Left ArrowWstecz

Miałam zdiagnozowany ostry epizod psychotyczny z objawami schizofrenii.

Jesienią 2020 miałam zdiagnozowany ostry epizod psychotyczny z objawami schizofrenii. Potem trafiłam do szpitala, zdiagnozowany epizod depresyjny umiarkowany. Brałam leki, stan powoli się poprawiał do czerwca 2022, za zgoda psychiatry odstawiłam leki. Pod koniec września kolejny epizod się powtórzył, na skutek którego straciłam chłopaka, z którym mieszkałam i psa (mówiłam przykre rzeczy). Aktualnie jestem na abilify i welboxie, ale czuję się źle ze sobą. Nie odczuwam żadnych przyjemności z żadnych rzeczy, czuje się jakbym żyła w wyblakłym świecie. Czy dobrą decyzją byłaby kolejna wizyta u psychiatry, ale innego? Bo ten, który mi przepisał te leki to lekarz na NFZ, który mało ze mną rozmawia. Do tego często czuję niepokój.
User Forum

Anonimowo

3 lata temu
Magdalena Ziomko

Magdalena Ziomko

Witaj, Jak najbardziej zachęcam Cię do kolejnej wizyty. Jeśli czujesz, że Twoje samopoczucie jest złe to zdecydowanie dobry pomysł, aby skonsultować to z lekarzem psychiatrą. Nie ma w tym nic złego, aby skonsultować się z kimś nowym, jeśli nie czujesz się zaopiekowana u wcześniejszego specjalisty. Trzeba pamiętać, że niestety ze względu na ograniczenia czasowe, jakie mają specjaliści w placówkach może być tak, że kolejny też nie będzie mógł poświęcić Ci tyle czasu, ile potrzebujesz. Może warto byłoby pomyśleć prócz farmakoterapii również o psychoterapii czy chociaż o kilku konsultacjach psychologicznych, w których ktoś pomógłby Ci się przyjrzeć trudnością i jednocześnie miał więcej możliwości i przestrzeni na udzielenie Ci wsparcia, takiego jak potrzebujesz. Często bardzo dobre rezultaty przynosi połączenie farmakoterapii z psychoterapią. Serdecznie pozdrawiam! Magda
3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Mam od dłuższego czasu problem z sobą.. przeszłam w życiu sporo.. w dzieciństwie ojciec alkoholik
Mam od dłuższego czasu problem z sobą.. przeszłam w życiu sporo.. w dzieciństwie ojciec alkoholik który ciagle łamał obietnice i zle mnie oceniał (do niczego, córeczka mamusi itd), potem smierć mojej siostry (w dzień porodu mojej mamy zmarła 10 lat temu), rozstanie po 6 latach myślałam, ze to wielka miłość, ale okazało się ze wymienił mnie na inna- zamieszkała pare dni po wyrzuceniu mnie z domu, wykorzystał mnie finansowo, znęcał się psychicznie (ciche dni, kłótnie o nic, oceniał mnie zle, ciagle byłam za mało wystarczająca) w momencie rozstania byłam w rozsypce, to on zebrał mnie w całość i czułam się bezpiecznie a tu zostawił samą. Byłam w tragicznym stanie i doszło jeszcze pare problemów zdrowotnych w rodzinie, ale po burzy wyszło słońce. Byłam sama 5 lat, odżyłam, przekonałam się że najlepiej jest liczyć na siebie, stałam się niezależna finansowo, finansowo idzie mi naprawdę dobrze, mam własna działalność i po długim czasie trafiłam na wspaniałego człowieka, moj narzeczony jest moim aniołem  ja na początku starałam się jak mogę żeby było wszystko między nami dobrze, a teraz? Powracają dni kiedy chce zrujnować sobie dzień, życie nawet mówiąc te rzeczy które mówię i przy okazji jemu tez. On na to nie zasługuje, na moje zachowanie, na te słowa.. ranie jego i siebie. Nie akceptuje siebie, kiedyś byłam dużo grubsza teraz jest dobrze a nienawidzę swojego ciała, są dni kiedy czuje się jak g*wno i tak się nazywam, wszystko krytykuje, własne życie zawodowe tez jest dla mnie ciagle niewystarczające, wszystko niszczę. Błagam, powiedzcie mi co jest ze mną nie tak? O co chodzi? Przychodzą lepsze dni i patrzę na siebie jest super, myśle o moim związku i widzę ze jest cudowny, planujemy ślub, ciagle w to nie wierze.. ze ktos mnie naprawdę szanuje, kocha.. w te gorsze dni on mnie dalej przytula i stara sie zrozumieć, myślałam ze mnie zostawi.. 
Idealny mężczyzna z uczelni za granicą – czy napisać do niego po czasie i czemu trudno mi znaleźć partnera?
Od paru dni myślę intensywnie o młodym mężczyźnie, którego poznałam na studiach za granicą, które porzuciłam kilka miesięcy temu. Akurat tak się złożyło, że tylko na tych jednych zajęciach go widziałam, były to ćwiczenia. Wszedł do sali przystojny, wysoki, w moim typie, od razu mnie zauważył i usiadł centralnie na przeciwko mnie, wpatrywał się we mnie intensywnie w trakcie zajęć, wręcz odważnie uwodzicielsko, były to długie kontakty wzrokowe. Jednak pierwsze wrażenie odebrałam jego takie, że jest nazbyt czarujący, ciągle się odzywał na zajęciach i sprawiał wrażenie jakby chciał ciągle być najlepszy, musieć coś udowadniać. To mnie odepchnęło. Jednak bardzo się mi spodobał fizycznie i to dlatego wracam do niego myślami, jestem dosyć wybredna. Ja też na pewno mu się spodobałam i to bardzo pokazywał. Mówiąc szczerze podobam się większości mężczyzn. Po tych zajęciach jednak nie doszło do żadnego kontaktu, ja zrezygnowałam już z uczelni bo koszty utrzymania w kraju były za wysokie, a kierunek i uczelnia mi nie odpowiadały. Jest mi jednak szkoda tej chwili, było to trochę jak w filmie, mógł to być początek romansu a ja musiałam wyjeżdzać. Przecież nie mogłam zostać kosztem swoich finansow i oczekiwan. Dzisiaj spałam tylko 5 h, tak przeżywam to wszystko. Po powrocie do Polski kilka miesięcy temu w ogóle nie myślałam o nim, od razu przeszłam do codzienności. Teraz coś mnie tchnęło. Zastanawiam się, czy dodać do go znajomych na facebook, znalazłam jego imię i nazwisko na liście studentów. Jednak się wstydzę, dlaczego to ja mam pisać, jakby mu zależało to by mnie znalazł. Jednak wolę jak to mężczyzna inicjuje kontakt. Miałam już takie przypadki, że gdy to ja pisałam pierwsza kończyło się źle. Naprawdę ciężko mi z tą sytuacją, chciałabym normalnie na żywo spotykać się z kimś kto jest w zasięgu mojej lokalizacji a nie się szarpać. Jestem piękna, młoda a mimo tego nie mogę znaleźć od kilku lat partnera i już nie wiem dokąd chodzić, żeby w końcu kogoś spotkać. A tutaj pojawił się "idealny" wizualnie dla mnie ktoś, tylko los się tak ułożył że nie wiem, jak by się ta relacja rozwinęła.
TW. Depresja, poczucie, że powoli umieram, halucynacje muzyczne.
Mam pytanie co o tym myślicie? Choruję na depresję od około 20 lat. Mam próbę samobójczą za sobą i psychiatryk. Ostatni rok jest jakąś kumulacją. Nie jem, bo biegunki i nie śpię po nawet 6-10 dni, jestem pobudzony i zmęczony, a potem jak zombi śpiący. Ostatni miesiąc doświadczyłem MES zespół ucha muzycznego i utraciłem wzrok na lewe oko, prawie całkiem z dnia na dzień. Wiem, na czym polega MES. Doświadczam halucynacji muzycznych, że słyszę w głowie piosenki kilka godzin jedna, potem inna, tak wyraźnie, że słowa słyszę i zapisuję je na kartce i szukam na YouTube i znajduję. Raz leci cicho, raz głośno, że w radio słyszę inny kawałek niż leci. Zapalnikiem są dźwięki z otoczenia, szumy, wibracje, które powodują, że słyszę muzykę. Jednego dnia maszyna w pracy dająca głośny dźwięk była tak irytująca, myślałem, że zwariuję, bo dźwięk zmienił się w słowa różne powtarzające się, a dzień później śpiewała mi ładnie i przyjemnie. Ogólnie szumy i wibracje powodowały, że piosenkarkę, co słyszałem np. 5 lat temu, nie znam tekstu, gra mi tak przejrzyście, że słowa mogę wpisać na kartce i znajduję ja. Teraz ledwo widzę na lewe oko. Mam wrażenie, że to moje ostatnie lata lub miesiące życia są.
Myśli rezygnacyjne - co może pomóc?
Jak sobie radzić z myślami rezygnacyjnymi?
Czy dać byłemu partnerowi drugą szansę po raniących słowach i braku planów na wspólną przyszłość?
Witam. 3 miesiące temu zakończyłam związek z partnerem, m.in ze względu na to, że finalnie nazwał mnie defektem i schorzeniem, ze względu na moją szczupłą budowę i brak z jego strony po blisko 2 latach związku wspólnych planów na przyszłość. Bliższy zarys mojej historii można znaleźć pod linkiem https://twojpsycholog.pl/forum/pytanie/zwiazek-bez-pociagu-fizycznego-szansa-na-przyszlosc-i-rozwoj-5286 . Po zakończeniu związku podjęłam psychoterapię, która nadal trwa, by uleczyć rany i dojść do siebie( spotkania co tydzień lub dwa). Kilka dni temu spotkałam byłego partnera w sklepie przy kasie samoobsługowej. Bo zasygnalizowaniu do niego odezwu 'czesć' (partner był odwrócony plecami) odpowiedział na przywitanie ale nie przystał na rozmowę. Sądziłam, że stoi pod sklepem i chce jednak zamienić kilka zdań. Jednak moje myślenie było inne i już widziałam go w oddali w swoim aucie na ulicy. Po tym zdarzeniu zdecydowałam się napisać do niego wiadomość, że sądziłam że zamienimy kilka zdań po prostu i zabolał mnie fakt, że nie miał odwagi porozmawiać. W odpowiedzi na moją wiadomość partner napisał że pierwotnie planował poczekać pod sklepem, lecz obawiał się że jednak nie będe chciał z nim rozmawiać i czuje on wstyd i wciąż głupio mu że tak bardzo mnie zawiódł i do dziś nie może tego 'przetrawić' i chyba sam sobie nie wybaczy mimo, że ja mu wybaczyłam. Oznajmił też, że nie ma dnia by o mnie nie myślał, lecz nie chce już by przez niego płakała czy była smutna. Na tę wiadomość odpisałam że dla mnie dialog był otwarty skoro powiedziałam sama ze swojej strony cześć i oznajmiłam że po rozstaniu zapisałam się na terapię by poczuć się silniejszą. Po tej wiadomości ponownie oznajmił że 'pamięta o mnie' i dziękuje 1 jeszcze ze mu wybaczyłam i to on sam sobie jeszcze musi wybaczyć. Powyższe spotkanie i 'wywody' partnera zasiały w mojej głowie chaos. W moim sercu narodziła się myśl, by dać 2gą szansę, lecz gdy przechodzę do punktu 'b' co by z jego strony miało się zmienić to nie widzę odpowiedzi i stary schemat zdarzeń. Sądzę, że 'całe rozsypane domino' można by jakoś poskładać, gdyby partner nie mieszkał już z matką, jednak ze względu na jego silne przywiązanie do niej sądzę, że to kompletnie nie możliwe i nigdy nie 'odetnie pępowiny' mimo że aktualnie jest już 32 letnim mężczyzną. Przez to spotkanie mam gorsze dni a sesję ktorą mam z moim psychoterapeuta dopiero w sobotę, i jeszcze większe psychosomatyczne bóle niż wcześniej. Proszę uprzejmie o poradę, czy rzeczywiście przepracować ból i oswoić się z faktem, że ze strony partnera nie zobaczę już realnej zmiany i nie wchodzić ponowne w związek? Chciałabym chronić siebie jednak uczucia jakie jeszcze są we mnie co do partnera mimo ran całkiem tworzą chaos. Pozdrawiam
mania

Mania – przyczyny, objawy i leczenie

Mania to złożone zaburzenie psychiczne znacząco wpływające na życie chorego. Artykuł przybliża objawy, przyczyny i metody leczenia tego schorzenia, pomagając zrozumieć problem i skutecznie sobie z nim radzić.