
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia osobowości
- Jak wspierać męża z...
Jak wspierać męża z chorobą dwubiegunową i radzić sobie ze zmiennością nastrojów?
Mąż ma chorobę dwubiegunowa, zauważam u niego zmienność nastrojów. Jak powinnam postępować? Co robić? Jak pomóc?
Anastazja Zawiślak
Choroba dwubiegunowa wiąże się ze skrajnymi zmianami nastroju, dlatego kluczowe jest, by mąż był pod stałą opieką psychiatry i regularnie przyjmował leki. Pani rola polega na obserwacji wczesnych objawów nawrotu (np. bezsenność, nadmiar energii lub wycofanie lub inne, które są typowe u męża), dbaniu o stały rytm dnia i spokojnej, ale stanowczej komunikacji.
Warto też zadbać o siebie – skorzystać z konsultacji psychologicznej lub grup wsparcia dla bliskich osób z CHAD. Pomoc dla partnera zaczyna się od zadbania o własne siły.
Pozdrawiam,
Anastazja Zawiślak
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kacper Urbanek
Dzień dobry!
Dziękuję, że napisałaś. To, co opisujesz, jest bardzo trudnym doświadczeniem zarówno dla Twojego męża, jak i dla Ciebie. Choroba afektywna dwubiegunowa (CHAD) charakteryzuje się zmianami nastroju od okresów depresji po epizody manii czy hipomanii. Twój niepokój i chęć wsparcia męża są bardzo ważne, ale warto pamiętać, że pomoc bliskich ma swoje granice i nie zastąpi specjalistycznego leczenia. Przede wszystkim kluczowe jest, aby Twój mąż regularnie przyjmował leki przepisane przez psychiatrę i pozostawał pod jego opieką. Stabilizacja nastroju to fundament leczenia CHAD. Warto też, byście rozważyli wspólne rozmowy z lekarzem prowadzącym, aby dowiedzieć się więcej o tym, jak rozpoznawać sygnały nadchodzącej zmiany nastroju i jak na nie reagować. Dla Ciebie ważne jest, by dbać również o siebie wspieranie osoby z CHAD może być wyczerpujące. Nie obwiniaj się, jeśli czasem poczujesz złość, frustrację czy bezradność to naturalne uczucia. Możesz pomyśleć o konsultacji z psychologiem dla siebie, żeby uzyskać wsparcie i nauczyć się, jak radzić sobie z trudnymi emocjami.
Nie zapominaj, że choroba męża to nie jego wina, ani Twoja. Razem możecie nauczyć się, jak z nią żyć, ale to proces wymagający cierpliwości, edukacji i współpracy. Zachęcam Cię do szukania wiedzy o CHAD, a także do rozważenia udziału w grupach wsparcia dla rodzin osób chorujących psychicznie to często daje siłę i poczucie, że nie jesteś sama.
I jeszcze jedno nie wahaj się sięgnąć po pomoc specjalistów. To oznaka troski o siebie i o Wasze wspólne życie. Życzę powodzenia!
Z pozdrowieniami
Kacper Urbanek
Psycholog, diagnosta
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry,
Wspieranie w chorobie dwubiegunowej łączy się z dużą cierpliwością, wyrozumiałością i empatią względem osoby chorej. Istotne w całym procesie jest to, aby regularnie przyjmować leki przepisane przez lekarza. Sugeruję, aby:
1) poczytać wiarygodne artykuły dot. tej choroby, czym się charakteryzuje, jak się objawia i w jaki sposób funkcjonować z osobą chorą
2) pomyśleć nad konsultacją z psychiatrą, aby uzyskać od niego potrzebnych dla Pani wskazówek.
Pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl
Katarzyna Gołębiewska
Dzień dobry,
Ważne, żeby rozważyć dwie kwestie:
Po pierwsze, czy zmienność nastroju jest chwilowa, krótkotrwała i sytuacyjna? Czy Pani i męża zdaniem jest naturalną reakcją na sprawy codzienne? Każdy człowiek przeżywa w swoim życiu wiele razy zmienność nastroju. W sytuacji Pani męża należy rozstrzygnąć, czy zmienność wynika np. z nieradzenia sobie ze stresem, czy z ewentualnego zaostrzenia choroby.
Tu się pojawia druga kwestia: Czy zmienność wiąże się z nasileniem jednego z epizodów (depresyjnego, albo hipomaniakalnego)? Fakt ten jest w stanie ocenić osoba bliska dobrze znająca Pani męża oraz Pani mąż. W sytuacji nasilenia jednego z epizodów oprócz zmienności nastroju na pewno wystąpią inne objawy. W epizodzie depresyjnym poza spadkiem nastroju będą też obserwowane np. zaburzenia snu, zaburzenia apetytu, poczucie bezsensu, poczucie braku wpływu, czasami myśli rezygnacyjne. Z kolei w epizodzie hipomanii albo manii będzie obecne skrócenie czasu snu, przekonanie o nieomylności, podejmowanie (ale często niekończenie) wielu aktywności, czasami nieprzemyślane i ryzykowne zachowania. Tak więc przy nawrocie choroby zawsze komponenta rozwijających się objawów będzie większa.
Niezależnie od powyższego, zachęcam do zgłębiania wiedzy na temat choroby, uczestniczenie w psychoedukacji i stały kontakt z psychiatrą. Dobrze, gdyby w spotkaniach z lekarzem mogła uczestniczyć również Pani (zgodę na to wyraża mąż).
Pozdrawiam
Katarzyna Gołębiewska
Psycholog i psychoterapeuta

Zobacz podobne
TW. Myśli samobójcze
Witam mam 27 lat, chciałbym prosić o pomoc z tym, z czym codziennie walczę. Wszystko zaczęło się jak miałem 16 lat, byłem świadkiem, jak moja mam próbowała sobie odebrać życie. Wiele razy to robiła, raz nawet musiałem jej odebrać nóż z ręki, żeby sobie krzywdy nie zrobiła nim, choć i tak wiele razy była w szpitalu przez próby samobójcze.
Mam złe wspomnienia, jak byłem mały, wiele razy uciekałem z domu, bo nie chciałem być w nim i przebywać. W szkole wcale nie miałem lepiej, dokuczali mi, w zawodówce w pierwszej klasie nie zliczę, ile razy płakałem, ale potrafiłem się wziąć w garść, pomogły mi ćwiczenia siłowe, potem spotkałem pierwszą miłość - dziewczynę, której zależało na mnie, lecz nie potrafiłem tego docenić i straciłem ją. Wtedy się to zaczęło, zacząłem czuć taki ból, odrazę do siebie i była pierwsza próba samobójcza jak miałem 18 lat. Wziąłem tabletki mamy przepisane przez jej psychiatrę, popiłem je, przeleżałem na łóżku 2 dni, nie mogłem się podnieść, ruszyć, zablokowało mi mocz i wylądowałem w szpitalu po nich.
Potem była 2 próba samobójcza, tym razem się ciąłem nożem, lecz niestety moi rodzice zadzwonili po karetkę i wylądowałem na szyciu. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić, dopóki nie trafiłem za 5 razem do szpitala psychiatrycznego.
Wysłany ze szpitala, tam spotkałem drugą dziewczynę, z którą byłem i spędziłem najlepszy czas i znowu odżyłem dzięki niej, lecz niestety mnie zostawiła i znowu zacząłem się czuć jak nic niewart i znowu próbowałem się zabić, bo nie dałem sobie rady z tak silnym bólem i wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym kolej raz, rok temu. Rozmawiałem z wieloma psychologami i psychiatrami, lecz nikt nie był w stanie do mnie dotrzeć, żaden lek mi nie pomagał. Na rękach mam wiele blizn po wielu próbach, każda z nich oznacza to, czego żałuje.
Ciężko mi zasnąć, żyje marzeniami i najgorsze jest to, że ten ból znowu wraca i dalej powróciły myśli, żeby popełnić samobójstwo. Czuję do siebie tak silną nienawiść, nie mogę patrzeć nawet na siebie w lustrze, bo się brzydzę siebie.
Mam duże długi w kredytach, straciłem prace przez próby samobójcze, bo nie chciałem chodzić, bo bałem się, że ktoś zobaczy co się ze mną dzieje. W domu mało co rozmawiam, unikam rozmów z rodzicami, tak jakbym się zamykał w sobie. Prosiłbym o pomoc.
W papierach mam wpisane ze szpitali F28-inne nieorganiczne zaburzenia psychotyczne, I10-samoistne (pierwotne) nadciśnienie ,F43.8 -Inne reakcje na ciężki stres, F60.9-Zaburzenia osobowości BNO. Moja mama ma schizofrenię, nie wiem, czy ja to mam, ale depresje na pewno. Czuję w sobie taki ogromny ból i nienawiść do siebie samego. Prosiłbym o pomoc, rozmowę
Dzień dobry,
zacznę może od początku skąd wg.mnie może brać się problem.... Żona w dzieciństwie była przez ojca bita, zmuszana do pedantycznego sprzątania i rygoru posłuszeństwa, wszystko pod karą bicia. Od ponad dwóch lat, a w ciągu ostatniego półrocza najbardziej, nasilają się u niej stany napadu agresji, niekontrolowanej agresji skupiającej się na mnie, agresji słownej w niewyobrażalnej skali - wyzwiska od najgorszego, krzyki.
Gdy już agresja osiąga maksymalny stan, to zdarzają się ataki fizyczne na mnie. Zawsze chodzi o to, że robię coś nie tak jak ona, że sprzątam inaczej, że czegoś nie zrobię, że dziecko rozrzuci zabawki (wtedy jest na mnie krzyk, że ja syfie, jestem z tego powodu brudasem, nie dbam o dom, nie doceniam, że ona sprząta, jak jestem w pracy).
Problem ze sprzątaniem - ma manię sprzątania do pedantycznego stopnia ideału. Jeśli ja chce coś zrobić, to mam to zostawić, bo wg.niej nie umiem (często chodzi o sprzątanie), jeśli ułożę np.łóżko dziecka troszkę inaczej niż ona, to pretensje, że nawet łóżka nie potrafię ułożyć - a zmieni dosłownie o 10 cm, przesune rzecz np. maskotkę i już jest wtedy Ok wg.niej.
Mówię i proszę dziesiątki razy, żeby zostawiła sprzątanie mieszkania, pranie dla mnie jak wrócę do domu z pracy, to zrobię (pracuje od poniedziałku do piątku i w domu mnie nie ma od 7:00 do ok.17:30), a tymczasem jak jestem w pracy, to ona sprząta, włącza pranie, a ja po powrocie wieczorem słyszę, że nic nie robię w domu, nie sprzątam, prania nie robię...
Zaczynają się często wyzwiska w moją stronę.
Kolejny przykład: karmie dziecko, dziecko zje trochę lub nie chce jeść - wtedy słyszę, że "mam wyje*ane" na dzieci, nie dbam o nie, jestem beznadziejnym ojcem, bo głodne dziecko chodzi przeze mnie, tylko o sobie myślę, żeby się najeść....
Rano przed pracą staram się zrobić, co mogę w domu, jeszcze jedno dziecko do przedszkola zawożę - też są pretensje, że się zabieram, a jej zostawiam dom i sprzątanie, pranie na głowie a ja jestem szczęśliwy, bo uciekam z domu...
Jestem jedynym żywicielem rodziny, żona nie pracuje.
W domu jak idę do pracy, ona zostaje z jednym dzieckiem. Próbowałem ją namówić na tabletki na uspokojenie - oburzyła się. Nie ma mowy nawet o prośbie o udanie się do psychologa...
Skala jej agresji wobec mnie jest porażająca w ostatnim czasie- jestem winien wszystkiego, co się dzieje...
Wybucha o paproch pozostawiony na ziemi, o to, że dziecko klocki rozrzuci w pokoju, bo ona się nasprzątała, a ja nie szanuje jej pracy... Naprawdę jestem bardzo opanowany i spokojny i słucham tego wszystkiego "jak świnia grzmotów", jeśli mnie atakuje, to się zasłaniam... Boję się, że kiedyś nie wytrzymam i na atak fizyczny oddam jej... W samoobronie zacząłem nagrywać dźwięk, podczas gdy zaczyna mnie obrażać i wyzywać... wymyśla niestworzone rzeczy. Pretensje ma jak wrócę po pracy 15 minut później, bo po zakupy do sklepu podjadę...
Raz miałem awanturę za powrót 20 minut później, bo w korku utknąłem... Mam nagrane, jak się wtedy chamsko odzywała do mnie i mi ubliżała. Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale zacząłem nagrywać to w samoobronie, gdybym został oskarżony o to, że ja jestem agresywny, chamski itp. Nie wiem, co mam zrobić...
Co mogę zrobić. Zawsze odwraca sytuacje na odwrót, że to ja jestem cham, jestem agresywny itp. zupełnie nie widzi swojego zachowania...
Czytałem trochę i sprawdzałem i dochodzę do wniosku, że żona ma nerwice natręctw, ale chyba nie tylko...

