Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z depresją i lękiem, gdy psychoterapia nie przynosi efektów?

Jak radzić sobie z depresją i ciągłym zamartwianiem się, kiedy terapia nie pomaga? Próbowałam już kilka razy uczestniczyć w psychoterapii, jednak za każdym razem kończyło się tak samo - po kilku, bądź kilkunastu spotkaniach rezygnowałam. Nie potrafię rozmawiać o problemach, wiele porad odnośnie do opisywania swoich przemyśleń, prowadzenia dziennika itp. było dla mnie bezcelowa, bo kompletnie nic nie zmieniało w moim życiu. Dość szybko się poddaję, a towarzysząca mi depresja, brak jakiegokolwiek sensu życia czy celu oraz ciągłe lęki przed codziennymi obowiązkami, typu praca, studia czy nawet rozmowa ze znajomymi sprawiają, że utwierdzam się w przekonaniu, iż nie ma dla mnie ratunku. Czy istnieje jakiś inny sposób wyjścia z tego poza psychoterapią, nie licząc farmakoterapii, którą stale stosuję?

Anna Jasińska-Kupczyk

Anna Jasińska-Kupczyk

Dobry wieczór, być może uczestniczyła Pani w nieodpowiednio dobranym nurcie psychoterapii? Z tego, co Pani napisała, podejrzewam, że brała Pani udział w leczeniu dyrektywnym, być może poznawczo-behawioralnym? To z całą pewnością frustrujące, jeśli ma się doświadczenie, że kolejna próba nie przyniosła efektów, ale może warto dać sobie kolejną szansę. Nurt w psychoterapii ma znaczenie, ma je także to, jak czujemy się z danym psychoterapeutą. Bywa, że dopóki nie spróbujemy, nie przekonamy się, czy dane leczenie na nas działa. I w farmakoterapii czasami trzeba próbować kilka razy, by odpowiednio dobrać lek. Nie wiem czy ma Pani doświadczenie w pracy psychodynamicznej, ale to forma terapii, w której nie dostaje Pani określonych zadań, a  praca opiera się na rozmowie, relacji, gdzie terapeuta raczej konfrontuje, pokazuje, jakie mamy tendencje (np. do napędzania lęku, reagowania nadmiernym poczuciem zagrożenia, zniekształcania obrazu siebie, unikania sytuacji, które wydają się nam ponad nasze siły), z czego one wynikają, pokazuje także to, kiedy chcemy je odtworzyć w procesie terapii, bo ten przymus powtarzania działa w naszym życiu na wielu płaszczyznach. 

Psychoterapia jest też procesem uczenia się. Czasem uczymy się od podstaw, czasem uczymy się zmieniać coś niekorzystnego, ale naturalnego dla nas jak oddech, stąd potrzebny jest czas. 

Oczywiście są rzeczy, które sprzyjają higienie zdrowia psychicznego: min. aktywność fizyczna, rozwijanie pasji, ustanawianie celów życiowych, budowanie dobrych relacji, korzystanie w nich ze wsparcia. Jeśli ktoś nie ma z realizacją tego problemów, terapia nie jest warunkiem koniecznym. Gorzej, jeśli tego nie umiemy, wtedy terapia jest przestrzenią, w której właśnie zdobywa się narzędzia, by to potrafić robić. 

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Anna Jasińska-Kupczyk 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Izabelo,

 

To zrozumiałe, że możesz czuć zniechęcenie, skoro próbowałaś już terapii i nie przynosiła oczekiwanej ulgi. To nie znaczy, że nie da się nic zrobić — raczej, że być może nie trafiłaś jeszcze na sposób pracy, który rzeczywiście Ci odpowiada. W terapii, niezależnie od nurtu, kluczowe są relacja, bezpieczeństwo i tempo dostosowane do Ciebie.

 

Wciąż warto szukać terapeuty, z którym poczujesz się bezpiecznie — to może być ktoś z innego nurtu, kto lepiej odpowie na Twoje potrzeby, a do tego czasu spróbuj wykonywać to jedno ćwiczenie tj. „czas na martwienie się”: codziennie wyznacz 15 minut (np. o 18:00), kiedy wolno Ci się martwić — poza tą porą zapisuj myśli i wróć do nich dopiero podczas „czasu na martwienie się". Daje to umysłowi ramę i pozwala odzyskać trochę kontroli.

 

Przesyłam dużo dobrych myśli,

Justyna Bejmert 

Psycholog

Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Pani Izabelo

 

Zdarza się, że tradycyjna forma psychoterapii nie trafia w nasze potrzeby — nie dlatego, że „coś z nami nie tak”, ale dlatego, że proces ten bywa wymagający, a jego forma nie zawsze pasuje każdemu. Czasami potrzebujemy innego podejścia: łagodniejszego tempa, pracy przez ciało (np. terapia somatyczna), kontaktu z naturą, terapii w grupie, pracy z uważnością czy nawet prostych, codziennych mikro-zmian.

 

Warto jednak zastanowić się, dlaczego pojawia się ta rezygnacja z terapii - ponieważ, nie można liczyć na to, że coś się zmieni, jeśli ciągle stosujemy te same rozwiązania. Być może, kiedy zaczyna się robić trudno i nie widać jeszcze efektów pojawia się zniechęcenie? Być może nie jest Pani przekonana co do skuteczności samej terapii, stąd to zwątpienie? Myślę, że ratunek jest, trzeba sobie tylko na niego pozwolić i trochę poszukać jaki nurt albo rodzaj pracy nam odpowiada.

 

Życzę zdrowia i pozdrawiam

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

 

Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Witaj Izo, 

Cieszę się, że podzieliłaś się swoimi przemyśleniami. Temat depresji i lęku musi być dla Ciebie na tyle dotykający, że każde codzienne obowiązki wydają się niczym wejście na najwyższy szczyt gór z największym obciążeniem i bez odpowiedniego sprzętu. Mimo to cieszę się z tego, że próbujesz szukać rozwiązań. Akurat, jeśli chodzi o stosowanie samej farmakoterapii, to często pokazuje moim pacjentom metaforyczne ujęcie jej działania. Wyobraź sobie, że masz straszny bałagan na łóżku, nie chce Ci się go sprzątać, więc bierzesz najładniejszy koc, jaki masz w domu i przykrywasz ten bałagan. Faktycznie, na pierwszy rzut oka efekt jest zadowalający, szybki efekt bez wysiłku, jednak jeżeli koc zostanie z tego ściągnięty (a w przypadku leków może być to np. spowodowane problemami wątrobowymi) to bałagan się pokazuje i znów nas przytłacza. Dlatego dużą wartość ma w tym miejscu psychoterapia. Niemniej jednak, jeśli mówisz, że nie czujesz efektów, warto o tym porozmawiać z terapeutą i przyjrzeć się, jakie mieliście cele na początku Twojej drogi terapeutycznej. Być może zboczyliście z wyznaczone kursu. Zachęcam Cię do podzielania się ze wszystkimi wątpliwościami z terapeutą. Spójrz, jak dużo już zrobiłaś, jak wiele na tej terapii powiedziała, ilu rzeczom się przyglądnęłaś. Pamiętaj, że z terapeutą możesz wszystko omówić, każdą wątpliwość. Dodatkowo warto, żebyście przyglądnęli się, czemu chcesz zrezygnować, w którym momencie przychodzi myśli o rezygnacji z terapii? Może wtedy właśnie zaczyna się najważniejsza i najtrudniejsza część procesu terapeutycznego, która jest najbardziej obciążająca emocjonalnie. Nie zapominaj też o tym, że proces terapeutyczny to przede wszystkim Twoja praca własna poza gabinetem. Tym samym istotnym jest wykonywanie zadań domowych proponowanych przez terapeutę i dobranych adekwatnie do Twojej trudności. 


Trzymam mocno kciuki! 
Pozdrawiam serdecznie 

Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry, Pani Izabelo, rozumiem Pani zniechęcenie i rosnącą frustrację.  Psychoterapia to jednak bardziej  proces niż zbiór porad.  Jej kluczowym czynnikiem leczącym jest relacja terapeutyczna. Początkowy czas spotkań to właśnie najbardziej czas etap budowania tej relacji. Z psychoterapeutą można, a nawet powiedziałabym- należy, rozmawiać o tym, jak się Pani w tej relacji, w gabinecie czuje. Niezwykle ważne są tematy wszelkich wątpliwości, niezadowolenia, zagubienia, braku skuteczności. Przepracowanie ich może pozwolić popchnąć pracę do przodu. Z kolei nieujawnianie, tłumienie uczuć niezadowolenia i zniechęcenia może uwięzić proces pracy w martwym punkcie. Psychoterapia indywidualna to jedna z opcji pracy psychoterapeutycznej. Czy myślała Pani może o terapii grupowej? W ramach oddziałów dziennych Centra Zdrowia Psychicznego w całym kraju organizują takie trzymiesięczne turnusy psychoterapeutyczne. Zazwyczaj praca w nich trwa kilka godzin w ciągu dnia. W opcji dziennej wymaga oczywiście wzięcia L4.  Są także grupy popołudniowe. Bycie w grupie daje możliwość usłyszenia głosów wszystkich członków, wzajemność i dużo wsparcia.  Dodatkowo także usłyszenia interpretacji i punktu widzenia psychoterapeutów, którzy czuwają nad całym procesem. 

Odnosząc się do Pani słów, myślę, że ratunek istnieje. Jednak uporanie się z depresją może być długą drogą. Tak po prostu jest. Pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć- jak nie da się przyspieszyć biegu rzeki. Oczywiście oprócz psychoterapii można korzystać ze wspierających rzeczy. Tutaj to Pani musi też określić, co jest Pani bliskie, co podnosi nastrój, co działa. Mogą być to na przykład sport, spacery, medytacje. Mogą relaksujące umysł elementy arteterapii-zajęcia manualne. Można też wesprzeć się wykonywaniem ćwiczeń z książek-np. Umysł ponad nastrojem Padesky, Greenberger; Towarzyszę sobie z życzliwością Peyton. 

Powodzenia i wytrwałości.

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

Marcin Łazarski

Marcin Łazarski

Warto wnieść właśnie ten temat na konsultacje u terapeuty, przede wszystkim wycofywanie się z procesu, może wynikać z potrzeby większego skupienia się na relacji na początku spotkań, a mniej na zadaniach. Proszę próbować, bo znalezienie odpowiedniego specjalisty czasami trwa. 

Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,

Napisała Pani, że dotyczasowe formy terapii i proponowanych ćwiczeń nie przyniosły zmiany w życiu. Napisała też Pani o braku sensu życia czy braku celu, dlatego pomyślałam, że może warto byłoby rozważyć pracę w podejściu TSR (Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach). Myśl, że nie ma dla Pani ratunku jest niepokojąca - proszę skonsultować to u psychologa.


Pozdrawiam serdecznie
Karolina Bobrowska
psycholog

Asia Zioło

Asia Zioło

Farmakoterapia i psychoterapia dają najlepsze efekty w połączeniu. Nie wiem, jak długo ten problem się utrzymuje, jednak wydaje mi się ważne zwrócić uwagę na fakt, że jeśli jakieś zachowanie (np. zamartwianie się) towarzyszy nam latami, to oczekiwanie skutecznej zmiany po kilku (nastu) spotkaniach nie jest realne. Proces uczenia się nowych zachowań jest dłuższy i badania pokazują, że może pojawić się 6-8 cykli powrotu do początkowych zachowań, zanim faktycznie osiągniemy efekt, do którego dążymy. Co nasuwa mi myśl, że może, zanim pracę z zamartwianiem się i depresją obrać jako cel spotkań, warto przyjrzeć się temu poddawaniu się?

 

Trzymam kciuki,

Asia Zioło

Psycholog, Coach

Zobacz podobne

Lęk krawędzi: brak strachu przed wysokością, ale obawa przed krawędziami. Jak to zrozumieć i pokonać?
Dzień dobry. Mam pytanie dot. pewnego aspektu lęku wysokości. Czy istnieje pojęcie "lęk krawędzi"? Nie boję się być na wysokości (nawet to lubię), ale bardzo się boję stania w miejscu, w którym mógłbym spaść czy wypaść. Gdy jest tem barierka, lęk natychmiast znika. Jak to zdefiniować? Czy można coś z tym zrobić? Pozdrawiam serdecznie.
Boję się brać leki przeciwdepresyjne. Jak sobie poradzić?
Dzień dobry. Mam 22 lata. Cierpię na zaburzenie lękowe z dokuczliwymu objawami somatycznymi. Często mam też coś w rodzaju napadów paniki. Bardzo boję się brać leków przeciwdepresyjnych. Psychiatra przepisał mi lek z grupy SSRI - Elicea. Ja niestety bardzo się boję skutków ubocznych. Rodzina nie uznaje takich leków i gdyby dowiedziała się o ich zażywaniu byłyby bardzo duże problemy - co dodatkowo budzi ogromny lęk przed tymi lekami. Boję się też tych pierwszych 2 tyg kiedy może być gorzej, o czym też informował lekarz. Spróbowałem wziąć ten lek, ale już pierwsza dawka spowodowała ogromne nasilenie lęku i objawy somatyczne, nie wiem czy było to spowodowane tym lekiem czy ogromnym lękiem spowodowanym samym faktem wzięcia tego leku. Lek odstawiłem. To już druga próba leczenia lekami. Lekarze uważają, że leczenie farmakologiczne trzeba wdrożyć, a terapia może być dodatkiem. Ważne jest, żeby w miarę szybko zacząć się leczyć. Jak sobie z tym poradzić? Jak pokonać swój strach przed lekiem i nie poddać się w trakcie leczenia? Chcę normalnie funkcjonować przez okres początku terapii - jestem studentem i nie mogę opuszczać zajęć.
Bycie w związku powoduje u mnie nagromadzenie pytań, wątpliwości. Czuję miłość, szczęście, ale jednocześnie stres i zakłopotanie. Jestem już tym zmęczona.
Zmagam się z problemami psychicznymi, skierowanymi w stronę zaburzeń nerwicowych i depresyjnych. Ogólnie moje problemy dotyczą mojego związku. Jestem w długoletnim, na ogół udanym i szczęśliwym związku, na którym bardzo mi zależy, jednocześnie mam problem z podejmowaniem dalszych, życiowych decyzji typu zawarcie małżeństwa itd. Oprócz tego, moje myśli ciągle kręcą się wokół tego czy kocham mojego narzeczonego, czy chcę z nim być albo, że nie chcę brać z nim ślubu itd. Obecnie jestem w stanie, że wiem, że nic nie wiem. Ogólnie chciałabym uratować ten związek i przezwyciężyć te wątpliwości. Dobijają mnie jednak sytuacje, kiedy myślę o moim narzeczonym lub o tym, że go kocham i przy tym czuję szczęście i tą miłość, ale odczuwam również zestresowanie, co jest bardzo uciążliwe i demotywujące i powoduje u mnie napady płaczu i smutku. Jestem na skraju wytrzymałości. Najbliższą wizytę psychologiczną mam za tydzień.
Jak zwiększyć asertywność i stawiać granice w relacjach?
Dzień dobry, Jestem 24 letnią osobą, właśnie kończę studia magisterskie. Coraz częściej zauważam, że mam tendencje do bycia mniej asertywnym w relacjach niż inni - wręcz uległy. Nie stawiam granic, zawsze jestem by pomóc innym, a od jakiegoś czasu przyświeca mi myśl "każdy chciałby mieć takiego mnie w życiu, ale ja nie mogę liczyć na kogoś takiego". Kogoś takiego, czyli osobę która będzie na większość zawołań, przewróci oczami nawet jeśli zdenerwuje się na ilość próśb ale i tak zawsze pomoże, zawsze weźmie więcej jedzenia / picia na wycieczkę żeby starczyło dla wszystkich, zawsze weźmie krem spf i pożyczy każdemu i inne takie. Jak to zmienić? Jakie małe kroki mogę wykonać? Staram się ostatnio komunikować z ludźmi dookoła mnie czego od nich potrzebuje, nawet jeśli bardzo się tego obawiam i zwykle kończy się to dobrze, ale mimo tego nadal bardzo się tego boję, szczególnie z moją partnerką, gdzie czasem potrafię nawet dostawać zawrotów głowy i bólu brzucha od stresu, kiedy komunikuję jej moje odczucia czy czego bym od niej chciał. (z moją przyjaciółka też tak czasem mam, może to kwestia tego, że bardzo mi na nich zależy i nie chce być "nie miły"). Pozdrawiam!
To będzie długie i głupie, ale bardzo mocno się tym przejąłem, bo zawsze przejmuje się takimi rzeczami za bardzo.
To będzie długie i głupie, ale bardzo mocno się tym przejąłem, bo zawsze przejmuje się takimi rzeczami za bardzo. Mniej więcej: Głupi temat i prawdopodobnie troll, ale chciałbym się tym podzielić. Pod filmikami "tvn series" często pojawia się jedna dziwna dziewczyna z różowo-włosą wróżką Winx na avatarze. W nicku ma "icey coś" . Napisała ponad 100 komentarzy, w których wypisuje jakieś głupoty typu "trzeba wytruć wszystkie Chłopczyce" Wszystkie otyłe osoby to "feministki" Często również wypisuje rzeczy takie jak "każdą.matka zmusza swoją córkę do noszenia męskich ubrań, a każdy ojciec znęca się nad swoją córką" Dziewczyna ma prawdziwą obsesję na punkcie nienawidzenia "chłopczyc" czyli chyba dziewcząt niebędących "dziewczęcymi" Dziewczyna również często nęka inne osoby wypisując do nich, że są chłopczycami i grubymi feministkami. Na początku byłem pewien, że to troll, ale ona wypisuje te rzeczy non stop, a osoba robiącą sobie żarty już dawno by się znudziła. Kiedy napisałem do niej, o co jej chodzi i starałem się jej wytłumaczyć, że to, co robi jest głupie napisała że "przeze mnie nienawidzi chłopczyc jeszcze bardziej". Również w kilku komentarzach napisała, że jest osoba DOROSLA którą musiałem wcześniej wyprowadzić się od matki i zamieszkać sama. Może jej matka nie była za bardzo dziewczęca - stąd wzięła się ta nienawiść? Albo to po prostu dziwna 10-letnia dziewczynka, którą wymyśliła całą to historie ponad to by nie wyszło jaki.ma wiek. Wiem, że to, co tutaj napisałem to chore głupoty, ale trochę mnie to ruszyło. Tak właściwie są dwie tego typu dziewczyny nieustannie komentujące te głupie paradokumentu tvn (głównie szpital) obie mają podobne nazwy i Wrozki na avatarze Tylko ta druga (z niebieska wróżką-nie różowa) Jest trochę bardziej tolerancyjna (ale również nienawidzi feministek) To głupia drama, którą nikogo nie obchodzi, ale ktoś to pewnie przeczyta i będzie miał ubaw. Z jakiegoś powodu strasznie mnie to boli. A ta dziewczyna doczepiła się nawet mnie, kiedy próbowałem jej pomóc...napisała, że przeze mnie jeszcze bardziej nienawidzić "chłopczyc". Zgłaszałem ją YouTube, ale nic z tym nie zrobił. A z jakiegoś powodu moje komentarze dostały Shadow bana. _______________ Ale co jeśli zobaczy jej komentarze jakieś dziecko i zacznie myśleć tak samo?
zaburzenia lękowe

Zaburzenia lękowe - przyczyny, objawy i skuteczne wsparcie

Zaburzenia lękowe, potocznie zwane nerwicą, to powszechny problem zdrowia psychicznego wpływający na jakość życia. Omawiamy objawy, przyczyny i metody leczenia. Sprawdź, jak rozpoznać sygnały ostrzegawcze i znaleźć profesjonalną pomoc.