
- Strona główna
- Forum
- inne
- Czy można...
Czy można nieświadomie zrobić coś i o tym nie pamiętać?
Witam. Mam takie głupie pytanie, czy można coś zrobić i o tym nie wiedzieć?
Patryk Falerowski
Dzień dobry,
Tak - możliwe jest zrobienie czegoś czego nie pamiętamy lub nie jesteśmy świadomi. Na przykład, w stanie po zażyciu substancji psychoaktywnych (np. alkoholu), w trakcie odczuwania silnych emocji lub zmęczenia, a nawet nawyku (można wspomnieć tu m.in. hipnozę drogową). Czasem też pewne działania zostają wyparte z pamięci, szczególnie jeśli są związane z dużym stresem lub poczuciem winy.
Jeśli to pytanie wynika z konkretnej sytuacji, która Pana niepokoi, zachęcam, aby porozmawiać o tym z kimś bliskim lub zgłosić się do specjalisty. Taka rozmowa może pomóc uporządkować myśli oraz zrozumieć, co się dzieje, a jeśli pojawia się lęk lub poczucie zagubienia - nie zostawać z tym samemu.
Pozdrawiam serdecznie,
Patryk Falerowski
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zuzanna Stokłosa
Dzień dobry!
Zadał Pan dosyć trudne pytanie, ponieważ brakuje kontekstu i szczegółów. Teoretycznie jest to możliwe u osoby, która cierpi na pewnego rodzaju choroby neurodegeneracyjne lub inne problemy z pamięcią jak np. demencja. Istnieją również przypadki utraty świadomości pod wpływem silnego stresu podczas tzw. fugi dysocjacyjnej. Mam nadzieję, że odpowiedziałam na pytanie.
Pozdrawiam, wszystkiego dobrego!
Karolina Sobkiewicz-Pyszny
Dzień dobry,
taka sytuacja może się wydarzyć, choć jest to dość rzadkie - nazywamy to amnezją dysocjacyjną, czyli utratą pamięci w przebiegu dysocjacji. Dysocjacja z kolei to mechanizm obronny, który polega na odłączeniu się od rzeczywistości (może przebiegać w różnych nasileniach)
Pozdrawiam serdecznie
Karolina Sobkiewicz-Pyszny
Ośrodek Psychoterapii Poznaj Siebie

Zobacz podobne
Moja podopieczna z innego miasta zgłosiła mi sms-em, że ma myśli samobójcze. Wezwałam pogotowie, została umieszczona na oddziale psychiatrycznym. Zastanawiam się, czy nie przesadziłam - to nie był jeszcze zamiar samobójstwa.
Mam wyrzuty sumienia - gdy przypomnę sobie jej łzy i lęk na izbie przyjęć. Czy mogłam szukać pomocy w inny sposób, mniej krzywdzący ją sposób? Czy pobyt na oddziale w sytuacji depresji i związanych z nią myśli samobójczych rzeczywiście trwa długo. Na izbie przyjęć mówiono o tygodniach lub miesiącach, a program wymiany niedługo się kończy - ta osoba (dorosła, ale 18 lat) jest teraz hospitalizowana w nie swoim mieście z dala od rodziny. Gdzie mogę znaleźć wsparcie dla siebie jako opiekuna grupy i dla jej rówieśników. Czy w takich sytuacjach przewiduje się przeniesienie na oddział w miejscu zamieszkania
Jakie są alternatywy dla psychoterapii, gdy ona zupełnie nie pomaga? Byłam na bardzo wielu psychoterapiach, nawet tego nie zliczę, ale zawsze spotykałam się z ogromnym niezrozumieniem mojej sytuacji. Proszę mnie nie przekonywać do kolejnej terapii. Mam dość. Cierpliwość ludzka nie jest niewyczerpana. Jakie są alternatywy dla psychoterapii?

