Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Jak pomóc partnerce z dzieckiem w sytuacji przemocy ze strony byłego partnera?

Andrzej

Witam! Spotykam się z kobietą, która ma dziecko z byłym partnerem. Mieszkamy osobno. Ja jestem w trakcie rozwodu. Wyciągnął informacje na temat mojej "jeszcze" żony i zadzwonił do niej. Z żoną nie jestem w dobrych stosunkach, więc pogadali sobie o mnie i partnerce stawiając nas w złym świetle w oczach rodziny bliższej oraz dalszej. Ten były partner jest narkomanem. W pracy próbował ją także oczernić i groził, że ją zabije oraz mnie. Nie ma pracy i wyciąga pieniądze od partnerki na narkotyki. Zerwała z nim 4 miesiące temu. Nastawia dziecko przeciwko mnie, mówiąc mu o mnie wulgarne rzeczy, zmyśla złe historie o mnie, przeciwko matce też nastawia owe dziecko. Nawet ostatnio popchnął partnerkę poprzez wtargnięcie agresywne do jej mieszkania ( kopnął drzwi ), w wyniku czego partnerka doznała stłuczenia uda oraz łokcia. Wydzwania oraz wypisuje do partnerki obraźliwe smsy. Odgraża się . Ostatnio próbował manipulacją udać, że coś sobie zrobi, informując dziecko, że popełni samobójstwo. Partnerka twierdzi, że nie wezwie policji , rodziny też nie wzywa, choć ma niedaleko rodziców. Oczekuje ode mnie, że będę patrzył biernie na to, co robi były partner. Według niej mam przyjąć do informacji to, co się dzieje, a ona twierdzi, że panuje nad sytuacją. Prosiłem, aby wezwała policję lub założyła niebieską kartę, powiadomiła rodziców, gdy on przychodzi na widzenie do syna. Nie mają ślubu, a były partner nie płaci alimentów. Była już u psychologa. który powiedział, że jest ofiarą przemocy domowej, ale ona nie dowierza. Psycholog mówił ,aby poinformowała go smsem, że kontakt mają mieć tylko w sprawie dziecka i nic więcej . Nie odpisuje mu i nie odbiera, ale znalazł inny sposób na kontakt i pod pretekstem zabrania jakichś rzeczy z mieszkania próbuje nachodzić partnerkę i stosuje przemoc słowną a ostatnio nawet fizyczną. Proszę o poradę, jak mogę pomóc partnerce .

Dzień dobry,

 

Panie Andrzeju, w opisanej sytuacji nie ma za bardzo możliwości rozmowy czy negocjowania zachowania z byłym partnerem Pana partnerki, jeżeli jest on pod wpływem narkotyków. 

Jego impulsywne, agresywne, manipulujące zachowanie szkodzi wszystkim- Panu, partnerce i i jej dziecku. Bardzo poruszającym jest fakt, że partnerka pomimo wizyty u psychologa i nazwania przez niego rzeczy po imieniu nadal nie chce stawiać granic. Wskazuje to na silne mechanizmy przemocowe.

Może Pan wspierać partnerkę, cały czas jasno nazywając, co się dzieje.  Ale też cały czas dbając o swoje granice- o to, jak Pan się czuje z tym, co się dzieje, na co Pan się jeszcze zgadza, a czego wytrzymywać nie chce. Niezbędnym jednak- jeśli nic w tym układzie się nie zmieni- może okazać się wezwanie Policji i założenie Niebieskiej Karty. To forma zadbania o siebie, ale też forma wsparcia- pokazuje Pan partnerce, że stawianie granic jest możliwe, że nie jest bezradna, może reagować, że były partner nie jest bezkarny. 

Zachęcam też do kontaktu z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej. Działają one przy Miejskich Ośrodkach Pomocy Społecznej/ Pomocy Rodzinie. Pan i partnerka znajdziecie tam najpewniej całe spektrum wsparcia- od psychologicznego, przez organizacyjne i prawne.

 

Pozdrawiam,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Dorota Żurek

Dorota Żurek

Psycholog
89 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, sytuacja jest rzeczywiście trudna i moim zdaniem warto rozmawiać z partnerką, by podjęła terapię dla osób doświadczających przemocy. Jednak to partnerka powinna podjąć decyzję, by zgłosić zachowanie byłego partnera na policję i tak, jak Pan sugerował, założyć Niebieska Kartę. Ważne, by partnerka miała w Panu wsparcie i wiedziała, że może na Pana liczyć w trudnych sytuacjach, ale to ona powinna zapewnić bezpieczeństwo sobie oraz dziecku. Nie może Pan brać odpowiedzialności za jej decyzje życiowe. Czasem jedynym wyjściem jest nabranie dystansu i zadbanie o siebie i swój spokój. To naturalne, że martwi się Pan o ich bezpieczeństwo, ale proszę w tym wszystkim nie zapominać o sobie. 

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek- psycholog

Zdjęcie Martyna Nowicka

Martyna Nowicka

Psycholog
2 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,
opisuje Pan sytuację, która nosi znamiona poważnej przemocy domowej zarówno wobec Pana partnerki, jak i dziecka. Mamy tu do czynienia z przemocą fizyczną, psychiczną, ekonomiczną oraz groźbami karalnymi.

Choć partnerka może wierzyć, że „panuje nad sytuacją”, to niestety typowe dla osób uwikłanych w przemoc jest jej bagatelizowanie. Tego typu spraw nie można zostawiać bez reakcji tu chodzi o realne bezpieczeństwo, także dziecka.

Dziecko, które słyszy wulgarne komentarze, jest świadkiem przemocy, groźby samobójcze ojca to wszystko może powodować poważne zaburzenia emocjonalne. Jeśli matka nie podejmuje działania, można rozważyć kontakt np. z poradnią psychologiczno-pedagogiczną, albo zasugerować partnerce konsultację z psychologiem dziecięcym.

 

Co można zrobić:

- zachęcać partnerkę do zgłoszenia przemocy na policję, założenia Niebieskiej Karty i kontaktu z prawnikiem.

- zabezpieczać dowody (SMS-y, groźby, nagrania).

- skontaktować się z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej lub lokalnym MOPS - oferują bezpłatną pomoc.

 

W razie gróźb wobec Pana może Pan także sam złożyć zawiadomienie.

Wspieranie partnerki nie oznacza biernego przyglądania się przemocy. Ma Pan prawo (a w kontekście dziecka wręcz obowiązek) reagować.

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Martyna Nowicka 

Niezwykle mnie porusza to, w jaki sposób opisujesz całą sytuację i jak jesteś zaangażowany w próbę rozwiązania konfliktu, który wpływa również na jakość Twojej relacji z obecną partnerką i jakość Twojego życia.
 

Kiedy oglądam sytuację z perspektywy interwentki kryzysowej, to nosi ona wyraźne znamiona przemocy domowej: psychicznej, ekonomicznej oraz fizycznej. Zgodnie z nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej, organy ścigania mają obowiązek natychmiastowej reakcji w sytuacji zagrożenia nawet bez zgody tego, kogo przemoc bezpośrednio dotyka. To bardzo ważne, bo ustawodawca nie oczekuje już, że osoba doświadczająca przemocy sama zdecyduje się sięgnąć po pomoc, więc otwierają się kolejne furtki, z których można skorzystać. 
 

Niestety, rzeczywistość psychiczna osoby nie zmienia się tak szybko, jak prawo. W nurcie Gestalt mówimy, że potrzebny jest czas, żeby w ogóle poczuć, że istnieją jakieś "moje granice". Twoja partnerka może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, że na co dzień żyje w głębokim rozdźwięku. I tak z jednej strony czuje, że nie powinno ją  spotykać to, co spotyka, a z drugiej nie ma siły lub nie daje sobie prawa, żeby się temu przeciwstawić. Trauma, jakiej doświadczyła, szczególnie nierozpoznana lub niezaopiekowana, może jeszcze długo odbijać się echem.
 

Twoja rola jest w tej sytuacji jest wyjątkowo trudna. Słyszę, kiedy mówisz, że chcesz jej pomóc, ale istnieje prawdopodobieństwo, że łatwo wpadniesz w rolę ratownika lub kogoś, kto za wszelką cenę chce kontrolować rozwój wydarzeń.  Możesz też doświadczać frustracji, która wynika z bezsilności, lęku i miłości do ukochanej, która zupełnie inaczej postrzega rzeczywistość. 

Chciałabym Ci powiedzieć, że twój dobrostan psychiczny jest tak samo ważny, jak jej. Może mógłbyś poszukać dla siebie grupy wsparcia w okolicy lub skontaktować się z kimś, kto zajmuje się przeciwdziałaniem przemocy? To pozwoli Ci dostrzec, gdzie zaczyna się, a gdzie kończy Twoja odpowiedzialność. Jest wiele rozwiązań prawnych, z których jako świadek przemocy możesz skorzystać, ale warto pamiętać też o tym, że nie możesz uratować nikogo, kto nie czuje, że ma prawo do tego, żeby zostać uratowanym. 

Justyna Orlik,
psychoterapeutka Gestalt
 

Panie Andrzeju, 

Z Pana wypowiedzi wnioskuję, ze razem z partnerką jesteście Państwo w bardzo trudnej, obciążającej emocjonalnie sytuacji. Wszystko wskazuje na to, że Pana partnerka jest ofiara długotrwałej przemocy, co pretenduje do poinformowania o tym fakcie odpowiednich służb, szczególnie Policji. Proszę pamiętać, że aktualnie zaostrzyły się przepisy o ochronie małoletnich, tzw. „lex Kamilek” tym samym jeśli dziecko (a z podanych przez Pana informacji wynika, że jest obecny małoletni) narażone jest na akt przemocy ze strony osób dorosłych, należy to zgłosić. Rozumiem, że Pana partnerka obawia się zachowań odwetowych ze strony byłego partnera, niemniej jednak jest to na tyle niepokojąca i równocześnie nieprzewidywalna sytuacja, którą należy zmienić. Pan jako partner również ma możliwość zawiadomienia Policji o zaistanialej sytuacji z obawy o życie i zdrowie partnerki i jej dziecka. Niedopuszczalnym jest aby dziecko spotykało się z rodzicem, wobec którego istnieje podejrzenie nadużywania środków psychoaktywnych, zważywszy na to, że zachowanie osoby dorosłej może być bardzo krzywdzące dla owego dziecka. Zachęcam do porozmawiania z partnerką o możliwych dalszych konsekwencjach braku działania. Proszę również poszukać w obszarze Państwa miejsca zamieszkania miejsc, które kierują swoją pomoc w stronę ofiar przemocy, są to np. Ośrodki Pomocy Społecznej, Ośrodki Interwencji Kryzowej, placówki zajmujące się pomocą psychologiczną dzieci i młodzieży. Pomóc kierowana jest bezpłatnie. Cieszy mnie fakt, że jest Pan człowiekiem zainteresowanym i dbającym o partnerkę. Proszę tylko pamiętać również o swoim bezpieczeństwie, ponieważ wywnioskowałam, że były parter prawdopodobnie jest osoba przemocową, skłonną do zachowań agresywnych, nieprzewidywalną, a w tym wszystkim uzależnioną, a to wszystko skłania do sytuacji trudnych i niebezpiecznych. Jeszcze raz zachęcam do rozmowy z partnerką, ponieważ to ona może tu najwięcej zdziałać. Warto zwrócić uwagę na to jakie ma ona obawy, jakimi dysponuje zasobami do poradzenia sobie z tą sytuacją, co myśli, co czuje w związku z tym. Małymi kroczkami jesteście w stanie sobie poradzić, ale warto udać się do wskazanych miejsc i poprosić o wsparcie. 
Pozdrawiam i trzymam kciuki. 
Natalia Krawiec-Jokiel 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Czuję, że przekroczę swoją granicę ponownie jadąc na święta do rodziców, którzy tego oczekują. Zaprosiłam ich do mnie, jednak nie akceptują takiej zmiany.
Zanim przejdę do pytania, to może najpierw opiszę sytuację. Moi rodzice około 5 lat temu wyprowadzili się za granicę, aby polepszyć swoje warunki życiowe. Z racji tego, że byłam już wtedy pełnoletnia zostałam w Polsce i zamieszkałam ze swoim chłopakiem. Przez ten okres odwiedzaliśmy ich kilka razy w roku, w wakacje czy święta, ale w zeszłym roku uznaliśmy, że pora to zakończyć i uświadomić moich rodziców, że fajnie byłoby, gdyby oni też nas odwiedzali. Nie pojechaliśmy do nich na święta, ani na wakacje. Ich reakcja była mocno emocjonalna tzn. nie potrafili zrozumieć dlaczego nie chcemy do nich przyjechać. Tłumaczyłam, że ja też jestem już dorosła, mam swoje mieszkanie, do którego również mogą przyjechać, ale oni, a w zasadzie moja mama, całą winą obarczyła mnie i mojego partnera. W tym roku również nie chcemy do nich jechać, zaproponowałam, żeby to oni przyjechali do nas, że ja urządzę wigilię i spędzimy święta razem. W skrócie w odpowiedzi otrzymałam, że już rok temu nas nie było, że mój na pewno mój partner ich nie akceptuje i że się ,,nie pomieścimy”. Pomijam teksty typu ,,zobaczymy jak nas zabraknie” itp. W takiej sytuacji zastanawiam się czy rzeczywiście powinnam do nich pojechać, mimo tego, że nie chcę? Czy to złe, że chciałabym aby to oni odwiedzili mnie w te święta, a nie odwrotnie? Fajnie byłoby spędzić święta z rodziną, ale mam wrażenie, że jeżeli tam pojadę to przekroczę jakąś swoją granicę. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
3 odpowiedzi
Jak pomóc 13-letniemu synowi z bólem brzucha, dietą bezglutenową i stresem szkolnym?

Syn 13 lat. Od 8 lat na diecie bezglutenowej. Teraz dodatkowo zostało zdiagnozowane Sibo z uwagi na ciągle bóle brzucha które nasilały się podczas stresu. O szkole nie wypowiada się dobrze, ma kilku kolegów którzy mu dokuczają, że jest mały, słaby itp. Był pod opieką psychologa w wieku 9 lat przez rok ( stres zw z nauką zdalna). Szybko z tego wyszedł W wieku 11 lat chodzi do fundacji oferującej opiekę psychologiczna, gdzie stwierdzili że Syn nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów, jedyne co stwierdzili to to, że jest w nim dużo złości i po roku czasu uznali temat za skończony, nic nie pomogli. Teraz Od września jest pod opieką pedagoga, który rozmawia z nim o stresie szkolnym. A wrażenie że spotkania pomagaja, ale teraz dodatkowa dieta nie pomogą synowi, wręcz przeciwnie- jest załamany. Słyszałam kilka razy na przestrzeni kilku lat, że jego życie jest bez sensu, nie potrafi dogadać się z młodszym bratem- też zgłaszane psychologom. Mam wrażenie ze psycholodzy nie chcą mu pomoc.

6 odpowiedzi
Jak wypełnić pustkę po rodzicach, którzy oddali mnie mając dwa lata i poczuć się bezpiecznie?
Jak wypełnić pustkę po rodzicach, którzy oddali mnie mając dwa lata i poczuć się bezpiecznie?
1 odpowiedź
Nie panuje nad swoimi emocjami, teraz mogę przez to mieć odebrane prawa do dziecka.
Nie wiem, co mam robić, jestem bezradna. Nie panuje nad swoimi emocjami, teraz mogę przez to mieć odebrane prawa do dziecka. Syn jest z zespołem Aspergera. Proszę o pomoc.
3 odpowiedzi
Nie pamiętam kiedy szczerze się z czegoś cieszyłam...
Będzie długo, ale muszę. Witam, mam 46 lat, nieco ponad 20 lat pracuje w szkole, w tym od 12 lat na stanowisku pedagoga szkolnego, ok. 400 uczniów. Mam rodzinę: męża, syna 15 latka, własne mieszkanie, stały dochód. Wydawałoby się że nie powinnam narzekać... A jednak czuje się totalnym przegrywem. Odkąd pamiętam byłam dzieckiem zakompleksionym, ale przy tym bardzo samodzielnym, bo mnie i siostrę wychowywała mama. Jako nastolatka moje kompleksy nasilały się a alkohol w rodzinie powodował że miałam poczucie winy za wszelkie żale jakie mama czasem na mnie wylewała. Ojciec bywał w domu kilka razy w roku, pracował w kopalni, był alkoholikiem. W szkole średniej dobrze się czułam, bo miałam zgrane grono koleżanek, chłopaków nie miałam, bo zwyciężały moje kompleksy. Gdy poszłam na studia pedagogiczne- na Śląsku, aby ojciec choć trochę pomógł mi finansowo, wtedy starałam się wszystko trzymać w ryzach, a by nie zawieść pokładanych przez rodziców we mnie nadziei... Jedyna z rodziny wyżej wykształcona... I owszem, noty były wysokie, studia pięknie zdane, ale wyhodowałam sobie anoreksję. Trwało to jakieś 3-5 lat, po skończeniu studiów przeszło w bulimię - kolejne 2-lata. Szybko zaczęłam pracę, ale nie w szkole, tylko gdzie się dało aby być samowystarczalną. Potem praca w szkole, przez pierwsze kilka lat miałam poczucie , że ja w szkole jestem tylko na chwilę , bo czuję że do niej nie pasuje. Ale w międzyczasie poznałam swojego obecnego męża, potem ciąża, ślub. Cieszyłam się, bo lekarze nie dawali mi szansy, że zajdę w ciążę. W końcu nadeszła propozycja abym objęła etat pedagoga. Zgodziłam się, choć się panicznie bałam, że sobie nie poradzę. Przed pracą musiałam wypalić papierosa. Na szczęście rzuciłam palenie zupełnie. Stres w pracy towarzyszy mi bardzo często. Jeszcze kilka lat temu stres spalałam poprzez sport: chodzenie na spacery, z koleżankami na kijki, ćwiczyłam w domu z Chodakowską. Zaczęłam intensywniej ćwiczyć gdy musiałam zająć się schorowaną mamą, zamieszkała ze mną, a ja czując że potrzebuje więcej krzepy przy opiece nad mamą zaczęłam ćwiczyć aby się wzmocnić. Mama zmarła 7 lat temu, pochowałam ją, siostra przyjechała tylko na chwilę na uroczystości pogrzebowe bo dostała przepustkę z ZK... W pracy bardzo dużo obowiązków i dochodziły nowe, bo się na to zgadzalam... Aby pokazać że nikogo nie zawiodę.nWtedy miałam pierwszy raz w życiu epizod ataki paniki. Nadeszła pandemia i pomyślałam że to nawet lepiej bo odpocznę od środowiska szkolnego, ale grubo się pomyliłam. W rodzinie- syn cały prawie dzień przy komputerze, ja zresztą też... Mąż który swoją frustrację zaczął wyładowywać na synu. Załamałam się, bardzo często w nocy płakałam, problemy ze snem. Po pandemii wróciliśmy do szkoły, nadeszły wakacje i myślałam że też wszystko wróciło do normy. Ale poczucie smutku i pustki wcale nie znikło, wrex narastało. Postanowiłam że zasięgnę pomocy u psychologa, bo mogą to być symtopmy depresji. Poszłam na 2 spotkania z psychologiem, ale właśnie wybuchła wojna na Ukrainie i dopadłanie myśl, że sobie coś wkręcam. Ludzie właśnie przeżywają prawdziwe dramaty, jest wojna a ja będę pieniądze na pierdoły wydawać, bo nie mam z kim porozmawiać. Więc terapię przerwałam. Już wtedy poważnie myślałam o zmianie pracy, czułam że to wypalenie zawodowe. Ale przecież gdzieś pracować trzeba, rachunki połacić. Poza tym inni majalą gorzej a ja się nad sobą użalam. Rok temu syn nie zdał w kl. 1 liceum, powtarza klase... To mnie trapi okrutnie dodatkowo. Jeszcze bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że szkoła to nie jest miejsce dla mnie-jestem już szczerze zmęczona rozwiązywaniem problemów cudzych dzieci i ich rodziców. Gdy w wakacje widzę gdzieś skupisko dzieci to mam ochotę uciekać. Trzy lata temu zapisałam się na język niemiecki, bo chciałam go podszkolić abym miała lepsze perspektywę innego zatrudnienia. Ale gdzieś od kwietnia tego roku coś we mnie pękło: już nie mam siły się starać, porzuciłam niemiecki tłumacząc sobie że i tak nie odwaze się porzucić szkoły, bo przecież nic innego nie potrafię robić. Nie mam ochoty na sport, a o seksie już nie wspomnę, nie istnieje. Bardzo mało rozmawiam z mężem, z synem też nie zadurzo, bo twierdzi że nasze rozmowy i tak zawsze kończą się nagabywaniem go o naukę, odrabianie lekcji etc. Czuję pustkę, do pracy chodzę, wypełniam swoje obowiązki, dyrekcja cały czas mnie chwali za zaangażowanie a ja czuję że się za chwilę udusze. W nocy często myślę, że dobrze by było abym na coś poważnie zachorowała, wtedy odpoczelabym od szkoły. Boje się powiedzieć dyrekcji, że bardzo chciałbym skorzystać z urlopu zdrowotnego. Działam w trybie autopilota, nie pamiętam kiedy ostatnio szczerze się z czegoś cieszyłam. Nawet czytanie książek mi nie idzie, bo czuję że niewiele pamiętam z tego co przeczytałam. Dlatego też rzuciłam dalszą naukę niemieckiego, bo nic z tego nie pamiętałam. Jeszcze parę miesięcy temu syn często pytał: Mama, co ty taka smutna? Teraz już nie pyta, już mu to spowszedniało. Nie chcę aby taką mnie zapamiętał, przez to czuję że jako matka bardzo nawaliłam. Strecilam wiarę, straciłam sens, ot taka sobie przykra wegetacja...
1 odpowiedź
Jak wspierać córkę, która jest perfekcjonistką, samotnikiem i przeżywa problemy emocjonalne?
Dzien dobry, Mam pytanie odnosnie mojej 20letniej corki. Od kiedy pamietam byla perfekcjonistka, raczej typem samotnika, nie umiala funkcjonowac z dziecmi, wolala ksiazki, jest i byla placzliwa, bardzo wobec siebie surowa. Byla i jest wzorową uczennicą. Studiuje dwa kierunki scisle (jej wybor). Teraz jest na wymianie zagranicznej. Jest jedynaczka. Nigdy z mezem jej do niczego nie zmuszalismy, mamy z nia bardzo dobry kontakt, wszystko nam mowi…Zawsze ja we wszystkim wspieramy. Martwi nas, ze stala sie bardzo placzliwa, depresyjna, ogranicza keontakty z ludzmi do minimum. Kazda najmniejsza trudnosc urasta do rangi problemu konca swiata:( Wczoraj oznajmila ze na 4roku chce mieszkac w studio, bo jak ma zly dzien to nie chce wychodzic do wspolnej kuchni:( Zajada stres snakami. Ma grupe specyficznych znajomych (transgenicznych, homoseksualnych), sama okreslila sie jako bi (my to akceptujemy!) Staramy sie ja wspierac, tlumaczyc (rozmowa jej pomaga, zrzuca to z siebie). Czemu ona tak ma, czy popelnilismy jakis blad? Jak mozemy jej pomoc, na co zwrócić uwagę? Czy jej zachowanie jest oznaka jakiegos zaburzenia? Dziekuje za wszelka pomoc.
4 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Nastolatek gra z tatą w koszykówkę

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.