
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia nastroju
- Dzień dobry, leczę...
Dzień dobry, leczę się na depresję od marca (leki i CBT) i na razie poprawa jest bardzo słaba. Psychiatra skierował mnie do szpitala
Usunięty Specjalista_tka
Wszelkie tego typu wątpliwości najlepiej zgłaszać lekarzowi prowadzącemu. Zapewne ma ku temu powód i może wyjaśnić z czego wynika jego decyzja. Polecam też się zastanowić skąd u Pani niechęć do szpitala i podzielić się tym ze specjalistą.
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
TwójPsycholog
Dzień dobry,
w pierwszej kolejności w kwestii formalnej - osoba pełnoletnia musi wyrazić zgodę na hospitalizację, chyba że istniały jasne przesłanki świadczące o tym, że w danym momencie zagraża życiu swojemu lub innych - sąd może wyrazić zgodę na czasowe ubezwłasnowolnienie. Jeśli więc Pani nie zdecyduje się zgłosić do szpitala, nikt Pani do tego nie zmusi.
Jednak…
jest Pani pod opieką dwóch specjalistów: lekarza psychiatry i psychoterapeuty, do których zgłosiła się Pani po pomoc. Warto więc ufać ich doświadczeniu, a z krótkiego opisu wynika, że oboje uważają, że potrzebuje Pani bardziej intensywnej opieki. Jakiej, jest to pewnie do dokładnego rozważenia. W obu przypadkach - hospitalizacji i przyjęcia na oddział dzienny będzie Pani diagnozowana przez specjalistów tam pracujących, wiec w przypadku wątpliwości co do obecnej diagnozy będzie ja Pani mogła tam zweryfikować. Krótko mówiąc: może się Pani zgłosić na oddział dzienny i może okazać się, że zostanie Pani przekierowana do szpitala i odwrotnie. Jeśli nie czuje Pani, aby miała Pani myśli zagrażające swojemu życiu lub zdrowiu, myśli związane z poczuciem braku sensu życia, myśli związane z planami, aby zrobić sobie krzywdę, może Pani podjąć próbę leczenia na oddziale dziennym, a jeśli to okaże się niewystarczające, zmieni Pani formę pomocy. Warto swoje wątpliwości rozwiewać w psychoterapii, w której Pani jest. Pozdrawiam

Zobacz podobne
Czuję się zmęczona, przytłoczona codziennymi obowiązkami. Jestem nerwowa. Szybko wybucham złością i krzykiem. Nie radzę sobie w sytuacjach stresujących. Czuję ogromnie poczucie żalu i ogromną złość na wszystko, co mnie spotkało. Czuję jakbym była w złym miejscu. Nie chce mi się zajmować dziećmi. Marzę, aby zniknąć. Mąż doprowadza mnie do złości i mam go dość. Ciągle pyta, o co mi chodzi. A sam złości się o byle co i ciągle zwraca mi na coś uwagę. Ja oczywiście robię identycznie. O wszystko wybucham. Czuję, że tracę grunt pod nogami. Mam myśli samobójcze, ciągle myślę, że chciałabym mieć odwagę się powiesić. Wszystko doprowadza mnie do szału. Wariuje w mojej głowie. Nie potrafię z nikim o tym porozmawiać. Czuję, że nikt mnie nie rozumie. Czasem czuję takie nakręcenie, motywację. A za chwilę znowu złość. Te emocje się mieszają. Raz tak raz tak. Poranki są najgorsze. Czuję się przytłoczona obowiązkami- głowie rano.

