Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak zaangażowania w relacji z partnerem - normalna reakcja czy problem?

Czy to normalne że w relacji z mężczyzną nie czuję zaangażowania,jestem obojętna,im on bardziej się denerwuje,że związek nie idzie do przodu ja jestem spokojniejsza.
Aleksandra Pawlak

Aleksandra Pawlak

Na to jak wyglądają relacje ludzi ma wpływ wiele czynników. Jednym z nich są style przywiązania. Kształtują się one w dzieciństwie na podstawie relacji z rodzicami I rzutują później, w dorosłości na inne relacje. Nie wszystkie są stylami bezpiecznymi. Niektóre niestety są pozabezpieczne.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

A jak Pani się czuje w tej relacji? Czy brak zaangażowania w związku, obojętność wobec partnera jest dla Pani czymś okej? Jeśli tak, to może to świadczyć o innych potrzebach - partner chciałby czegoś więcej, a Pani nie. Warto by było o tym z partnerem porozmawiać, bo może okazać się, że macie inną wizję przyszłości tego związku. Jeśli nie czuje się Pani z tym okej, może chodzi o lęk przed bliskością? “Lęk przed bliskością to często nieświadoma obawa, która prezentuje się jako unikanie bliskich, intymnych relacji czy związków emocjonalnych. Z jednej strony osoby, które doświadczają tego rodzaju lęku boją się zaangażować, wejść na kolejny etap relacji, a z drugiej strony pragną zbliżenia z drugą osobą i jednocześnie cierpią nie umiejąc tego zrealizować.” (za: wellbee) 

Usunięty Specjalista_tka

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Kryzys małżeński i dylematy, co robić dalej?

Witam. Jestem związku małżeńskim od 10 lat. Z początku wszystko układało się świetnie, ale od ok.2 lat mamy nieustanny kryzys. Zaczęło się od problemów męża w pracy i od tego, że stres z tym związany zaczął przenosić na sprawy domowe: łatwo wpadał w złość, często krzyczał na dzieci, kłóciliśmy się również my, pojawiało się dużo wzajemnych pretensji. Rzutowało to na wszystkie aspkety naszego życia, w tym również na życie intymne. W takiej atmosferze i przy braku okazywania czułości nie miałam ochoty na seks. To z kolei powodowało, że sytuacja była coraz bardziej napięta i tym sposobem błędne koło się zamykało. 

W tym samym czasie zaczął się mną interesować kolega z pracy. Z początku traktowalam to raczej jako formę żartu i zwykłej koleżeńskiej sympatii, ale z jego strony to od samego początku było coś więcej. Kolega wie, że jestem mężatką i tylko dlatego nie podrywa mnie wprost,ale zarówno ja, jak i reszta zespołu w pracy widzimy, że bardzo mu się podobam. Najbardziej martwi mnie fakt, że coraz częściej zaczynam o nim myśleć. Zaczynam szukać jego towarzystwa, okazji do rozmowy. To w jego towarzystwie, a nie męża, ja się śmieję. To on okazuje mi takie zainteresowanie jakiego nie dostaje od męża. To on prawi mi komplementy, a nie mój mąż. Wiem, że gdybym była wolna to już dawno próbowałby się ze mną umówić. Na szczęście jest typem, którego świadomość, że jestem mężatką hamuje. A ja coraz częściej o nim myślę i coraz bardziej mnie do niego ciągnie. Fizycznie również bardziej mnie pociąga niż mój mąż. 

Jak sobie w takiej sytuacji poukładać te relacje tak, żeby nie zniszczyć małżeństwa, ale też nie zranić kolegi? 

Jak odnaleźć spokój w takiej emocjonalnej huśtawce?

Inna rzecz, że mąż twierdzi, że ja się zmieniłam i chyba ma rację. Stałam się bardziej świadoma tego czego chcę od życia i zaczynam mieć wrażenie, że z mężem tego nie osiągnę. Pewne jego cechy, które akceptowałam, w tej chwili mnie bardzo irytują. Nie mam już w sobie cierpliwości i akceptacji do pewnych zachowań. 

To ja całe nasze małżeństwo byłam za więcej rzeczy odpowiedzialna, to ja o wielu rzeczach decydowałam (i to nie dlatego, że chciałam, tylko on na mnie zrzucał decyzyjność w wielu kwestiach). A teraz wiem, że chciałabym większego oparcia, tego żeby ktoś pomyślał też o mnie, a nie ja o wszystkich (czyt. dom, mąż, dzieci). Dotąd mi to nie przeszkadzało, ale teraz mocno mnie to uwiera... Duży mam mętlik w głowie i nie wiem co o tym wszystkim myśleć i jak to sobie poukładać...

Nocne spotkania z przyjacielem - czy to słuszny wybór?

Witam, Piszę z pytaniem, odnoście przyjaźni. 

Od wielu lat mam przyjaciela, przez dłuższy czas spotykaliśmy się, bo tak wygodniej było w nocy. Przez to ze strony rodziców miałem dziwne pytania, a czemu nie w dzień? Wiadomo, nic złego nie robiliśmy. Spotkania w nocy nam pasowały.

Przyjaciel przyzwyczaił się do takiej formy spotkań i jest mu wygodniej tak, a ja po ożenieniu się mam teraz problem z tym, że moja żona też dziwnie patrzy na te spotkania. I dalej pytanie, czy rezygnować z takich nocek, czy przejść na tylko dzienne spotkania (z tym że w dzień ciężko spotkać się ), według przyjaciela i on uważa, że to rodzice czy żona mają problem, a ja mam robić to, co uważam za słuszne. Tylko co jest słuszne ? Pozdrawiam

Zmiana preferencji mojego byłego po zakończeniu związku - czy powinno mnie to martwić?
dzień dobry, nurtuje mnie fakt, że mój były był ze mną po x czasu w związku: ja jestem dziewczyną która sie prawie nie maluje, jest blond i nie za bardzo obdarzona z przodu, nie mam również tatuaży czy dużej ilości kolczyków, chwile utrzymywałam z nim kontakt i okazało sie że po zerwaniu zaczął obserwować i oglądać na mediach dziewczyny całkowicie przeciwnie do mnie, czarno włose, wytatuowane, z kreskami i białymi podkładami, były również z pełnymi piersiami. Z ciekawości zapytałam go jak w tak krótkim czasie zmieniły mu sie preferencje w tak krótkim czasie, skoro te kobiety to kompletne przeciwieństwo osoby z jaką był. Stwierdził że to nic takiego i mam sie nie interesować. nie wiem czy jeszcze w trakcie związku interesowały go inne i trzymał mnie z powodu uczuć a za moimi plecami oglądał co innego, czy dopiero po zerwaniu mu sie przestawiło nwm czy z powodu żeby sie żadna ze mną nie kojarzyła czy bo serio mu sie odmieniło.
Czuję się wykończona brakiem komunikacji z partnerem, boję się, że dostanie napadu paniki.
Dzień dobry, mój partner się ode mnie oddala. Czuję się samotna w tym związku. Mój partner leczy się na nerwicę lękową i ataki paniki. Nie chce ze mną o tym rozmawiać. A mnie strasznie to męczy, bo chcę mu pomóc, ale nie wiem jak. Co w takim momencie powiedzieć, co zrobić... Czy złapać go za rękę czy przytulić? Przy próbie jakieś reakcji na atak on wybucha złością i to wcale nie pomaga. Strasznie mnie to męczy, że nie mogę mu pomóc. Uczęszcza na terapię, ale zabronił mnie pytać jak na niej było , co robili itp. Nie rozumiem tego. Czuję się wykończona psychicznie, ciągle płaczę tak, żeby nikt nie widział, udaję przed każdym, że jest wszystko w porządku. Partnerowi nie mówię jak coś mnie trapi, żeby nie dostał jakiegoś ataku. Jak wraca z terapii jest strasznie dziwnie do mnie nastawiony. Ja już jestem tak tym zmęczona, że naprawdę nie wiem co mam robić. Chcę mu bardzo pomóc i okazywać mu wsparcie. Ale jak ja mam to zrobić? Budzę się z bólem w klatce piersiowej, coraz ciężej mi się oddycha w ciągu dnia, bo ciągle szukam rozwiązania jak mu pomóc. A on nie chce i to mnie strasznie rani, jesteśmy ze sobą 6 lat. Planujemy ślub, rodzinę. Ale jak ja mam dalej o tym myśleć, jak nie rozmawiamy o naszych uczuciach, on woli pogadać o nich ze swoją terapeutką, a ja nie chcę go denerwować. Proszę o jakąś radę co dalej robić?
Chłopak przyjaźni się z byłą dziewczyną: przekraczanie granic czy zdrowa relacja?
Dzień dobry bardzo mnie męczy pewna kwestia. Mój chłopak przyjaźni się ze swoją było dziewczyną . Codziennie do siebie piszą i dzwonią . Spotykają się , chodzą czasem razem do kina , na obiad , na kolację . On przyjeżdża do niej i jej rodziców bo ona z nimi mieszka i wspólnie spędzają wieczór oglądają filmy on tam zostaje na noc i śpi z nią w jednym łóżku . Jeżdżą razem na ryby , na grzyby , nawet w trakcie związku ze mną byli razem na wakacjach . Mój chłopak twierdzi że to normalne , że ludzie jak mają przyjaciół to się tak zachowują i nie widzi w tym nic złego tak samo twierdzi jego przyjaciółka. Oboje próbują mi wmówić że jestem nienormalna, że mam problem sama ze soba i ze swoją niską samoocenę ponieważ mnie te sytuacje bardzo denerwują. Wybucham wtedy złością i zazdrością i mimo że tłumaczę że dla mnie to przekraczanie granic nie rozumieją tego. Twierdza że wymyślam , niepotrzebnie się rzucam oraz kłócę i powinnam to zaakceptować bo przecież nic złego nie robią . Chłopak twierdzi że w jego zachowaniu nie ma nic złego bo mnie nie zdradza , to jest tylko przyjaźń . Ona na swoich mediach społecznościowych ma nadal wspólne zdjęcia mało tego po każdym ich spotkaniu dodaje ich wspólne zdjęcie lub tylko jego . Bardzo mi to przeszkadza , irytuje i doprowadza do szału . Oboje twierdzą że to jej media społecznościowe i może dodawać tam cokolwiek zechce . Rozumiem przyjaźń przyjaźnią ale pewne granice zostały przekroczone . Nie znam nikogo takiego żeby w ten sposób traktował swojego przyjaciela . Ona wmawia mojemu chłopakowi że przecież inni ludzie zazdroszczą im tej relacji i każdy by chciał się w ten sposób przyjaźnić. Osobiście nie znam osoby w jego otoczeniu jak i moim którą by akceptowała taką formę ich przyjaźni. Sama nie wiem czy przemawia przeze mnie zazdrość i mają rację czy to normalna reakcja na przekraczanie granic i na ich zbyt intensywną relacje . Dodam że i chłopak i jego przyjaciółka są w wieku 40 lat więc to są dojrzałe dorosłe osoby i nie potrafię pojąć takiego zachowania. Pozdrawiam
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!