Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Po stracie mamy i pracy nie potrafię funkcjonować. Moje definicje przestały istnieć i nie wiem, gdzie i kim tak naprawdę jestem.

Chciałam w życiu tylko coś znaczyć! Mam ponad 30 lat, męża i 4 letnie dziecko. Ciążę spędziłam na l4, po urodzeniu dziecka rozwiązano ze mną umowę o pracę, więc nie pracuję w zasadzie od prawie 5 lat. Miałam pracę którą uwielbiałam, która pomogła przetrwać mi najgorszy czas w życiu (poważna choroba i śmierć mamy), niestety firmę zamknięto, ludzi zwolniono ( to było jeszcze przed ciążą). Obecnie otrzymałam diagnozę depresji, fobii społecznej i problemów z zaaklimatyzowaniem się w sytuacji dla mnie trudnych. Czuję, że nic w życiu nie znaczę, czuję jakbym przegrała własne życie. Nie potrafię znaleźć pracy, bo wiem (z góry zakładam), że sobie z niczym nie poradzę. WIEM, że będę wytykana palcami przez pracowników, mam wrażenie, że odniosę porażkę już w pierwszej godzinie. Mam takie poczucie, że wraz z mamy śmiercią, a potem stratą pracy straciłam wszystko co mnie definiowało. Mama była jedyną osobą, która we mnie bezgranicznie wierzyła, która mnie doceniała, która mnie wspierała nawet wtedy, kiedy inni stawiali na mnie krzyżyk! ( a stawiali wszyscy, od nauczycieli przez koleżanki po rodzinę). W pracy wypracowałam sobie pozycję, może nie kierownika, ale pracownika, do którego po pomoc i poradę przychodzili wieloletni pracownicy, do której prezes osobiście przychodził i zlecał zadania, które wymagały bardzo dużego zaangażowania, dokładności i umiejętności. Dziś... jedyne co potrafię to posprzątać i ugotować obiad! Tak bardzo chciałabym coś znowu znaczyć! Zaimponować sobie samej, a boję się podjąć pracę, bo przecież jestem nikim!!
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Rozumiem, że jesteś obecnie w trudnej sytuacji, a utrata pracy, śmierć matki, a także otrzymanie diagnozy depresji i fobii społecznej mogą znacząco wpłynąć na Twoje samopoczucie i poczucie własnej wartości.  To zrozumiałe, że chcesz znów odnaleźć sens w życiu. Bycie mamą na pełen etat to trudne i wymagające zadanie. Czasem zrobienie obiadu i posprzątanie, kiedy ma się na głowie tak wiele jest nie lada wyczynem! Nadal jest w Tobie obecna ta sama osoba, w którą bezgranicznie wierzyła i doceniała Twoja mama. Ta, której prezes zlecał osobiście wymagające zadania. Nie bój się sięgnąć po pomoc, aby ją odkryć!

psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zofia Kardasz-Parker

Zofia Kardasz-Parker

Dzień dobry,

domyślam się jak trudno mierzyć się Pani z takimi doświadczeniami. Sama diagnoza depresji czy fobii nie rozwiąże problemu. Dobrze byłoby gdyby zdecydowała się Pani na podjęcie psychoterapii. Samemu bardzo ciężko jest poradzić sobie z takimi stanami emocjonalnymi, a  często im dłużej one trwają, tym ciężej podjąć decyzję o leczeniu.

Proszę skorzystać z pomocy.

Pozdrawiam serdecznie

Zofia Kardasz

 

Aleksandra Działo

Aleksandra Działo

Dzień dobry,

Tak jak już wyżej wspomniały specjalistki, takie wydarzenia jak utrata pracy, śmierć matki i otrzymanie diagnozy mogą wywołać konsekwencje w Pani postrzeganiu siebie i świata. 

Czytając Pani wiadomość widzę w Pani tyle zasobów, że ze smutkiem rozumiem, że Pani postrzega siebie jako nic nie znaczącą, niezdolną do sukcesu osobę. Ma Pani męża i dziecko, wcześniej miała Pani lubianą przez siebie pracę i odnosiła w niej Pani sukcesy - to wszystko są sukcesy, Pani zwycięstwa, które osiągnęła Pani swoją pracą, swoimi zasobami. Te zasoby, których kiedyś Pani używała swobodnie, nadal w Pani są. Jednocześnie trudne wydarzenia spowodowały, że ma Pani teraz do nich utrudniony dostęp. Nie jest to niemożliwe, żeby ten dostęp odzyskać. 

To o czym Pani pisze wpisuje się w niektóre diagnostyczne kryteria depresji, a dokładniej w triadę poznawczą. Jest to pojęcie ukute przez twórcę terapii poznawczej - A. Becka, który zauważył, że kiedy trzy obszary naszych myśli: myślenie o sobie, myślenie o bieżących wydarzeniach oraz o przyszłości zaczniemy widzieć w czarnych barwach, to trudno nam jest się wydostać ze smutku i braku poczucia własnych sił. Opisuje Pani właśnie taką sytuację - postrzega Pani negatywnie siebie jako nieznaczącą i niezdolną do podjęcia wyzwania, nie czuje Pani żeby w przyszłości podjęcie pracy było możliwe oraz pisze Pani, że obawia się Pani wytykania palcami przez innych pracowników. Zgodnie ze wskazówkami specjalistek powyżej - proszę rozważyć sięgnięcie po profesjonalne wsparcie, jeśli ma Pani taką możliwość.

Bardzo cenne jest to co Pani napisała na koniec: że bardzo chciałaby Pani coś znaczyć i podjąć wyzwanie, o którym Pani myśli. Pisze Pani, że utrudnia to Pani lęk - że boi się Pani, że jest nikim i przez to nie udadzą się przedsięwzięcia. Ten lęk to nie jest Pani - lęk Pani nie definiuje. Lęk, podobnie jak inne emocje i odczucia, pojawia się w nas i prowokuje różne myśli. Czym częściej się boimy, tym te myśli wydają nam się znajome a przez to bardziej wiarygodne. To  nasze odczucie, nasza perspektywa, ale tak naprawdę, dopóki nie sprawdzimy naszych obaw, nie wiemy czy są prawdziwe czy nie. Może ma Pani możliwość otoczyć się wspierającymi treściami? Osobami, które znają Panią od lat i ufa im Pani, które pomogą Pani uwierzyć w swoje możliwości? W możliwość akceptacji siebie niezależnie od odniesienia sukcesu w nowych wyzwaniach? Polecam też zapoznanie się z lekturami lub podcastami, treściami, które pozwolą Pani lepiej zrozumieć skąd się bierze lęk, niepewność, poczucie bezwartościowości w nas, ludziach. Polecam serdecznie tę książkę: Uspokój swój mózg - Anders Hansen | Książka w Lubimyczytac.pl - Opinie, oceny, ceny - to pozycja napisana przez psychiatrę, który naprawdę czytelnie i obrazowo opowiada o tym, jak funkcjonuje nasz mózg i dlaczego skazuje nas na cierpienie, chociaż wydaje się, że moglibyśmy się czuć szczęśliwi i że to jest okej, sięgać po pomoc. Z podcastów na Spotify jest np. “Ludzie tak mają” Przemka Mućko, terapeuty schematów i podcast Joanny Gutral, która robi często rozmowy ze specjalistami od konkretnych zagadnień. 

Proszę się trzymać ciepło i małymi krokami tworzyć dla siebie wspierające i akceptujące warunki do podjęcia nowych wyzwań. Pozdrawiam serdecznie, Aleksandra Działo

Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam,

Widzę, że przechodzi pani ciężki okres w życiu z powodu śmierci mamy, utraty zatrudnienia oraz izolacji, którą opisała pani w swoim liście. 

Zacznę od tego, że zdarzyło sie kilka rzeczy na raz w pani życiu, które spowodowały pani smutek oraz obniżona samoocenę. 

Macierzyństwo chociaż piękne, też może pogłebiać nasze poczucie samotności. 

Czy myślała pani o terapii, gdzie z wraz z terapeutą mogła by pani przepracować żałobę, podnieść samoocenę oraz skoncentrować się na fobii społecznej. 


K Rosenbajger

Psycholog

Zobacz podobne

Agresja słowna z mojej strony - jak z nią walczyć?
Agresja słowana- gdy nie jest po mojej myśli, gdzy widzę że ktoś mnie nie słucha, ignoruje- momentalnie rośnie u mnie ciśnienie, robi mi się gorąco i nie słyszę nikogo. Tylko coraz bardziej podnoszę głos, przeklinam. Mam uczucie dudnienia w uszach. Mam tak najczęściej gdy wracam zmęczona z pracy do domu. Jak mam w sobie to wyciszyć, a jednocześnie czuć się potrzebna i słuchaną???
Cierpię, ilozuję się, nie chcę istnieć.
Świat stał mi się obojętny, po 2 latach płaczu od paraliżu, stałem się pusty w środku, nie chcę istnieć, lecz nie wiem jak umrzeć. Cierpię fizycznie i psychicznie, w samotności, odizolowany od ludzi.
Przeżycia z dzieciństwa i reakcja na spotkanie z oprawcą w dorosłym życiu
Dobry wieczór Jeśli było się ofiarą gwałtu będąc dzieckiem , można nie pamiętać wszystkiego , chociaż ciało pamięta. Istotne jednak , że utrwalony wygląd twarzy sprawcy. Teraz pytanie: Będąc osobą dorosłą , widząc tę osobę na ulicy…Dlaczego pojawia się reakcja a raczej brak reakcji , bezruch …Jakby totalna ucieczka w głowie , myślach i nie można już nic zrobić a nawet nie ma się na to odwagi. Tym bardziej, że nikt nigdy się o tym nie dowiedział. Nie rozumiem . Czuję się winna i się wstydzę. Seks może dla mnie nie istnieć. Brzydzę się nim i wszystkim co z tym związane. Czasami myślę , jak bardzo duża chęć przeżycia musiała być we mnie… że mimo braku ojca , przemocowego ojczyma i nieobecnej schizoafektywnej matki -alkoholików i narkomanów , poradziłam sobie sama. Zawsze sama. Dopiero teraz poznaję siebie i czasem zastanawiam się nad tym co czuję , jak teraz. Od 14 rż brałam dużo psychotropów i szpitale nie miały końca w związku z tymi stanami więc byłam na tyle otępiona że średnio docierało do mnie co dzieje się dookoła. Teraz jestem trochę przerażona bo chyba to wszystko się budzi we mnie a leków już nie ma . Samotność się nie zmieniła. Zmieniłam jednak kraj.Chyba mam kryzys. Przepraszam. Pozdrawiam
Zmagam się z OCD i silnie zmiennym nastrojem. Myślę, że to ChAD. Trwa to już bardzo długo.
Witam! Mam 21 lat i już od 16 roku życia mam stwierdzoną nerwice lękową, ale do sedna. Zaczęło się około czerwiec, lipiec 2022 roku. Pamiętam, że w tamtym okresie czułam się cudownie, miałam w sobie takiego 'powera', zawsze myślałam, że to dlatego, że wyszłam z toksycznego związku i odżywam na nowo. Nie były to dziwne zachowania, czułam większą pewność siebie itd i wszystko było w porządku. Zaś przyszedł wrzesień i była MASAKRA. Potrafiłam leżeć cały dzień w łóżku i płakać, nie brać kąpieli przez nawet dwa tygodnie i chodzić w tych samych ubraniach. Nie interesowało mnie nic. Byłam ja i swoja udręka i wtedy nie widziałam nic w tym złego... Trwało to dosyć długo, ale w październiku zaczęłam dochodzić do siebie, ale odeszło jedno i przyszło drugie. Zaczęłam mieć natrętne myśli i zachowania, robienie czegoś po parę razy, aby było dobrze w mojej głowie. Typowe zachowania zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. I wtedy też nie wiedziałam co mi dolega i postanowiłam udać się do psychologa. Niestety był to straszny niewypał, Pani chyba myślała, że robię sobie z niej żarty i na koniec wizyty powiedziała coś w stylu ' mam nadzieję, że na następnej wizycie już nie będzie Pani tak robić'. Dokładnie też nie pamiętam, gdyż jak wspomniałam wcześniej, nie był to najlepszy okres. Oczywiście już nigdy nie zjawiłam się w gabinecie tej Pani. I jakoś tak żyłam przez następnie miesiące i się do tego w jakiś sposób przyzwyczaiłam. Z października stał się czerwiec (przez te miesiące nadal dokuczały mi te kompulsje) i zmarła moja babcia. Już od tygodnia wcześniej miałam znowu nawrót tego, co było we wrześniu, takie stany depresyjne. Miesiąc po śmierci babci czułam się jakby nic się nie stało. Wiem, że brzmi to strasznie, ale wtedy nie miałam o tym pojęcia. Byłam pewna, że to już za mną. Wydawałam wtedy dużo pieniędzy, chodziłam na imprezy, koncerty, wyjazdy. Wydawało się to świetne. Nie miałam żadnych zachowań, które były ryzykowne i niebezpieczne, po prostu czułam się zdrowa i szczęśliwa, bardzo szczęśliwa, jakbym cudownie ozdrowiała. I to również sobie trwało przez jakiś czas i znowu bum. Niechęć do życia, płacz, mogę wymieniać, a wymieniać... Powtórka z rozrywki. Po tym złym okresie, tak to nazywam, był okres normalny, czyli żyje nadal z OCD, ale jest stabilnie. Wreszcie zdecydowałam się na psychologa. Drugie podejście. Stało się to w styczniu już tego roku ( opisane wydarzenia dzieją się od czerwiec, lipiec 2022 do teraz, czyli kwiecień 2024). Pierwsza wizyta u psychologa i zdiagnozowano i OCD i nerwica lękowa, z którą już żyje bardzo długo. Również było coś mówione o ChAD, ale raczej to nie miało być to. I zgłosiłam się tam właśnie dlatego, że miałam taki inny dziwny stan, czyli bałam się pójść spać bo wydawało mi się, że dom się spali i potrafiłam nie spać całe noce, żeby czuwać. Wydawało mi się, że widzę jakieś zjawy, duchy i odgłosy, ale nie w głowie tylko np. w pokoju. Teraz sama nie wiem czy moja głowa robiła to specjalnie czy nie.. Bałam się jeździć samochodem, że kogoś potrące i zrobię mu krzywdę oraz miałam dziwne napady złości, nie często, ale coś było. Raz chciałam iść z nożem poprzecinać opony, byle tylko nie jeżdzić samochodem i działo się to w ataku paniki. Nie do końca to pamiętałam i mama mi to pózniej opowiadała.. I zaraz niedługo po tym okresie, jakoś w lutym znowu czułam się dziwnie. Potrafiłam śmiać się z rzeczy, które dla których nawet nie były śmieszne, nie skończyłam mówić jednego i zaczęłam mówić już coś innego, śpiewałam dużo i miałam energie, ale były to krótkie stany około paru minut i trwało około tydzień i gdy skończyłam np się z czegoś śmiać to czułam, że coś jest nie tak, że normalnie się tak nie zachowuje. W tym czasie była myśl o hospitalizacji mnie, do czego nie doszło. Teraz mamy kwiecień, dzisiaj byłam na pierwszej wizycie u psychiatry, która jak mi się zdaje też myśli czy nie jest to choroba afektywna dwubiegunowa, że któryś z tych zdarzeń była to hipomania Zostały przepisane mi leki. Parogen i stabilizator lamotrix. Teraz muszę obserwować, jak się będę czuć i zachowywać. Pewnie nie wszystko opisałam i może wydawać się to straszne o czym zdaje sobie sprawę. Niestety moja głowa nie daje sobie powiedzieć, że naprawdę mogę być chora na ChAD. Cały dzień myślę i jest to dla mnie trudne i jest mi również przykro bo wiem, że nie jestem już tą samą osobą co dwa lata temu. Czuję się strasznie. Nie mam też dużego wsparcia ani nikogo komu mogłabym się wygadać... Boję się jak myślę, że któryś z tych stanów może nawrócić. Nie mam też dużej wiedzy o tej chorobie co również daje mi kolejny powód do stresu. Jeżeli ktoś dotrwał do końca, proszę o rade, cokolwiek. Wiem tez, że nie każdy jest tutaj lekarzem, ale może ma wiedze i wypowie się coś na ten przypadek. Życzę dużo siły każdemu, z czymkolwiek się zmaga!!!!
Bardzo trudne relacje z mężem
Dzień dobry. Ja i mój mąż nie mieszkamy razem i nie jesteśmy w stanie dogadać się w kwestii miejsca zamieszkania. Mamy 2 letnią córeczkę, z którą mieszkam i się opiekuję. Mąż mieszka i pracuje 80 km od nas. Jest nauczycielem, po ogromnych przejściach miłosnych - związek z 10 lat starsza kobietą ktora odeszła od meza alkoholika i odbila sie emocjonalnie dzieki mojemu mezowi a potem go rzuciła i nagle odciela sie od niego oraz związek z mężatka z 2 dzieki ktora zwodziła mojego meza przez.5 lat a potem z dnia na dzien wyjechala. Zdarzenia te zostawiły w mezu trwaly slad na jego zdrowiu i psychice. Podjął probe znalezienia pracy w naszym mieście i w zasadzie prace juz mial, ale nie podobała mu sie pani dyrektor szkoly i przedmioty jakich mialby uczyc. Stwierdzil, ze to za duzo stresu dla niego i on pracy nie zmieni bo jego zdrowie mu na to nie pozwala. Podczas urlopu macierzynskiego przeprowadzilam sie do meza razem z dzieckiem zeby sprobowac zycia razem (nie mieszkalismy nigdy wczesniej razem), jednak to co przezylam mieszkajac z nim w tym czasie to bylo cos do czego nigdy nie chcialabym wracac. Zostawalam z dzieckiem cale dnie sama. W nocy nie pomagal mi z karmieniem i przewijaniem. Narzekal jedynie ze ciagle jest niewyspany. Maz po pracy cieszyl sie ze ma zone i dziecko na miejscu i zamiast spedzac z nami czas lub mnie odciazyc jezdzil po pracy do rodzicow, pomajsterkowac przy aucie itd. Bardzo schudlam w tym czasie, nie mialam kiedy zjesc ani nawet sie umyc. bylam sfrustrowana i samotna. Nie moglam liczyc na pomoc mojej mamy a rodzice meza sa juz po 70. Maz mnie nie wspieral a tylko dolewal oliwy do ognia. Zobaczyl ze mu rachunki wzrosly i kazal mi sie do nich dokladac. Nie zrobilam tego - mialam kredyt i swoje rachunki na glowie, ktore musialam uregulowac mimo ze w mieszkania nie uzytkowalam. Nie potrafil nawet na chwile zajac sie dzieckiem tak zeby jej sie nic nie stalo. Za kazdym razem kiedy mowilam mu jak sie czuje slyszalam tylko: ,,czujesz sie tak bo chcesz sie tak czuc, ja robie wszystko zeby bylo dobrze”. Plakalam po katach. Bylam odcieta od bliskich. Ciagle sie klocilismy i to ja bylam ta zla: ,,głupia”,,,idiotka” z ,,ograniczonym mysleniem”. Mialam dosc. Przyszedl czas powrotu do pracy i odliczalam dni kiedy bede mogla wyjechać i sie uwolnić. Balam sie ze bardzo ze maz nas nie zawiezie, ale nie robił problemów. Od tamtej pory przyjezdzal na weekendy i zawsze kiedy mial wolne. Kilka tygodni przed moim pojawieniem sie w biurze okazalo sie ze moge pracowac 100% zdalnie przez 1,5 roku czasu. Obecnie przy dziecku pomaga mi mama, przyjeżdża na kilka dni w tygodniu ponad 100 km. Maz ma wakacje i niedawno oznajmil ze nie zamierza sie przeprowadzac. Ja mam mozliwosci i skoro pracuje zdalnie powinnam mieszkać u niego bo dziecko musi mieć dwoje rodziców. Według meza tworze,,niezdrowa sytuacje w której poszkodowany jest on i dziecko”. Nie możemy się dogadać w tej kwestii. Przez jego nacisk i presje przeprowadzki nie śpię od tygodni, mam bole brzucha, napady paniki i nerwice. Znowu zaczely sie wyzwiska w moja strone oraz nerwowe rozmowy. Nie ufam mezowi, nie dogadujemy sie. Jestem bardzo rozdarta w kwestii tego co powinnam zrobic. Nie wyobrazam sobie swojego zycia w miejscowosci w ktorej mieszka maz. Nie bede miala tam nikogo ani wsparcia ani pomocy od osob ktore mi dobrze zyczą. Uslyszalam jeszcze od meza ze dalej bedzie mnie wyzywał jezeli bede robila zle. Szczerze, zastanawiam sie czy my jestesmy sie w stanie sie dogadac bez wzgledu na miejsce zamieszkania. Jestem rozdarta a moj stan emocjonalny nie pozwala mi na podjecie właściwej decyzji. Z mezem nie rozmawiamy, nie ma zadnej bliskosci a ja noe moge na niego nawet patrzec. Nie chce zeby dziecko mialo weekendowego tate ani zeby nasza rodzina byla rozbita. Nie wiem co mam robic…
samorealizacja

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?

Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!