Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Po stracie mamy i pracy nie potrafię funkcjonować. Moje definicje przestały istnieć i nie wiem, gdzie i kim tak naprawdę jestem.

NicNieZnacząca

Chciałam w życiu tylko coś znaczyć! Mam ponad 30 lat, męża i 4 letnie dziecko. Ciążę spędziłam na l4, po urodzeniu dziecka rozwiązano ze mną umowę o pracę, więc nie pracuję w zasadzie od prawie 5 lat. Miałam pracę którą uwielbiałam, która pomogła przetrwać mi najgorszy czas w życiu (poważna choroba i śmierć mamy), niestety firmę zamknięto, ludzi zwolniono ( to było jeszcze przed ciążą). Obecnie otrzymałam diagnozę depresji, fobii społecznej i problemów z zaaklimatyzowaniem się w sytuacji dla mnie trudnych. Czuję, że nic w życiu nie znaczę, czuję jakbym przegrała własne życie. Nie potrafię znaleźć pracy, bo wiem (z góry zakładam), że sobie z niczym nie poradzę. WIEM, że będę wytykana palcami przez pracowników, mam wrażenie, że odniosę porażkę już w pierwszej godzinie. Mam takie poczucie, że wraz z mamy śmiercią, a potem stratą pracy straciłam wszystko co mnie definiowało. Mama była jedyną osobą, która we mnie bezgranicznie wierzyła, która mnie doceniała, która mnie wspierała nawet wtedy, kiedy inni stawiali na mnie krzyżyk! ( a stawiali wszyscy, od nauczycieli przez koleżanki po rodzinę). W pracy wypracowałam sobie pozycję, może nie kierownika, ale pracownika, do którego po pomoc i poradę przychodzili wieloletni pracownicy, do której prezes osobiście przychodził i zlecał zadania, które wymagały bardzo dużego zaangażowania, dokładności i umiejętności. Dziś... jedyne co potrafię to posprzątać i ugotować obiad! Tak bardzo chciałabym coś znowu znaczyć! Zaimponować sobie samej, a boję się podjąć pracę, bo przecież jestem nikim!!

Rozumiem, że jesteś obecnie w trudnej sytuacji, a utrata pracy, śmierć matki, a także otrzymanie diagnozy depresji i fobii społecznej mogą znacząco wpłynąć na Twoje samopoczucie i poczucie własnej wartości.  To zrozumiałe, że chcesz znów odnaleźć sens w życiu. Bycie mamą na pełen etat to trudne i wymagające zadanie. Czasem zrobienie obiadu i posprzątanie, kiedy ma się na głowie tak wiele jest nie lada wyczynem! Nadal jest w Tobie obecna ta sama osoba, w którą bezgranicznie wierzyła i doceniała Twoja mama. Ta, której prezes zlecał osobiście wymagające zadania. Nie bój się sięgnąć po pomoc, aby ją odkryć!

psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

domyślam się jak trudno mierzyć się Pani z takimi doświadczeniami. Sama diagnoza depresji czy fobii nie rozwiąże problemu. Dobrze byłoby gdyby zdecydowała się Pani na podjęcie psychoterapii. Samemu bardzo ciężko jest poradzić sobie z takimi stanami emocjonalnymi, a  często im dłużej one trwają, tym ciężej podjąć decyzję o leczeniu.

Proszę skorzystać z pomocy.

Pozdrawiam serdecznie

Zofia Kardasz

 

Dzień dobry,

Tak jak już wyżej wspomniały specjalistki, takie wydarzenia jak utrata pracy, śmierć matki i otrzymanie diagnozy mogą wywołać konsekwencje w Pani postrzeganiu siebie i świata. 

Czytając Pani wiadomość widzę w Pani tyle zasobów, że ze smutkiem rozumiem, że Pani postrzega siebie jako nic nie znaczącą, niezdolną do sukcesu osobę. Ma Pani męża i dziecko, wcześniej miała Pani lubianą przez siebie pracę i odnosiła w niej Pani sukcesy - to wszystko są sukcesy, Pani zwycięstwa, które osiągnęła Pani swoją pracą, swoimi zasobami. Te zasoby, których kiedyś Pani używała swobodnie, nadal w Pani są. Jednocześnie trudne wydarzenia spowodowały, że ma Pani teraz do nich utrudniony dostęp. Nie jest to niemożliwe, żeby ten dostęp odzyskać. 

To o czym Pani pisze wpisuje się w niektóre diagnostyczne kryteria depresji, a dokładniej w triadę poznawczą. Jest to pojęcie ukute przez twórcę terapii poznawczej - A. Becka, który zauważył, że kiedy trzy obszary naszych myśli: myślenie o sobie, myślenie o bieżących wydarzeniach oraz o przyszłości zaczniemy widzieć w czarnych barwach, to trudno nam jest się wydostać ze smutku i braku poczucia własnych sił. Opisuje Pani właśnie taką sytuację - postrzega Pani negatywnie siebie jako nieznaczącą i niezdolną do podjęcia wyzwania, nie czuje Pani żeby w przyszłości podjęcie pracy było możliwe oraz pisze Pani, że obawia się Pani wytykania palcami przez innych pracowników. Zgodnie ze wskazówkami specjalistek powyżej - proszę rozważyć sięgnięcie po profesjonalne wsparcie, jeśli ma Pani taką możliwość.

Bardzo cenne jest to co Pani napisała na koniec: że bardzo chciałaby Pani coś znaczyć i podjąć wyzwanie, o którym Pani myśli. Pisze Pani, że utrudnia to Pani lęk - że boi się Pani, że jest nikim i przez to nie udadzą się przedsięwzięcia. Ten lęk to nie jest Pani - lęk Pani nie definiuje. Lęk, podobnie jak inne emocje i odczucia, pojawia się w nas i prowokuje różne myśli. Czym częściej się boimy, tym te myśli wydają nam się znajome a przez to bardziej wiarygodne. To  nasze odczucie, nasza perspektywa, ale tak naprawdę, dopóki nie sprawdzimy naszych obaw, nie wiemy czy są prawdziwe czy nie. Może ma Pani możliwość otoczyć się wspierającymi treściami? Osobami, które znają Panią od lat i ufa im Pani, które pomogą Pani uwierzyć w swoje możliwości? W możliwość akceptacji siebie niezależnie od odniesienia sukcesu w nowych wyzwaniach? Polecam też zapoznanie się z lekturami lub podcastami, treściami, które pozwolą Pani lepiej zrozumieć skąd się bierze lęk, niepewność, poczucie bezwartościowości w nas, ludziach. Polecam serdecznie tę książkę: Uspokój swój mózg - Anders Hansen | Książka w Lubimyczytac.pl - Opinie, oceny, ceny - to pozycja napisana przez psychiatrę, który naprawdę czytelnie i obrazowo opowiada o tym, jak funkcjonuje nasz mózg i dlaczego skazuje nas na cierpienie, chociaż wydaje się, że moglibyśmy się czuć szczęśliwi i że to jest okej, sięgać po pomoc. Z podcastów na Spotify jest np. “Ludzie tak mają” Przemka Mućko, terapeuty schematów i podcast Joanny Gutral, która robi często rozmowy ze specjalistami od konkretnych zagadnień. 

Proszę się trzymać ciepło i małymi krokami tworzyć dla siebie wspierające i akceptujące warunki do podjęcia nowych wyzwań. Pozdrawiam serdecznie, Aleksandra Działo

Zdjęcie Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Psycholog
147 odpowiedzi na forum

Witam,

Widzę, że przechodzi pani ciężki okres w życiu z powodu śmierci mamy, utraty zatrudnienia oraz izolacji, którą opisała pani w swoim liście. 

Zacznę od tego, że zdarzyło sie kilka rzeczy na raz w pani życiu, które spowodowały pani smutek oraz obniżona samoocenę. 

Macierzyństwo chociaż piękne, też może pogłebiać nasze poczucie samotności. 

Czy myślała pani o terapii, gdzie z wraz z terapeutą mogła by pani przepracować żałobę, podnieść samoocenę oraz skoncentrować się na fobii społecznej. 


K Rosenbajger

Psycholog

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z depresją po rozwodzie? Samotność, brak motywacji, myśli samobójcze

Witam, na wstępie zaznaczam, że od 9 lat leczę się na depresję, w tym czasie zażywałem leki, odstawiałem, było bardzo źle, następnie zaczynałem brać na nowo i wszystko wracało do normy, było stabilnie. Od pewnego czasu, ok. 3 miesięcy pomimo brania leków jestem w totalnym psychicznym dołku, w styczniu się rozwiodłem, od listopada zeszłego roku mieszkam sam. Ale od około jak już wspomniałem, 3 miesiące czuje, że jestem sam, nie mam nikogo, wcześniej chciałem być sam, cieszyłem się, jednak teraz wiem, że moje myślenie było błędem, nie potrafię sobie poradzić z otaczającym światem, mam obniżony nastrój, nic mnie nie cieszy, wcześniej chodziłem z uśmiechem do pracy, teraz na samą myśl o tym nie chce mi się żyć, nie chce mi się wstawać, wracam z pracy, idę spać, w pracy śpię, nie mogę się na niczym skupić, nic mi nie przynosi radości, wegetuję, do tego dochodzą myśli, że co ja tu robię? Po co ja się męczę? Nienawidzę tego, tak naprawdę rozwód był z mojej winy, bo tego chciałem, teraz żałuję, wcześniej było mi źle, teraz jest jeszcze gorzej, przypominam sobie dobre chwile z żoną, to jest bardzo dobrą osobą, teraz widzę, że popełniłem bardzo duży błąd, zacząłem pić więcej alkoholu, bardzo zaniedbałem siebie, przytyłem, nie mam siły się do niczego zmotywować, chciałbym uciec, ale nie mam dokąd… wszystko mnie przytłacza…. Czuję, że w pewnym momencie pęknę… że nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, poskładać, chciałbym powiedzieć byłej żonie, że bardzo jej dziękuję za to, jaką była, że mi jej brakuje… boję się że w pewnym momencie nie dźwignę tego wszystkiego…. Że już nie będę miał siły… nie wiem co mam robić? Rezygnacja, brak motywacji, brak chęci, przygnębienie, przytłoczenie, samotność, przegrane życie… myśli samobójcze… nie potrafię nawiązać relacji… zostałem sam… nie mam nikogo… w środku krzyczę, na zewnątrz udaję że jest super… jak mogę sobie pomóc?

4 odpowiedzi
Czy jestem psychicznie chora? Problem w związku, utrata pracy i poczucie izolacji

Mój facet powiedział mi, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć, bo: bałam się, że mój ukochany pies umrze podczas operacji: byłam w ciąży W 90% usunęłam dziecko, z powodu licznych rozmów jak,by to wyglądało. Straciłam pracę, ale później moja szefowa znalazła wyjście (także rozmowa o utracie pracy, a potem radość z odzyskania jej czyni mnie psychiczną. Bywa, że wracam z pracy okropnie zmęczona, bo moja szefowa potrafi być uszczypliwą żmiją. On jest muzykiem i zawsze wychodzi na wierzch coś, o czym, nie wiedziałam więc moja uwaga: jeździsz sobie imprezować i bawisz się, a ja siedzę w domu, nie mam przyjaciół (Mieszkam w Specyficznym miejscu we Włoszech, gdzie mogę porozmawiać co najwyżej z imigrantami jak ja. Chcę jechać na Castlefest (festiwal, podczas którego mnie zdradził Powiedziałam dokładnie tak jak wszyscy inni, że 19 godzin banie jest do słupy i i że pogoda jest do dupy( Każdy z zespołu o tym mówił) . Czy to czyni mnie psychicznie chorą ? P.S w domu nie mogę rozmawiać o pracy, o moich treningach, naszym psie, pieniądzach, mojej rodzinie, pieniądzach, filmach serialach, praktycznie najlepiej żebym się nie Odzywała. Do tego w sobotę złapał mnie za nadgarstki, przycisnął do ściany i powiedział, że ochotę mnie uderzyć, bo psuje mu jego ulubiony festiwal w roku.

3 odpowiedzi
Jak radzić sobie z konfliktem z matką dziecka partnera?
Jestem z partnerem od roku. Ma prawie dwuletnie dziecko. Z jego mamą nigdy nie byli w związku, nie mieszkali ze sobą, dziecko nie było planowane. Gdy pojawiło się na świecie, partner próbował uczestniczyć w jego życiu, ale ze względu na trudne relacje z matką dziecka, nie było to możliwe systematycznie. Wobec tego wniósł do sądu o ustalenie kontaktów (dziecko miało 10 m-cy). Od tego momentu sytuacja jeszcze się pogorszyła. Konflikt ewidentnie narastał a odkąd matka dziecka dowiedziała się że związał się ze mną, jest jeszcze gorzej. Sądzę że miała nadzieję, że stworzą rodzinę. Doszło do tego, że odnalazła mnie w mediach społecznościowych i zaczęła wypisywać, od wulgaryzmów i wyzwisk po wiadomości pełne żalu i obwiniające mnie o to, że dziecko wychowuje się bez ojca. Zablokowałam ją, więc wysyła wiadomości do partnera. Jasno powiedziała, że ze względu na mnie, nigdy nie pozwoli partnerowi zabrać dziecka do siebie. Staram się stać z boku tego konfliktu i nie angażować, choć bywa to trudne. Wspieram partnera, widzę jego stres przed każdą wizytą u dziecka i przygnębienie spowodowane tym konfliktem, staram się jakoś pomóc przetrwać czas sprawy sądowej, która pewnie jeszcze sporo potrwa. Kompletnie nie wiem jaką postawę przyjąć wobec matki dziecka. Próbuję być neutralna ale ona ciągle kieruje atak w moją stronę, dla dobra sprawy milczę i nie wdaję się w pyskówki, ale emocje się we mnie kumulują. Cała sytuacja coraz bardziej mnie irytuje, nie wiem jak długo zniosę te prowokacje, boję się że kiedyś wybuchnę. Jak sobie z tym poradzić? Bo na zażegnanie konfliktu w najbliższym czasie raczej nie ma szans.
7 odpowiedzi
Jak poradzić sobie po porzuceniu przez ukochanego, kiedy nie mogę przejść do fazy akceptacji?
Jak poradzić sobie po porzuceniu przez ukochanego, kiedy nie mogę przejść do fazy akceptacji? Porzucił mnie ukochany po 5 latach znajomości, w tym 2 latach kontaktów intymnych. Pierwszy raz zrobił to w marcu tego roku (2023) i po ponad miesiącu stoczyłam się tak mocno, że popadłam w alkoholizm (picie pół litra codziennie albo 1-2 butelek wina) z poczuciem zakończenia życia, rozsypaną samooceną, kompletnym brakiem dalszego sensu życia, rezygnacją ze wszelkich aktywności, silną bezsennością, zaniedbywaniem pracy, nerwowością, agresją, poczuciem winy, porzuceniem kontaktów z kontaktów, itp. Itd. Po ponad miesiącu zobaczyliśmy się na żywo i widząc w jakiej jestem rozsypce (wypiłam litr wódki i byłam w fazie, że organizm domagał się alkoholu, okropny ból ciała i zaburzenia świadomości), zlitował się nade mną i chciał mi pomóc, nie zostawiać mnie w tak fatalnym stanie. Pogodziliśmy się i poszukałam terapeuty, u którego na przełomie maja-czerwca miałam terapię, ale zrezygnowałam, bo spotkania nic mi nie dawały i nie łagodziły cierpienia. Nie piłam w tym czasie i w czerwcu oraz pod koniec wakacji sierpień + początek września spotkaliśmy się w celach intymnych, jednak mój strach przed ponownym zostawieniem tak mocno narastał, że powodowałam konflikty. Zdarzało się, że ignorował mnie, nabierał dystansu i chłodu i to znowu powodowało cierpienie. Zaczęłam znowu pić, najpierw mniej, a potem znowu wróciłam do codziennego spożywania, znowu wróciła bezsenność. Nie straszył mnie zostawieniem, ale cały czas był głuchy na moje potrzeby bliskości, czułości, empatii, wsparcia, cokolwiek nie powiedziałam, nie słuchał co do niego mówiłam, tylko zarzucał mi robienie kolejnej dramy i jazd, z czym się nie zgadzałam i miałam kolejne fazy wzmożonego cierpienia i bezsensu życia. Nie tak dawno, bo koniec listopada, a potem początek grudnia spotkaliśmy się znowu i było intymnie (generalnie zgadzałam się na jego wszystkie fantazje i w takim normalnym rozumieniu były to ostre, hardcorowe czynności), po czym ostatniego dnia spotkania grudniowego kupił mi 2 flaszki wina, które przy nim wypiłam. Zrobiłam wielką jazdę z wytykaniem, jak bardzo kiepsko się czuje, traktowana przedmiotowo i tylko do seksu, jak bardzo go potrzebuje, ale nie tylko do celów seksualnych... zaznaczam, że miałam też bardzo ciężki okres w pracy i w tej pracy tez mam taką napiętą sytuację, pt. tykająca bomba "kiedy szef mnie zwolni" i też przez to się stresowałam okropnie. A on... jeszcze przed świętami nabrał do mnie tak dużego dystansu, jak nigdy wcześniej, w trakcie "rozmowy" wyrzucił mi bardzo wiele negatywnych rzeczy na mój temat (co też wcześniej robił, ale teraz to zintensyfikowal), mówiąc przy okazji jak to nigdy się ode mnie nie uwolni, jak w końcu mam to zaakceptować, że nic się nie zmieni, on się nie będzie angażować, jak to odrzuca go kontakt ze mną. Powiedział tak wiele strasznych rzeczy, w sumie to jak jestem stara (33 lata) nigdy od nikogo nie usłyszałam tyle negatywnych rzeczy na mój temat. Byłam tak mocno wzburzona, tak doszczętnie rozchwiana emocjonalnie, że pierwszy raz w życiu się samookaleczyłam i przecięłam (płytko) nadgarstki żyletkami. Nie za wiele pamiętam z tego zdarzenia, ale wiem, że już po prostu chciałam, żeby moje wielomiesięczne cierpienia się skończyły. Nigdy wcześniej jednocześnie tak w nikim mocno się nie zakochałam mimo mojego już "zaawansowanego wieku" jak na silne miłości, jak i nie cierpiałam tak mocno. Napisałam mu o tym, że się pocięłam. Jeszcze w święta złożył mi życzenia, ale odezwałam się do niego 26 grudnia wieczorem i po tym, co pisał, widzę, że kolejny raz chce mnie tak definitywnie zostawić, jak w marcu br. Upodliłam się do końca, nie mam już żadnej godności i jakiegoś szacunku do siebie i błagałam go, żeby tego nie robił, bo wtedy po tym marcu wiem, co się ze mną działo, jak się stoczyłam i zaczęłam chorendalnie pić i porzuciłam dosłownie wszystko, czym się zajmowałam. Naprawdę mam świadomość, że ludzie się rozstają, nawet po wiele dłuższych związkach niż mój, mają dzieci, dzielą majątki, ale naprawdę nie przypuszczałam, że trafie na takiego faceta, który w 100% będzie mi odpowiadał. A na początku mi się niezbyt podobał, to on długimi rozmowami a później pierwszym kontaktem intymnym po 3 latach znajomości sprawił, że się w nim zakochałam dosłownie bez pamięci. Dzięki niemu po 30 latach pierwszy raz przeżyłam orgazm i byliśmy idealnie dopasowani pod tym kątem, ale nie o to chodzi. Przez te lata stawał się moim najbliższym przyjacielem, rozumiał mnie i tak naprawdę tylko jemu mogłam opowiedzieć dosłownie wszystko i nie rzucał mi głupimi radami. Nie poświęcałam innym tyle czasu co jemu, a teraz on chce mi zapewnić ponownie ten sam koszmar, który przechodziłam wtedy w marcu. Nie wiem, czy drugi raz to przeżyje, zważywszy na to, że tak się wtedy stoczyłam, a teraz w dodatku pierwszy raz się w życiu pocięłam i naprawdę nie chce żyć, chce skrócić to cierpienie. Myślę o tym, jaki jest limit cierpienia u człowieka. Nie widzę szans, że moje życie kiedykolwiek się poprawi, bez niego. Jestem w kompletnej rozsypce i chce mi się wyć na głos. Nie wiem, czy jest w ogóle jakąkolwiek szansa na poprawę tej sytuacji, czy istnieje jakiś ratunek.
1 odpowiedź
Partner miał romans z szefową - jak poradzić sobie z kryzysem w związku?
Nawet nie wiem jak to opisać… ponad dwa miesiące temu dowiedziałam się że mój partner od początku naszej relacji oszukiwał mnie. Miał romans ze swoją szefową jeszcze zanim poznał mnie. Próbował to zakończyć gdy się poznaliśmy, ale ta kobieta nie dawała mu odejść i straszyła że narobi mu problemów w pracy (to jego szefowa), nie ma co ukrywać i sam to przyznał że czerpał benefity, miał lżej w pracy będąc z nią blisko. To mnie przedstawił rodzinie, ze mną planował ślub… widziałam ich wiadomości, w których wiele razy pisał jej i tłumaczył że nie będzie z nią, że nie chce, że nie poślubi jej. Po tym wszystkim, wybaczyłam mu, wróciliśmy do siebie, zamieszkaliśmy razem, a ta kobieta próbuje nas zniszczyć. Nastawia wszystkich przeciwko, wymyśla niestworzone historie, próbuje kontaktować się z moją rodziną i mówić im o tym jak jest jej źle.
9 odpowiedzi
Jak rozmawiać z partnerką o trudnych tematach przy zaburzeniach osobowości F60.9 i skłonnościach autodestrukcyjnych?
Jak zacząć rozmawiać ze swoją partnerką o trudnych tematach? Często jest nam ciężko bo wiąże się to z kłótniami, obelgami, fochami itd. chciałbym żeby się ułożyło ale też czasem nie mam siły po prostu, ja jako osoba z zaburzeniami osobowości F60.9 zwyczajne mam trudność z hamowaniem impulsów a jak patrzę że wiecznie się potrafimy żreć mam ochotę przejść w autodestrukcję czego nie chcę bo wiem że to nic nie da..
8 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: mężczyzna wychodzi przez otwarte drzwi do ogrodu, koleżanka przytrzymuje drzwi

Mobbing – definicja, objawy i jak sobie radzić?

Mobbing w pracy to poważny problem wpływający na życie zawodowe i osobiste. Sprawdź, jaka jest definicja mobbingu, objawy, skutki oraz sposoby ochrony przed nim. To pomoże ci lepiej zrozumieć zjawisko i chronić swoje prawa w pracy.