Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mężczyzna wmawia mi, że mam zaburzenia psychiczne, szyderczo i przerażająco. O co chodzi?

Mężczyzna się ze mną rozstał po 2 mies. Najpierw się zezłościł, że nie przyjeżdżam codziennie (byłam zajęta i nie chciałam), a potem zaczął mówić, że jestem niestabilna i cytuje "zryłam mu w głowie", bo w emocjach powiedziałam, że mam dosyć nacisków na spotkania i muszę pracować. Uważam, że rozstał się przez poznanie nowej kobiety na 100 proc. ALE! Nie zakochałam się, wiec nie przeżyłam tego tak emocjonalnie, tylko po 2 dniach zaczął kłamać. Najpierw napisał, że ukryłam choroby psychiczne i oszukałam też innego mężczyznę (bez wskazania osoby). Potem, że mam się przyznać do choroby psychicznej do dwubiegunówki lub schizofrenii. Jeśli nie lecze, to znaczy, że nie wiem, że coś mam. Wedlug niego głosy słyszałam (pretekstem było moje zapytanie, czy jest w domu, bo tv bylo w tle), potem, że chciałam oczernić jego firmę i niby panicznie się zaczął bać, więc zagroził policją. Kiedy umawiałam na przyjazd po odbiór rzeczy i pogadać, to pisze mi do dziś, że przyjechałam bez zapytania (nawet po okazaniu SMS od niego pt. Bądź o x godz.). Mijają lata i jeśli mam z nim kontakt, to jest tak utwierdzony, że choruje, że zaczęłam się bać. Jest inteligentny i ma wysokie stanowiska. Nie jestem aż tak mądra jak on i nie mam siły przebicia. Wręcz każe mi powiedzieć co mi dolega. Nigdy nic mi nie było, nie obraziłam go, a im więcej mówię, tym więcej pojawia się wymyślonych faktów. On choruje na depresję, bierze jakieś leki, kiedyś był alkoholikiem. Czy możliwe, żeby ktoś miał aż takie urojenia? Pamięta szczegóły rozmów niby świetnie, ale wybiórczo! Wpadł dzisiaj, bo zaczął mówić, że wracałam od niego zawsze taksówką, a zawsze jeżdżę samochodem. Zapytał czy zrobiłam prawo jazdy, jak przecież był nawet w moim aucie i parkowałam pod blokiem. Najgorsza jest ta jego pewność, że "co ja źle pamiętam?". Czy można bez powodu stosować taki gaslighting? Bez korzyści po zerwaniu znajomości? Nic nie rozumiem. Ale to przerażające. Jak widzę ma mnóstwo kobiet, nie doliczyć się i tego też nie wiedziałam. Zaakceptowałam go takiego jaki jest, a powiedział, że miałam z akceptacją problem i raz wyrwał, że "co, piegi moje są problemem?". W ogóle nie wiedziałam o co chodzi z tymi piegami. .... Jestem przerażona. Najgorzej, że nikt mi nie uwierzy, że nic mi nie dolega. Jestem w miarę spełniona i zadowolona osoba w życiu.
Alina Borowska

Alina Borowska

Dzień dobry. 

Jak zrozumiałam związek z tym Panem trwał 2 miesiące i to było kilka lat temu. Ten Pan wmawia Pani różne rzeczy, które mijają sie z faktami. Panią to przeraża. Mam taką myśl, że właśnie Pani reakcja może stanowić dla Pana nagrodę, Pani niepewność daje mu odczuć, że to co robi daje moc i władzę. 

Zrodziło się też we mnie pytanie dlaczego mimo upływu lat Pani utrzymuje tą relację. Być może warto skorzystać ze wsparcia w rozumieniu wlasnych reakcji i stawianiu Panu granic. 

Pozdrawiam serdecznie. 

Alina Borowska-psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry,

Gaslighting jest uważany za jedną z metod stosowanych w narcystycznej przemocy. Ma za zadanie odebrać drugiej osobie pewność siebie i sprawić, że przestanie wierzyć we własny osąd, a więc będzie łatwiejsza do kontrolowania i bardziej zależna. Osoba, która ją stosuje, zazwyczaj zyskuje poczucie siły i władzy, nawet jeśli ze swoją “ofiarą” nie utrzymuje regularnych kontaktów. Być może właśnie dzięki temu, że te kontakty nie są aż tak częste, taki stan rzeczy ma szansę nadal istnieć, bo w przypadku związku postawiłaby Pani granice i nie pozwoliła na taki sposób traktowania. Proszę zwrócić uwagę, że zachowanie mężczyzny rozpoczęło się wówczas, gdy zwróciła Pani uwagę na swoje potrzeby, a więc nie zgodziła się na stawiane przez niego wymagania. Proszę się nad tym zastanowić. 

Pozdrawiam

psycholog Dorota Figarska

Martyna Tomczak-Wypijewska

Martyna Tomczak-Wypijewska

Dzień Dobry

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: po co Pani jakikolwiek kontakt z tym mężczyzną? Nie ma Pani obowiązku tłumaczenia mu się z czegokolwiek, ma Pani prawo stawiać granice i wybierać znajomości, które chce Pani utrzymywać.

Nie do końca zrozumiałam czego dotyczy Pani przerażenie: stanu tego mężczyzny-obawia się Pani o jego zdrowie, że ma urojenia czy też obawia się Pani jakie mogą być jego kolejne kroki wobec Pani?

 

Pozdrawiam,

Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo- behawioralna

Kinga Okoń

Kinga Okoń

Dzień dobry, 

Rozumiem, że mimo wielu nieprzyjemnych sytuacji z jakiegoś powodu pozostaje Pani w relacji z tą osobą. Zastanawiam się, czy wynika to, np. z podobnego grona znajomych, czy jednak jest coś takiego, co Pani zyskuje dzięki tej relacji? Warto zadać sobie to pytanie i zastanowić się, czy zakończenie znajomości nie byłoby wyjściem z tej sytuacji? 

Mówi Pani o bardzo niepokojących sytuacjach, które również w Pani wywołują strach. Być może właśnie to jest celem oskarżania Panią o nieprawdziwe “zawinienia”. Jednak tak naprawdę cel tych zachowań nie jest tak ważny jak to, co Pani zrobi w odpowiedzi na nie. Trzymam kciuki, żeby miała Pani odwagę postawić granice i trzymać się ich.

Pozdrawiam, 

Kinga Okoń

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Brak empatii i wsparcia emocjonalnego, rodzicielskie zaniedbanie a relacje społeczne
Dzień dobry Od dziecka odczuwałam, że jestem trochę inna niż moi rówieśnicy. Teraz mam 18 lat i nadal to trochę odczuwam, ale trochę mniej. Od dziecka brak mi empatii w sobie i współczucia do innych. Nigdy nie odczuwałam potrzeby aby pomóc innym i doradzić im w ciężkich chwilach. Nigdy nie wiedziałam i nadal nie wiem jak mam się zachować lub co zrobić w przypadku kiedy mój/moja znajomy/znajoma czują się źle psychicznie. Do ich problemów podchodzę logicznie, nie emocjonalnie. Zawsze daje im rady z mojego logicznego punktu widzenia, ale nie daje im żadnego wsparcia. Nie wiem jak mam zachować się w takich sytuacjach. Zawsze jak była jakaś przykra sytuacja nie odczuwałam żalu, empatii ani współczucia. Nie obchodziło mnie to lub bawiło mnie to. Nie wiem z czego to może wynikać ale możliwe jest to, że moi rodzice nie byli przy mnie emocjonalnie. Odkąd pamiętam nigdy nie mogłam liczyć na ich wsparcie, właściwie to żadne wsparcie. Nie obchodziło ich to co czułam i jedyne co ich obchodziło to, to żebym dobrze się uczyła i "przestała być taka pyskata i niewychowana." Nie miałam z nimi zbytnio dobrych relacji. Do teraz nie rozmawiam z nimi o moich uczuciach bo czuję, że jedynie co powiedzą to, to żebym się ogarnęła i tyle. Nie wiem czy to może dlatego nie czuję tej empatii do innych, bawi mnie to gdy komuś jest przykro.
Brak zaufania do diagnozy ADHD, borderline i dystemii po 7 spotkaniach – skad moja niepewnosc?
Czesc, mam 27 lat. Nie szukam tu diagnozy, ją dostalem, ale jestem na tyle zepsuty, ze w nią nie wierze - bo to jedno z moich zaburzeń, wszedzie szukam drugiego dna, kurwa wszędzie.      Od paru lat, moze 7, zgaslo we mnie calkowicie zycie, chodze, smieje sie, funkcjonuje, mam prace, ale wszystko jest szare. Cale zycie bylem troche inny,  moze dziwny? Ciezko opisac...dorastalem w domu gdzie ciągle byla za wszystko krytyka, krzyk i zawsze byłem "niewystarczający". Nie było patologi, nie bylo przemocy fizycznej, alkoholu (nadmiernego), mialem co jesc, ale czulem sie opuszczony, jakos niedopoeszcozny emocjonalnie.       Jak wspominalem, za wszystko byl krzyk ojca, krytyka, obrazanie mnie (to podobno mialabyc motywacja zebym sie starał), odebralo mi to calkowicie pewnosc siebie...w wieku 27 lat bedac mezczyzną płacze wieczorem, boje sie cokolwiek zrobic, zmienic prace, odezwac bo mam w glowie krzyk ojca i to, ze jestem beznadziejny.     Wracajac, mam ogromną labilnosc emocjonalną, bez hamulcow, z dnia na dzien potrafi mi cos przeskoczyc, ze nie wychpdze z pokoju, w ciagu dnia tez od 0 do 100 i spowrotem do 0... ciągle pdczuwam zmęczenie, CIĄGLE.    Zadnych narkotykow, zadnych fajek, bez alko, zdrowy tryb zycia, a ja ciągle nie mam siły, zrobione wszystkie badania krwi, wszystko git, modlilem ske zeby wkoncu mi wyszla jakas choroba zebym wiedzial na co sie leczyc, alw nie, wszystko dobrze.   Az przyszedl tamten rok, gdzie mnie totalnie wyrzuciło mnie z butów... spanie po 10 godzin, mgla mozgowa, jakbym to nie ja zyl, patezylem na wszystko z boku, totalnie wybrakowanie z emocji, wszystko podbarwione chorym przejmowaniem sie wojną, ale to takim chorym...     Poszwdlem do psychiatry, dostalem leki na depresje, lęki itd.. postawilo mi to o tyle na nogi, ze poszedlem do psychologa klinicznego, diagnoza: ADHD umiarkowane, bordeline ciche, cechy osoby unikającej i kompulsywnej, autyzm do dalszej analizy (nie jest pewna) i dystemia,  dysocjacje.. Czy diagnoza po 7 spotkaniach (SAMO DIVA bylo na 3) jest bardzo rzetelna? Psycholog kliniczny z tytulem doktora.. skad moze wynikac moja niepewnosc? Klamalem tam? O co chodzi
Jak znaleźć szpital psychiatryczny z lekarzami dbającymi o pacjenta i terapią niefarmakologiczną?

Znajduje się obecnie w szpitalu psychiatrycznym "Zdroje" w Szczecinie. Warunki tutaj to patologia, jestem tu miesiąc i kompletnie nie ufam lekarzom. Czuję się pozostawiony całkiem sobie bez chęci z ich strony, aby mi pomóc. Zastanawiam się jaki szpital psychiatryczny w Polsce posiada lekarzy, którym zależy na pacjencie i posiada poza farmakoterapia też zwykła terapię. Mam zaburzenia osobowości, depresję i myśli samobójcze z próbą, która odbyła się na terenie szpitala.

Czy jetem na drodze do zaburzenia narcystycznego?
Od miesiąca zacząłem tworzyć automatycznie fałszywe wspomnienia do tego, co mówią moi znajomi i bliscy. Uważam, że mogę być potencjalnie na drodze, by stać się narcyzem (kruche ego, wyidealizowany obraz świata, brak zrozumienia emocji innych i swoich, rodzina z narcyzem, automatyczna projekcja winy - lepiej niż kiedyś). Czy to oznacza, że jestem na drodze by stać się narcyzem? Czytałem, że narcyzi (i widziałem) często tworzą własne wspomnienia. Wcześniej pisałem, że jestem jak Piotruś Pan (Zaburzenie) i generalnie zgadzam się, że to mi doskwiera. Ważne, żeby dodać, że często biorę pod uwagę tylko kawałek historii jakiegoś wydarzenia, co często rzutuje na opowiadane przeze mnie rzeczy.
Czy mogę być osobą aseksualną? Zmagania z identyfikacją orientacji seksualnej
Mam 21 lat. Jestem osobą, która nigdy nie była zainteresowana posiadaniem związku. Nie jestem przeciwna temu. Lubię czuć bliskość osób, którym ufam. Lubię dotyk i czułość jednak bardziej w kontekście platonicznym. Nigdy nie uprawiałam seksu. Nie czuję potrzeby ani zbytnio chęci aby to zrobić. Nie wiem jak mam się czuć z taka wizja. Z jednej strony ciekawość a z drugiej zażenowanie. Czasami się zastanawiam jakby to wyglądało i czy czułabym się dobrze lub jak moje ciało by reagowało na bodźce. Jednak masturbuje się regularnie aby zniwelować napięcie. Po tym nie czuję za wiele prócz ulgi, że napicie zniknęło. Zawsze przed tym czuję jak moje chciało chce tego ale umysł nie reaguje. Moje myśli nie łączą się z tym co chce ciało. Pustka i myśli czemu tak. Nigdy też nie czułam zauroczenia. Nie wiem co to znaczy, czuć pociąg do innej osoby w kontekście seksualnym. Nie potrafię powiedzieć jaki mam typ. Mam za to cechy, które lubię u innych. Nie podniecają mnie ale po prostu lubię patrzeć na osoby z tymi cechami. Podziwiać i komplementować. Nic więcej. Lubię kontakt z osobami, które pasują do moje charakteru. Lubię to uczucie gdy rozmowa jest luźna i komfortowa. Gdy mogę powiedzieć dokładnie co myślę, jak myślę i o czym myślę a druga osoba nie oceni mnie ani nie odrzuci. Zawieranie znajomości bywa dla mnie trudne. Jestem osobą z aspołeczną osobowością i ciężko mi znaleźć swoje miejsce w grupie. Dlatego tak bardzo przywiązuje się i lubię kontakt gdy czuję, że to jest ta osoba, przed którą mogę się otworzyć. Jednak bez wkraczania w sferę seksualną. Zainteresowanie mną w kontekście związków odbieram jako dziwne i nie komfortowe. Coś sprzecznego. Jednak nie odrzucam myśli posiadania partnera/partnerki. Prawdopodobnie jestem osobą LGBT ale nie jestem pewna w jaki sposób. Lubię kobiety i mężczyzn. Moje pytanie główne jednak brzmi: "Czy jest szansa, że jestem osobą aseksualną czy to jak się czuje i jak to opisuje to po prostu kwestia zbyt małego doświadczenia?"
derealizacja

Derealizacja - na czym polega i jak leczyć to zaburzenie?

Derealizacja to poczucie nierealności i oderwania od otaczającego świata. Zaburzenie derealizacji dotyka około 1-2% populacji globalnie. Wczesne rozpoznanie i odpowiednia terapia umożliwiają skuteczne zarządzanie objawami.