
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Zmagam się z OCD i...
Zmagam się z OCD i silnie zmiennym nastrojem. Myślę, że to ChAD. Trwa to już bardzo długo.
Monika Sznajder
Dokładnie Pani opisała swoją sytuację. Przede wszystkim, to bardzo dobrze, że udała się Pani do specjalisty, psychiatry po pomoc! Proces zdrowienia jest długotrwały, nie zawsze przebiega w sposób stabilny- czasami może Pani czuć się lepiej, czasami odrobinę gorzej. Najbardziej efektywną formą leczenia jest połączenie farmakoterapii z psychoterapią. Pisze Pani, że udawała się wcześniej do psychologa i te doświadczenia nie były dla Pani proste. Zachęcam Panią jednak do zapisania się na konsultację do psychoterapeuty. Jego cel i metody pracy różnią się z pracą psychologa i charakteryzują się między innymi dłuższym, dogłębnym działaniem pomocowym. Być może praca z psychoterapeutą przyniesie Pani poczucie zrozumienia i bezpieczeństwa, którego Pani brakuje. Na pewno wszystkie sytuacje o których Pani pisze warto zanotować i przedstawić podczas konsultacji u psychoterapeuty, bo faktycznie są one istotne. Życzę Pani dużo zdrowia i siły!
Monika Sznajder, psycholog

Zobacz podobne
Zaczynam zauważać, że coś, co zawsze wydawało mi się problemem tylko dzieciaków, teraz zaczyna mnie dotyczyć – lęk separacyjny, a ja mam 27 lat. I to naprawdę dziwne, bo każdy, nawet krótki czas rozłąki z bliskimi, sprawia, że czuję się okropnie.
Chodzi o takie momenty, kiedy wiem, że muszę być sama – czy to przez wyjazd służbowy, czy weekend, kiedy partner wyjeżdża. Wtedy zaczynam czuć niepokój, coś jakby strach przed byciem samą i poczucie, że coś jest nie tak. To takie nieprzyjemne, bo czuję, że ta samotność mnie przytłacza i zaczynam się martwić, że moje relacje zaczynają na tym cierpieć.
Mam wrażenie, że to trochę komplikuje moje życie, bo chciałabym być silniejsza, mniej zależna od innych. Tylko że kiedy czuję, że zostaję sama, to wszystko w głowie mi się rozbija.
Trudno mi znaleźć sposób, żeby się nie bać tych chwil bez bliskich. Zastanawiam się, co mogłabym zrobić, żeby to poczucie niepewności nie rządziło moimi emocjami, żeby nie odbierało mi radości z chwil, kiedy jestem samodzielna.
Czasem myślę, że może to kwestia jakiejś wewnętrznej pracy, zrozumienia, dlaczego w ogóle czuję się tak, jakbym nie potrafiła istnieć bez towarzystwa innych. Mam wrażenie, że może to problem z poczuciem własnej wartości, bo skoro nie potrafię funkcjonować bez drugiej osoby, to gdzieś mam wrażenie, że nie jestem wystarczająca sama w sobie. To trudne, bo wolałabym czuć, że potrafię być ze sobą w pełni, a jednak te momenty rozłąki stają się takim sprawdzianem. I mimo, że wiem, że nie jest to jakieś wielkie wyzwanie dla większości ludzi, dla mnie to czasami naprawdę spory problem. Chciałabym się nauczyć żyć w tej równowadze, czuć się komfortowo, nawet kiedy jestem sama, i nie bać się, że ta pustka mnie wciągnie. Ale nie wiem, jak zacząć.
Jak w ogóle radzić sobie z takim lękiem, który pojawia się na myśl o rozłące? Jak przestać martwić się na zapas, że coś złego się stanie? Jak nie pozwolić, by te momenty samotności stały się moim koszmarem? Czasem mam wrażenie, że w takich chwilach wszystko zaczyna się rozpadać.

