Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie czuję szczęścia, najchętniej bym cały dzień spędzała sama.

Tojatatamta

Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie czuję szczęścia, najchętniej bym cały dzień spędzała sama bez nikogo. Mam tak od dłuższego czasu.
Witaj, Jeśli czujesz, że ten stan utrzymuje się od dłuższego czasu, to może warto poprosić o pomoc, skonsultować się ze specjalistą? W życiu każdego z nas pojawiają się różne kryzysy, trudności i czasem jest po prostu tak, że nasze możliwości poradzenia sobie, nasze zasoby wydają nam się na dany moment po prostu niewystarczające - to właśnie moment na to, aby sięgnąć po pomoc. Warto sprawdzić, czy zmienia się to jakoś w związku z tym, co robisz w życiu, tak na co dzień - czy łączy się to ze wszystkim, co robisz- czy przez to uczucie rzeczywiście zostajesz sama czy jednak wychodzisz do ludzi, realizujesz różne działania, sprawy, zadania? Oczywiście nie wiem, co masz na myśli, pisząc "od dłuższego czasu". Jeśli jednak ten stan trwa ponad 2 tyg. - myślę, że warto o siebie zadbać i skonsultować to z kimś, kto pomoże Ci się przyjrzeć, co takiego się zmieniło, że ten stan przyszedł do Ciebie właśnie teraz. Pozdrawiam, Magda

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Czy psychoterapia systemowa jest skuteczna w fobii społecznej i depresji lękowej?
Czy psychoterapia systemowa może zadziałać na fobię społeczną, depresję i nerwicę lękową? Są jakieś badania na ten temat? Co mówi na ten temat nauka, czy leczenie tych zaburzeń tym nurtem jest skuteczne? Ja będę miała psychoterapię w tej modalności i cierpię na te zaburzenia
3 odpowiedzi
Dziewczyna zerwała ze mną, ponieważ choruje na depresję. Jak mogę jej w tym pomóc?

Cześć, 

jakiś czas temu żyłem w szczęśliwym, jak mi sie zdawało, związku, lecz do mojej byłej już dziewczyny wkradła sie depresja. Z tego powodu zakończyła nasz związek. Po czasie porozmawialiśmy i wyjaśniła mi wszystko na tyle, na ile potrafiła oraz tyle, ile potrzebowała powiedzieć. Z racji, że jest to dla mnie osoba jedna na milion obiecałem wyjść z nią z tego i okazałem całkowite wsparcie oraz zaangażowanie już w sferze przyjaźni, żeby to była jak najbardziej komfortowa sytuacja dla naszej dwójki. Jest to dla mnie jednak nowa sytuacja i chciałbym zapytać co ja ze swojej strony mogę zrobić, żeby móc jej w jak najlepszy sposób pomóc? Jestem ze swojej strony oddać całe swoje zdrowie psychiczne i fizyczne, żeby wstała na nogi..

5 odpowiedzi
Wahania nastroju, gonitwa mysli, impulsywnosc i mysli o smierci - czy to cos wiecej niz obnizony nastroj?
Mam od kilku miesięcy problemy z napięciem, nastrojem, impulsywnością, gonitwą myśli i kontrolowaniem swoich reakcji. Już w kwietniu zapisałem sobie, że często mam uczucie niepokoju bez konkretnego powodu, jakby za chwilę miało się coś wydarzyć. Towarzyszy temu ciągłe napięcie w ciele, ucisk w klatce piersiowej i trudność z uspokojeniem się oraz rozluźnieniem. Dużo analizuję i wszystko długo „mielę” w głowie. Mam też duże wahania nastroju, potrafię bardzo szybko przejść ze spokoju do złości i odwrotnie. Jestem drażliwy, szybko reaguję, podnoszę głos, a później żałuję tego, co powiedziałem. Od pewnego czasu zauważam również okresy, w których przez kilka dni funkcjonuję zupełnie inaczej niż zwykle. Mam wtedy dużo więcej energii, szybko myślę, dużo mówię i mam mnóstwo pomysłów. Potrafię bardzo szybko przejść od pomysłu do działania. Przykładowo pojawił się pomysł remontu i przeprowadzki. W ciągu kilku dni zacząłem mierzyć pomieszczenia, organizować materiały, szukać fachowców i planować wszystko, mimo że wcześniej nie miałem przygotowanego takiego planu. Podobnie było z pomysłem zrobienia kuchni, gdzie od razu zacząłem działać i organizować kolejne rzeczy. W takich okresach zmienia się też moje zachowanie dotyczące pieniędzy. Normalnie nie siedzę cały czas na Allegro i nie kupuję kolejnych rzeczy, a ostatnio w ciągu dwóch dni wydałem około 1500 zł na gry na Xboxa. W momencie kupowania nie miałem większych oporów, a następnego dnia zastanawiałem się, dlaczego tyle wydałem i że były to praktycznie ostatnie pieniądze. Zdarzało mi się również bardzo usilnie próbować uzyskać kredyt przez internet, mimo że normalnie nie miałbym takiego pomysłu. W tych okresach śpię mniej. Potrafię położyć się około 1–2, czasami 3 w nocy i wstać około 8, a mimo tego następnego dnia mam dużo energii i czuję się wypoczęty. Nie mam wtedy poczucia, że muszę odsypiać. Żona zwraca uwagę, że dużo mówię, żebym usiadł i odpoczął albo poprosił kogoś o pomoc zamiast wszystko robić samemu. Podobne uwagi dotyczące mojego zachowania i tego, że mówię za dużo, słyszałem również od innych osób z otoczenia. Zdarzają mi się też zachowania ryzykowne. Przykładem jest szybka jazda samochodem. Dzisiaj jechałem około 160 km/h bocznymi drogami. W pewnym momencie pojawiła się myśl, żeby na zakręcie nie skręcić, bo wtedy miałbym spokój. Wcześniej również zdarzała mi się bardzo szybka jazda samochodem oraz impulsywne niszczenie rzeczy. Mam również problemy związane z wycofywaniem się i izolowaniem. Zdarza mi się po pracy nie wracać od razu do domu, tylko pojechać gdzieś samemu, np. do lasu, i siedzieć w samochodzie. Potrafię wtedy siedzieć sam przez dłuższy czas, czując pustkę albo całkowite odcięcie od wszystkiego. W domu jestem bardzo drażliwy i często dochodzi do kłótni, szczególnie w sytuacjach dotyczących wspólnego mieszkania i różnych spraw rodzinnych. Mam wrażenie, że reaguję na wiele rzeczy dużo mocniej, niż sytuacja tego wymaga. Po okresach większej energii zdarza mi się nagły spadek. Budzę się rano z uczuciem, jakbym miał kaca, mam dużo mniej energii i funkcjonuję zupełnie inaczej. Zdarzają się też okresy, kiedy rzeczy, które normalnie mnie interesują, przestają mnie cieszyć. Mam wtedy poczucie pustki i braku zainteresowania. Od dłuższego czasu pojawiają się również myśli dotyczące śmierci. Już w kwietniu zapisałem sobie myśli typu „co by było, gdyby mnie nie było”, myśli o rozbiciu się samochodem oraz o zrobieniu sobie czegoś. Wtedy zauważałem, że takie myśli stają się coraz częstsze. Zdarzały mi się również bardziej konkretne wyobrażenia dotyczące skoku z wysokiego budynku oraz obawa, że kiedyś mogę stracić kontrolę nad impulsem. Obecnie doszła opisana wyżej sytuacja podczas jazdy samochodem. Mam wrażenie, że wszystko to wpływa na moje codzienne funkcjonowanie, relacje i sposób podejmowania decyzji. Co ważne, nie zawsze w trakcie takiego okresu widzę problem w swoim zachowaniu. Często dopiero następnego dnia zauważam konsekwencje, np. po wydaniu dużej ilości pieniędzy albo po gwałtownej reakcji wobec kogoś. Wcześniej leczyłem się psychiatrycznie z powodu obniżonego nastroju. Przyjmowałem Oroes 20 mg i Lerivon 30 mg, a dodatkowo miałem Pramolan 50 mg w razie większego nasilenia lęku. Dotychczasowe konsultacje odbywały się głównie w formie teleporad. Nie chcę z góry zakładać, co jest przyczyną tych problemów. Chciałbym po prostu opisać cały obraz i dowiedzieć się, czy takie zmiany energii, snu, nastroju, zachowania i impulsywności mogą wskazywać na coś więcej niż samo obniżenie nastroju i co warto dokładnie sprawdzić podczas konsultacji psychiatrycznej.
8 odpowiedzi
Myśli rezygnacyjne minęły, ale boję się pomocy w szkole i czuję winę wobec wychowawczyni
Witam. Piszę po prostu, żeby się wygadać (napisać) o tym że: Jeszcze niedawno miałam myśli rezygnacyjne i myśli sh. Chciałam no po prostu nie żyć. A teraz jakieś 2 tygodnie później, może tydzień. Jestem szczęśliwa, zagaduje do nowych osób w klasie, jestem w szkole ponadpodstawowej w klasie 1 i śmieje się razem z klasą, nawet z nauczyciela, który po prostu się spóźnił lub który powiedział coś śmiesznego. Ale... Nie umiem już patrzeć normalnie i bez poczucia winy, na moją wychowawczynię. Bo jak przyszłam do szkoły zaczełam mieć obawy o nowych ludzi. Na każdej przerwie wypatruje psychologa, pedagog i myśle tylko o tym by mnie nie zawołali do siebie do gabinetu. Dałam sobie cel. Nie iść do psychologa, pedagog i do wychowawczyni po prostu po pomoc. Chcę sprawdzić po 1 czy dam radę sama, a po 2 czy oni będą o mnie pamiętać i jak zobaczą że jest źle to zapytają jak się czuję. Jak będzie w trakcie mojego "eksperymentu" źle to sięgnę po pomoc. Jestem oczywiście pod opieką Pani psycholog prywatnie i mam umówioną wizytę też u psychiatry. (przepraszam za brak przecinków itd.)
7 odpowiedzi
TW. Niskie poczucie wartości, nie potrafię żyć - w walce z lękiem i smutkiem oraz przemocą rodzinną.

TW. Nie potrafię już żyć, ale śmierć mnie przeraża. W wyniku nie mogę nic ze sobą zrobić. Mam tak dość siebie i całego swojego marnego życia, że nawet nie potrafię sobie pomóc. Tak bardzo chciałabym po prostu zniknąć, ale tak bardzo się boje. Nie wytrzymuje już dłużej, łzy same się ze mnie leją od paru dni i nie chcą przestać, nic na uspokojenie nie działa. 
Chodziłam na terapię od 3 miesięcy, ale nie widzę efektów, a jestem uwięzioną na wsi bez żadnego dojazdu, oprócz busów w roku szkolnym dostosowanych pod liceum. Jestem dorosła, a zachowuję się gorzej niż dziecko w podstawówce, mam siebie tak bardzo dość. Nawet jak staram się dopasować albo 'ogarnąć' życie jakkolwiek to nie wiem co robić, nie wiem, co się ze mną dzieje, nigdy nic nie wiem, nigdy nie umiem sobie poradzić. Nie wiem kim jestem, co robię na świecie, czego chcę, nie mam celów, nie mam marzeń. 
Wczoraj chciałam skoczyć z balkonu, ale zaczęłam się śmiać jak już stałam na barierkach, bo oprócz tego, że bym się połamała lub ewentualnie została sparaliżowana, bardziej przeraża mnie fakt, że moi rodzice i wszyscy znowu by mnie krytykowali i równali z ziemią. Mój brat, którego nie uznaję za brata, znęca się nade mną psychicznie odkąd miałam 8 lat, moi rodzice prawie nigdy na to nie reagowali, jak już przestałam się kryć z tym, że nie daje rady psychicznie to mój ojciec stwierdził, że jestem po prostu leniwa i stąd bierze się cały mój stres, mimo że jego syn wyzywa mnie z taką agresją od dziecka, że jak tylko słysze jego kroki to moje całe ciało zaczyna panikować i się trząść i automatycznie próbuje być jak najciszej, żeby mnie nie usłyszał. 
Groźby śmierci w tej rodzinie to normalność. Od matki najlepsze co usłysze to, że wszyscy jesteśmy popier* i żeby zostawić ją w spokoju. Ale zawsze znajdzie się, gdy trzeba kogoś skrytykować, szczególnie przy innych ludziach. Ledwo utrzymywałam tą terapię za stypendium, a teraz próbuję od miesiąca znaleźć pracę. Brak samochodu mnie skreśla z dojazdu gdziekolwiek, nawet na tą marną terapię. Przez telefon nie mogę rozmawiać, bo jeśli tylko ktoś to usłyszy to będzie mnie wyzywał jeszcze bardziej. 
Czuje się jak krowa czekająca w klatce z bezradnością na śmierć. I to też robię. Nawet jeśli słyszałam od ludzi, że powinnam się ogarnąć i wziąć życie w swoje ręce, to nie widzę już żadnego rozwiązania. Tak szczerze nikt mnie nigdy nie kochał i nawet kot ode mnie uciekł. Moje ataki paniki są coraz gorsze, wszystko z głowy zaczęło wychodzić na zewnątrz, nie mam już siły dłużej się hamować. Tak bardzo przeraźliwie boję się tej śmierci, ale naprawdę nie mam innej opcji, nawet jeśli ktoś mówi, że mam to realistycznie nic nie mam. Albo śmierć albo męczenie się na wsi przez kolejne lata studiowania, a po tym brak pracy, bo mój stan nie pozwala mi już nawet na normalną naukę i ledwo daję sobie radę na prostych studiach. Przez co mam 0 umiejętności. 
Czuję się zamrożona, jakby od mojej głowy wszystko się odbijało. Już nic się tam nie zmieści. Zmarnowałam sobie życie, zniszczyłam wszystko. Nie mam żadnych przyjaciół. Nikt nie chce się ze mną spotkać, nigdy nikt nie chciał nigdzie ze mną wyjść poza szkołą. Nawet jak się staram to każda moja relacja się kończy przeze mnie. Boję się związków, raz komuś zaufałam i zostałam sponiewierana gorzej niż moja matka mi to kiedykolwiek zrobiła. Wyznała mi miłość jako pierwsza osoba w życiu, nie słyszałam tego od nikogo, pocałowała mnie, wykorzystała mnie dla seksu, mimo że to był mój pierwszy raz, do którego bardzo przygotowywałam się emocjonalnie, a parę miesięcy później bez powodu kazała mi się wynosić. Później dowiedziałam się, że już przed stosunkiem ta osoba chciała się mnie pozbyć i znaleźć sobie kogoś innego. 
Moje życie to jest porażka i tragedia z każdej strony. Nic nie potrafię. Nic nie rozumiem. Mam 21 lat i nigdy sobie nie poradzę. Myślałam, że będzie ok i całe nastoletnie lata, które spędziłam sama w pokoju, próbując udawać, że wszystko ok i sama siebie oszukując, że jak tylko będę dorosła to wszystko się poprawi i z roku na rok wierząc, że będzie lepiej. Już wiem, że nigdy nie będzie lepiej i będzie tylko gorzej i szczerze myślę że powinnam po prostu była udławić się jak miałam te 7 lat i to, że moja matka uratowała mi życie jak już straciłam oddech to jakaś karma, którą teraz muszę spłacać przez to jak całe życie matka niszczyła mi je. Tak naprawdę nie powinnam się nigdy była urodzić, moja matka była w zagrożonej ciąży ze mną i to wszystko ma sens. Powinnam nie żyć i tak bardzo żałuję, że się urodziłam. Nie mogę sobie pomyśleć o dzieciństwie i nastoletnich latach bo wpadam w szał i dostaje ataków. Mam już dość, a nie mogę nic zrobić. Boję się zadzwonić do lekarza. Naprawdę nie mam już wyjścia. Czekam na zbawienie od losu i pomoc, mimo że wiem, że to jest bezsensowne, ale nie wiem co, naprawdę, mogę oprócz tego zrobić. Czekam na śmierć niszcząc sobie wątrobę alkoholem i energetykami na pusty żołądek, uderzając się w głowę z całej siły i stresem. Ciągle powtarzam pomocy w kółko, ale wiem, że ta pomoc nigdy nie nadejdzie. Jeśli nie ma się pieniędzy jest się mniej wartym niż najtańszy produkt w sklepie i nie ma się żadnego znaczenia. I każdy o tym wie, ale nikogo to nie obchodzi, dopóki to nie on. I nie mam nikogo, komu mogłabym cokolwiek napisać, powiedzieć, bo moja rodzina nie wierzy w choroby i problemy psychiczne tylko lenistwo, a moje internetowe znajomości nawet mnie nie znają i tak szczerze mają mnie gdzieś.

4 odpowiedzi
Wsparcie dla brata z zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi po szpitalu
Dzień dobry, jestem bratem osoby z diagnozą zaburzeń afektywnych dwubiegunowych, brat drugi raz trafił do szpitala, aktualnie jest po pobycie w szpitalu, przyjmuje leki i pytanie co dalej? Terapia? Odział dzienny? Czuję że potrzebne jest również wsparcie dla rodziców z którymi mieszka brat (ma 19 lat) nie za bardzo wiedzą jak z nim funkcjonować na co pozwalać, a czego zabraniać. Gdzie mogę szukać pomocy?
6 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciel trzyma za ręce wirującą osobę i spowalnia taniec

Mania – przyczyny, objawy i leczenie

Mania to złożone zaburzenie psychiczne znacząco wpływające na życie chorego. Artykuł przybliża objawy, przyczyny i metody leczenia tego schorzenia, pomagając zrozumieć problem i skutecznie sobie z nim radzić.