
- Strona główna
- Forum
- inne, psychoterapia, zaburzenia osobowości
- Robienie człowieka...
Robienie człowieka telepatycznym przy pomocy technologi - czy to możliwe?
TwójPsycholog
Dzień dobry, wydaje się, że to, co Pan opisuje, to objawy wytwórcze charakterystyczne dla stanu psychotycznego. Należy w tej sprawie skonsultować się z lekarzem psychiatrą w celu weryfikacji leczenia farmakologicznego. Pozdrawiam Magdalena Bilinska -Zakrzewicz

Zobacz podobne
Dzień dobry. Od kilku lat, przed zaśnięciem, na plaży, kiedy po prostu leżę i nic nie robię, lubię myśleć, że mieszkam w domu z całą moją rodziną. Mamy w nim bardzo dużo zapasów, przeróżnych, a dookoła jest albo sroga zima (ale taka, że drzwi nie można otworzyć), ale jakiś ogólny, narzucony w sumie nie wiem przez kogo zakaz wychodzenia z domu. Dokładniej sytuacje, kiedy nie możemy wyjść z tego domu. Musimy, być tam wszyscy razem, żyjemy normalnie, jest wesoło, razem spędzamy czas. Czasami dochodzi do tego jeszcze choroba wszystkich domowników (zwykła grypa). Wtedy ja muszę się nimi wszystkimi opiekować. Wyobrażam sobie wielką sofę, na której wszyscy leza, przykryciem kocami, a ja się nimi opiekuje. Te wyobrażenia są mile, przyjemne, ale zastanawiam się, skąd to się u mnie wzięło, czy to świadczy, że coś mam do przepracowania, coś się ze mną dzieje?
Dzień dobry, Kilka tygodni temu rozpocząłem sesję spotkań z psychologiem, dotychczas odbyłem trzy takie spotkania i zastanawiam się nad sensem kontynuowania terapii.
Jestem 28-letnim mężczyzną i właściwie od 10 lat (zaczęło się od studiów) miewam zaburzenia nastroju (włącznie z myślami samobójczymi), spowodowanymi niezadowoleniem z życia na różnych płaszczyznach: zawodowej, towarzyskiej, zdrowotnej. Wydaje mi się, że potrzebuję kogoś, kto pomógłby mi rozwiązać te problemy, a niestety w swoim otoczeniu takiej osoby nie mam. Zacząłem sądzić, że nie jest to też psycholog, gdyż nawet nie potrafię sobie wyobrazić, w jaki doraźny sposób mógłby pomóc. Dobre słowo i próba zmiany nastawienia nie pomogą.
Chyba on do końca też nie rozumie, z czym mam problem. Rozmowę planowałem oprzeć na analizie błędów myślowych, które doprowadziły mnie do sytuacji, z którą nie umiem sobie poradzić, natomiast ostatecznie z terapeutą skupiliśmy się na poradzeniu sobie z efektem, czyli aktualnym stanem.
Nie wiem, jakie powinienem podjąć dalsze kroki:
1. Czy kontynuować sesję z obecnym psychologiem i próbować lepiej wytłumaczyć, co jest nie tak. 2. Sięgnąć po pomoc innego psychologa. 3. Dać sobie spokój z psychologiem i próbować rozwiązywać problemy samemu.
Dziękuję i pozdrawiam.
Ludzie próbują na mnie wpływać, narzucać swoje zdania/ pomysły, ale... w "dobrych" intencjach, traktują mnie jak dziecko. Mam 30 lat, pracuję jako księgowa, nie mam partnera ani dzieci. Moja przełożona i bliższa koleżanka z pracy to kobiety w ok. 45 lat, zamężne, z dziećmi i... mam wrażenie, że traktują mnie trochę jak swoją córkę. Ciągle słyszę, że coś powinnam i to w takich niby dobrych intencjach. "Powinnaś pracować w IT" (chcę rzucić księgowość, zostać pisarką), "Powinnaś jeździć i zwiedzać świat, polecieć do Włoch itd" (boję się samolotów i podróże bardzo mnie męczą, poza tym nie mam z kim), "Powinnaś pójść na kolację służbową. Czemu nie? Darmowe jedzenie" (Nie lubię picia, po pracy to mój czas wolny, który chcę wykorzystywać dla siebie, nikt mi za to nie zapłaci), "Powinnaś pójść na imprezę z jakimś kawalerem" (nie mam kawalera, nie mam nawet zbyt wielu znajomych), "Powinnaś wypróbować dietę XXX" (po raz pierwszy w całym moim życiu naprawdę dobrze czuję się w moim ciele, schudłam, ale na zasadzie zmiany podejścia do odżywiania).
I to tak się ciągnie. Wiem, że obie mają dobre intencje, w jakich sposób chcą "dobrze", ale naprawdę wiele osób w moim życiu oczekiwało widzieć mnie jako osobę, którą nie jestem.
Męczy mnie to i nie wiem, jak odpowiadać już na takie komentarze, bo próby powiedzenia, że np. nie lubię podróży, kończyły się tekstem "jesteś młoda, powinnaś korzystać, jak raz pojedziesz, to zobaczysz". No i takie komentarze obniżają moją samoocenę, bo kilku takich zastanawiam się, czy może jednak coś ze mną jest nie tak?

