
- Strona główna
- Forum
- LGBTQIA+, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Zrozumieć wysokie...
Zrozumieć wysokie libido a hiperseksualność przy ADHD i CPTSD
Dzień dobry! Chciałabym zapytać o Państwa perspektywę, aby zrozumieć, co się ze mną dzieje, czy jest to normalne, czy powinnam coś z tym zrobić. Ale od początku. Jestem kobietą ze zdiagnozowanym ADHD (typ mieszany o natężeniu umiarkowanym) oraz CPTSD. Uczęszczam na terapię do kobiety, pracującej w nurcie CBT i czerpiącej z innych nurtów tzw. trzeciej fali - pracujemy w trakcie sesji nad moim ADHD i jeśli chcę poruszyć jakiś temat (np. koszmarów sennych), zajmujemy się też tym. Jest pewna kwestia, która dotąd, jak myślałam, nie przeszkadzała mi, ale ostatnimi czasy zaczyna to trochę wpływać na moje funkcjonowanie, ale nie poruszyłam tego nigdy z nikim, wiem o tym tylko ja. Będzie trochę chaotycznie, przepraszam. Nigdy nie narzekałam na swoje libido. Odkąd weszłam w okres dojrzewania (11 lat), hormony buzowały. Odkryłam masturbację, zaczęłam odkrywać swoje preferencje, a przede wszystkim poznawać swoje ciało i potrzeby. Nie wpadłam w uzależnienie od masturbacji, natomiast lubiłam od czasu do czasu zapewnić sobie w taki sposób relaks. Pierwszy kontakt seksualny miałam w wieku 17 lat. Ponieważ jestem lesbijką, kontakt ten nastąpił z inicjatywy drugiej kobiety, wówczas miała ona 22 lata. To była przelotna znajomość, ze względu na borderline, którego nie chciała leczyć, odpuściła sobie terapię i leki, a na mnie się to bardzo mocno odbiło. Osiągnęłam wiek pełnoletniości, wówczas poznałam pierwszą swoją poważną dziewczynę. Związek rozpadł się po wspólnym zamieszkaniu (ja wówczas lat 19, ona 25), głównie ze względu na jej chorobliwą, bezpodstawną zazdrość, ale też ze względu na moje libido. Narzekała, że chcę za dużo, że powinnam się leczyć, że nie jestem normalna. Od tamtego czasu do dnia dzisiejszego, gdy mam 23 lata, byłam z wieloma kobietami (zawsze pierwsza inicjatywa współżycia wychodziła od nich, dopiero po pierwszym zbliżeniu mam śmiałość, by inicjować kolejne), były to zarówno związki (choć krótkie, zazwyczaj druga strona je kończyła - trafiałam na osoby toksyczne), jak i przelotne romanse, gdzie od początku obie strony zgadzały się co do charakteru naszej znajomości i nie oczekiwały niczego poza tym. Nigdy nie kryłam, że kocham seks i jest dla mnie bardzo ważny. Za każdym razem jak okazywało się, że jednym z powodów rozstania w związku było moje libido, uznawałam, że to po prostu kolejne niedopasowanie się z partnerką. Zawsze miałam bardzo wysokie libido, co było wręcz moją "dumą". Traktowałam to jako przejaw zdrowia po prostu. Z roku na rok libido miałam coraz wyższe, rosło razem ze mną. Przez ADHD często działam impulsywnie i tak też impulsywnie wchodziłam w różne relacje. Codziennie od przebudzenia do zaśnięcia, czuję napięcie (niebolesne po przebudzeniu, lekki ból pojawia się w ciągu dnia, gdy podniecanie podbija ktoś lub coś, co zobaczę, o czym mimowolnie pomyślę i wtedy właśnie odczuwam silną potrzebę rozładowania tego) w całym kroczu, szczególnie w łechtaczce, ale też w podbrzuszu. Od miesiąca masturbuję się codziennie, czasem więcej niż 3 razy dziennie, ponieważ odczuwam tak silne podniecenie, że aż zaczyna lekko boleć, na skutek mocnych skurczy mięśni. Masturbuję się, by po pierwsze, rozładować to napięcie, a po drugie nie szukać przygodnych znajomości, aby inna kobieta rozładowywała moje napięcie. Seks i fantazje zajmują dziennie sporą część moich myśli, a napięcie dolnych sfer nigdy mnie nie opuszcza. Są takie dni, kiedy masturbuję się kilka razy z rzędu, aż do bólu z przedobrzenia, ponieważ gdy osiągam orgazm, napięcie odchodzi i czuję blogość, ale za kilka sekund wraca ze zdwojoną siłą. Chodzę po prostu permanentnie podniecona i staje się to dla mnie uciążliwe, bo jeszcze bardziej zaburza mi to koncentrację, a po drugie, bardzo niezręcznie jest siedzieć z koleżanką, czy terapeutką (od ADHD), czując jak robię się mokra, łechtaczka aż pulsuje nabrzmiała od krwi, a ja muszę zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Co więcej, moja łechtaczka jest chyba nadwrażliwa i wydaje mi się, że nieznacznie powiększona. Owszem, zwiększa to doznania, natomiast bywa też zgubne. Co z tego, że obiecuję sobie po raz kolejny, że nie zacznę nowej relacji od łóżka i grzecznie powiem tej Pani, że chcę to rozwijać stopniowo, skoro wystarczy, że ona odpowiednio na mnie spojrzy, w odpowiednie miejsce pocałuje i w bardzo konkretnym miejscu dotknie i ja idę w to jak w dym, na przekór swoim postanowieniom. Mam duże powodzenie, dużo dziewczyn dostało też ode mnie kosza, ale gdy pojawia się kobieta, która mnie pociąga intelektualnie oraz fizycznie i sama zaczyna, nie potrafię w to nie iść. A doznania w dolnych regionach nie pomagają, a nawet przypuszczam, że są tego przyczyną w mniejszym lub większym stopniu. Gdy jestem w związku, nie interesuje mnie nikt poza moją partnerką i tylko za nią się oglądam, inne mogłyby wtedy nie istnieć. Jednakże chyba nie znalazłam takiej, którą moje libido by cieszyło, a nie odstraszało. Była tylko jedna taka, potrafiłam się z nią kochać codziennie godzinami, mój rekord to 8h, ale w innych kwestiach się rozbiegałyśmy za bardzo, więc zakończyłam tamtą relację. Zaczynam się obawiać, że to nie kwestia niedopasowania, a problem we mnie. Ból, który odczuwam, nie jest silny, to nie jest taki ból, co przy uderzeniu itp. To po prostu takie uczucie "ciągnięcia", "przepływającego lekko prądu", ciężko to wytłumaczyć. Coś na samej granicy przyjemności, łaskotek i lekkiego bólu. A moje podniecanie kompletnie nie zależy od tego, co robię, z kim jestem i gdzie. Nawet gdy myślę i skupiam się w 100% na czymś zupełnie innym, niezwiązanym z seksem i złapię na to hiperfocus, nagle czuję jak podniecanie przypływa mocniej, pojawiają się lekko bolesne skurcze mięśni i czuję, że muszę sobie ulżyć. Siedzę w pomieszczeniu z terapeutą lub koleżanką, których nie postrzegam i nigdy nie postrzegałam w seksualny sposób, jest w porządku i nagle pulsowanie przybiera na sile i ciężko mi trzymać się w ryzach. A gdy już to pulsowanie i skurcze się pojawiają, zaczynają się fantazje w głowie i spirala się nakręca. Nie chciałabym pójść do seksuologa, jest to dla mnie cholernie krępujące, by z kimkolwiek o tym rozmawiać. Nawet moi przyjaciele o tym nie wiedzą, tylko ja. Nawet myśl o poruszeniu tego tematu z moją terapeutką sprawia, że płonie mi twarz ze wstydu, nie przeszłoby mi to na pewno przez gardło. A lekarz.. Lekarz pewnie by przepisał mi leki, a ja boję się, że przez nie całkiem stracę libido i to permanentnie. Jaka jest Państwa perspektywa na tę sytuację? Czy to hiperseksualność, czy po prostu zdrowe, wysokie libido? Czuję się zagubiona w tym wszystkim. Z góry dziękuję za wszelkie opinie i podpowiedzi. Pozdrawiam, Roksana
Roksana
Piotr Makowski
Podzielę się alternatywną perspektywą, którą warto rozważyć.
Może być też tak, że hiperseksualność ma funkcję chroniącą przed bólem emocjonalnym wynikającym z traumy złożonej. Odwracania od niej uwagi.
Można to zweryfikować, sprawdzając, co się stanie, gdy spróbujesz chwilowo abstynencji. Jeśli oprócz zwykłej frustracji pojawiają się:
- silny niepokój lub panika
- wspomnienia traumatyczne
- uczucie pustki
- intensywne, trudne emocje
…to bardzo prawdopodobne, że hiperseksualność pełni funkcję ochronną, przed bólem emocjonalnym i wynika z CPTSD.
Gdyby okazało się, że to mechanizm radzenia sobie z trauma, gdyby ta trauma została zaadresowana i uzdrowiona, taka strategia radzenia sobie z nią przestałaby być potrzebna.
Zachęcam Cię do przedyskutowania tego ze swoją terapeutką. Zawsze warto też skonsultować się z lekarzem (ginekologiem), żeby wykluczyć przyczyny fizyczne.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista
Bardzo dziękuję Ci za tak szczere, otwarte i pogłębione podzielenie się swoją historią. Widać, że masz dużą samoświadomość i potrafisz uważnie przyglądać się sobie, swoim emocjom, ciału i relacjom – to ogromny zasób.
Czy to „normalne”? - To pytanie bardzo często zadają osoby z wysokim poziomem libido, a odpowiedź nie jest jednoznaczna. Libido ma bardzo szeroki zakres normy. To, co jest zdrowe, normalne czy w normie, zależy przede wszystkim od tego, czy dana osoba czuje, że to jej służy, czy przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu. W Twoim przypadku zaczyna być to uciążliwe, co samo w sobie jest ważnym sygnałem. To, co opisujesz, może wskazywać na hiperseksualność. Hiperseksualność nie polega tylko na „dużej ochocie na seks”. Istotne są takie elementy jak: przymusowość, dyskomfort i cierpienie, negatywny wpływ na funkcjonowanie, trudność w kontrolowaniu impulsu seksualnego, oraz czasem współwystępowanie z innymi zaburzeniami.
Z Twojego opisu widać, że napięcie seksualne przychodzi niezależnie od kontekstu, trudno je przewidzieć i kontrolować, a rozładowanie nie przynosi trwałej ulgi. To mogą być cechy hiperseksualności – lub jak niektórzy specjaliści nazywają: zachowań kompulsywno-seksualnych. Zastanów się, czy możesz porozmawiać o tym z terapeutką. Wiem, że piszesz, że to dla Ciebie bardzo trudne – ale jednocześnie z opisu wynika, że masz do niej zaufanie i że porusza z Tobą różne tematy. Może napisz jej list – podobny do tego, który wysłałaś tutaj?
Zastanów się nad specjalistą – niekoniecznie lekarzem. Możesz poszukać seksuologa psychologa lub psychoterapeuty, który pracuje z osobami z ADHD i/lub traumą – i podejdzie do tematu z empatią i bez ocen.
Nie jesteś „chora” ani „nienormalna” – jesteś osobą z bardzo silnym napięciem seksualnym, które prawdopodobnie ma kilka źródeł (biologicznych, psychologicznych, związanych z ADHD i traumą). I to napięcie zaczyna przeszkadzać – dlatego warto się nim zająć.
Zasługujesz na to, by żyć w zgodzie ze swoim ciałem – nie w walce z nim. To możliwe – tylko może warto zrobić mały krok i dopuścić do tego kogoś, kto Cię w tym wesprze.
Artur Kłos
Dzień dobry, na wstępie dziękuję za podzielenie się tak intymną i trudną dla Pani historią. Pani problem wydaje się złożony i może na niego wpływać równocześnie wiele czynników, o czym pisali specjaliści w poprzednich odpowiedziach. Zaburzenia kontroli impulsów to częsty problem osób cierpiących z powodu ADHD, mogą one przyjąć postać różnego rodzaju uzależnień w tym przypadku ewentualnego uzależnienia behawioralnego od czynności masturbacji. Reakcje fizjologiczne, które Pani opisuje, mogą być jedynie tego objawem, a więc objawem podniecenia, które pojawia się nieadekwatnie i powoduje cierpienie.
Pomimo to proponowałbym jednak udać się na konsultację do lekarza seksuologa lub ginekologa nie w celu otrzymania leków, a w celu wykluczenia ewentualnych innych stanów somatycznych mogących tłumaczyć te objawy. W mojej ocenie jest to dobra praktyka, która najczęściej powinna towarzyszyć pracy psychoterapeutycznej.
Ponadto uważam, że Pani problem, jak najbardziej kwalifikuje się do pracy psychoterapeutycznej, a być może nawet już jest Pani u właściwej specjalistki, która może pomóc w lepszym kontrolowaniu swoich impulsów, jeżeli tylko uda się Pani powiedzieć jej o tym problemie. Tutaj pomocny może okazać się kontakt w formie pisemnej: mail, list lub nawet sms. Wiele problemów jest wstydliwych w dużej mierze dlatego, że nie nauczyliśmy się o nich rozmawiać, a więc samo już postawienie tego kroku może przynieść pierwszą ulgę, jak mam nadzieję, że uczynił również napisany przez Panią post na tej stronie.
Jeżeli jednak terapeutka, z którą już Pani pracuje, nie będzie chciała podjąć się pracy z Pani seksualnością, to polecam poszukać psychoterapeuty pracującego z seksualnością, najlepiej certyfikowanego lub w trakcie procesu certyfikacji seksuologa klinicznego. Mam głęboką pewność, że ten problem da się skutecznie leczyć i tego również z całego serca Pani życzę.
Kacper Urbanek
Witaj Roksano,
dziękuję za tak szczerą i odważną wiadomość. Z Twojego opisu wyraźnie widać, że próbujesz zrozumieć siebie swoje ciało, reakcje, napięcia i to już samo w sobie jest bardzo ważnym krokiem.
To, co opisujesz, rzeczywiście może być doświadczeniem wysokiego libido, ale może też mieć związek z tzw. hiperseksualnością, choć nie zawsze oznacza ona „problem”, który trzeba leczyć. Hiperseksualność bywa rozumiana jako sytuacja, w której potrzeby seksualne, napięcia lub fantazje stają się na tyle intensywne, że wpływają na codzienne funkcjonowanie, są trudne do opanowania, powodują dyskomfort psychiczny lub wywołują wstyd. Z Twojego opisu wynika, że właśnie ten wstyd i trudność w przeżywaniu swojej seksualności w relacji z innymi, nie sam popęd, jest dla Ciebie najbardziej obciążający. To nie znaczy, że coś z Tobą „jest nie tak”. Być może po prostu Twoja seksualność jest bardzo wrażliwa, silna, a jednocześnie z różnych powodów trudna do przyjęcia i uregulowania emocjonalnie. Czasem za tym stoi historia tłumienia, napięcia związanego z ciałem, doświadczenie braku akceptacji albo bardzo złożone procesy psychofizjologiczne. To, co warto podkreślić, nie jesteś z tym sama. Wiele osób odczuwa napięcia związane z bardzo silną seksualnością i też przeżywa z tego powodu zawstydzenie, lęk lub niezrozumienie. Czasem pomaga psychoterapia skoncentrowana na seksualności, choć rozumiem, że to może wydawać się trudne. Ale terapeuci nie są po to, by oceniać, są po to, by pomóc zrozumieć i przyjąć to, co w nas intensywne, ludzkie, czasem zawstydzające. Nie musisz iść do seksuologa, jeśli na tym etapie czujesz opór. Ale może warto, byś delikatnie poruszyła ten temat ze swoją terapeutką, choćby mówiąc, że jest coś związanego z seksualnością, co bardzo Cię zawstydza, ale czujesz, że wpływa na Twoje samopoczucie. Nie musisz od razu opowiadać wszystkiego, możesz budować to zaufanie stopniowo. Dobre terapie uwzględniają tempo i granice klienta.
Twoje ciało i odczucia są ważne. To, co przeżywasz, nie świadczy o „dziwności” raczej o tym, że coś w Tobie domaga się zrozumienia, uregulowania, może czułego przyjęcia. Jeśli kiedykolwiek poczujesz się gotowa, są osoby, które mogą Cię wysłuchać bez oceny. I z którymi nie będziesz musiała udawać, że coś „nie istnieje”. Przesyłam dużo ciepła!
Z pozdrowieniami
Kacper Urbanek
Psycholog, diagnosta

Fundacja PROMENADA
Dzień dobry, zachęcam do porozmawiania o tym podczas psychoterapii. Rozumiem, że to może być trudne, jednak właśnie też na tym polega terapia, na otwartości i szczerości, w końcu chodzi o to, by psychoterapia Pani pomogła. Pozdrawiam serdecznie, Arkadiusz Parker

Zobacz podobne
Witam, zawsze myślałem, że żyje normalnie, że mam pociąg do kobiet, w których zakochiwałem się nie raz, bez niestety odwzajemnienia, gdyż po prostu byli lepsi odemnie widocznie, niekiedy z tego powodu cierpiałem, płakałem, z czasem zacząłem sobie wmawiać, że kobiety są złe i nie ma czegoś takiego jak miłość.
Absolutnie wcześniej nie interesowała mnie płeć ta sama, jak byłem młodszy na meczach z seniorsami oni ściągali spodnie i widziałem ich przyrodzenia, a sam wstydziłem się pokazywać, bo bałem się, że będą się śmiać, że jest mały i w ogóle, z czasem z ziomkami po meczu normalnie przy przebieraniu chodziłem z samymi majtkami i nic, śmiałem się i w ogóle funkcjonowałem normalnie, kumple nawaleni nie raz łapali mnie za tyłek czy za przyrodzenie, a nawet po imprezie spałem z kumplami ze strachem, żeby mi coś przypadkiem nie zrobili, bo ja nie gej jestem.
Od dwóch miesięcy nie wiem dlaczego nie potrafię wybić z głowy przeczucia, że jestem gejem, nagle czuje jakbym zmienił orientacje, przy facetach mi szybciej serce bije, czasem mam reakcje pachwinową, chodziłem dawniej na siłownię i widziałem umięśnionych gości, ale nigdy tego nie analizowałem ani nic z tych rzeczy, nawet był epizod, co się normalnie kąpałem zawsze odrzucałem coś takiego, że jestem gejem, nagle teraz mam ciągłe o tym myśli, momentami jestem o tym przekonany, serce przy normalnym tętnie nawet uderza mi bardzo mocno, miałem momenty w życiu co sobie coś ubzdurałem czy to kuzynka się we mnie kocha jak byłem młodszy, czy popatrzyłem na kumpla i mnie coś przeszyło, że niby coś czuje, a to nieprawda była - mijało- tak samo miałem z kuzynem, też minęło i żyłem normalnie, śmiałem się, nie mogłem się doczekać na wyjazdy, na spotkania z kumplami.
Teraz unikam wszystkiego jak ognia, nic mi przez to nie sprawia radości, nie chce mi się nic, bo odrazu w głowie a po co to robisz, skoro jesteś gejem, po co pracujesz, musisz znaleźć sobie chłopaka, zawsze chciałem imponować dziewczynom nawet w głupich sytuacjach, czekałem niesamowicie na wesele siostry, które mam za miesiąc i nawet teraz boję się na nie iść, samych gejów widzę wszędzie jak zobaczę mężczyznę, świrowałem, zawsze się śmiałem, chciałem być szanowany, z dziadkiem byłem na super relacjach, a teraz nawet do rodziny nie mam ochoty wychodzić.
Nie wiem co było tego bodźcem, ale teraz z jednej strony boję się, że zmieniła mi się orientacja, z jednej żyj z tym, bo to prawda, raz godzę się z tym, a raz płacze sam do siebie, że dlaczego mnie to spotkało, mam również chorego ojca, w życiu byłem zawsze niesamowicie zestresowany, byle prośba od mamy denerwuje mnie, a jak coś mi nie wychodzi to dostaje mocnego napadu nerwicy.
Proszę o pomoc czy naprawdę jestem gejem? Jak to możliwe, żebym stracił pociąg do pań. Nawet jeśli wciąż na ich widok dostaje wzwodu i patrzę na nie o co chodzi? Czy mam problem z jakimiś strukturami mózgu? Czy naprawdę stałem się gejem i zawsze tak było, to czemu kochałem kobiety, to bym był chociaż bi prawda? Bardzo proszę o pomoc.

