30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak wspierać dorosłe dziecko z depresją mieszkające za granicą?

Porady dla Rodzica (matki) dorosłego dziecka z depresją, który przebywa za granicą. Jak postępować, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, aby w przyszłości umieć rozmawiać z dzieckiem, aby go nie zranić, urazić i wspierać. Gdzie szukać wsparcia na forum z rodzicami mającymi podobne problemy .

User Forum

Katka

9 miesięcy temu
Fala Wsparcia

Fala Wsparcia

Dzień dobry,

Depresja to ciężka choroba, a widok bliskiej osoby, która na nią cierpi, musi być trudny. To, co możemy ogólnie doradzić to po prostu być - pomóc, na ile to możliwe, czasem będąc blisko (choćby telefonicznie), a czasem dając przestrzeń. Sytuacja, gdy Pani dziecko jest za granicą może utrudniać sprawę - ale dzięki współczesnej technologii wsparcie rozmową czy dobrym słowem nie ma barier. Ciężko jest nam zaś doradzić szczegółowo - tak naprawdę osobą, która wie najlepiej, jak ją wesprzeć, jest Pani dziecko. Warto go/ją zapytać, jak może Pani pomóc i dostosować się do tej pomocy, jeśli nie przekracza ona oczywiście Pani granic. Zachęcamy również do rozpoczęcia terapii własnej lub chociaż odbycia kilka spotkań, które pomogą komunikować się z Pani dzieckiem w sposób nieosądzający, a także pomogą zaopiekować się emocjami, które Pani przeżywa. Proszę pamiętać, że Pani też jest teraz w trudnej sytuacji. 

Jeśli chodzi o komunikację - zachęcamy do uprawomocniania dziecka ("Masz prawo tak czuć" "To musi być trudne"), wzmacniania każdego sukcesu (nawet tego, że dziecko miało siłę pójść się umyć), nieobiecywania rzeczy, których nie możemy obiecać ("Będzie dobrze", "Teraz to już z górki"), jednocześnie przekazując wciąż miłość i zaufanie ("Wierzę w ciebie" "Kocham cię").  Za to warto zaniechać unieważnienia ("Każdy ma problemy") i porad niezwiązanych z pomocą psychoterapeutyczną/psychiatryczną ("Idź pobiegaj/idź do pracy") czy powątpiewania ("Na pewno masz depresję, skoro poszedłeś do pracy?").

 

Życzymy wszystkiego, co dobre,

Zespół Fali Wsparcia

 

9 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,

 

Bycie rodzicem dorosłego dziecka z depresją, zwłaszcza przebywającego za granicą, to bardzo trudna, emocjonalnie obciążająca sytuacja. Chce Pani pomóc, ale nie wie, jak to robić, by nie zranić - to świadczy o ogromnej trosce i dojrzałości.

 

Oto kilka wskazówek, które warto wykorzystać:

- Warto unikać rad typu: „Weź się w garść”, „Inni mają gorzej”. Zamiast tego powiedzieć: „Widzę, że jest Ci ciężko. Chcesz o tym porozmawiać?”, „Jestem tu, gdybyś mnie potrzebowała”. 

- Zachować regularny kontakt - krótkie wiadomości, pytania o codzienność, okazanie zainteresowania bez wypytywanie daje poczucie bliskości bez presji,

- Dopytywanie jak może Pani wspierać, można zapytać: „Jak mogę Ci pomóc? Co byłoby dla Ciebie wspierające?”

- Pani emocje też są ważne. Warto poszukać dla siebie wsparcia w rodzinie i/lub znajomych lub skorzystać z pomocy psychologa, by nie dźwigać wszystkiego samej.

 

Depresja to choroba. Wsparcie, jakie Pani daje, ma znaczenie, nawet jeśli nie zawsze widać od razu jego efekt. Czasem najważniejsze, co może Pani powiedzieć, to po prostu: „Jestem. Kocham Cię. Nie musisz przez to przechodzić sama.”

 

Pozdrawiam serdecznie 

Karolina Bobrowska 

psycholog

9 miesięcy temu
Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry,

Zbiór uniwersalnych porad dla każdego nie istnieje.  Myślę, że bardzo wartościowe byłoby, gdyby ta para- Matka i Córka- wypracowały wspólnie taką "apteczkę" rzeczy i zachowań wspierających.

Matka może pogłębiać swoją wiedzę o zaburzeniach afektywnych- depresji- np. Depresja. Jak pomóc sobie i bliskim.  Dorota Gromnicka Edgard; Jak pomóc osobie z depresją. Porady psychiatry i opiekuna.  Anna Bondyra, Daria Dubiel.

Wsparciu i rozwijaniu wzajemnej relacji będzie na pewno służyć asertywna komunikacja poszanowanie granic- wrażliwość na siebie nawzajem, aktywne słuchanie i szanowanie "nie " (np. Nie chcę o tym rozmawiać, To dla mnie zbyt trudne).

Żywy, życzliwy kontakt, pielęgnowanie hobby, szukanie rzeczy, które sprawiają przyjemność- czy to online, czy na żywo- z pewnością mogą stanowić źródło podpory.

Poszukiwanie kontaktu z innymi osobami będącymi w podobnej sytuacji- profesjonalnych grup wsparcia czy życzliwej rozmowy- to także pożądany kierunek.

Wreszcie troska Matki o siebie, dbanie, by trudności córki nie przeciążały i by nie zgubić w pomocy własnych spraw, potrzeb, osobowości.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

9 miesięcy temu
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Szanowna Pani,

rozumiem, że sytuacja, w której dorosłe dziecko przebywa za granicą i zmaga się z depresją, może budzić w Pani wiele niepokoju i bezradności. Poniżej kilka krótkich wskazówek, które mogą Pani pomóc w budowaniu wspierającej relacji i zadbaniu także o siebie.

Jak rozmawiać i wspierać:

- Proszę starać się przede wszystkim słuchać z uwagą i cierpliwością. Ważne jest, aby dziecko czuło, że jest Pani obecna i gotowa je zrozumieć.

- Unikałabym oceniania czy umniejszania trudności. Zamiast „nie przesadzaj” czy „inni mają gorzej” warto powiedzieć: „Widzę, że to dla Ciebie bardzo trudne”.

- Proszę nie spieszyć się z radami. Czasem najważniejsze jest po prostu zapewnienie: „Jestem tutaj, możesz mi powiedzieć wszystko”.

- W kontaktach zdalnych warto pytać: „Czy to dobry moment na rozmowę?”, okazując szacunek do jego samopoczucia.

- Proszę pamiętać, że to dorosła osoba – zachęcałabym do rozmów opartych na partnerstwie i szacunku, bez nacisku.
 

Jak radzić sobie w trudnych chwilach:

- Proszę pozwolić sobie na własne emocje – lęk, bezradność, smutek są naturalne.

- Warto rozmawiać o tym z zaufaną osobą lub terapeutą – nie musi Pani być w tym sama.

- Proszę nie obwiniać siebie. Depresja jest złożoną chorobą, która nie jest skutkiem „złego wychowania” czy „błędów rodzica”.
 

Gdzie szukać wsparcia:

Istnieją grupy i fora internetowe dla rodziców osób z depresją – np. na Facebooku można wyszukać hasła: „rodzice dzieci z depresją”, „wsparcie dla rodzin”.

W wielu miastach działają grupy wsparcia przy poradniach zdrowia psychicznego.

Możliwe jest także skorzystanie z konsultacji psychologicznych lub psychoterapeutycznych – również online.


Z wyrazami szacunku
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

8 miesięcy temu
Weronika Babiec

Weronika Babiec

Szanowna Pani,

Bycie rodzicem dorosłego dziecka, które zmaga się z depresją, zwłaszcza kiedy przebywa za granicą, to bardzo trudne doświadczenie. Domyślam się, że czasami może się Pani czuć bezradna, pełna troski, a jednocześnie niepewna, jak pomóc, żeby nie pogorszyć sytuacji ani nie zostać odtrąconą. 

 

Co może Pani zrobić?

1. Być obecną - czasem najcenniejsze, co można dać osobie zmagającej się z depresją jest po prostu obecność, bycie obok. Można to okazać, mówiąc np. "Jestem tutaj, jeśli będziesz chciała porozmawiać. Nie wiem, co przeżywasz, ale chciałabym cię zrozumieć". 

2. Pytać córkę o to, czego potrzebuje - np. "Co by Ci teraz najbardziej pomogło?" "Chcesz żebym Cię po prostu posłuchała, czy wolisz teraz zostać sama?"
3. Szanować jej granice - czasami kontakt z osobą cierpiącą na depresję może być dystansowy, może sprawiać wrażenie "odpychającego". Warto wtedy pamiętać, że to nie jest o Pani - to wyraz tego, jak bardzo Pani córka jest przytłoczona. Takie wycofanie jest niejako formą ochrony przed własnym bólem. 

 

Proszę pamiętać, że czasami najważniejsze jest nie to co mówimy, ale jak bardzo jesteśmy obecni i dostępni dla drugiej osoby. "Nie wiem, jak Ci pomóc, ale bardzo mi na Tobie zależy", "Widzę, że Ci trudno. Chcę być blisko, jeśli mi pozwolisz" - takie zwykłe słowa wypowiedziane prosto z serca potrafią być dużo bardziej kojące niż "dobre rady".

 

Bycie wsparciem dla bliskiej osoby w depresji może być bardzo obciążające. Warto pamiętać, że Pani też ma prawo do odpoczynku, do chwili dla siebie, do własnych emocji. Dobrym pomysłem może być konsultacja z psychologiem, który pomoże Pani lepiej poradzić sobie z tą sytuacją.

 

Sama Pani gotowość, by szukać informacji i uczyć się, jak wspierać córkę z wyczuciem, jest już bardzo ważnym gestem troski i bliskości, nawet jeśli teraz trudno zobaczyć jego efekt. Proszę nie tracić zaufania do wartości swojej obecności.

 

Życzę wszystkiego dobrego.

 

Pozdrawiam,

Weronika Babiec,

Psycholożka, Terapeutka ACT

 

 

8 miesięcy temu
depresja

Darmowy test na depresję - Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta (PHQ-9)

Zobacz podobne

Brak sprawczości w życiu po traumatycznych relacjach z rodziną - jak odzyskać kontrolę?

Moim problemem jest brak jakiejkolwiek sprawczości w życiu. Czuję, że jako nastolatka zostałam złamana przez nadopiekuńcze, toksyczne i nerwowe mamę z babcią. Nic mi nie było wolno, ciągle tylko awantury i znęcanie się psychiczne. Dziś nam 40 lat i jestem na całkowitym utrzymaniu mamy i babci. Za sobą mam 20 lat próbowania różnorakich prac, różnego typu: od prac biurowych, przez związane z moim hobby, po prace fizyczne. Niestety rezygnowałam (lub wyrzucano mnie) z jednego z dwóch powodów: albo nie dawałam sobie rady (mam słaby intelekt, a także jestem słaba fizycznie) albo nie wytrzymywalam tego zamknięcia w pracy. Czułam się jak w pułapce, jakby każda komórka mojego ciała krzyczała, że chce się wydostać. Wiem, że to nieodpowiedzialne, dziecinne, jak głupi, zbuntowany małolat, a nie 40-letnia baba, ale za każdym razem nie wytrzymywałam i dosłownie uciekałam z pracy jak z pułapki. W tej chwili mam już tak mało sił, że nie wierzę, że jeszcze kiedykolwiek ucieknę mamie. Ale chciałabym dać sobie radę, chociażby dorabiając jakieś drobne. Nie stać mnie na terapię, na nfz już byłam, nie pomogło, pan stwierdził, ze widocznie mi za dobrze, że siedzę w tej bezradności. Proszę o pomoc.

Nie pamiętam kiedy szczerze się z czegoś cieszyłam...
Będzie długo, ale muszę. Witam, mam 46 lat, nieco ponad 20 lat pracuje w szkole, w tym od 12 lat na stanowisku pedagoga szkolnego, ok. 400 uczniów. Mam rodzinę: męża, syna 15 latka, własne mieszkanie, stały dochód. Wydawałoby się że nie powinnam narzekać... A jednak czuje się totalnym przegrywem. Odkąd pamiętam byłam dzieckiem zakompleksionym, ale przy tym bardzo samodzielnym, bo mnie i siostrę wychowywała mama. Jako nastolatka moje kompleksy nasilały się a alkohol w rodzinie powodował że miałam poczucie winy za wszelkie żale jakie mama czasem na mnie wylewała. Ojciec bywał w domu kilka razy w roku, pracował w kopalni, był alkoholikiem. W szkole średniej dobrze się czułam, bo miałam zgrane grono koleżanek, chłopaków nie miałam, bo zwyciężały moje kompleksy. Gdy poszłam na studia pedagogiczne- na Śląsku, aby ojciec choć trochę pomógł mi finansowo, wtedy starałam się wszystko trzymać w ryzach, a by nie zawieść pokładanych przez rodziców we mnie nadziei... Jedyna z rodziny wyżej wykształcona... I owszem, noty były wysokie, studia pięknie zdane, ale wyhodowałam sobie anoreksję. Trwało to jakieś 3-5 lat, po skończeniu studiów przeszło w bulimię - kolejne 2-lata. Szybko zaczęłam pracę, ale nie w szkole, tylko gdzie się dało aby być samowystarczalną. Potem praca w szkole, przez pierwsze kilka lat miałam poczucie , że ja w szkole jestem tylko na chwilę , bo czuję że do niej nie pasuje. Ale w międzyczasie poznałam swojego obecnego męża, potem ciąża, ślub. Cieszyłam się, bo lekarze nie dawali mi szansy, że zajdę w ciążę. W końcu nadeszła propozycja abym objęła etat pedagoga. Zgodziłam się, choć się panicznie bałam, że sobie nie poradzę. Przed pracą musiałam wypalić papierosa. Na szczęście rzuciłam palenie zupełnie. Stres w pracy towarzyszy mi bardzo często. Jeszcze kilka lat temu stres spalałam poprzez sport: chodzenie na spacery, z koleżankami na kijki, ćwiczyłam w domu z Chodakowską. Zaczęłam intensywniej ćwiczyć gdy musiałam zająć się schorowaną mamą, zamieszkała ze mną, a ja czując że potrzebuje więcej krzepy przy opiece nad mamą zaczęłam ćwiczyć aby się wzmocnić. Mama zmarła 7 lat temu, pochowałam ją, siostra przyjechała tylko na chwilę na uroczystości pogrzebowe bo dostała przepustkę z ZK... W pracy bardzo dużo obowiązków i dochodziły nowe, bo się na to zgadzalam... Aby pokazać że nikogo nie zawiodę.nWtedy miałam pierwszy raz w życiu epizod ataki paniki. Nadeszła pandemia i pomyślałam że to nawet lepiej bo odpocznę od środowiska szkolnego, ale grubo się pomyliłam. W rodzinie- syn cały prawie dzień przy komputerze, ja zresztą też... Mąż który swoją frustrację zaczął wyładowywać na synu. Załamałam się, bardzo często w nocy płakałam, problemy ze snem. Po pandemii wróciliśmy do szkoły, nadeszły wakacje i myślałam że też wszystko wróciło do normy. Ale poczucie smutku i pustki wcale nie znikło, wrex narastało. Postanowiłam że zasięgnę pomocy u psychologa, bo mogą to być symtopmy depresji. Poszłam na 2 spotkania z psychologiem, ale właśnie wybuchła wojna na Ukrainie i dopadłanie myśl, że sobie coś wkręcam. Ludzie właśnie przeżywają prawdziwe dramaty, jest wojna a ja będę pieniądze na pierdoły wydawać, bo nie mam z kim porozmawiać. Więc terapię przerwałam. Już wtedy poważnie myślałam o zmianie pracy, czułam że to wypalenie zawodowe. Ale przecież gdzieś pracować trzeba, rachunki połacić. Poza tym inni majalą gorzej a ja się nad sobą użalam. Rok temu syn nie zdał w kl. 1 liceum, powtarza klase... To mnie trapi okrutnie dodatkowo. Jeszcze bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że szkoła to nie jest miejsce dla mnie-jestem już szczerze zmęczona rozwiązywaniem problemów cudzych dzieci i ich rodziców. Gdy w wakacje widzę gdzieś skupisko dzieci to mam ochotę uciekać. Trzy lata temu zapisałam się na język niemiecki, bo chciałam go podszkolić abym miała lepsze perspektywę innego zatrudnienia. Ale gdzieś od kwietnia tego roku coś we mnie pękło: już nie mam siły się starać, porzuciłam niemiecki tłumacząc sobie że i tak nie odwaze się porzucić szkoły, bo przecież nic innego nie potrafię robić. Nie mam ochoty na sport, a o seksie już nie wspomnę, nie istnieje. Bardzo mało rozmawiam z mężem, z synem też nie zadurzo, bo twierdzi że nasze rozmowy i tak zawsze kończą się nagabywaniem go o naukę, odrabianie lekcji etc. Czuję pustkę, do pracy chodzę, wypełniam swoje obowiązki, dyrekcja cały czas mnie chwali za zaangażowanie a ja czuję że się za chwilę udusze. W nocy często myślę, że dobrze by było abym na coś poważnie zachorowała, wtedy odpoczelabym od szkoły. Boje się powiedzieć dyrekcji, że bardzo chciałbym skorzystać z urlopu zdrowotnego. Działam w trybie autopilota, nie pamiętam kiedy ostatnio szczerze się z czegoś cieszyłam. Nawet czytanie książek mi nie idzie, bo czuję że niewiele pamiętam z tego co przeczytałam. Dlatego też rzuciłam dalszą naukę niemieckiego, bo nic z tego nie pamiętałam. Jeszcze parę miesięcy temu syn często pytał: Mama, co ty taka smutna? Teraz już nie pyta, już mu to spowszedniało. Nie chcę aby taką mnie zapamiętał, przez to czuję że jako matka bardzo nawaliłam. Strecilam wiarę, straciłam sens, ot taka sobie przykra wegetacja...
3,5 letnia córka zaczęła inaczej reagować na jedną z babć. Kłócimy się z żoną o przyczynę, raz przy córce. Z czego to może wynikać? Jak reagować?
Dzień dobry, mam pytanie. Ostatnio córka (3,5roku) zaczęła mówić, że: nie lubi babci, babcia jej nie kocha etc. wcześniej było bardzo pozytywnie, lubiła, mówiła, że chce pojechać do babci (temat dotyczy mojej mamy, która mieszka koło 50km od nas i pracuje, bo jest sama, więc widzimy się tylko raz na jakiś czas). Żona z teściową (która z kolei mieszka na stałe u nas) stwierdzają, że to na pewno kwestia tego, że ona widzi, że babcia ją rzadko odwiedza i się nie angażuje (one oczekują, że ona będzie przyjeżdżać zawsze kiedy jest potrzebna, bo są przyzwyczajone, że moja teściowa nie pracuje od 30 lat). Ostatnio mieliśmy nawet kłótnię z żoną (co ważne, w obecności córki, bo jechaliśmy samochodem), że jakim prawem zaprosiłem swoją mamę na udział w przedszkolnym dniu babci i dziadka, skoro ona "jest babcią tylko jak jej tak wygodnie" i że "babcia ma ją w dupie". Co może być istotne, kiedy córka była znacznie mniejsza (do wieku 2 lat) na widok mojej mamy reagowała płaczem z dużej odległości, co nie było normalne, bo nie stała jej się żadna krzywda z rąk mojej mamy (o której bym wiedział), natomiast, mniej więcej od narodzin córki, przez pierwszy rok, byliśmy z moją mamą bardzo pokłóceni (głównie to moja żona i jej mama byli pokłóceni z moją). Nie wiem czy zachowania córki mogą wynikać raczej z jakichś dziecięcych zmian nastroju, z "wyczuwania, że babcia jej nie kocha" (tutaj piszę to w formie przenośni) czy z wyczuwania niechęci i słuchania negatywnych komentarzy na ten temat. Zależy mi, żeby dowiedzieć się co w takiej sytuacji najbardziej kieruje dzieckiem, żeby móc zareagować odpowiednio.
Jak się podnieść po serii życiowych porażek - utrata pracy i problemy rodzinne
3 lata temu żona z dzieckiem zostawiła mnie, przeżyłem załamanie po którym podnosilem sie poł roku, pozniej stracilem prace, zyskalem kolejna i stracilem, nastepnie ttafiłem wymażoną, ktora tez stracilem. Dzisiaj moj syn juz wyraznie mowi, staram sie byc dla niego kims ale żona nie akceptuje mnie, sad zasadzila na podstawie jej pomowien jak maja wygladac widzenia, wiec jetem tata na telefon, do czego bylem przygotowywany, czasami trace swoja wartosc, nie wiem co mam robic bo pracy nie moge znalesc a nie mam sil zeby cwiczyc, podniesc sie z dolka bo nie mam do kogo sie odezwac. Jak sie z tego podniesc?
Czy powtarzanie historii i zapominanie codziennych czynności u 65-latki to objawy demencji?
Mama , lat 65 zaczęła opowiadać tę samą historię trzy razy w ciągu jednego spotkania, jakby za każdym razem była dla niej nowa. Jeszcze gorzej było, kiedy zaczęła zapominać ważne rzeczy – czy brała leki, czy już jadła obiad. Czy to zwykłe roztargnienie, czy coś poważniejszego? Gdzie jest ta granica? Martwię się, że to oznaki demencji
depresja poporodowa

Depresja poporodowa - objawy, leczenie i wsparcie dla młodych rodziców

Depresja poporodowa to stan, który może pojawić się w okresie po narodzinach dziecka. Gdy trudności emocjonalne utrzymują się dłużej lub są intensywne, odpowiednia pomoc specjalisty i wsparcie bliskich mogą być niezwykle cenne i potrzebne.