Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam problemy z zaufaniem do innych.

Mam problemy z zaufaniem do innych. Nie potrafiłam powiedzieć prawdy mojemu chłopakowi, a teraz mężowi, że nie był moim pierwszym i pozwoliłam mu wierzyć, że jest. Tak bardzo go kochałam, że bałam się odrzucenia z jego strony, że wolałam kłamać i nie mówić prawdy, że nie jestem dla niego idealna, z jego strony kobieta mająca kilka związków jest łatwa. Jestem mężatką od 20 lat, mąż zawsze był zazdrosny wręcz chorobliwie. Wieczne podejrzenia, że go zdradzam, że w pracy mam kochanka i ubliżanie i brak szacunku. Parę miesięcy temu powiedziałam mu prawdę, że nie był moim pierwszym i jedynym partnerem, że dziewictwo straciłam z moim pierwszym chłopakiem, wskieł się i to rozumie, mówi, że mnie wciąż kocha, ale mi już w nic nie uwierzy, nie wiem, czy mi wybaczy i czy potrafi, cały czas mi to wypomina i ubliża, nie wiem już co mam robić.
Emanuela Czuba-Nowak

Emanuela Czuba-Nowak

Dzień dobry, 

złość Pani męża w tej sytuacji jest uzasadniona, gdyż zachwiane zostało poczucie bezpieczeństwa. Czasu cofnąć nie można, nie ma więc potrzeby nadmiernie rozpamiętywać przeszłości. W tej sytuacji polecam Pani pracę nad efektywną komunikacją tak, by mogli Państwo skuteczniej radzić sobie z pojawiającymi się trudnymi emocjami oraz opisaną przez Panią sytuacją. Może warto przemyśleć konsultacje z psychologiem, by rozwiązać kwestię zazdrości, którą określa Pani jako chorobliwą?

 

Pozdrawiam serdecznie. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Problemy zdrowotne i lęk przed wyjściem z domu - jak sobie pomóc?
Witam, od jakiegoś czasu przeglądam posty na tym forum i stwierdziłam, że ja również chciałabym się podzielić moim problemem, potrzebuję pomocy. Mam na imię Weronika, mam 17 lat i od jakiegoś czasu borykam się z nietypowym problemem, który utrudnił mi codziennie funkcjonowanie do tego stopnia, że od prawie 3 tygodni nie wyszłam z domu i mam przez niego kolejny problem: problem z higieną osobistą. Ale do rzeczy, bo pewnie jak ktoś to już przeczytał zastanawia się co doprowadziło u mnie do takiego stanu. Wiem, że na tym forum odpowiadają osoby mające jakieś kwalifikacje i nie ma tu miejsca na śmiechy, jednak prosiłabym mimo wszystko o potraktowanie mojej sprawy poważnie. Wszystko zaczęło się około 3 tygodnie temu, szczerze nie pamiętam nawet dnia tygodnia. Pojechałam z koleżanką i jej mamą na taką imprezę organizowaną w naszym mieście, były tam różne koncerty, jedzenie, kolejki dla dzieci. W pewnym momencie zrobiło mi się tak dziwnie, nie wiem jak mam opisać to uczucie, nie było to takie typowe uczucie, że się zemdleje, ale takie jakby zmęczenie (?), osłabienie, było mi niedobrze, jednak to też nie było uczucie takie na wymioty tylko bardziej wzdęcia. Powiedziałam najpierw koleżance, że mi niedobrze, że mogę zwymiotować i fakt może wtedy się za bardzo nakręciłam, a ona pytała najpierw o to czy chcę się napić wody więc napiłam się trochę, potem siadłam na ławce, poluzowałam sobie spodnie, pasek i nie przyniosło to żadnego pożądanego skutku. Stwierdziłam, że skoro tak to ma wyglądać to bez sensu żebym tam była w takim stanie i najlepiej będzie wrócić do domu, nie miał mnie w tym dniu kto odebrać z tego miejsca (mieszkam od niego około 15 minut autobusem), bo rodzice pracowali, autobus był dopiero za godzinę, stwierdziłam, że poproszę koleżankę żeby zamówiła mi ubera. Wróciłam uberem i od razu się położyłam, napisałam mamie, że wróciłam, bo źle się poczułam i po jej powrocie do domu powiedziałam jej co się konkretnie wydarzyło. Następnego dnia stwierdziłam, że jak zawsze po obiedzie pójdę na mały spacer (bardzo lubię chodzić w jedno konkretne miejsce), bałam się, że znowu się źle poczuję, jednak mimo mojego lęku postanowiłam nie zmieniać moich planów. Doszłam do połowy, bo również źle się poczułam, jednak nie było to tak nasilone jak w dzień poprzedni, po prostu bolał mnie brzuch i głowa. Stwierdziłam, że skoro taka jest sytuacja to pare dni posiedzę sobie w domu, bo może jestem osłabiona przez coś i trzeba przeczekać. Miałam spotkać się za te pare dni z tą samą koleżanką i naszymi innymi znajomymi, zawsze kiedy się z kimś spotykam specjalnie myję się i przygotowywuję, weszłam do wanny i wzięły mnie takie myśli, że ja nie pójdę, mimo, że lubię tych ludzi i bardzo chciałam się z nimi wtedy zobaczyć, lekko bolał mnie wtedy brzuch, ale ja (i teraz wiem że źlę postąpiłam) mimo wszystko, że mogłabym iść napisałam, że źle się czuję i nie dam rady, nie umyłam się wtedy nawet tylko polałam wodą. Od tego dnia w którym źle się poczułam zaniedbuję higienę i życie towarzyskie, bo boję się, że złe samopoczucie się powtórzy :(
Zmagam się z zaburzeniami odżywiania, toksycznym związkiem, wahaniami nastroju i stresem - boję się jednak, że przed psychologiem się nie otworzę.
Cześć, chciałabym zaznaczyć na początku, że nigdy nie byłam ze swoimi problemami u specjalisty, ponieważ nie umiem rozmawiać o swoich problemach i boję się, że gdy do niego pójdę to nie powiem o tym wszystkim, co dziś tu napiszę. Posiadam ich sporo. Przede wszystkim stres i nadmierne myślenie. Nie umiem nie myśleć o stresujących mnie sytuacjach, przez co jest to dla mnie bardzo męczące i wyczerpujące. Od najmłodszych lat zmagam się również z zaburzeniami odżywiania, które bardzo utrudniają mi funkcjonowanie, a także normalne postrzeganie swojego ciała. Pomimo komplementów, w mojej głowie ciągle siedzą głupie myśli na temat mojego wyglądu oraz wracają do mnie wspomnienia z dzieciństwa, które są okropne. Posiadam również ogromne wahania nastroju, mogę być szczęśliwa, a za chwilę kompletnie stracić humor. Nie mam także ochoty na żadne czułości. Chłopak również jest dla mnie swego rodzaju przytłoczeniem, choć chciałabym, żeby tak nie było. Zabranianie wyjść, a bardziej szantażowanie „zerwaniem”, psucie każdego wyjazdu, ponieważ odbywa się bez niego, chorobliwa zazdrość czy ogromne wybuchy gniewu w trakcie kłótni to tylko pare rzeczy, które dzieją się w związku. Przez wszystkie kłótnie pojawiły się również u mnie bardzo złe myśli, mianowicie, że życie tak naprawdę jest bez sensu, czym ja sobie na nie zasłużyłam, co ja takiego zrobiłam źle, że życie mnie tak karze i że lepiej gdyby na nim mnie wcale nie było, bo po co się męczyć. Zaczęłam jeszcze bardziej izolować się również od bliskich, najchętniej po powrocie do domu siedziałabym w pokoju sama ze sobą. Czy ktoś ma jakiekolwiek rady na takie zachowania u mnie, bo nie powiem wszystko to na raz jest okropnie męczące..
Obawy przed agresywnym zachowaniem siostry a choroba przewlekła i zaburzenia adaptacyjne
Mam pewien problem. W sumie zaczyna mnie to coraz bardziej jakby wpędzac w strach/obawy. Zacznę od tego, że choruję od dziecinstwa przewlekle. Siostra zaczęła z tego powodu się, że mnie wyśmiewać, dogadywać mi mam też chorobę lecząc się u psychiatry- zaburzenia adaptacyjne. Wczoraj doszło do dużej sprzeczki gdzie uderzyłam siostrę, ona mnie powiedziała, że nie odezwie się do mnie. Siostra nawet z agresją doskakuje do mnie gdy usłyszy, że matka mi w czymś pomogła wydziera się, że sobie nie radze mówi, że mam się leczyć nawet w miejscach publicznych obraza. Niedługo ma się do nas przeprowadzić. Zaczynam się trochę że tak powiem już jej bać. Jest ona bardzo agresywna. Wszystko jej przeszkadza, o wszystko się czepia nawet niedomknięte drzwi czy nie zamknięta toaleta gdy ktoś zapomni. Zaraz rzuca, trzaska, krzyczy. Mam obawy, że po wprowadzce ona będzie wręcz mnie nękac czy zastraszac będę się jej bać, że ciągle będzie coś źle i będzie robić mi awantury i obrażać też ze względu na chorobę. Nie mam obecnie możliwości wyprowadzki. Nie wiem co robić.
Zakończenie związku
Zakończenie związku. Witam, opiszę pokrótce swoją sytuację. Zostawiła mnie dziewczyna po 2 latach związku. Twierdząc, że musi to sobie wszystko przemyśleć. Po dwóch miesiącach do mnie przyjechała, wytłumaczyć mi, co zrobiłem źle. Wypominała mi różne sytuacje, ale ja też miałem co do jej zachowania uwagi w tym związku, choćby usuwanie przede mną wiadomości, bo jak twierdziła, nie chciała „żebym tracił humor” albo usuwanie w historii połączeń na komunikatorach rozmów przez kamerkę z kolegą. Postanowiłem więc, że do niej nie wrócę, bo nawet gdy miałem się zastanowić czy do niej chce wrócić (dała mi czas, żebym to przemyślał, bo ona chciała wrócić, ja nie), to gdy nie odpisywałem jej 6 godzin, miała do mnie pretensje, że nie odpisuje, gdzie ja potrzebowałem po prostu czasu dla siebie… Zresztą nie uznaje przerw w związku, czy takich rozstań, bo to już druga taka sytuacja. Rozumiem raz, ale nie drugi. Zaznaczę, że chciałem pracować nad tym związkiem gdy byliśmy razem, ale ona totalnie nie chciała ze mną rozmawiać zbywając mnie tekstami, np. „Że teraz się musi skupić, bo prowadzi”, „Teraz gotuje”, „Teraz jestem zmęczona”. W ogóle od jakiegoś czasu było ciężko z nią porozmawiać, bo ciągle twierdziła, że potrzebuje czasu. Lubiła mnie też kontrolować, miała cały czas moją lokalizację dostępną i hasła do wszystkich social mediów. Właściwie to nie wiem czemu się na to zgodziłem z perspektywy czasu. Chyba był to mój pierwszy poważny związek i nie wiedziałem, jak się zachować. Tak przynajmniej staram się tłumaczyć. Tylko teraz jestem załamany, bo przeprowadziłem się 500 km dla tej dziewczyny, wiązałem z nią przyszłość, a teraz zostałem sam w dużym mieście. Nikogo tu nie znam, rodzina jest daleko i co najwyżej mogę do nich pojechać na urlopie… jest mi bardzo smutno z tego powodu i czuję się samotny. Czasami sobie po prostu nie radzę i płaczę w domu. Przy ludziach nie daję sobie tego poznać i mówię, że jest okej, ale w domu gdy jestem sam, przygniata mnie czasami ciężar moich decyzji, które podjąłem i chyba już sam siebie przestaje lubić i się zastanawiam, dlaczego bylem taki głupi i nie posłuchałem kogoś bliskiego. Z drugiej strony moi bliscy to też ciężki temat. Rodzice się mną nigdy za bardzo nie interesowali, nie rozmawiali, często się kłócili między sobą, ojciec przesadzał z alkoholem, więc chciałem się wyprowadzić od nich jak najszybciej, ale mimo to za nimi czasem tęsknie jacy by nie byli…. Utrzymuje z nimi kontakt telefonicznie, ale w ogóle mam wrażenie, ze mnie nie słuchają… mówią tylko co u nich, albo czy im nie pożyczę pieniędzy…. Chciałbym po prostu czuć się dobrze, a ostatnio kiepsko mi to idzie i poznać wartościową osobę, która kieruje się jakimiś wartościami, ale im bardziej poznaje ten świat i ludzi to mam wrażenie, ze najczęściej, na czym ludziom zależy to pieniądze, seks i alkohol. Proszę o jakąś radę, pomoc, cokolwiek…
Agresja słowna z mojej strony - jak z nią walczyć?
Agresja słowana- gdy nie jest po mojej myśli, gdzy widzę że ktoś mnie nie słucha, ignoruje- momentalnie rośnie u mnie ciśnienie, robi mi się gorąco i nie słyszę nikogo. Tylko coraz bardziej podnoszę głos, przeklinam. Mam uczucie dudnienia w uszach. Mam tak najczęściej gdy wracam zmęczona z pracy do domu. Jak mam w sobie to wyciszyć, a jednocześnie czuć się potrzebna i słuchaną???
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!