
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, odżywianie się, rozwój i praca, zaburzenia nastroju
- Czuję chroniczne...
Czuję chroniczne zmęczenie, poirytowanie, drażliwość. Męczą mnie relacje, nie potrafię odnaleźć chęci.
Anna Gwoździewicz-Krzewica
Widać, że znalazłaś się w bardzo trudnej i męczącej Cię sytuacji. Nie wiem, kiedy pojawiły się takie objawy, czy kiedyś funkcjonowałaś w zdrowszy sposób. Dlatego koniecznie pierwszym krokiem powinno być skonsultowanie się z psychologiem lub psychoterapeutą, aby zrozumieć, co leży u podstaw tych uczuć, myśli i zachowań oraz jak sobie z nimi radzić. Warto też poszukać w swoim otoczeniu wsparcia bliskich osób. Spróbuj także wprowadzić ćwiczenia relaksacyjne, które mogą pomóc w zarządzaniu stresem. Przypomnij sobie, co kiedyś sprawiało Ci radość i satysfakcję.
Bóle głowy i pleców mogą mieć źródło w psychice, w nieprzepracowanych emocjach i obawach. Może Twoja rodzina zwraca na Ciebie uwagę w sytuacji, kiedy istnieje zagrożenie Twojego zdrowia? Może tylko wtedy czujesz się zauważona i kochana? A może skupienie na ewentualnej chorobie czy kompulsywne objadanie pozwala nie myśleć o innych trudnościach?
Nie wiem, w jakim jesteś wieku, ale być może przeżywasz obecnie tzw. kryzys ćwierćwiecza, który dotyka młode osoby ok. 25 r.ż. To okres intensywnego rozmyślania o dotychczasowym życiu i przeżywania związanych z tym frustracji. To czas “transformacji” z młodzieży na osobę dorosłą, czemu towarzyszy lęk o przyszłość i trudności w wyznaczaniu nawet krótkoterminowych celów. Współczesny świat stawia nas w obliczu wielu możliwości. Może kierunek studiów lub wykonywana praca, nie leżą w granicy Twoich zainteresowaniach i nie przynoszą Ci satysfakcji czy spełnienia?
Najważniejsze, że jesteś świadoma tego, że dzieje się coś niepokojącego, co ma destrukcyjny wpływ na Twój dobrostan psychiczny. Osoby cierpiące na zaburzenia hipochondryczne są przekonane o występowaniu u siebie poważnej choroby, Ty natomiast jesteś świadoma, że „wymyślasz” te choroby. Tak samo osoby uzależnione początkowo zaprzeczają swoim problemom, Ty zaś masz świadomość, że za dużo czasu poświęcasz na korzystanie z telefonu. Posiadasz pewny wgląd w siebie, co na pewno wpłynie korzystnie na pracę terapeutyczną. Pamiętaj, profesjonalna pomoc psychologiczna to klucz dla zdrowia psychicznego!
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Gwoździewicz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Magdalena Zajas
Objawy, o których piszesz z pewnością wzbudzają niepokój i dobrze byłoby przyjrzeć im się bliżej. Gratuluję więc pierwszego kroku, który podjęłaś pisząc tutaj z prośbą o radę. Zarówno objawy fizyczne, jak i złe samopoczucie mogą mieć podłoże psychologiczne, warto jednak zawsze w pierwszym kroku wykluczyć przyczyny medyczne (szczególnie bólu głowy czy pleców). Odczuwana irytacja, zmęczenie,problemy ze snem, brak motywacji, odsuwanie się od przyjaciół to z kolei symptomy, które mogą świadczyć o przeżywanym kryzysie, nasilonym lęku a nawet epizodzie depresyjnym, dlatego zachęcam do kontaktu ze specjalistą zdrowia psychicznego, by przyjrzeć się bliżej przyczynom tego stanu.
Pozdrawiam, życząc odnalezienia przyczyn i rozwiązania trudności.
Magdalena Szczygieł
Psycholog

Zobacz podobne
Rozstanie po ciężkim związku… Miłość, gdzie myślałem, że na całe życie. Ja i ona, 40-latkowie po rozwodach, z dziećmi. Ja mam córeczkę 7 lat. Ona dwóch chłopców, 12 i 9 lat. Ja bardzo dobrze dogaduję się z byłą partnerką w sprawie dziecka. Ona nie dogaduje się wcale z ojcem chłopców. Ciągle sobie dogryzają, nie rozmawiają ze sobą, ciągle się wyzywają i ciągle chce jeden od drugiego pieniędzy. Ona zdradziła męża (z szefem, u którego dalej pracuje), była z nim 1,5 roku, po czym ją zostawił. Chciała wrócić do męża. Przeżyła to bardzo, zarówno rozwód (straciła mieszkanie na rzecz męża), została z niczym, wynajmuje mieszkanie, samochód i telefon służbowy. Kochanek ją zostawił i także to mocno przeżyła. Po dwóch latach samej poznała mnie. Ja własne mieszkanie, samochód, praca, praca z dziećmi. Uwielbiam dzieciaki. Pierwsze 7 miesięcy super, spotkania, kiedy mieliśmy czas, wówczas nakładały się nam weekendy z dziećmi. Potem poznaliśmy swoje dzieciaki i wówczas zrobiło się poważnie. Super święta, czas po świętach aż do czerwca, gdzie zabrałem ją na wakacje. Po wakacjach rozmowa o kupnie domu. Ja nie mogę sprzedać mieszkania ani wynająć, bo mam córeczkę blisko szkoły, plus była partnerka jest w dokumentach mieszkania. Do siebie mamy odległość ok. 30 km. Ona oddała mężowi mieszkanie, jest w kredycie tego mieszkania, plus opieka naprzemienna dzieciaków. Nie stać jej na duży kredyt. Wówczas po tej rozmowie pierwszy raz słyszę „brak chemii”, nic z tego nie będzie. Porozmawialiśmy na ten temat, że warto walczyć, i od września razem zamieszkaliśmy. Koniec listopada i koniec związku. Znowu „brak chemii”, nie mogę dać Ci miłości takiej, co Ty mi dajesz, nie umiem tak kochać, bo kiedyś zostałam zraniona i nie jestem w stanie się mocniej zaangażować. Warto tutaj dodać sytuację z jej dziećmi. Kiedy mieliśmy wspólne weekendy, raz dzieci, a raz wspólny wolny czas, wówczas było fajnie. Ten rok już taki nie był i już problem, bo nie ma wolnego czasu dla siebie. Ja lubię spędzać czas z jej dziećmi, ona z moją córką też, ale nie ostatnie tygodnie. Co do dzieci: jej chłopcy są dla niej straszni. Przeklinają, biją się ciągle, popychają ją, słyszałem, jak starszy powiedział do niej „suko”. Nie sprzątają po sobie, rozwalają ubrania, nie chcą się kąpać, myć zębów. Starszy uzależniony od telefonu, zabrać mu telefon – to się wścieka. Ona nie ma czasu dla nich, aby przeleciał tydzień i koniec. Widać, że nie wychowuje dzieci, a je chowa. Relacja między matką a dzieckiem jest słaba. Ja złapałem super relację z młodszym. Spędzał ze mną dużo czasu, wspólne chwile, wyjazdy, dużo się przytulał, widział we mnie oparcie. Ona, ładna, wysportowana, pasja – siłownia, lubi dobrze wyglądać (botoks w twarz co jakiś czas, zrobione piersi kilka lat temu), widać, że ma na swoim punkcie manię, aby dobrze wyglądać. Markowe ciuchy, perfumy, dużo zakupów… Dba o dzieci w ten sam sposób, ale materialnie; jeżeli chodzi o wychowanie, to jest problem. Nie mają szacunku do matki. Rozstaliśmy się w zgodzie. Ona ciągle powtarzała, że nie ma chemii, zaangażowania. Ciągle ja dawałem z siebie wszystko, a ona prawie nic. Relacja z jej szefem bardziej otwarta. Uważam, że ciągle coś do niego czuje i ma nadzieję, że będą znowu razem. On ma dzieci i partnerkę. Ona zawdzięcza mu pracę i stanowisko, ale chyba zapomniała, że on ją skrzywdził, ale dalej w to brnie… Dawałem miłość, zaangażowanie, bezpieczeństwo, opiekę nad dziećmi, a dostałem kopa w tyłek, bo brakuje chemii… która, uważam, przeniosła na szefa, który nie tak dawno ją skrzywdził… Czemu tak to wygląda, dobra materialne są ważniejsze od miłości… Mam mega ciężki okres, od paru dni mało śpię, mało jem. Ciągle o niej myślę i na odchodne mówiłem, że zawsze jej pomogę i cokolwiek się wydarzy – ja będę… W każdej chwili jestem w stanie, jeżeli coś się stanie, nawet w środku nocy jechać do niej…

