
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z gniewem i jego wpływem na rodzinę?
Treść wrażliwaKatarzyna Gorgoń
To jest sposób radzenia sobie z trudnymi emocjami, który pewnie działał w przeszłości. To pewien schemat, który się powtarza. Proces wypracowania nowych sposobów wymaga od Ciebie czasu i wysiłku.
Opisałaś jak to wygląda, co świadczy o tym, że jesteś świadoma tego w jakich sytuacjach następuje taki atak oraz co się wtedy z Tobą dzieje. To jest pierwszy krok! Następnym jest złapanie momentu, w którym będziesz w stanie choć odrobinę zmienić schemat.
Jesteś starszą siostrą, pewnie wzorem dla swojego brata. Jeśli on widział taki sposób radzenia sobie z trudną sytuacją, pewnie naśladuje Ciebie. Pomóc bratu możesz wtedy, kiedy zadbasz o siebie. Pokażesz mu wtedy nowy wzór radzenia sobie z trudnymi emocjami.
Najlepiej udaj się do psychologa lub do psychoterapeuty, z którym podczas terapii wypracujesz nowe sposoby radzenia sobie z emocjami.
Powodzenia!
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Arkadiusz Parker
Dzień dobry,
być może pomocne byłoby zachęcenie rodziców (np. powiedzieć im, że jest taka możliwość), by udali się z bratem na konsultację do psychologa/żki, który zajmuje się dziećmi. Oczywiście nie jest to Pani odpowiedzialność, więc proszę w tym zadbać o siebie i postarać się nie obarczać poczuciem winy (jeśli je Pani odczuwa i jest z tym trudność, to wizyta u specjalisty też mogłaby Panią wesprzeć).
Pozdrawiam serdecznie
Arkadiusz Parker

Zobacz podobne
Chodziłam do szkoły w latach 90. Pamiętam tylko, że nauczycielki zadzierały nosy i popisywały się jedna przed drugą (jak np. krzyczą na dzieci). Do tego było szarpanie, ośmieszanie, a nawet bicie... Tak było wszedzie - w mniejszym lub większym natężeniu. Jak wytłumaczyć tamta agresje ze strony nauczycieli, czy pielęgniarek? Ludzie byli głupsi, czy masowo chorzy psychicznie? Nie potrafię wyjaśnić sobie tego, bo ja jestem ddd i nigdy nie przejawiałam przemocy. Nikt z mojej klasy nie wyrósł na patola, chociaż każdy był prany. Rozumiem efekt tłumu i poczucie "władzy", ale to prymitywne, bo Ci ludzie byli nikim i przecież mało co osiągnęli... Pamiętam, jak najulubieńsza nauczycielka przywiązywała sznurkami uczniów do krzeseł albo śmiała się, jak ktoś się zesikał. Przecież to powinno być karalne!!
Jakiś czas temu spotkałam jedna z tych bab i powiedziałam, czy jej nie wstyd, no i wiązankę jej puściłam. Była zdziwiona i wyparła się, zaczęła z agresją wyjeżdżać, że kłamie. Absurd
Witam, jestem osobą po trudnym poprzednim związku, gdzie występowała przemoc emocjonalna względem mojej osoby, zadawana przez byłego partnera, który obecnie przebywa w Zakładzie Karnym. Posiadam 9- letnią córkę, która nie utrzymuje kontaktu z ojcem. Od dwóch lat jestem w nowym związku, z partnerem, którego bardzo kocham. Moja córka traktuje go jak ojca i też bardzo są za sobą. On również ma dziecko, 4- letniego syna z poprzedniego związku. Jego była partnera wyrządziła mu wiele krzywdy po rozstaniu, pozbawiła władzy rodzicielskiej, wytaczała nieustanne sprawy w sądzie (to ja załatwiałam adwokatów itp.), nie chce dojść do porozumienia.
Uważam, że ona cały czas chce do niego wrócić, pewne zachowania na to wskazują. Ja w tym uczestniczę, ponieważ partner nie potrafi samodzielnie załatwić sprawy ze swoją byłą partnerką. Początkowo chciałam nawiązać przyjacielską relację z chłopcem, próbowałam wielokrotnie wyciągać do niego rękę- spotkałam się z odrzuceniem z jego strony, chamstwem względem mojej osoby i nienawiścią, co doprowadziło to tego, że sama znienawidziłam tego chłopca. Obecnie nie mam ochoty widywać tego dziecka, próbować nawiązywać jakiejkolwiek relacji. Chłopiec jest nieustannie manipulowany przez matkę, nastawiany do mnie negatywnie. Mój partner nie potrafi mnie zrozumieć, oczekuje, że będę kochać jego syna i się nim zajmować. Nieustannie się przez to kłócimy, nie możemy dojść do porozumienia, on nie akceptuje tego, że ja nie chcę widzieć się z jego synem. Dochodzi do tego, że on po prostu dziecka nie bierze do nas. Kiedy zdarzało się, że chłopiec był u nas w domu, dostawałam paraliżu, szukałam wymówek, żeby z nimi nie przebywać. Nie potrafię się do dzieciaka przekonać w żaden sposób. Zastanawiam się nad rozstaniem. Proszę o pomoc w tej sytuacji.

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach
Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.
