
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia nastroju
- Brat choruje na...
Brat choruje na depresję, czuje się jeszcze gorzej po rozpadzie związku, zrezygnował z leków i psychoterapii.
Phoenix
Agnieszka Wloka
Dzień dobry
Rozmawiajcie z nim, ale nie za często - raczej jak widzicie, że jest w lepszym nastroju, może jak będziecie coś razem robić, tak mimochodem, że może warto spróbować razem się wybrać do psychologa, że może poszukacie razem kogoś do pogadania…
Oczywiście przy zagrożeniu życia możecie dzwonić po karetkę - wiadomo, że jak brat sie uspokoi to ma prawo nie zgodzić się na leczenie, ale często tak naprawdę człowiek czeka na pomoc, tylko się jednocześnie przed nią broni.
Myślę, że warto zostawić też bratu na biurku telefon do paru psychologów, adres , portal internetowy - być może sam się zdecyduje.
Zastanowiłabym sie też czy ktoś spoza rodziny, ze znajomych mógłby z nim rozmawiać o leczeniu, ale też odwiedzić, zachęcić do jakichś aktywności - bardziej nie w stronę terapii, ale życia zwyczajnego.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Martyna Tomczak-Wypijewska
Dzień Dobry
Jeśli istnieją realne podejrzenie, że dana osoba coś sobie zrobi to jak najbardziej można wezwać karetkę lub odwieźć ją na izbę przyjęć do szpitala. Wyobrażam sobie, że to bardzo trudne…
Poza tym namawiać do powrotu do leczenia, psychoterapia, a nie terapia psychologiczna, farmakoterapia. Można zaoferować pomoc w znalezieniu specjalistów, jeśli dla brata będzie to za trudne. Proponować mu wspólne spędzanie czasu podczas, którego nie będziecie (o ile brat sam nie zainicjuje) rozmawiać o jego stanie, ale po prostu spędzać razem czas, robić coś co brat lubił robić.
Trzymam kciuki,
Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo- behawioralny

Zobacz podobne
Dzień dobry, zacznę jeszcze raz temat, mam na imię Sylwia, mam 32 lata. I jak pisałam z zapytaniem, czy powinnam wyprowadzić się na czas, kiedy mama ma tak schizofrenię.
Mama bierze leki tylko po 4 latach dostała ataku.
Dużo czynników się na to złożyło i prawdopodobnie też to, że poznałam faceta i zaczęłam się z nim spotykać. I to mamie nie pasuje, bo traktuje mnie jak małe dziecko. Gdy dostaje ataku, zawsze traktuje mnie jak wroga. Podczas drugiego ataku próbowała dociekać mi głowę do poduszki, bo jak to ujęła " próbowała wygonić ze mnie szatana" od tamtej pory, kiedy mama ma atak, zamykam się na klucz w pokoju, gdy jestem sama z nią w domu. Wezwałam pogotowie w piątek tydzień temu.
Powiedzieli, że jej nie zabiorą, bo jest z nią kontakt.
I nie wyraziła zgody. Siostra namówiła mamę na wizytę u lekarza i była w poniedziałek. Ma zwiększone dawkowanie leków, ale nie wiem, czy wyciszy się w domu. Na terapię zaczęłam chodzić od miesiąca, żeby stać się bardziej pewna siebie i asertywna.
Co też widzę, że nie koniecznie się to podoba mamie, bo uważa, że powinnam się jej słuchać i robić to, co ona chce.
Jestem już tym zmęczona, innych członków rodziny nie traktuje tak jak mnie. Mnie za każdym razem nienawidzi, a ja chcę tylko jej pomóc.

