Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak rozpoznać epizod depresyjny?

Podejrzewam u siebie epizod depresyjny. Chodzę ciągle senny zmęczony, bez radości, smutny. Co mogę zrobić w takiej sytuacji?

User Forum

M.Cz

11 miesięcy temu
Monika Włodarkiewicz

Monika Włodarkiewicz

Dzień dobry, w takiej sytuacji należy zgłosić się do lekarza psychiatry, on przeprowadzi diagnozę i pokieruje Pana dalej. Nie wiem jak bardzo Pana zmęczenie i przygnębienie uniemożliwoają Panu realizację codziennych obwiązków, ale warto też, aby rozpoczął Pan psychoterapię, która pomogłaby uniknąć nawrótów objawów.

11 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paweł Cisowski

Paweł Cisowski

Dzień dobry

 

Opisane przez Pana objawy mogą, lecz nie niekoniecznie muszą wskazywać na epizod depresyjny. Celem rozwiania Pana wątpliwości warto skorzystać z profesjonalnej pomocy. Można rozpocząć od wizyty u lekarza rodzinnego, który przeprowadzi podstawowy wywiad, zleci badania laboratoryjne (aby wykluczyć typowo somatyczne podłoże doświadczanych objawów) i na tej podstawie ewentualnie pokieruje Pana dalej na konsultację do psychologa lub lekarza psychiatry. 

 

Trzymam za Pana kciuki!

 

Pozdrawiam

Paweł Cisowski
Psycholog | Psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie szkolenia | Terapeuta EMDR

11 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

To, co Pan opisuje - przewlekłe zmęczenie, brak radości, smutek i senność - rzeczywiście może wskazywać na epizod depresyjny. Warto potraktować te objawy poważnie, zwłaszcza jeśli utrzymują się przez co najmniej dwa tygodnie i wpływają na codzienne funkcjonowanie.

Zachęcam do skorzystania z pomocy specjalisty - lekarza psychiatry, psychologa lub psychoterapeuty. Nie musi Pan radzić sobie z tym sam. Szukanie pomocy to oznaka odpowiedzialności, nie słabości.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

11 miesięcy temu
Karol Bieńkowski

Karol Bieńkowski

Dzień dobry,

jeżeli podejrzewasz u siebie początek epizodu depresyjnego, to warto od razu skonsultować się ze specjalistą - psychoterapeutą, bądź psychiatrą. Nie ma co zwlekać, im szybciej podejmie się działanie, tym lepiej. 

Może również okazać się, że to nie jest epizod depresyjny, ale warto to zweryfikować. 

Leczeniem w przypadku epizodów depresyjnych jest psychoterapia, farmakoterapia, bądź oba te połączone ze sobą, wszystko zależy od indywidualnych potrzeb.

Pamiętaj, że możesz śmiało pytać, jak będziesz mieć jakiekolwiek wątpliwości w trakcie spotkania ze specjalistą. 

Mam nadzieję, że uda Ci się rozwiązać ten problem.

 

Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia,

Karol Bieńkowski

11 miesięcy temu
Weronika Behling-Długołęcka

Weronika Behling-Długołęcka

Proponuję Panu konsultacje ze specjalistą – psychoterapeutą lub psychiatrą. Samoobserwacja to dobry początek, ale profesjonalna diagnoza pozwoli lepiej zrozumieć, co się dzieje, i dobrać właściwe wsparcie.

 

Do takiej wizyty warto :

Monitorować swoje objawy – może Pan prowadzić dzienniczek nastroju, snu i energii. Ułatwia to zauważenie wzorców i zależności między myślami, uczuciami i zachowaniami. Dodatkowo na pewno ułatwi diagnostykę. 

Wprowadzić regularność i strukturę dnia – nawet drobne działania, jak codzienne wstawanie o tej samej porze, proste obowiązki czy krótkie spacery, mają znaczenie.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Weronika Behling-Długołęcka 

Psychoterapeutka poznawczo-behawioralna

11 miesięcy temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Szanowny Panie,

 

Warto na wstępie wykonać pakiet badań mających na celu wykluczenie niedoborów wpływających często na nastrój (OB, CRP, żelazo, ferrytyna, wit. B, D, hormony tarczycy TSH, fT3, fT4, testosteron, prolaktyna, poziom cukru) oraz inne zalecone przez internistę. Jeśli opisane objawy nie wynikają z zaburzeń funkcjonowania organizmu, pozostaje wizyta u psychiatry oraz psychologa/psychoterapeuty.

 

Pozdrawiam

Adam Gruźlewski

11 miesięcy temu
Maciej Woropaj

Maciej Woropaj

Dzień dobry! Dobrze, że dzielisz się swoim samopoczuciem. To, co opisujesz — przewlekłe senność i zmęczenie, smutek, brak radości, faktycznie może (ale nie musi) wskazywać na epizod depresyjny. W tej sytuacji najważniejsze jest, żeby nie zostać z tym samemu. To co możesz zrobić to na pewno konsultacja z lekarzem psychiatrą – żeby uzyskać rzetelną diagnozę i ewentualnie rozpocząć leczenie farmakologiczne lub inne). Można wspólnie z nim rozważyć psychoterapię. Równolegle (tylko nie zamiast wsparcia specjalisty) warto zadbać o podstawy – sen, regularne posiłki, trochę ruchu, nawet jeśli to tylko krótki spacer. No i nie szukałbym prostych "popowych" wytłumaczeń swojego stanu, bo podejrzenie depresji to poważna sprawa a nie lenistwo, wymysł, przewrażliwienie itp. To realne cierpienie psychiczne. Sama świadomość, że coś niepokojącego się dzieje, i gotowość, by szukać pomocy, to już ważny krok. Na pewno nie przechodź przez to sam. Pozdrawiam

11 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

To, co opisujesz – senność, zmęczenie, brak radości, smutek – może być sygnałem, że coś ważnego dzieje się z Twoim samopoczuciem. I dobrze, że to zauważasz. To pierwszy krok.

Nie zostawaj z tym sam. Najlepszym krokiem będzie kontakt z psychologiem lub psychiatrą – specjaliści pomogą Ci zrozumieć, co się dzieje, i zaproponują konkretne wsparcie

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk 

11 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,

To, co Pan opisuje, przewlekłe zmęczenie, brak radości, smutek, może wskazywać na epizod depresyjny. Dobrze, że zwraca Pan na to uwagę. Pierwszy krok to konsultacja z psychiatrą, który oceni Pana stan i, jeśli będzie taka potrzeba, zaproponuje odpowiednie leczenie. Depresja to choroba, którą można skutecznie leczyć, nie trzeba zmagać się z nią samemu. Drugi krok to rozpoczęcie psychoterapii, która pomoże zrozumieć źródła trudności i nauczyć się lepiej sobie z nimi radzić w dłuższej perspektywie.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz

11 miesięcy temu
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry,
rozumiem, że przeżywa Pan trudny okres. Wspomina Pan o ciągłym zmęczeniu, smutku, braku radości — to może być bardzo obciążające, szczególnie jeśli te objawy utrzymują się dłużej i trudno zrozumieć, skąd się biorą.

W podejściu psychodynamicznym nie traktujemy tych sygnałów jedynie jako „problemu do usunięcia”. Raczej staramy się je odczytać jako istotne informacje o tym, co może dziać się w Pana wewnętrznym świecie. Pana obecny stan może być wyrazem głębszych, być może nie w pełni uświadomionych emocji — żalu, poczucia straty, złości, tęsknoty — które dotąd nie mogły znaleźć dla siebie miejsca.

Czasami objawy depresyjne pojawiają się wtedy, gdy pewne potrzeby emocjonalne przez dłuższy czas pozostają niezaspokojone lub gdy istotne uczucia zostają wyparte, zepchnięte w cień. W takich chwilach warto zadać sobie pytania: czy towarzyszy mi jakieś wewnętrzne rozczarowanie, zawód, poczucie samotności? Czy czuję, że coś we mnie — być może od dawna — nie zostało dostrzeżone ani usłyszane?

To, że zauważa Pan swój stan i zastanawia się nad nim, jest bardzo ważnym pierwszym krokiem. Nie musi Pan zostawać z tym sam. Z mojego punktu widzenia, szczególnie cenne może być rozważenie podjęcia terapii — relacji, w której mógłby Pan bezpiecznie i bez oceny przyglądać się tym trudnym emocjom, a także temu, co może się pod nimi kryć.

W nurcie psychodynamicznym nie chodzi o „naprawianie” człowieka, lecz o próbę zrozumienia go w kontekście jego historii emocjonalnej i relacyjnej. Objawy traktujemy jako ważne sygnały, które warto potraktować z uważnością i szacunkiem.

Czy może Pan przypomnieć sobie, kiedy dokładnie te objawy zaczęły się nasilać? Czy ma Pan w swoim otoczeniu kogoś, z kim mógłby Pan porozmawiać otwarcie o tym, co Pan przeżywa?

Z wyrazami szacunku
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

11 miesięcy temu
Barbara Wróbel

Barbara Wróbel

Dzień dobry.

W zależności od sytuacji, można skonsultować się z lekarzem rodzinnym, który może ocenić ogólny stan zdrowia i wskazać dalsze możliwości. Można również skonsultować się z psychiatrą, psychologiem lub psychoterapeutą. Każdy z tych specjalistów pracuje w nieco innym obszarze.

 

Pozdrawiam serdecznie

Barbara Wróbel, psychoterapeutka Gestalt w trakcie szkolenia

11 miesięcy temu
Weronika Babiec

Weronika Babiec

Dzień dobry, jeżeli podejrzewa Pan u siebie epizod depresyjny, zachęcam, żeby zgłosić się do lekarza psychiatry lub psychologa/psychoterapeuty. 

 

Życzę dużo siły,

Weronika Babiec,

Psycholożka, Terapeutka ACT

11 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Drogi M.Cz,

 

w przypadku opisanych u Ciebie podejrzeń proszę, pomyśl o pierwszym spotkaniu z psychologiem, który zweryfikuje czy opisane przez Ciebie objawy mogą wpisywać się w zaburzenia depresyjne. Dodatkowo zachęcam, aby sprawdzić z badań krwi poziom witaminy D3 - wpływa ona istotnie na nasz nastrój.

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

11 miesięcy temu

Zobacz podobne

Codzienne życie a ucieczka w wyobraźnię - jak przestać żyć w świecie fantazji?
Nie umiem żyć rzeczywistością. Ciągle jestem w mojej głowie. Tworzę historię żeby nie wiem życie chyba nie było takie nudne i kiedyś to było w porządku ale teraz nie potrafię przeżywać swoich emocji bez tego. Gdy coś się stanie przekładam to na moje historię i to tam jakby w innej rzeczywistości przeżywam moje problemy. Robię to tak jakby ta moja główna postać przeżywała to czego ja nie chcę bo jest trudne czy jeszcze jakieś. Tak samo często ciężko mi komuś odpisać albo coś zrobić bo po prostu to co mam akuaty w głowie wydaje się ciekawsze i nie mam ochoty na takie nudne rzeczy. W ogóle wszystko wydaje się przez to takie nijakie. Nie wiem co mam z tym zrobić prawdę mówiąc.
Dlaczego zakładam maskę szczęścia i ukrywam swój smutek?
Jestem 15 letnim uczniem liceum, który ma dużo przyjaciół, dobre oceny, jest pogodny i miły do innych. Tak wygląda maska, którą ubieram za każdym razem gdy zaczynam z kimś rozmawiać. Mogę siedzieć długo smutny, a gdy ktoś podejdzie nagłe się zaczynam uśmiechać i robić wygląd, że się cieszę tym życiem. Ale wystarczy, że osoba się odwróci na chwilę, a ja już jestem smutny, depresyjny, ponury... taki jaki naprawdę jestem. Chodzę do psychoterapeuty lecz coraz częściej nawet u niego w gabinecie na mnie się ubiera ta maska, nie robię tego świadomie, to się dzieje samo. Coraz trudniej mi jest zostawac samemu, nawet na chwilę, ponieważ gdy nikogo nie ma w okół mnie to się zaczynam czuć smutno i przygnębiony. W pewnym sensie, nawet się przyzwyczaiłem do tej maski, jest... przyjemna, łatwa, dużo łatwiej jest udawać kogoś szczęśliwego niż takim być. Tylko, że ten smutek, gdy zostaję sam jest z każdym dniem Coraz większy i Coraz bardziej nieznośny. Nie wiem co mam z tym robić, chciałbym być szczęśliwy nie tylko wtedy gdy mam kogoś obok...
Czy to problem mojego niedopasowania do obecnych czasów, rodziny męża? Relacja i jego rodzina przeczy moim wartościom, nie widzę budowania tutaj swojej rodziny.
Witam, w październiku 2021 poznałam mojego męża. Po kilku rozmowach telefonicznych przed pierwszym spotkaniem poinformował mnie, że ma dwójkę dzieci w wieku 15 i 17 lat. Byłam hmm… przerażona. Ja miałam lat 27, a on 38. Jego była partnerka wtedy miała jedno z dzieci. Nie wiedziałam co o tym myśleć, gdyż inna sytuacja by była, gdyby dzieci były z matką. A tak to wiadomo, kiedy ja nie mam dzieci, czułam, że będę ograniczana, nie będę mogła być w 100% sobą, uważać, co mówię i nawet przy seksie myśleć o tym, że obok jest dziecko i ciągle na głowie to, że za drzwiami ktoś jest. Nie jestem osobą wulgarną itd., ale czułam, że ta rola mnie przerośnie. Koniec końców powiedział mi, że dzieci potrafią się sobą zająć, że syn ciągle siedzi na komputerze i ma słuchawki… Zaczęliśmy się spotykać, nic mi nie przeszkadzało, wiadomo, jak to na początku związku, próbowaliśmy zrobić na sobie dobre wrażenie. Ja przyjeżdżałam do niego czasami na noc, on gotował, sprzątał. Czasami wyzywał bardzo na syna, że nic nie robi, ciągle gra, odpuszcza szkołę. Operował taką złością, że go sama uspokajałam. W międzyczasie przyznał mi się, że jest poszukiwany przez policje, ale nawet jeśli policja by go złapała gdzieś to będzie okej wszystko, to było sprzed 15 lat i już dawno przedawnione, ale musi iść do adwokata. Minął nowy rok, czyli 2,5 miesiąca i wrócił z psem ze spaceru z policją. Zgarnęli go, poszedł do więzienia, ja po prostu czułam się jak w filmie, nigdy nie miałam do czynienia z łamaniem prawa, a co dopiero więzieniem… Zostałam u niego z jego synem, psem, po kilku miesiącach przyszła tu jego córka też, bo obydwoje chcieli mieszkać ze mną. Były ciągłe kłótnie o syf w domu, niepomaganie, a ja robiłam wszystko, co mogłam. Odnośnie odsiadki to jeździłam na każde widzenie, wysyłałam pieniądze, robiłam paczki, żywiłam jego dzieci, płaciłam nawet jakieś jego zaległe alimenty na dzieci, kiedy się ukrywał, bo jego była je wyłudziła, gdyż wiedziała, że on będąc poszukiwanym i tak nic z tym nie zrobi. Po roku czasu odsiadki wzięliśmy ślub na jego przepustce. Byłam naprawdę nieszczęśliwa będąc sama, ale wiedziałam, że w końcu wyjdzie i wszystkie nasze plany wejdą w życie. Wyszedł na warunkowe zwolnienie po 1roku i 3 miesiacach. Zmienił się nie do poznania. Zrobił się bardzo agresywny słownie, nasze plany były jednak tylko słowami, by mnie zatrzymać. Zadłużyłam się itd., chodzę do psychiatry, biorę leki, ale czuje, że tu nie pasuje. Będąc w ich domu, ja powinnam się dopasować, ale nie mogę przepalić tego, że jego jedno dziecko nie skończyło szkoły - tylko gimnazjum, jego córka oblała rok, nie pomagają dosłownie nic w domu. A odpowiedź ich to „to nie mój pies, to nie moja szklanka, ja nie będę po nikim sprzątać, tylko po sobie”. Mój mąż ewidentnie sobie z tym nie radzi i kłócimy się o to za każdym razem… Ja mam dość matkowania, zajmowania się nie swoimi dziećmi, mam dość takiego braku empatii czy szacunku, pomocy. Jestem wychowana w religijnej, empatycznej rodzinie, gdzie mając 15 lat robiłam obiad dla całej rodziny, sprzątałam cały dom, a kiedy mama dawała mi pieniądze na wycieczkę, to nie wydawałam nic, żeby mamie oddać. Mój mąż wychowany jest, że jego matka robi za niego wszystko, nawet chleb do pracy i dla niego to normalne, że ja również powinnam to robić. Czuję, że przez to ja jestem hmm.. zawiedziona, sfrustrowana ciągłym syfem, sprzątaniem, gotowaniem (nie mówiąc o tym, że córka jego, np. skarży się jego ex, że robimy obiady tylko dla siebie, to, co my lubimy, a problem tkwi w tym, że ja robię obiad dla wszystkich, ale ona nic nie je, ryby nie je, grzybów nie je, ziemniaków nie je, pomidorów nie lubi, owoców nie lubi), młoda śpi cały dzień, żyje w nocy, nie chodzi do szkoły. Mój mąż mówi, że ja zachowuje się, jakbym miała 70 lat, że mam wyluzować. On też szkoły nie skończył, namawiał córke do jarania zioła, jak byli za granicą (miała 14-15 lat), im więcej tu jestem, tym bardziej czuję, że to nie jest miejsce dla mnie. Bardzo bym chciała mieć swoje dzieci, ale widząc jak mój mąż podchodzi do tematu swoich dzieci, to to jest dla mnie antykoncepcja z nim na lata. Przez ostatni czas tak się zdystansowałam, że w ogóle nie rozmawiam z jego dziećmi, z jego mamą, a z mężem pewne tematy omijam, bo po co się kłócić. Jest teraz na warunkowym zwolnieniu, ale mimo to, co nakazał mu sąd, aby dalej był na wolności, on dalej ma to gdzieś, bo przecież ''on nie ma 70 lat, żeby siedzieć grzecznie w domu". Postanowiłam się rozstać, ale koniec końców stanęło na tym, że idziemy do psychologa dla par, a jeśli nic się nie zmieni, to chcę się rozstać. On mówi, że MOŻE PSYCHOLOG MI PRZEMÓWI DO ROZUMU, BO JA NIC NIE ROZUMIEM. Czasami mam wrażenie, że może rzeczywiście to ja mam złe podejście, może jestem zbyt rygorystyczna, może jestem za bardzo odpowiedzialna… ale kiedy on mnie potrzebował i jego dzieci, to ta odpowiedzialność i robienie czegoś na już, jak ktoś czegoś potrzebował, to wtedy byłam najlepsza. Wiem, że też nie jestem idealna, ale czasami jak już nie daję rady, to nazywam ich PATOLOGIĄ, wtedy mąż bardzo się denerwuje, mówi do mnie, że mam "zamknąć mor**, że mam zamknąć się *****" itd. Chciałabym zaczerpnąć może zdania na ten temat czy za dużo wymagam? Czy może rzeczywiscie ze mną jest coś nie tak? Po prostu porównując go do mojego ojca czy dziadka, to ja widzę przed soba ojca Sebixa spod sklepu i nie mogę tego zaakceptować, że mogłabym dopuścić do tego, że dziecko z mojego łona będzie miało ojca, który będzie je demoralizować. A jego odpowiedź na to zawsze jest, że TERAZ SA INNE CZASY, LEPIEJ, ŻEBY DZIECKO PALIŁO ZIOLO W DOMU NIŻ GDZIEŚ POZA. Mam wrażenie, że zaburza on moje wartości, które były mi wpajane od dzieciństwa i wiem, jaką rodzine chcę stworzyć, a widząc rodzine, jaką tworzy on, to coraz bardziej jestem przekonana, że nie chce być jej częścią. Mam jeszcze nadzieje, że coś się zmieni, jak pójdziemy do psychologa, bo według niego to, co on robi, nie jest patologiczne, jak praca na czarno, komornicy, alimenty, uderzenie syna w twarz, palenie z nim i córką zioła, wszyscy maja podstawowe wykształcenie, nie chodzą do szkoły, maja problem z prawem, kuratorów. Czy to jest coś, co muszę zaakceptować? Nie wiedziałam tego przed ślubem, po ślubie tylko powoli wychodziło to wszystko od momentu jego wyjścia z więzienia, czyli około 8 miesięcy temu. On nawet mi mówił wczoraj, że jeśli ja bym chciała ćpać nawet codziennie, to on by mi nie zabronił tak, jak ja mu zabraniam nawet raz na jakiś czas. Nie wiem co o tym myśleć…może rzeczywiście to ja powinnam wyluzować? Może źle się dopasowuję do czasów, jakie obecnie panują? :/
Mąż nie zgadza się na przeprowadzkę bliżej moich schorowanych rodziców – czuję się ubezwłasnowolniona i bez wyjścia
Czy mój mąż ma prawo nie zgodzić się na przeprowadzkę 60 km do miejscowości moich rodziców, którzy z racji wieku i niepełnosprawności potrzebują pomocy. Słyszę, że mogę się przeprowadzić na stałe i dojeżdżać do domu. Mamy dwie córki 12 i 11 lat. Nie wyobrażam sobie odłączenia mnie od ich codziennego życia. Jakbym wiedział, że jesteś taka uparta, nigdy bym się z tobą nie ożenił, stwierdza mąż. Przed ślubem przekonywał mnie solennie, że nie będziemy mieszkać w jego rodzinnym mieście, to był mój warunek i o to prosiłam żebyśmy nie mieszkali w dużym mieście. Jestem finansowo ubezwłasnowolniona. Wszystko należy do męża, o czym nie raz mi przypominał. Od 7 lat praktycznie codziennie płacze, nie widzę wyjścia, próbowałam się całkowicie dostosować, ale to się nie udaje. Mam problemy z praca,vw ostatnich latach zmienialam ja 4 razy. Nie mogę znaleźć sobie miejsca, nie mogę spać. Do tego dochodzą wyniszczające nasza relację zachowania teścia i teściowej. Nie daje rady.
Jak uratować małżeństwo po 36 latach gdy mąż twierdzi że już mnie nie kocha

Jestem z mężem już 36 lat razem. Trzy miesiące temu oświadczył mi, że już mnie nie kocha. Jego miłość przez te wszystkie lata była ogromna, to ja byłam bardziej zdystansowana, nie przytulałam się lub robiłam to rzadko. Miłość do męża wyrażałam bardziej w codziennych pracach domowych. Mąż twierdzi, że przez moje działanie myślał, że go nie kocham. Bał się powiedzieć mi wcześniej, że traci uczucia. Cały czas płacze, że poniósł klęskę w naszej relacji. Co mam robić? On nie wierzy w terapię

śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.