Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dzień dobry, od jakiegoś czasu mam wrażenie, że zmagam się z depresją.

Dzień dobry, od jakiegoś czasu mam wrażenie, że zmagam się z depresją. Przez trzy miesiące nie wychodziłam z domu, leżałam tylko w łóżku. Teraz odkąd pracuję jest lepiej, ale mam zaburzenia snu, budzę się. Czuje się ciągle zmęczona u smutna. Ciągle męczą mnie myśli, że coś się stanie, co ktoś o mnie pomyślał. Często jestem myślami gdzie indziej, nie umiem się skupić.
Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry, cześć! Widzę tu niechęć do wychodzenia z domu, zaburzenia snu, zmęczenie, smutek, myśli katastroficzne, problemy ze skupieniem. Są to niektóre z objawów depresji. Warto byłoby skonsultować się z psychiatrą - być może przydadzą się leki. Cieszę się, że praca trochę pomaga! Myślę, że warto też spotkać się z psychologiem, by popracować np. nad tymi męczącymi myślami. :) Pozdrawiam!

Usunięty Specjalista_tka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Teresa Łącka

Teresa Łącka

Dzień dobry, zmaganie się z opisanym stanem przez dłuższy czas może sugerować występowanie zaburzeń nastroju. Dla poprawy funkcjonowania najlepiej byłoby skonsultować to z lekarzem psychiatrą, który zdecyduje, czy konieczne jest włączenie farmakoterapii.
depresja osob starszych

Darmowy test na depresję w wieku podeszłym (Geriatric Depression Scale – GDS)

Zobacz podobne

Nie chce/ nie wiem po co żyję, mam trudności w funkcjonowaniu na studiach, nie interesują mnie ludzie.
Studiuję już parę miesięcy, ale mam wrażenie, że się nie nadaję do niczego i że sobie nie dam rady i przez moje lenistwo nic nie robiłam i oblałam i nawet do niektórych egzaminów nie podeszłam . Nie wiem co mam robić ze swoim życiem. Po pracy zawsze mnie bolą plecy (pracuję w żabce) i przez to często też nie mam siły, żeby cokolwiek po niej robić, mam chęć jedynie chodzić na treningi, ale ostatnio nawet tego mi się powoli odechciewa, nie czuję sensu w tym co robię. Nie umiem się z nikim zaprzyjaźnić, bo inni ludzie przestali mnie interesować albo może nikim nigdy się nie interesowałam, zawsze to ktoś do mnie podchodził i chciał się zaprzyjaźnić. Mam dosyć tych wymuszonych znajomości, chociaż powinnam być wdzięczna, że ktoś chciał się zemną zaprzyjaźnić. Nie wiem czy nie chce mi się żyć, czy po prostu nie wiem po co żyć .
Jak radzić sobie z myślami samobójczymi w wieku 15 lat?

Mam 15 lat często mam myśli o samobójstwie, co robić?

Czuję się pozbawiona sensu i zdemotywowana - jak przerwać cykl emocjonalnego wypalenia?
W tym roku kończę 22 lata i mój problem jest trochę głupi, ale mimo to bardzo utrudnia mi życie. Chodzę na studia dzienne, jestem pasożytem i żyję na garnuszku rodziców. Zrobiłam sobie rok przerwy po maturze by tak bardzo bałam się podjąć złej decyzji i zmarnować sobie życia, że w końcu o ironio nic nie zrobiłam. Zawsze byłam bardzo ambitna i miałam wobec siebie ogromne wymagania. Ale jakoś od może roku wszystko straciło dla mnie znaczenie, nawet te rzeczy którymi się ekstremalnie stresowałam i nie mogłam się uspokoić miesiącami, teraz mogę być nazywana przez innym najgorszym śmieciem i bezwartościową osobą a mimo to nic nie czuję. Miałam od zawsze okresy gdzie sterowały mną bardzo silne emocje przez jakiś czas i zazwyczaj wiązało się to z konkretną relacją czy znajomością, ale zauważyłam że głębsze relacje, nawet przyjaźnie albo koleżankę, która nagle wydaje mi się idealna po kilku udanych rozmowach i w mojej głowie staje się święta, prowadzą zawsze do tego, że nie wytrzymuje psychicznie i mam niezłe huśtawki nastrojów i wybuchy. Próbowałam to jakoś zrozumieć na terapii, ale po zmarnowaniu na nią całego stypendium i nie potrafieniu znaleźć pracy nic mi ona nie dała. Więc z trybu wybuchowych emocji i adrenaliny wiążącej się z silnymi emocjami przechodzę w tryb izolacji, gdzie staram się nikogo do siebie nie dopuszczać z lęku, że będzie tak jak ostatnio. Pytanie kiedy znowu niespodziewanie mi się przełączy tryb na ten okropny... Eh problem polega ogólnie na tym, że albo mi się chce żyć i mogę zrobić wszystko pod wpływem adrenaliny i ogromnych emocji, jestem bardzo pobudzona i zmotywowana, pewna siebie albo wręcz przeciwnie teraz od kilku miesięcy tkwie w stanie by tylko jakoś przetrwać i odcinam się wręcz od faktu, że istnieje bo tak bardzo nienawidzę siebie i swojego życia ale już mi się nie chce nawet o tym myśleć i stresować. Wydaje mi się, że źródło problemu się nie zmieniło, ale co się zmieniło to forma w jakiej staram się funkcjonować i przetrwać. Chodzę do psychiatry regularnie od pół roku co kilka miesięcy i aktualnie biorę tylko fluoksetyne. Zauważyłam, że moje huśtawki nastrojów się prawie wyłączyły (chyba, że chodzi o zamyślanie się nad tym jak znajomi mogli zinterpretować najmniejsze slowo czy czynność jaką powiedziałam albo co ich najmniejszy gest symbolizuje pod ukryciem w stosunku do mnie). Za to czuję się jakbym wpadła w głęboką depresję. Nie mam motywacji ani siły ani energii na nic. Ledwo piszę ten post i jestem w szoku, że w ogóle udało mi się go napisać bo często czuję się tak bezsensu, że nie mam nawet siły komuś czegoś odpisać. Niby staram się jak mogę być na bieżąco ze studiami ale tak szczerze marzę o tym żeby je rzucić ale wiem, że jak je rzucę albo pójdę na jakiś inny kierunek to nic tym nie osiągnę bo wydaje mi się że nic mnie nie ucieszy w życiu ani nie zmotywuje. Ja chyba po prostu nie umiem się z niczego cieszyć. Tak jak wspominałam w tamtym trybie gdzie byłam emocjonalna myślałam o śmierci bardzo impulsywnie i emocjonalnie, albo kochałam życie i chciałam z niego jak najlepiej korzystać albo absolutnie chciałam zniknąć. Teraz za to wciąż myślę o śmierci ale zdecydowanie z ogromnym spokojem i tak jakbym się pogodziła już z tym, że i tak nigdy nic nie zrobię ze swoim życiem pożytecznego. Wiem, że tkwię w błędnym kole, ale starałam się jak mogłam zrobić cokolwiek żeby z niego wyjść odkąd pamiętam. Naprawdę od dziecka coś ze mną było nie tak, ale nieważne. Nie pamiętam nawet kiedy moje problemy się zaczęły bo już od przedszkola pamiętam jakie ogromne wyobcowanie bez powodu czułam. Nie wiem nawet dlaczego to piszę, może dlatego że jestem samotna albo po prostu muszę się wyżalić. Aktualnie też nie chce mi się płakać, a jeszcze jakieś pół roku temu płakałam codziennie i to bardzo dużo, lub kilka razy dziennie. No a teraz czuję się taka trochę przygaszona i nie płaczę prawie w ogóle, możliwe że to działanie leków ale tak naprawdę mam trochę wątpliwości czy one faktycznie na mnie jakoś działają, bo zawsze byłam taka w tym "cyklu" izolacji, że to tak nazwę. Więc albo się izoluję i nie czuję nic i niby jest ok, ale nic nie chce mi się robić ze sobą i nawet szukać pracy mimo że wiem że jestem w wieku gdzie powinnam natychmiastowo się ogarnąć i dbać o swoją przyszłość, ale nie. Mam 22 lata na karku, 50 zł na koncie, 0 marzeń, 0 chęci do czegokolwiek, jestem pasożytem, żyję z rodzicami, nie mam pracy i nawet nie umiem znaleźć praktyk, a może po prostu nie chce mi się ani pracować ani studiować, ani istnieć ani w ogóle nic, to trochę zabawne, ale czy można być aż tak leniwym człowiekiem jak ja? Kompletnie nic mnie nie interesuje, totalnie nic. Ale szczerze przynajmniej czuję przy tym wszystkim spokój i wolę to o wiele bardziej niż te wybuchy różnych randomowych emocji i wieczną niepewność, co będzie następne. Może o to chodzi, że ułożyłam sobie bezpieczną wizję przyszłości jako osoba która przegrała w życiu własnym lenistwem, brakiem zaangażowania i dyscypliny i dzięki temu czuję się spokojna, że już nie muszę się obawiać, że taka zostanę, gdy będę się starać, bo wystarczy się nie starać i wszystko jest łatwiejsze. Często myślę nad tym, czy śmierć tak naprawdę nie jest najłatwiejszą i najbardziej spokojną i przyjemną drogą na przyszłość, bo tak szczerze, no świat jest jaki jest i myślę, że to wręcz realistyczne, że nie chce żyć. Życie jest trudne, za ciężkie i zbyt wymagające dla mnie. Ludzie są potworami, wszystko jest nudne i nic mnie nie interesuje. Więc logicznie skoro nie widzę żadnych wartości w życiu, to dlaczego nie wybrać śmierci gdzie nie będę musiała się męczyć nawet z samą egzystencją, która mnie męczy bez powodu. Absolutnie nie planuję samobójstwa ani nic związanego z tym. Mam to gdzieś, nic mnie nie obchodzi, to czy umre też nie. Po prostu jestem i mnie nie ma i nawet już nie interesuje mnie co się ze mną stanie. Nie interesuje mnie już mój los ani moja przyszłość, mimo ze tak niedawno dostawałam ataków paniki na samą myśl jak niszczę sobie swoje życie i dlatego że nic nie robie itd. Czym może być mój problem? Byłabym bardzo wdzięczna za jakąś ciekawą analizę moich problemów i ogólnie nie wiem czego chce sama. Lubię po prostu czytać co ktoś o mnie myśli i jak postrzega moją egzystencję. Dziękuję za poświęcony czas i za odpowiedzi, jeśli będą! Jestem naprawdę w szoku, że chciało mi się w ogóle coś zrobić (napisać taki długi wpis)
Jak wspierać bliską osobę z depresją, która nie chce podjąć terapii?
Jak wspierać osobę z depresją, która się leczy lecz nie chcę za bardzo pójść na terapię. W ostatnie dwa tygodnie stała się dla mnie bardzo chłodna i mimo że ją kocham i chcę pomóc po woli tracę wiarę.
Sezonowe zaburzenia nastroju: jak sobie pomóc?

Kiedy nadchodzi zima, zawsze zauważam, że zmienia się nie tylko pogoda, ale i moje samopoczucie. 

,,Sezonowe'' zaburzenia nastroju, o których często czytałam, chyba naprawdę mnie dotykają. Coraz częściej mam problem, by wstać z łóżka rano, wieczorami czuję, że przygniata mnie jakaś dziwna siła i ogarnia mnie smutek bez wyraźnej przyczyny. Utrudnia mi to codzienne życie i relacje z najbliższymi. 

Szukam sposobów, które pomogłyby mi się z tym uporać. 

Może znacie jakieś techniki, które mogą mi pomóc? Zastanawiam się także nad witaminą D albo jakimiś zmianami w diecie. Byłabym bardzo wdzięczna za wskazówki, jak przeżyć zimę w lepszym humorze. 

myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!