Katarzyna Kubińska
Szanowna Pani,
zachowania, które Pani opisuje - insynuacje, że jest Pani nienormalna, grożenie wyjawieniem prywatnych spraw rodzinie, obrażanie są jawną agresją.
Jeżeli trwają dłuższy czas, stają się przemocą psychiczną, która ma dla osoby doświadczającej tej przemocy poważne konsekwencje - spada poczucie własnej wartości, zaufanie do siebie, odporność psychiczna. Odczuwanie chronicznego stresu przez lata w sytuacji takiej przemocy, nawet jeśli to "'tylko" słowa powoduje, że nasze ciało i mózg poddane są stałemu działaniu kortyzolu. Stajemy się coraz bardziej reaktywni, emocjonalni, pogarsza się pamięć i koncentracja. W końcu może rozwinąć się depresja. Nie dziwi więc, że aktualnie reaguje Pani emocjonalnie i trudno się Pani zdystansować do jego słów. To musi być dla Pani bardzo obciążające.
Nie jest prawdą, że osoby, które doświadczają przemocy, są z natury słabsze. To może spotkać dosłownie każdego, nawet najsilniejszego i super asertywnego człowieka. Często ta przemoc zaczyna się stopniowo, niewinnie, aż trudno zauważyć, kiedy zaczynamy odczuwać jej konsekwencje i stajemy się na nią coraz mniej odporni. Kiedy w rodzinie jest dziecko, tym łatwiej osobie stosującej przemoc, bo dla dobrego swojego dziecka czasem jesteśmy w stanie znieść coraz więcej.
Z tego, co Pani pisze, pomimo takiego stresu stara się Pani być silna dla synka. Faktycznie syn potrzebuje mieć w Pani oparcie, jednak proszę pamiętać, że nikt nie jest ze stali. Czas pomaga nabrać dystansu, ale zazwyczaj wtedy, kiedy czynnik stresowy (czyli doświadczenie agresji) już na nas nie oddziałowuje.
Domyślam się, że opieka nad synkiem w spektrum autyzmu jest dodatkowym obciążeniem psychicznym i fizycznym. Rozumiem, że w tej sytuacji, kiedy mają Państwo władzę nad synem i kredyt to nie jest możliwe. I rozumiem, że w takiej sytuacji zależności stawianie granic jest trudne i obarczone ryzykiem wzrostu nieakceptowanych zachowań.
Dlatego cieszę się, że Pani pisze i chce zawalczyć o swoje zdrowie. Nie ma tu prostych odpowiedzi, ale na pewno zaopiekowanie się sobą, regeneracja sił może pomóc widzieć sprawy jaśniej, nabrać trochę większej odporności psychicznej i łatwiej się im przeciwstawić.
Jak pisałam, po czasie chronicznego stresu i doświadczenia przemocy stajemy się podatni na silne emocje, a silne emocje zawężają naszą perspektywę. Przestajemy widzieć jakiekolwiek wyjścia z sytuacji, swoje zasoby i możliwości. Czujemy się pod ścianą. Ale zawsze jest nadzieja na poprawę sytuacji. Na pewno nieocenione jest wsparcie znajomych, rodziny.
Być może przydatne będzie również wsparcie psychologa, który pomoże nabrać psychicznych sił, poszerzyć perspektywę, zaplanować strategię współpracy z byłym partnerem, aby była Pani jak najmniej narażona na jego ataki, odbudować nadszarpnięte poczucie własnej pewności.
Życzę Pani wszystkiego dobrego i trzymam kciuki za Panią!















