznawczo-behawioralnej, a to, co mnie na nią przywiodło to chęć pracy nad swoimi objawami ADHD oraz trudnościami związanymi z ADHD mniej lub bardziej bezpośrednio, jak np. RSD (Rejection Sensitivity Dysphoria) i perfekcjonizm, ale terapeutka zahaczała także o inne rzeczy, jak np. moje dzieciństwo i traumatyczne doświadczenia w życiu dorosłym. Zdecydowałam, by najpierw zająć się ADHD, a później innymi rzeczami i dlatego to właśnie zaburzenie było naszym głównym wątkiem, a inne tematy nie były omawiane nader szeroko, ale też nie były traktowane pobieżnie - coś po środku tych dwóch. Mam poczucie, że zbudowałam ze swoją terapeutką silną, głęboką relację terapeutyczną (oczywiście przestrzegając odpowiednich granic tejże relacji), czuję się do niej przywiązana jako do terapeuty, mam do niej pełne zaufanie, daje mi ogrom wsparcia, ciepła, mam wrażenie, że naprawdę mnie rozumie i widzę to chociażby po tym jak doskonale mnie "czyta" nawet gdy nic nie mówię, a w tym wszystkim ma również wyczucie, kiedy mnie lekko popchnąć, a kiedy dać mi czas i przestrzeń, konfrontuje moje szkodliwe schematy, komunikuje się jasno i stanowczo bez owijania w bawełnę, ale też bez wywierania presji, czy forsowania. Pierwsza rzecz, która mnie bardzo zastanawia to - ja ogólnie będąc już osobą pełnoletnią nie pamiętałam w zasadzie swojego dzieciństwa, oprócz wydarzeń, które były traumatyczne lub pojedyncze wydarzenia, które sprawiły, że byłam bardzo szczęśliwa. To było dosłownie z sześć wspomnień na krzyż, a poza tym czułam się tak, jakby ten etap życia się w ogóle nie wydarzył, czarna dziura. Z kolei parę dni temu zaczęłam mieć flashbacki z dzieciństwa, sięgające nawet do czasów, gdy miałam 5 lat. W losowych chwilach dnia, gdy moja głowa była w zupełnie innym miejscu, nagle miałam przebłysk jakiejś sytuacji z dzieciństwa, natomiast owe przebłyski to zaledwie fragmenty jakichś rozmów, albo jeden konkretny obraz, często połączony z konkretnym zapachem, ale nie zawsze. Dopiero gdy staje mi to przed oczami przypominam sobie, że to faktycznie miało kiedyś miejsce, a nigdy wcześniej o tym w ogóle nie pamiętałam. Niestety, nie są to przyjemne wspomnienia. Są to albo trudne rzeczy, albo wręcz traumatyczne (przemoc). Dlaczego właśnie teraz te flashbacki się pojawiają i po co? Czy to oznacza, że terapia działa i coś mi "magicznie" odblokowuje, czy może coś jest nie tak? A drugie moje pytanie dotyczy stricte pewnej metody terapeutycznej. Otóż, ostatnio wyznałam terapeucie pewien swój sekret, o którym poza nią wie jedynie moja przyjaciółka, z którą się znamy dziesięć lat. Jednym z ostatnich flashbacków była właśnie tamta sytuacja, to mnie nakłoniło do podzielenia się tym z terapeutą, ponieważ potrzebowałam usłyszeć od kogoś obiektywnego, czy tamto zdarzenie było "normalne", czy przemocowe (spoiler: było przemocowe i złe pod każdym względem) i zważywszy na fakt, że kończył nam się czas, terapeutka powiedziała, że będziemy ten wątek rozwijać na kolejnych sesjach oraz wykonamy ekspozycję na najbliższej, po czym zajęła się moimi emocjami, by mieć pewność, że wyjdę z gabinetu w dobrym stanie, toteż nie było jak dopytać o pewne kwestie. Pytanie do Państwa - czego mogę się spodziewać na najbliższej sesji? Na czym może polegać taka ekspozycja? W teorii wiem, że jest kilka jej rodzajów i jaki ma cel ta technika, ale chciałabym poznać Państwa przewidywania jako ludzi, którzy tym narzędziem operują na co dzień. Czy będę musiała opowiadać o tym wydarzeniu bardzo szczegółowo np? Nie ukrywam, stresuje mnie taka wizja. Z góry dziękuję za każdą odpowiedź i pozdrawiam!
Witam. Mam 40 lat i po rozwodzie byłam zmuszona zamieszkać z mamą -ma 66 lat. Zachorowała na stwardnienie rozsiane.
Witam. Mam 40 lat i po rozwodzie byłam zmuszona zamieszkać z mamą -ma 66 lat. Zachorowała na stwardnienie rozsiane. Jest to choroba neurologiczna, robią się zmiany w mózgu, niedowład ciała itp.bierze leki. Od tego czasu koszmar z nią mieszkać - ja płacze co chwila, mój tato -facet do tej pory silny ma już kłopoty z sercem na tle nerwowym. Oskarża go, że ma kochankę, za dużo jedzenia kupuje, grzebie mu w rzeczach prywatnych, wyzywa. Ja przez nią wpadłam w nerwicę - biorę od psychiatry leki na uspokojenie, bo mówi, że ja się kurwie z własnym ojcem, że jestem głupia i mam twarz downa. Moje dziecko 13-letnie wyzywa od głupich idiotek, pojebanych - bo ma lekki stopień niepełnosprawności intelektualnej. Dostałam taki płyn od mojej lekarki, że mam to dolewać matce na te urojenia - ale nic nie pomaga. Ona nas tu wykończy. O leczeniu psychiatrycznym nie chce słyszeć, bo to my jesteśmy pojebani jej zdaniem. Co robić? Błagam o pomoc. Pozdrawiam.
Jestem DDA po ciężkim przemocowym związku, po którym mam synka z autyzmem.
Jestem DDA, jestem też po ciężkim przemocowym związku. Po tym związku mam synka z autyzmem. Nowy partner właśnie ze mną zerwał po 2 latach. Powód, nie chce mieć takiego życia, jakie mam ja. Nie widzę nic złego w moim podejściu do życia, muszę iść uparcie do przodu, pokonywać przeszkody, bo one zawsze będą. Czy jest szansa, że znajdę jeszcze kogoś, kto mnie pokocha? Czy moje dziecko poradzi sobie beze mnie, kiedy mnie braknie?
Muszę podjąć jakieś kroki, tylko mam problem, w którą stronę zacząć diagnozę
Od dłuższego czasu borykam się z poniższymi objawami... Muszę podjąć jakieś kroki, tylko mam problem, w którą stronę zacząć diagnozę... Nie pamiętam nic i zapominam na bieżąco. Uświadamiając sobie amnezję, okazało się, że nie pamiętałam nigdy. Żyję w odrealnionych świecie. Myśli: - nie wiem nic, przerastają mnie najprostsze działania matematyczne, nie posiadam wiedzy szkolnej (wg mnie nie miałam jej nigdy) szkołę skończyłam, ale moja edukacja zakończyła się na maturze. - nie zapamiętuję nic, nie mogę nauczyć się nic nowego. Nie zdane studia, prawo jazdy, wiedza, która potrzebna jest mi do pracy (współpracownicy zauważają spadek mojej wiedzy, koncentracji- gorszą pracę) - czuję się coraz głupsza - moja wiedza nigdy nie była na odpowiednim poziomie (wydaje mi się, że znam powód tego stanu) - zawsze byłam osobą bojaźliwą, wstydliwą, zawsze miałam problemy z występami publicznymi, koncentracją, nauką - koncentracja na poziomie 2 (w skali 1-10) – byle co mnie rozprasza - odkładam prace na później (licząc, że zniknie), po czym „wraca” i moje nerwy wrastają przez to, że mam mniej czasu na jej wykonanie - w głowie kłębią mi się różne myśli niepozwalające mi normalnie funkcjonować. Myśli są różne- w momencie, gdy przychodzi myśl, że nic nie pamiętam, oblewa mnie zimny pot i przypominam sobie rzeczy, które nie mają związku z obecną sytuacją (wakacje, wyjazd sprzed 2 lat, jakaś sytuacja z dzieciństwa- baaardzo różne rzeczy). Wydaje mi się, że od dłuższego czasu borykam się z fobią społeczną - unikam kontaktu osobistego, wolę załatwić przez telefon/maila, wszystkie wystąpienia publiczne (szkoła/matura ustna/praca- czerwienię się, nie mogę z siebie wydusić słowa, stres na maxa- blokada organizmu) Być może na mój stan ma wpływ wychowanie przez matkę z nerwicą (niezdiagnozowaną i nieleczoną). „Nerwowe” myśli sprawiają, że mam problem z wymową (zdarza się zapominać słów, seplenić) , mam problem z pisaniem na klawiaturze (mylę przyciski). Mało się odzywam (ubogie słownictwo, przez brak pamięci nie jestem w stanie porozmawiać o książkach, filmach, wspomnieniach, wydarzeniach…). Oprócz tego: - Często wieczorem napady lęku (drętwienie rąk, ból głowy, kręcenie w głowie, podwyższony puls…) - obojętność - ogólnie gorsze samopoczucie - częste bóle głowy - rozdrażnienie - nie mogę zorganizować sobie pracy - problem z czytaniem instrukcji - brak nadpobudliwości ruchowej - nie mogę się skupić na jednej rzeczy(odkładam jedno, robię drugie co skutkuje „zawalaniem tematów i problemami) - zapominam wszystko od razu po wykonaniu - w czasach szkolnych problem z nauką języków, nauki wiersza na pamięć, nauki do egzaminów, sprawdzianów. Praktycznie moja edukacja się „ jakoś ślizgała” poza jedną poprawką zakończyłam i jakimś cudem zdałam maturę. Studiów niestety mimo 3 prób nie udało się. Wiedza dotycząca zdania prawa jazdy- również zakończona niepowodzeniem… Dotarło do mnie dopiero niedawno, że to nie moja wina – moim zdaniem to brak wsparcia i diagnozy w dzieciństwie co „zaowocowało” moim stanem w dorosłości. - mam wrażenie, że mój stan z dnia na dzień się pogorsza
mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.