Left ArrowWstecz

Nie umiem sobie poradzić z nerwami, wszystko mnie przytłacza.

Mam 30 lat, od ponad roku mam uczucie guli w gardle, zrobiłam wszystkie badania tarczyca, laryngolog itp. Wszystko jest ok. Nie umiem sobie poradzić z nerwami, wszystko mnie przytłacza. Jeśli się trochę zdenerwuję, to całe moje ciało się trzęsie, mała "pierdoła" wyprowadza mnie z równowagi. Rano nie mam czasami siły wstać. Chodzę do pracy, ale raz się zdenerwowałam i chciałam po prostu z niej wyjść. W trudnych dla mnie sytuacjach mam myśli samobójcze.
Maria Ochota

Maria Ochota

Szanowna Pani, Wygląda na to, że wiele emocji zostało skumulowanych przez Pani ciało i znajdują one ujście właśnie w sposób, który Pani opisuje. W przypadku gdy nie są one uświadomione, mogą powodować wiele napięć, szybciej pobudzać czy wyprowadzać z równowagi. Warto było by się przyjrzeć temu, skąd się wzięły, gdzie mają swoje źródło.
3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sonia Antes

Sonia Antes

Dzień dobry, uczucie guli w gardle może być objawem stanów lękowych lub przedłużającego się stresu. Trudności w regulacji emocji, obniżony nastrój czy nerwowość, których Pani doświadcza oraz myśli samobójcze warto niezwłocznie skonsultować w pierwszej kolejności z psychiatrą, a potem z psychoterapeutą. Pozdrawiam,
3 lata temu
Sławomir Stepa

Sławomir Stepa

Czasami trudno jest w ogóle zauważyć takie sygnały z ciała, niektórzy przyjmują je za normę, a co dopiero zacząć szukać pomocy. Pani wykonała już wiele na drodze do tego, by poczuć się lepiej! Warto byłoby udać się do lekarza psychiatry, zwłaszcza, że ma Pani wykonany komplet badań medycznych. To co Pani opisuje to może być na przykład depresja. Lekarz psychiatra zaplanuje wraz z Panią odpowiednią pomoc. W trudnych sytuacjach może Pani dzwonić tutaj -> 116 123. To telefon wsparcia dla osób w kryzysie (czynny codziennie od 14 do 22)
3 lata temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Trudności w wyrażaniu emocji i poczucie niezrozumienia przez bliskich - jak odzyskać siebie
Często czuję się niezrozumiały przez otaczające mnie osoby. Nie potrafię rozmawiać o tych emocjach, miewam chęci powiedzieć o tym co czuję, jednak nie potrafię tego przedstawić, gdy nadarza się taki moment. Ciężko zebrać mi to w słowa, może pojawia się też obawy zbagatelizowania, czy też niezrozumienie ze strony bliskich. Mam żonę, psa, mieszkamy razem. W trakcie etapu dzieciństwa wiele widziałem, wiele słyszałem. W dzieciństwie często dostrzegałem problemy rodziców, głównie finansowe, w czym często uczestniczyłem widząc to wszystko. Rzadko moglem pozwolić sobie na coś więcej, jednak byłem świadomy, że rodzice robią co mogą. W tamtym czasie postanowiłem, że u mnie będzie inaczej. Jestem osobą, która zawsze chętnie pomoże bliskim nie oczekując nic wzamian, często sam tą pomoc oferuje. Jestem osobą, która lubi porządek, ideał, dużo analizuje. Z żoną jestem rok po ślubie, znamy się od kilku lat, od 4 lat razem mieszkamy. Rodzina jest dla mnie priorytetem, własne cele, własne wydatki nie istnieją dla mnie. Chciałbym lepszego życia dla swojej rodziny niż sam miałem, nie chciałbym mając w przyszłości dziecko obarczać je problemami. Staram się upiększać nasze życie, dbać o otoczenie, utrzymywać pewien standard. Dbać o żonę, zmieniam się nawet na lepsze, więcej słuchając. Czuję, ze zatracam w tym trochę siebie. Nie potrafię rozmawiać o emocjach. Często czuję, że rodzice, żona, bliscy nie liczą się z moim zdaniem, nie traktują mnie na poważnie, nigdy nie pytają co tak naprawdę chciałbym od życia, ciągle tylko oczekiwania, aby zmienić pracę na lepszą, bo kierowca dostawca przecież nie brzmi dobrze, nie zagwarantuje przyszłości, a po coś robiłem magisterkę. Jestem osobą ambitną, ale nie da się ukryć, że wszystko kosztuje i kieruje się w pracy jedną zasadą, praca to tylko pieniądz, aby ułatwić życie, zapewnić standard, utrzymać rodzinę, dać rodzinie coś więcej od życia niż sam miałem w dzieciństwie. Żona miała tego trochę więcej, stąd pewnie inne podejście. Nie mogę odnaleźć siebie, robię zawsze to co trzeba. Sprzątam, dbam o dom, podwórko, samochody, wszystko robię na czas. Bliscy postrzegają, że przesadzam, że "nakręcam się", gdy staram się poznać wszystko konkretnie od a do z, analizując. Więcej myślę o innych niż o sobie samym. Sam nie wiem dlaczego to piszę, co chciałbym usłyszeć, ale być może uzyskam to, czego nawet nie wiem, że szukam.
Brak empatii, poczucia winy i odpowiedzialności - skąd się biorą te braki emocji?

Cześć, zastanawiam się nad czymś, dokładniej, z czego go się mogło wziąć, ogólnie to mam tak od zawsze. 

Przejdę do sedna, nie odczuwam empatii, poczucia winy, ani odpowiedzialności. Gdy ktoś mi mówi o swoich problemach, to nie wiem, co mam robić i unikam tego, bo mnie to denerwuje trochę. Nawet jeśli to moja mama, dziewczyna lub przyjaciółka. 

Nie obchodzi mnie to i nie odczuwam przez to smutku ani współczucia. Nieważne czy problem leży w np. samookaleczaniu, czy mają myśli S. Ja nie umiem się tym zainteresować i nawet nie czuje potrzeby, żeby coś z tym robić, ale udaje, że to robię, bo wiem, że powinnam, chociaż pewnie wyglądam, jakbym nie chciała tego robić, bo moja dziewczyna skarży się, że nie obchodzą mnie jej uczucia. 

Skarży się też, że nie obchodzi mnie czy będę z nią, czy nie, a ja po prostu lubię być czasem sama i nie pisać do niej ani do nikogo. Nie wiem, co ze mną nie tak, ale ja nie chciałabym jej zostawić ani nic, kocham ją, tak myślę, ale w sumie nie wiem, co to znaczy kogoś kochać, skoro nie czuje empatii do niej, współczucia, nie umiem stawić się w jej sytuacji i często mam jej dość i chce się od niej izolować. No, ale też czerpie przyjemność z tego, że mogę się z nią przytulić, mieć kogoś w swoim życiu, poczuć jej ciepło, o ile nie wchodzimy w tematy problemów, emocji i czegokolwiek. 

Może być to samolubne i sama to rozumiem, ale nie potrafię w sobie tego zmienić. Od zawsze miałam problem z odczuwaniem tych rzeczy. Dodatkowo nigdy nie czułam się winna za nic.

Odpowiedzialność to jest po prostu takie zniknione. 

Mogę powiedzieć jedną sytuację, raz w szkole średniej napiłam się dużo wódki w bardzo krótkim czasie na pusty żołądek. Przyjechała karetka, bo się zatrułam mocno i miałam dużo alkoholu we krwi. Jak się obudziłam w szpitalu, to się śmiałam, nie miałam poczucia winy, ale też nie cieszyłam się z tej decyzji, ale też jej nie żałowałam. Było mi to obojętne i po wyjściu ze szpitala nawet nie czułam tego, że coś zrobiłam. Po paru dniach zachowywałam się, jakby nic takiego nie miało miejsca. 

Wiec głównie chciałabym wiedzieć, skąd bierze się takie myślenie u mnie i odczuwanie. Czy coś jest ze mną nie tak? 

Ja nie czuję, że coś jest nie tak, ale wiem, że jestem inna i różnie się tym od innych ludzi, którzy odczuwają empatie i poczucie winy.

Podejrzewam że mam borderline czy to zaburzenie stwierdza psycholog czy psychiatra i czy potrzebne by mi były leki?
Dlaczego tracę zainteresowanie w związkach i odpycham partnerów?
Witam Odkąd pamiętam moje relacje romantyczne zawsze wyglądały tak samo. Byłam w związku z chłopakiem/dziewczyną przez okres kilku miesięcy, a później traciłam zainteresowanie do mojego/mojej partnerki/partnera. Traciłam zainteresowanie osobą, emocjami i współżyciem. Po prostu przestawało obchodzić mnie wszystko o moich partnerach. Po jakimś czasie zaczęłam odpychać ich od siebie, a później zrywałam. Zawsze na początku nie wyobrażałam sobie być singielką, ale po jakimś czasie traciłam zainteresowanie bycia w związku i zrywałam. Od zawsze uważam, że nie nadaje się aby być z kimś w związku bo nie jestem typowo osobą stabilną emocjonalnie jeżeli chodzi o związki. Problem w tym, że nie wiem czemu po jakimś czasie zaczęłam odpychać moich partnerów od siebie i traciłam nimi zainteresowanie. Przestawało obchodzić mnie to co czują, ale z drugiej strony czułam, że jednak powinnam przy nich być. Być może to dlatego, że z każdym partnerem/partnerką z jaką byłam to były to osoby nie zbytnio stabilne emocjonalnie i psychicznie. Zawsze ich wspierałam mimo, że nie odczuwałam współczucia ani empatii bo nigdy tego nie odczuwałam. Ale czułam że muszę im pomóc i doradzić im, być przy nich, żeby nic sobie poważnego nie zrobili. Nie wiem z czego to może wynikać.
Witam. Chciałbym się dowiedzieć czy istnieje możliwość, że dana osoba może posiadać równocześnie cechy osoby z DDA oraz Zespołu Aspergera? Z góry dziękuje za odpowiedź Pozdrawiam.
uzależnienia

Uzależnienie – przyczyny, objawy i metody leczenia

Uzależnienie to poważny problem zdrowotny, który może dotknąć każdego. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak rozpoznać jego objawy i gdzie szukać pomocy? W tym artykule znajdziesz kompleksowe informacje na temat uzależnień, ich przyczyn i metod leczenia.