Left ArrowWstecz

Brak motywacji i izolacja - czy to depresja, a nie lenistwo?

Witam, potrzebuje oceny osoby która posiada wiedzę w tym zakresie, nie chce sama wmawiać sobie choroby. Od półtorej roku zauważyłam zmiany w moim samopoczuciu, a od pół roku jest z dnia na dzień bardziej intensywne. Mam codziennie problem ze wstaniem z łóżka- chciałabym ciągle w nim przebywać - nie mam do niczego motywacji, każdy weekend tylko leżę, bo nie mam na nic siły a tak, czy siak jestem wykończona, proste czynności mnie męczą. pogłębiła mi się izolacja od ludzi, strasznie mnie to przytłacza. Nic mnie nie cieszy w życiu, nawet jeśli rozmawiam ze znajomymi i dzieje się poytywnegi jest mi wszystko obojętnie nie odczuwam nic, jeśli płaczę to bez powodu, rzadko kiedy czuje radość- jeśli ktoś bliski by zerwał kontakt ze mną byłoby mi obojętne, naprawdę jest to dla mnie ciężkie szczególnie że mogłabym tylko„gnić” w łóżku nie mając ochoty na nic. mniejszy apetyt.Czy to stan depresyjny czy zwykłe lenistwo? Badam się bardzo regularnie, jesli chodzi o badania krwi.

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam,

opisujesz typowe objawy stanu depresyjnego. Czas na wizytę u specjalisty i rozpoznanie powodów takiego samopoczucia oraz zaradzenie temu. Tu nie ma na co czekać, samo się nic nie poprawi. Może najpierw psycholog, potem ew. psychiatra? Nie zawsze konieczne są leki. 

 

Dr Gizela Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

 

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

To, co Pani opisuje, przypomina stan depresyjny. Myślę, że dobrym wyjściem dla Pani będzie umówienie wizyty z psychologiem, by lepiej przyjrzeć się naturze problemu. 

 

Pozdrawiam ciepło, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

1 miesiąc temu
Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry

Wspomniane objawy mogą świadczyć o zaburzeniu depresyjnym. Ale warto skorzystać z konsultacji specjalisty (psychologa, psychoterapeuty, psychiatry) w celu wykluczenia innych potencjalnych czynników pojawienia się takiego samopoczucia

1 miesiąc temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Dziękuję, że postanowiła Pani się tym podzielić. To oznacza, że jest to dla Pani ważne, oraz że jest to dla Pani pewna trudność. Dlatego z pewnością należałoby się temu przyjrzeć bliżej, aby rzetelnie móc ocenić, co jest przyczyną zmian w samopoczuciu. Być może są to bardziej wewnętrzne, nieuświadomione mechanizmy, które samemu czasem ciężko dostrzec, lub na powstanie problemu składa się tak naprawdę kilka obszarów. Możliwości jest kilka, dlatego serdecznie zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychologicznego, które pomoże dojść do sedna problemu oraz popracować nad rozwiązaniami. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholog.

1 miesiąc temu
Renata Niemczynowicz

Renata Niemczynowicz

Droga MO,

 

Trudno mi się zdecydowanie wypowiedzieć, nie mając głębszego kontekstu i nie znając Twojej historii, ale z Twojej wiadomości wynika, że stan, który opisujesz, trwa już dość długo i negatywnie wpływa na Twoje codzienne funkcjonowanie. Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem byłaby wizyta u lekarza psychiatry, który zadecyduje czy wymagasz leczenia farmakologicznego, czy nie, i na jak długo. Psychoterapia jest bardzo wartościowym uzupełnieniem farmakoterapii, mogłabyś więc rozważyć także konsultacje u psychoterapeuty i podjęcie terapii.

 

Mam nadzieję, że znajdziesz rozwiązanie, które przyniesie Ci ulgę.

1 miesiąc temu
Marek Szafranski

Marek Szafranski

Dzień dobry Pani.


 

Trudno jednoznacznie stwierdzić co Pani dolega, choć opisane przez panią objawy są mocno niepokojące.


 

Zdecydowanie polecam się im przyjrzeć. Z całą pewnością wpierw warto wykluczyć przyczyny somatyczne. W tym celu proszę udać się do lekarza pierwszego kontaktu i poddać się badaniom. Jeśli zostaną wykluczone przyczyny somatyczne, wtedy proszę skontaktować się z psychiatrą, który postawi diagnozę i być może zaproponuje leki?!


 

Jeśli istotnie psychiatra zdiagnozuje depresję, wtedy proszę również rozważyć udanie się do psychologa. Depresje najskuteczniej jest leczyć zarówno farmakologicznie, jak i terapeutycznie. 


 

Życzę powodzenia i proszę z tym nie zwlekać. Im szybciej Pani zacznie działać, tym skuteczniejsze i prostsze będzie leczenie.

1 miesiąc temu
Karolina Osiennik

Karolina Osiennik

Zdecydowanie to nie jest "lenistwo". Objawy, o których Pani wspomina, mogą świadczyć o aktywnym epizodzie depresyjnym. Brak sił, chroniczne zmęczenie oraz to, że nic nie cieszy, jak kiedyś jest bardzo typowe w depresji. To trochę jakby założyć czarne okulary. Zdecydowanie polecam udać się do psychoterapeuty, który mógłby jeszcze dopytać o dalsze objawy, zrobić test kliniczny lub udać się do lekarza psychiatry, czasem niezbędne jest wdrożenie farmakoterapii, w szczególności, gdy na początku ciężko jest zacząć psychoterapię. 

 

Pozdrawiam ciepło! Karolina Osiennik, Psychoterapeuta CBT i schematu

1 miesiąc temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani,

 

to, co Pani opisuje, wygląda na objawy stanu depresyjnego, a nie zwykłe „lenistwo”. Utrzymujące się od dłuższego czasu: brak energii, utrata motywacji, poczucie obojętności wobec rzeczy, które kiedyś dawały radość, izolacja od ludzi, trudności z wykonywaniem codziennych czynności, zaburzenia snu czy apetytu - to wszystko są typowe symptomy depresji.

Nie da się jednak postawić jednoznacznej diagnozy wyłącznie na podstawie opisu. Taka ocena jest dokonywana przez psychoterapeutę lub psychiatrę po rozmowie i ewentualnej diagnozie klinicznej.

To, co Pani przeżywa, nie jest oznaką słabości - jest to stan, który wymaga wsparcia i leczenia, tak jak każda inna choroba. Proszę pomyśleć o kontakcie z psychoterapeutą oraz, myślę, że warto porozmawiać z kimś bliskim i otworzyć się z trudnościami, aby nie zostawać samemu.

 

 

Wszystkiego dobrego,

Tomasz Pisula

Psycholog, Psychoterapeuta

1 miesiąc temu
Anna Olechowska

Anna Olechowska

Droga MO,

Etycznie nie mamy możliwości zdiagnozować Cię przez internet. Jednakże jak najbardziej wskazane przez Ciebie objawy, jak i czas trwania mogą oznaczać depresję.

Zachęcałabym do skontaktowania się ze specjalistą, który w pełni Cię zdiagnozuje i wdroży odpowiednie leczenie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Anna Olechowska

Psycholożka & Certyfikowana Psychoterapeutka

1 miesiąc temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Dobrze, że Pani szuka pomocy, mając przeczucie, że coś się dzieje. Proponuję jednak skontaktować się jak najszybciej z lekarzem psychiatrą, który Panią zdiagnozuje, warto zabrać ze sobą najnowsze wyniki badań, ważne są zwłaszcza parametry tarczycowe. Opisywana sytuacja może być objawem depresji.

1 miesiąc temu
Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Witam,
Na podstawie Twojego opisu wygląda na to, że nie chodzi o zwykłe lenistwo, lecz raczej o epizod depresyjny. Możliwe też, że ukrywa się za tym pewien rodzaj lęku.
W każdym razie taki stan utrzymuje się już od około pół roku i wpływa na Twój dobrostan, relacje, a także na pracę lub naukę.

Dlatego zdecydowanie zachęcam do konsultacji ze specjalistą. W takich sytuacjach bardzo ważne jest, by zatroszczyć się o siebie i szukać sposobów na budowanie życia, jakiego naprawdę pragniesz.

 

W przypadku sytuacji kryzysowej proszę dzwonić pod numer 800 70 2222 – to całodobowa linia wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym.

 

Lucio Pileggi, Psycholog

1 miesiąc temu
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

nie ma możliwości profesjonalnej oceny stanu zdrowia, czy psychicznego w takiej formie. Opisane objawy mogą wskazywać na stan depresyjny, ale rozpoznanie stawia lekarz w kontakcie osobistym dokonujac odpowiedniej diagnozy. 
Proszę zgłosić się do lekarza psychiatry lub w pierwszej kolejności do lekarza rodzinnego. Ewentualnie rozważyć konsultacje z psychoterapeutą/ką, który odpowiednio Panią pokieruje. 

Pozdrawiam
Urszula Żachowska 

1 miesiąc temu
Witold Prymakowski

Witold Prymakowski

To, co Pani opisuje, zdecydowanie nie jest zwykłym lenistwem. Z opisu wynika obraz klasycznych objawów depresji – spadku energii, utraty zainteresowań, obniżonego nastroju, braku motywacji, anhedonii (czyli niemożności odczuwania radości) i wyczerpania psychicznego, które nie mija mimo odpoczynku.
 

Lenistwo to stan przejściowy — człowiek „nie chce”, ale „mógłby”. W depresji człowiek chce, ale nie może — ciało i umysł zachowują się tak, jakby zabrakło w nich sił życiowych. To nie kwestia charakteru, tylko zaburzenia równowagi neurochemicznej w mózgu, która wpływa na emocje, energię i zdolność odczuwania przyjemności.

Z tego, co Pani pisze, stan trwa długo i nasila się od miesięcy — dlatego bardzo ważne, by nie zwlekać z pomocą.

Proszę:

Umówić się jak najszybciej na konsultację z psychiatrą – to nie zobowiązuje do leczenia, ale pozwoli ocenić, czy konieczne są leki (czasem już łagodne dawki potrafią przynieść ogromną ulgę).

Równolegle rozpocząć psychoterapię – najlepiej w nurcie poznawczo-behawioralnym lub integracyjnym. Terapia pomoże zrozumieć źródła tego stanu i powoli odbudować energię psychiczną.

Zadbać o podstawowe rzeczy: sen, jedzenie (nawet małe porcje, ale regularne), krótkie spacery – choćby 10 minut dziennie. W depresji ciało potrzebuje rytmu, nawet jeśli emocje „nie nadążają”.
 

Proszę pamiętać: depresja to choroba, którą można skutecznie leczyć. To, że Pani ją dostrzega i szuka pomocy, jest pierwszym i najważniejszym krokiem do wyjścia z niej.
 

Witold Prymakowski, psycholog, psychoterapeuta

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Kryzys w związku: Jak poradzić sobie z poczuciem winy i wybrać siebie?

Kryzys w długoletnim związku. 

Mój mąż jest starszy ode mnie o 13 lat. Wcześniej w miarę dobrze się dogadywaliśmy, teraz myślę, że po prostu bardziej starałam się o nasz związek, ustępowałam w różnych rzeczach, żeby nie tworzyć konfliktów i żeby on był zadowolony. 

Jakoś nie przeszkadzało mi to bardzo, nigdy tego nie widziałam. Od kilku lat stał się bardziej poirytowany, nerwowy, zainteresowany polityką. Na moje próby zainicjowania wspólnie miłego spędzania czasu, często odpowiada negatywnie lub opryskliwie. Oddaliliśmy się od siebie bardzo, nie uprawiamy seksu od ponad roku. W tym czasie braku zaspokojonych moich potrzeb, nie czułam się kochana ani rozumiana, ani widziana wdałam się w romans, który myślę, że przyniósł też dla mnie ogromne poczucie winy, z którymi nie potrafię sobie poradzić. Mąż o tym nie wie. Widział tylko, że się oddalamy. Na moje próby rozmowy lub pójście na kompromisy okazało się, że wybrał sobie potajemne kontakty z byłą znajomą, z którą był jeszcze przede mną krótki czas. Sprawdzałam mu telefon i messengera, pisał do niej, odnowił kontakty, potem się spotkali, pisał do niej kochanie i słoneczko i że chcę z nią być. W pewnym momencie ja poinformowałam jego podczas kłótni, że wiem o tym, że z nią piszę, był trochę zmieszany, trochę się wypierał i że to tylko koleżanka. Później dalej między nami było źle i w pewnym momencie oznajmił mi separację, że możemy żyć z osobno, że ja mogę spotykać się z innymi, uprawiać seks, a że on będzie jeździł do niej co dwa tygodnie. Nie dowierzałam, przeżyłam to bardzo, ale nie byłam wobec niego ani wulgarna, ani nerwowa. 

Przeżyłam to wewnętrznie, poukładałam sobie to w głowie, wyprowadziłam się do drugiego pokoju. W tym czasie kupiłam drugie mieszkanie, które obiecał mi pomóc wyremontować, z myślą, że ja się tam wyprowadzę. Wszystko mieliśmy uzgodnione na spokojnie, podział majątku i w dalszej kolejności rozwód. Okazało się jednak, że nie wyszło mu z tą koleżanką, że ona nie spełnia jego najmniejszych oczekiwań, długo była sama i nie umie z kimś być, więc zaczął odkręcać to wszystko, obwiniając mnie, że ja nie chcę z nim się dogadać i że to tylko była gra po to, żeby zobaczyć moją reakcję czy mi na nim zależy. 

Obwiniał, że to moja wina, że w ogóle ona się pojawiła, że moje zachowanie to spowodowało. Że oczekiwał reakcji ode mnie, nie było, że powinnam była zrobić mu awanturę i zatrzymać go, żeby do niej nie jechał. Ja raczej nie mam takiego charakteru, nie robię wielkich awantur i nie wyzywam. Ale on od tamtej pory próbuje mnie przekonać jakby siłą do tego, że to jest moja wina, że ja nie chcę walczyć o nasz związek, że ja jestem podła i wredna, bo on chce, a ja nie chcę. Gdy mówię, że niech mnie nie wyzywa, to mówi, że ja go denerwuje i że ma prawo się denerwować. 

Krzyczy, wyzywa i płacze, mówi, że się powiesi, każe mi się wyprowadzać, na drugi dzień się uspokaja, ale nie chce rozmawiać. Było tak już kilka razy i jeżeli wcześniej mieliśmy podjętą decyzję o rozstaniu, przeżyłam, ale trzymam się tego, choć bardzo się boję, że nie wiem, że to jest dobra decyzja i jak sobie poradzę sama ze sobą ze swoją psychiką i samotnością. 

Ale bardzo czuję się też winna w tej sytuacji, że nie chce spróbować z nim, nie winna tego, że byliśmy kilkanaście lat razem, a ja nie chcę się z nim dogadać. I czuję teraz, że mam depresję i że nie będę szczęśliwa, nigdy nie uszczęśliwiając jego. I jednocześnie czuję, że nawet gdy się poświęcę dla związku będę zgorzkniała i zrozpaczona, bo nie będę zaspokajać swoich potrzeb. Chodzę na terapii od roku, ale niewiele mi to pomaga. Może jedynie dostrzegam swoje potrzeby, ale i tak dalej nie czuję, że mam do tego prawo. Czuję za to się bardzo odpowiedzialna za ten związek, że skoro mnie, bo weszłam, to muszę zrobić wszystko i wiele więcej, żeby tylko być w tym związku i żeby on czuł się szczęśliwy, bo on chce być ze mną w związku. 

Mam wrażenie, że w tej chwili co bym nie zrobiła, jaką decyzję nie podjęła to, że sobie z nią nie poradzę. Nie wiem, co robić. 

Jak przeżyć i przetrwać, gdy wybiorę siebie? Jak poradzić sobie z poczuciem winy, że wybieram siebie, że jestem egoistką?

Jestem na szóstym roku medycyny i ostatnio dużo czuję. Głównie to, że już jestem pewna, że praca w szpitalu mnie przerośnie.
Jestem na szóstym roku medycyny i ostatnio dużo czuję. Głównie to, że już jestem pewna, że praca w szpitalu mnie przerośnie. Jestem osobą z depresją, potrzebuję odpowiedniej ilości snu, regularnych posiłków i czasu dla siebie. W związku z tym czuję duży niepokój dotyczący mojej przyszłości, również poczucie, że "zawodzę" innych lub nawet samą siebie po tych sześciu latach (wiem, że chodzi tu o moje szczęście). Nie wiem co dalej.
TW. Myśli samobójcze Jak radzić sobie z myślami samobójczymi i nienawiścią do siebie po trudnych doświadczeniach życiowych?

TW. Myśli samobójcze

 

Witam mam 27 lat, chciałbym prosić o pomoc z tym, z czym codziennie walczę. Wszystko zaczęło się jak miałem 16 lat, byłem świadkiem, jak moja mam próbowała sobie odebrać życie. Wiele razy to robiła, raz nawet musiałem jej odebrać nóż z ręki, żeby sobie krzywdy nie zrobiła nim, choć i tak wiele razy była w szpitalu przez próby samobójcze. 

Mam złe wspomnienia, jak byłem mały, wiele razy uciekałem z domu, bo nie chciałem być w nim i przebywać. W szkole wcale nie miałem lepiej, dokuczali mi, w zawodówce w pierwszej klasie nie zliczę, ile razy płakałem, ale potrafiłem się wziąć w garść, pomogły mi ćwiczenia siłowe, potem spotkałem pierwszą miłość - dziewczynę, której zależało na mnie, lecz nie potrafiłem tego docenić i straciłem ją. Wtedy się to zaczęło, zacząłem czuć taki ból, odrazę do siebie i była pierwsza próba samobójcza jak miałem 18 lat. Wziąłem tabletki mamy przepisane przez jej psychiatrę, popiłem je, przeleżałem na łóżku 2 dni, nie mogłem się podnieść, ruszyć, zablokowało mi mocz i wylądowałem w szpitalu po nich. 

Potem była 2 próba samobójcza, tym razem się ciąłem nożem, lecz niestety moi rodzice zadzwonili po karetkę i wylądowałem na szyciu. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić, dopóki nie trafiłem za 5 razem do szpitala psychiatrycznego.

Wysłany ze szpitala, tam spotkałem drugą dziewczynę, z którą byłem i spędziłem najlepszy czas i znowu odżyłem dzięki niej, lecz niestety mnie zostawiła i znowu zacząłem się czuć jak nic niewart i znowu próbowałem się zabić, bo nie dałem sobie rady z tak silnym bólem i wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym kolej raz, rok temu. Rozmawiałem z wieloma psychologami i psychiatrami, lecz nikt nie był w stanie do mnie dotrzeć, żaden lek mi nie pomagał. Na rękach mam wiele blizn po wielu próbach, każda z nich oznacza to, czego żałuje. 

Ciężko mi zasnąć, żyje marzeniami i najgorsze jest to, że ten ból znowu wraca i dalej powróciły myśli, żeby popełnić samobójstwo. Czuję do siebie tak silną nienawiść, nie mogę patrzeć nawet na siebie w lustrze, bo się brzydzę siebie.

Mam duże długi w kredytach, straciłem prace przez próby samobójcze, bo nie chciałem chodzić, bo bałem się, że ktoś zobaczy co się ze mną dzieje. W domu mało co rozmawiam, unikam rozmów z rodzicami, tak jakbym się zamykał w sobie. Prosiłbym o pomoc. 

W papierach mam wpisane ze szpitali F28-inne nieorganiczne zaburzenia psychotyczne, I10-samoistne (pierwotne) nadciśnienie ,F43.8 -Inne reakcje na ciężki stres, F60.9-Zaburzenia osobowości BNO. Moja mama ma schizofrenię, nie wiem, czy ja to mam, ale depresje na pewno. Czuję w sobie taki ogromny ból i nienawiść do siebie samego. Prosiłbym o pomoc, rozmowę

Dzień dobry. Czy zmiany nastroju, niechęć do wstawania z łóżka i prośby o swoją śmierć zaraz po obudzeniu się, są objawami depresji ?
Dzień dobry. Czy zmiany nastroju, niechęć do wstawania z łóżka i prośby o swoją śmierć zaraz po obudzeniu się, są objawami depresji ? Gdzie mogłabym udać się po poradę ? Do jakiego lekarza ?
Jak poradzić sobie z lękiem i emocjami w trudnym okresie życiowym?

Mam problem z uspokojeniem się. Ostatnio przeżywam taki okres, gdzie wzięłam kredyt z moim partnerem na mieszkanie, od roku mam chęć zmiany pracy, ponieważ nie odnajduje się w niej, od pół roku szukam i bez skutku. Martwią mnie finanse, gdyż jeszcze pomagają mi delikatnie rodzice, za chwilę przekroczę 26 lat i zacznę płacić podatek.. Nie wiem, jak o tym wszystkim myślę, to mam natłok emocji i nie mogę się uspokoić. Mój partner powiedział mi logiczne rozwiązania i są one bardzo rozsądne, ale ja dalej nie potrafię się uspokoić. Myślę, że nie pomogło też regularne palenie marihuany. Mamy już postanowienie, że rezygnujemy z tego, bo tak jak napisałam, uważam, że to bardzo mi wpłynęło na psychikę i to do tego stopnia, że ciężko mi już sobie poradzić z tym samej. Do tego dochodzi lęk przed rozmową z ludźmi, których nie znam. Tak jak czuję się dobrze przy osobach, którym ufam, tak jak mam rozmawiać z kimś, kogo nie znam (np. na festiwalu), to mam pustkę w głowie, unikam tego, obawiam się, z natury jestem raczej introwertykiem. Dodatkowo jeszcze ostatnio na wyjeździe miałam problem z komunikacją do dziewczyn, które bardzo dobrze znałam, chodzi o komunikację problemów, jak coś mi nie pasuje. Nie umiem ukrywać emocji, ale też miałam gigantyczny problem, żeby powiedzieć, o co mi chodzi, i żeby to było w sposób miły i nieagresywny (jest to problem, który mam na co dzień). Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu emocje mnie zalewają, a ja w nich tonę. Chciałabym pójść na terapię (już byłam na jednej na poznawczo behawioralnym, żeby właśnie nauczyć się kontrolować emocje i zmieniać perspektywę i myślenie, ale chyba już nie potrafię odnaleźć efektów tych sesji), ale nie wiem nawet w jakim nurcie. Mogę prosić o radę?

Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!