Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Boję się zachowań otoczenia, ponieważ jestem osobą społeczności LGBTQiA+. Zaczęło się od homofobii w rodzinie partnerki.

Dzień dobry, Jestem niebinarną nieheteronormatywną osobą. Ostatnio w rodzinie mojej dziewczyny wybuchła awantura o to, że najprawdopodobniej jestem lesbijką (są homofobiczni, nie wiedzą, że jesteśmy razem) i słowo to potraktowane zostało jak najgorsze wyzwisko. Sprawiło to także kryzys w moim związku (prawie doszło do zerwania, ponieważ moja dziewczyna nie czuła się bezpiecznie we własnej rodzinie). Od tygodnia czuję się przez to źle z własną queerowością. Mam wrażenie, że nie jestem akceptowany, że obcy ludzie są dla mnie niebezpieczni i mimo wcześniejszego noszenia "różowych okularów" teraz mam wrażenie, że one spadły i widzę społeczeństwo jednak jako nastawione negatywnie do osób takich jak ja. Boję się przez to nawet siedzieć obok mojej dziewczyny na ławce, bo za każdym razem jak widzę jakiejś spojrzenie, odbieram je jako obrzydzenie. Moi rodzice jak i moi bliscy znajomi są ok z tym kim i jaki jestem i wspierają mnie, jednak nadal boję się być sobą, boję się, że będę wyglądać jak "lesbijka" i przez to mogę znaleźć się w niebezpiecznej sytuacji.
Emilia Jędryka

Emilia Jędryka

Szanowna Osobo Nik, 

Dziękuję Ci za podzielenie się swoją historią. Pragnę docenić Twoją odwagę w byciu sobą, pomimo przykrych zdarzeń, które Cię spotkały. Jest to coś z czego możesz być dumnym. Negatywne nastawienie do ludzi LGBTQIA+ może wynikać z różnych przyczyn np: przekonań, a czasem to, czego nie znamy, wywołuje u nas lęk.  Oczywiście, na Twojej drodze spotkasz ludzi, którzy będą do Ciebie negatywnie nastawieni. Jednak to do Ciebie należy decyzja czy “zaprosisz” ich do swojego życia oraz jaki wpływ na Ciebie wybiorą. Kluczowe jest Twoje poczucie samoakceptacji oraz wsparcie Twoich bliskich, na których możesz liczyć. Jeśli odczuwasz potrzebę poukładania myśli, zadbania o swoje samopoczucie lub znalezienia skutecznych rozwiązań, może konsultacja z psychologiem okaże się pomocna?    

Życzę wszystkiego dobrego,

Emilia Jędryka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

TwójPsycholog

TwójPsycholog

Cześć Nik!

Twoje obawy, poczucie lęku są naturalną reakcją w sytuacji, która miała miejsce między Tobą a dziewczyną- spotkali_łyście się z zachowaniami homofobicznymi, które nigdy i nigdzie nie powinny mieć miejsca. To nadszarpuje poczucie bezpieczeństwa, komfortu - dlatego bardzo ważnym jest, byś osobno Ty, osobno partnerka oraz wspólnie, powspółpracowali_ły nad zbudowaniem własnej, dobrej dla Was przestrzeni. Własna przestrzeń może dotyczyć takich rzeczy do wypracowania, jak: bezpiecznych miejsc, gdzie możecie dobrze spędzać czas; znajomych i przyjaciół, których to Wy chcecie wpuścić do Waszego kręgu (ponieważ to Wy decydujecie o tym, z kim chcecie mieć kontakt, a kto nie ma prawa wejść do Waszej przestrzeni osobistej); form spędzania czasu, podczas których czujecie się dobrze, dumnie i komfortowo; form aktywności, które podnoszą Wasze poczucie wartości siebie. Taka przestrzeń jest do zbudowania przez Was (wspólnie i osobno), nie trzeba jej “znajdywać”. 

Jeśli chodzi o spojrzenia - nigdy nie wiemy, co inna osoba tak naprawdę myśli, póki nie wejdziemy jej do głowy :) Oraz - czy to naprawdę istotne, co ktoś sobie myśli/ uważa? Każda osoba ma przeróżne postawy, przeróżne zainteresowania, przeróżne spojrzenie na otaczający ją świat - i, co jest świetne, nie naszą jest to odpowiedzialnością, by ktoś coś zrozumiał, dojrzał, zmienił zachowanie. Odpowiadamy tylko za siebie i to jest najważniejsze :)

Spróbuj pomyśleć nad tym, jak czułeś_aś się przed opisaną sytuacją - dumny_a z siebie, pewny_a siebie, wierzący_a w swoje dobro, osobowość, w to, że jesteś super człowiekiem? Spróbuj w komfortowym, cichym miejscu powrócić tego samopoczucia. Masz pełne prawo do tego, by ponownie tak się czuć i tak uważać o sobie - niezależnie od jakichkolwiek sytuacji, które się działy, dzieją i będą dziać. 

Polecam też bardzo konsultację z psychologiem_żką, na stronie możesz znaleźć filtr “LBGTQiA+” :)

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Mężczyzna noszący damskie stringi – wpływ na akceptację siebie i relacje
ka będąc w związku z narzeczoną wpadła kiedyś na pomysł żeby założył jej damskie stringi i tak się jej spodobałem że prosiła mnie żebym dla niej każdego dnia nosił po mieszkaniu a po rozstaniu tak się do nich przywiozłem że uwielbiam mieć je na sobie i czuć jak mi się wrzynają bardzo w pośladki i wiem co czuje każda kobieta która nosi stringi
Żałuję, że nie urodziłem się kobietą - być może byłoby mi lepiej
Dzień dobry wszystkim, chciałbym się podzielić z wami moim problemem, moim celem jest wygadanie się, prośba o modlitwę i porady. Dziękuję, jeśli ktoś w ogóle to przeczyta. Mój problem dotyczy mojej tożsamości płciowej. Zacznę od tego, że według tego, co mówiła moja mama miałem się urodzić dziewczynką i miałem nazywać się Oliwia, nie wiem z czego to wynikało, nie potrafię się mamy o to zapytać, czy to lekarz powiedział mojej mamie o żeńskiej płci dziecka, które ma się narodzić, czy to było tak, że mam starszego brata i jak moi rodzice doczekali się najpierw syna, to nastawili się teraz na córkę. Mam obawy co do siebie, bo mam dziwną kreskę w kroczu, jakby to była wagina i jak patrzę na moje nagie plecy, to wydają mi się one jakoś kobiece, ponadto mam jakby mniej siły fizycznej. Do tych rzeczy nie podchodzę jednak poważnie, gdyż to mogą być moje tylko złudzenia. Mój problem z tożsamością płciową zaczyna się dość niewinnie, bo zaczęło się od tego, że jako dziecko, gdy nikt nie patrzył u dziadków stały buty na obcasie mojej ciotki, to ja je zakładałem, a nawet jak zostałem sam w mieszkaniu to w nich pochodziłem, miało to miejsce, gdy byłem około 1 klasy szkoły podstawowej, nawet wtedy nie myślałem, że coś z moją tożsamością płciową jest nie tak, epizody te powtarzały się już na butach mojej mamy. Problem zaczął się w 4 klasie szkoły podstawowej, wtedy już się regularnie masturbowałem. W 4 klasie nastąpiła zmiana wychowawcy. Tym wychowawcą stała się piękna brunetka. Dużo masturbowałem się myśląc, jak ją rozbieram , po jakimś czasie jednak zauważyłem, że nie do końca chciałbym odbyć z nią stosunek, tylko, że chciałbym być nią, dokładniej mieć jej ciało , od tego zaczęły się problemy z tożsamością płciową. Po jakmiś czasie po butach na obcasie zaczął się biustonosz, sukienki i rajstopy zaczął się wtedy transwestytyzm fetyszystyczny, po masturbacji chciałem zrzucić z siebie te ubrania, ale poza fetyszem czuję, że jest w tym coś więcej, jednak masturbacja “pomagała” wyładować te myśli, od tego czasu nie miałem chęci już do stosunków seksualnych z kobietami, tylko zazdrościłem im ich ciała i ubioru. Ciągnęło się to dość długo, w końcu w okresie mojego bierzmowania nawróciłem się do Boga i postanowiłem kategorycznie z tym zakończyć i poza małymi epizodami nie powtórzyłem masturbacji ani nie założyłem kobiecego ubrania po dziś dzień, a to już będzie 4 lata, jednak myśli i pokusy nie ustawały w tym kierunku. Dzisiaj właśnie nie chcę pomimo pokus wracać do masturbacji, ale myśli zaburzające moją tożsamość płciową się utrzymują a nawet się pogłębiły, bo choć mnie to podnieca (powoduje erekcję) to jednak dzisiaj trochę wydojrzałem i nie chodzi już mi tylko by wskoczyć w kieckę, zmasturbować się i z tej kiecki wyskoczyć, tylko trochę żałuję, że nie urodziła się Oliwia, tylko ja i że ja nie jestem tą Oliwia, bo na serio już pomijając ubrania, to odczuwam chęć by mieć piersi, waginę, długie włosy i by poczuć się kobieco. Nawet po wytrysku sennym (które miewam z powodu braku braku masturbacji) nie czuję już takiego obrzydzenia do kobiecych ubrań, jak to było dawno temu. Koledzy też mi mówią, że czasem zachowuję się jak baba (jak się zdenerwuje na nich) i wszystko ogólnie to jest takie nie wiem no nikt nawet by nie poznał, że coś ze mną nie tak pod tym względem bo dużo w życiu robię męskich rzeczy, nawet chodzę do technikum elektrycznego i przez sytuację rodzinną jestem jedynym mężczyzną w domu. Prawie nigdy nie było mi dawane robić tzw. kobiece rzeczy w domu, zawsze robiła to moja mama i tak pozostało. Koleguję się też tylko z chłopakami, bo z dziewczynami to wstydzę się rozmawiać, bo ogólnie jestem mało komunikatywny i jestem introwertykiem. Zdarzało się też, że wstydziłem się swojej płci, dokładniej tego, jakie mam narządy płciowe, nie podobam się też sobie, bo najprzystojniejszy też nie jestem i też brzydzę się trochę siebie i nie dbam nawet o swój wygląd, jako kobieta bardziej o to bym się starał, ale jak jestem mężczyzną to nie zależy mi np. na perfumowaniu się i ogólnie czuję się zakompleksiony przy dziewczynach/kobietach zwłaszcza ładnych i czuję się przy nich gorszy. Dobrze, że chociaż mam zainteresowania typowo męskie, np. mechanika pojazdowa, majsterkowanie i.t.p. Z moimi myślami na ten temat bywało różnie, raz było ich więcej, raz mniej, ostatnio jednak mocno się nasiliły, potrafię też je jakoś zatłumić np. przez robienie czegokolwiek, np te majsterkowanie, czy jakieś obowiązki na działce i.t.p, jednak wiem, że ucieczka to nie jest rozwiązanie. Doszło też do tego, że musiałem na instagramie przestać obserwować kilka dziewczyn, bo powodowały u mnie zazdrość. Wiem, że mogłaby ze mnie być teraz piękna 18-letnia dziewczyna, a jestem ja. Nazywam się osoba heteroseksualna, jednak zaczyna mi się jakiś zalążek myśli, że chciałbym być kobietą i mieć chłopaka, ale całe szczęście to minęło, ale może się nasilić później. Próbowałem mieć dziewczynę, czy nawiazywać jakieś relacje z dziewczynami, jednak kończyło się to fiaskiem, teraz to prawie nie myślę już nawet o związku. Nie wiem , co później z tego wszystkiego wyjdzie, może się wszystko nasilić jeszcze bardziej, a może stopniowo zanikać, z internetu dowiedziałem się, że jest to dysforia płciowa, nie nazywam przynajmniej na razie tego transseksualnością, tylko muszę to wszystko na razie jeszcze obserwować. Chciałbym popisać, bo na nic innego mnie nie stać przez moją osobowość z psychologiem katolickim, bo wiem, że świecki psycholog tego nie zrozumie do końca, wręcz może mnie namawiać kiedyś do zmiany płci i.t.d. Katolicki psycholog powinien natomiast wiedzieć, że nie da się pogodzić transseksualności z wiarą. Ja natomiast nie myślę o operacji zmiany płci, gdyż wtedy bym się tylko okaleczył i ostatecznie nie byłbym ani mężczyzną ani kobietą, poza tym ze względu na Jezusa chcę od tego odejść, bo jeśli Bóg stworzył mnie mężczyzną to chcę przyjąć jego wolę mimo wszystko. Myślę, że kontakt z egzorcystą też by się przydał, codziennie odmawiam różaniec i dołączam do niego intencję aby pokonać te myśli, choć w głębi serca tego nie chcę, jednak mimo wszystko chcę się zaprzeć samego siebie (Mt 16,24), bo Bóg da mi więcej niż bycie kobietą lub mężczyzną i mimo wszystko chcę iść za nim. Proszę o pomoc, nie wiem jak sobie radzić z tym, mam już dość tego wszystkiego. Dodatkowo zauważam, że z dnia na dzień życie jako kobieta staje się dla mnie coraz bardziej pożądane. Boję się, że to jeszcze bardziej nasili i będę się męczył. Jeśli ktoś ma kontakt e-mail do katolickich psychologów lub egzorcystów to są one przeze mnie mile widziane, co Wy o wszystkim myślicie?
Natrętne myśli religijne, lęk, poczucie winy i wątpliwości co do tożsamości – jaka terapia mi pomoże?
Dzień dobry, chciałbym opisać to z jakimi problemami się zmagam, ponieważ ciężko mi wybrać dalszą ścieżkę terapii. Od kilku miesięcy chodziłem na terapię, ale ponieważ nie była do mnie dobrze dopasowana to ją opuściłem. Początki mojego problemu zaczęły się, kiedy jako dziecko odkryłem pornografię w internecie i już wtedy odczuwałem bardzo duży lęk przed Bogiem, spowiedzią i tym jak zareaguję ksiądz, gdy mu o tym powiem. Ostatecznie kilka lat temu poszedłem do spowiedzi, co kosztowało mnie bardzo dużo stresu i było szczerze dość traumatyczne, chociaż nie poczułem się bardzo oceniony przez księdza. Od tamtego momentu zacząłem bardzo, bardzo uważać na dosłownie wszystko co robię - to w jaki sposób myśle, jakie wykonuje ruchy fizyczne, jakich używam słów, jak się ubieram. Zacząłem być także przekonany, że moje marzenia, plany na przyszłość, moja osobowość i to kim jestem i chciałbym zostać jako osoba są z jakiegoś powodu złe (ciężko mi to nawet wytłumaczyć, bo wiem jak dziwnie to brzmi). W tamtym czasie wszystkie moje obawy sprawdzałem w internecie na forach religijnych, aby dowiedzieć się czy napewno nie zrobiłem czegoś złego. W wielu z tych przypadków dochodziłem do wniosku, że jednak to co robię jest złe i muszę to zmienić. Mój dzień w tamtym czasie wyglądał w taki sposób, że wstawałem rano, podczas dnia zdobywałem jakieś obawy albo rozmyślałem nad moją przeszłością i szukałem odpwiedzi na moje pytania w internecie, potem miałem kryzys emocjonalny, bo odpowiedzi na moje pytania były zawsze bardzo podzielone albo z niewiadomych powodów uważałem, że konkretnie w mojej sytuacji odpowiedź na nie jest jednak inna niż ta, którą znalazłem. Obecnie dalej czasami ekstremalnie reaguje na to co znajdę na szukane przeze mnie temat w internecie, ale nie zdaża się to napewno aż tak często jak kiedyś i w pewien sposób nauczyłem się już z tym żyć, chociaż jest mi ciężko. Zamiast poradzić sobie jakoś z tym problemem (dalej nie wiem jak), to odkładałem go na bok ponieważ nie miałem pojęcia co mogę zrobić, żeby się z nim zmierzyć i "pokonać" te przekonania. Mam wrażenie, ze przez te wszystkie lata ten problem stawał się jakby częścią mnie. Aktualnie ten problem objawia się w taki sposób, że mój mózg analizuje wszystko pod kontem religii. Wszystko to co widzę, słyszę zastanawiam się, czy jest zgodne z religią i z tym jak według mojej podświadomości "powinien" wyglądać świat. Przez to także, nie jestem w stanie wyrażać się w jakikolwiek sposób, nie robię rzeczy, które chcę robić, bo czuję się w tym uwięziony. Czuję się winny przez to jakiej słucham muzyki, jakie oglądam filmy, jakie rzeczy mi się podobają i mam głębokie wrażenie, że nie powinny mi się one podobać. Zwykle nie jest tak, że mam konkretną myśl, tylko jakby całe moje życie znajduje się w takim niepokoju, że coś jest ze mną nie tak. Muszę jeszcze dodać, że napewno część z tych problemów połączona jest z moją wizją męskości, która była kształtowana przez moje środowisko (w szkole, na obozach wakacyjnych, właściwie wszędzię). Od kiedy byłem mały podobały mi się rzeczy, które przez społeczeństwo kojarzone są z dziewczynkami. Moja rodzina zawsze była wspierająca pod tym względem i nie zabraniała mi się bawić lalkami, wózkiem dla dzieci itd. Zawsze wydawało mi się, że jestem nie wystarczająco "chłopięcy", bo nie grałem w piłkę nożną, nie robiłem problemów w szkole, byłem spokojny i nie zachowywałem się jak inni chłopcy w wielu sytuacjach. Wtedy też pamiętam, że inne dzieci mówiły do mnie, że jestem gejem i to bardzo, bardzo na mnie wpłynęło i do dzisiaj mam wiele kompleksów z tym związanych. Przez to też zacząłem się zastanawiać czy może rzeczywiście nie jestem osobą homoseksualną i do dzisiaj w sumie nie udało mi się nad tym w pełni zastanowić, ponieważ zawsze to było pod presją innych osób, które albo narzucały na mnie daną orientację seksualną albo zadawały mi pytania, przez które sam podważałem to co dotychczas na ten temat o sobie myślałem. Do tego dnia ciężko mi zidentyfikować i nazwać to z czym się zmagam, bo dalej czasami mam wrażenie jakby moje problemy były po prostu wymyślone przeze mnie i nie były realne. Oprócz tego, często zastanawiam sie czy moje zmagania z tymi problemami w dzieciństwie mogę nazwać traumą, bo wiem, że inni napewno mają dużo cięższe problemy. Tak naprawdę w największą moją zagwozdką jest to czy jestem wogóle kiedykolwiek i w jakikolwiek sposób poradzic sobie z moim problemem i to często prowadzi u mnie do stanów depresyjnych. Jaka terapia byłaby najlepsza dla mnie w tym stanie? Czy jest możliwe to, żebym kiedykolwiek czuł się ze sobą dobrze?
Jestem osobą homoseksualną, a kwestia dotyczy drugiej strony - dlaczego tak postępuje, jak mogę rozwiązać problem, bo mam wrażenie, że nie do końca On akceptuje swoją orientację
Chciałem się poradzić w pewnej kwestii, która mnie nurtuje od dłuższego czasu na temat mojej relacji z pewną osobą. Jestem osobą homoseksualną, a kwestia dotyczy drugiej strony - dlaczego tak postępuje, jak mogę rozwiązać problem, bo mam wrażenie, że nie do końca On akceptuje swoją orientację i stosuje żonę jako przykrywkę. Już opisuję całą historią Pana X i siebie. Poznaliśmy się w lutym przypadkiem na palarni i od słowa do słowa jakoś zaczęliśmy rozmawiać, bo pracujemy razem. W pewnym momencie po nocce wracałem z nim samochodem. Zaproponował, że mogę się z nim zabierać, jeśli będziemy mieli na tą samą godzinę. I jakoś tak stopniowo budowaliśmy relację kumpelską. We wrześniu po tak długich rozmowach uznałem, że chyba wypada mu się przyznać do swojej orientacji - w końcu facet heteroseksualny, dzieci i w ogóle. Zaakceptował to normalnie, a trochę później, jak byliśmy razem na nocce, to opowiadał mi o swojej pierwszej żonie (wtedy dowiedziałem się, że jest w związku z drugą). Dowiedziałem się, że obydwie zdradzał z prostytutkami - myślę sobie "no ok, nie moje życie nie mam prawa oceniać". Nikt z nas nie jest święty. O 4 nad ranem, bliżej końca zmiany powiedział, że chce mi coś powiedzieć. Wtedy usłyszałem dosłownie "lubię mieć penisa w ustach". Zamurowało mnie niesamowicie, nie będę kłamać... Wracając razem do domu, powiedziałem, że nic z tego nie będzie, bo nie chciałbym kogoś krzywdzić niepotrzebnie - myślę o żonie i dzieciach. Ponad miesiąc później byliśmy razem na imprezie pracowniczej i pod wpływem alkoholu, jak wracaliśmy ze stacji (a byliśmy po papierosy) wypaliłem czy miałby coś przeciwko, gdybym go pocałował i tak się wszystko zaczęło. Cały romans właściwie, który trwa do teraz - czyli póki co dwa miesiące właściwie... Dowiedziałem się wtedy, że od samego początku chciał, aby coś między nami zaiskrzyło. Po imprezie trafiliśmy do mnie, gdzie do 7 rano byliśmy w łóżku, fajnie się razem bawiliśmy - dopóki nie musiał wracać. Z czasem zacząłem się dowiadywać o Panu X, że pochodzi z rodziny przemocowej - był świadkiem, jak jego ojciec bije mamę, ma młodszego brata. Właściwie to też dowiedziałem się, że przez pół roku nie współżył z żoną i chciałby, aby ona czasami zaczęła grę wstępną, nie on. Jak jesteśmy sami, to potrafi mnie pocałować, pragnie tego, ale prosił mnie też, żebym nigdy nie powiedział jego żonie. Nie zamierzam skrzywdzić jego dzieci przede wszystkim, dlatego nie zrobię tego. Ma bardzo niską samoocenę o sobie, teraz jak jest chory, to do niczego między nami nie dochodzi, ale chciałby znowu się ze mną całować i czegoś więcej. Stwierdził też, że gdyby społeczeństwo było inne, to byłoby mu łatwiej, stąd zastanawiam się, czy nie jest po prostu ukrytym gejem, co boi się przyznać przed światem do swojej orientacji. Twierdzi, że kocha żonę i będzie mu łatwiej nie angażować się w relację romantyczną, ale ja uważam, że mimo wszystko te uczucia u nas wejdą w grę z obydwóch stron mimo wszystko, bo zdążył się przywiązać... I co ciekawsze to jestem jedyną osobą z pracy, której ufa i z którą potrafi się trzymać. Do reszty ma stosunek obojętny. Narzeka, że brakuje mu czasu na wszystko - nawet dla dzieci, na których mu szczerze zależy...
Aseksualność jest normalna, jednak rodzice nie rozumieją - jak z nimi porozmawiać?
W jaki sposób wytłumaczyć rodzicom, że jestem osobą aseksualną i obrzydza mnie seks? Próbowałam ich jakoś nakierować, że tego nie potrzebuję, ale za każdym razem słyszałam odpowiedzi typu: "jeszcze ci się odmieni, jak poznasz tego jedynego", a ja wiem, że tak się nie stanie.
Transpłciowość

Transpłciowość - co to jest i jak ją zrozumieć?

Transpłciowość to złożone zagadnienie związane z tożsamością płciową, które wpływa na życie wielu osób. W tym artykule omówimy, czym jest transpłciowość, jak wygląda proces korekty płci oraz z jakimi wyzwaniami mierzą się osoby transpłciowe.