Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Niepewna diagnoza psychiatry o spektrum autyzmu. Ja natomiast skłaniam się ku zaburzeniu dwubiegunowym.

Witam, piszę już trzeci raz na tym forum, jeszcze raz się przedstawię, jestem Amelia i niebawem skończę już 17 lat. Czuję się coraz bardziej bezradna z moją sytuacją, mam już nowy przepisany lek antydepresyjny ze zwiększoną dawką 30mg (nie potrafię dokładnie oszacować, ale już je biorę 3 tygodnie i narazie zerowa poprawa, a nawet się czuje gorzej czasami, ale dla pewności poczekam jakiś czas, bo wiem jak różnie z lekami jest). Moja pani psycholog czeka na moją diagnozę, ponieważ mówi, że to jeden z ważnych elementów, aby było wiadomo jak ze mną pracować. Na ostatniej wizycie u psychiatry zadawano mi różne pytania w zakresie moich interakcji społecznych i jak wspomniała pani psychiatra "zastanawiałam się nad Amelią" po czym dała karteczkę z przepisanym lekiem i dawką i oznajmiła, że być może mogę mieć zespół aspergera i kazała mi oraz moim rodzicom poczytać o tym. Gdy to usłyszałam bardzo się zaskoczyłam i nieco przeraziłam, myślałam, że to lęk społeczny. Moi rodzice w celu dokładnego potwierdzenia chcą mnie umówić do drugiego psychiatry, którego będę mieć już w maju i tam będzie rozmowa i wiadomo, będzie to raczej czasochłonny proces, czy to jest zespół aspergera i czy tak samo jak moja pani psycholog mówi, czy te moje epizody wynikają z dwubiegunówk,i bo cały czas skarżę się i także mój tata, jak to nie raz jestem gadatliwa, bardziej żywa, a potem leżę w łóżku i nie ma ze mną kontaktu i później znowu. Też ciągle się skarżę na pojawiające się głosy w mojej głowie (często są w moim epizodzie depresyjnym) jeden głos mnie krytykuje, poniża, drugi głos tak samo i mówi, że chciałaby się mnie pozbyć, aby mogła kontrolować moje ciało i odebrać mi świadomość, trzeci głos jest dziwny i nietypowy i nie potrafię go opisać a czwarty głos jest wspierający. Dla mnie wszystko to jest przemęczające i obawiam się, że już ze sobą nie radzę.
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Cześć Amelio,

czytając opis sytuacji z psychiatrką, zdecydowanie zachęcam do konsultacji z drugim psychiatrą_ką, ponieważ, jak czytam, otrzymałaś lek (jaki?) na przypuszczalną diagnozę spektrum autyzmu? Na spokojnie warto poczekać na wizytę u innego specjalisty.

Czytam też, że przeraziłaś się na potencjalną diagnozę. Teraz nie używamy już pojęcia Zespół Aspergera, ale spektrum autyzmu. Spektrum oznacza, że pewne cechy osobowościowe, temperamentalne są w mniejszym lub większym nasileniu, odchodzącym od normy klinicznej. Spróbuj pomyśleć, czego konkretnie się obawiasz, dlaczego zareagowałaś lękiem? Spektrum autyzmu może być w takim nasileniu, które pozwala prężnie funkcjonować - rzadko wtedy jest stwierdzane klinicznie, ponieważ mamy ściśle określone normy diagnostyczne, które z kolei dotyczą głównie takiego nasilenia spektrum, które utrudnia prawidłowe funkcjonowanie. Cechy te determinują takie rzeczy, jak np. wrażliwość na bodźce czy Twoje indywidualne potrzeby (np. społeczne, dot. spędzania czasu itp.). 

Opis, zresztą, wskazuje bardziej na zaburzenie dwubiegunowe. Nie jest to diagnoza, ponieważ ona musi zostać postawiona przez lekarza psychiatrę, biorąc pod uwagę wiele innych czynników, których być może tutaj nie opisałaś. W tym zaburzeniu nastroju, w epizodzie depresji, charakterystyczne są właśnie tzw. objawy psychotyczne - omamy, urojenia, takie jak wskazane przez Ciebie głosy. Rozumiem, że jest to wykańczające i wspieram Cię w przeżywaniu tego. Jeśli psychiatra postawi właśnie taką diagnozę, spróbujecie farmakoterapii dostosowanej bezpośrednio pod to zaburzenie. 

Póki oczekujesz na diagnozę i dalsze kroki leczenia, postaraj się pracować ze swoimi przekonaniami, lękami i niepokojem. Spróbuj rozpoznawać myśli, które stoją za nieprzyjemnymi uczuciami i weryfikować je sprawdzając czy przedstawiają one fakty, czy jednak są Twoją opinią/obawą. W tym czasie możecie z psycholożką pracować nad technikami radzenia sobie podczas konkretnych sytuacji z Twojej codzienności. 

Trzymam kciuki :)

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Mam 12 lat, odczuwam objawy depresji, zniechęcenie, brak radości i obniżoną samoocenę. Nie radzę sobie, a rodzicom nie ufam we wsparciu.
Mam 12 lat, wszystko było normalnie. Od 4 tygodni czuję, że coś we mnie pękło, straciłem zainteresowania, które kiedyś mi sprawiały przyjemność, kiedyś dla przyjemności się uczyłem nawet po 6 godz(nawet uczyłem się z podręcznika do 1 liceum z matematyki różnych rzeczy np. logarytmów, ale później mnie nauczycielka matematyki, która mi go dała, zniechęciła mnie do tego, choć samą nauczycielkę lubiłem). teraz jestem niczym, nic nie robię z własnej inicjatywy, leżę w łóżku i co najwyżej posłucham muzyki. W szkole się po prostu zmuszam jakoś tak, że nikt nie zwraca na to uwagi. W domu nie robię nic oprócz tego, do czego mnie zmuszają rodzice, bo nie mam siły. Dlatego, że nie mam stwierdzonej żadnej choroby psychicznej(podejrzewam u siebie depresje dlatego, że mam jej symptomy) przez co jeszcze bardziej czuję się źle ze świadomością, że to może być mój głupi wymysł, aby uzasadnić moją głupotę, aroganctwo, chamstwo, egoizm oraz lenistwo - to też mnie demotywuje do poinformowania mojego psychologa szkolnego. A swoich rodziców na pewno nie mam zamiaru poinformować, bo nie mam do nich zaufania oraz ogólnie nie darzę nikogo pozytywnymi uczuciami, najczęściej, po prostu, nikogo nie darzę uczuciami a własnej matki nienawidzę, cały czas tylko się z kimś kłóci, obraża kogoś lub wyzywa a później udaje kochaną mamusię(albo ma po prostu skrupuły). Czuję, że nie mam przyjaciół, choć tacy mnie otaczają to nie czuję, że nimi są, przez co czuję się jeszcze gorzej z myślą, że nie potrafię z nikim prowadzić zdrowej relacji - naprawdę okropnie to boli, czuję przez to ciągły stres związany ze szkołą. Przez to wszystko mam ochotę popełnić samobójstwo, aby to wszystko zakończyć, ponieważ wiem, że moje życie donikąd prowadzi, jest tylko jednym długim kółkiem pełnym bólu zarówno fizycznego, jak i psychicznego, pełnym stresu, strachu oraz lęku przed rozpoczynaniem jakiejkolwiek konwersacji, wszystko co w życiu sprawiało mi przyjemność teraz jest dla mnie bólem, wszystkie moje zajęcia jakie miałem, teraz są dla mnie zbyt męczące, przez co jestem zły na siebie ze świadomością, że nie mam siły, na naukę, która kiedyś była przyjemnością o tyle dobrze, że jeszcze moje oceny się nie posypały, bo choć nauka w szkole jest cięższa pod względem słuchania oraz wnioskowania z wypowiedzi nauczycieli to samo robienie sprawdzianów oraz kartkówek już nie aż tak bardzo(może dlatego, że kiedyś się tego nauczyłem?). Jestem po prostu beznadziejny we wszystkim co robię, czuję, że wychodzi okropnie wiem, że tylko wszystkich zawodzę oraz niszczę swojej klasie życie poprzez swoją arogancję, którą pokazuję swoimi ocenami, wiem, że ci cierpią przeze mnie, przez to jak muszą patrzeć jaki jestem lepszy od nich a ja czuję, że jestem gorszy, choć oceny tego nie pokazują to się czuję gorszy od każdego. Na dodatek w mojej szkole jestem pośmiewiskiem, choćby ze względu na moje nietypowe zachowanie(najwyżej dla innych jest ono nie typowe), ponieważ w przeciwieństwie do nich jestem przez większość czasu smutny, nauczyciele tego nie zauważają, ponieważ myślą, że jestem tak bardzo poważny. Grono takich osób tylko się zwiększa a ci żartują sobie ze mnie w każdej możliwej sprawie tak, że nie da się tego znieść psychicznie, pogarszają oni tylko mój stan psychiczny i utwierdzają mnie w przekonaniu, że wszystko jest ze mną nie tak, sprawiają mi ból psychiczny prawie codziennie. Możliwe, że jest to jeden z powodów, dlaczego podchodzę do relacji w taki socjopatyczny sposób. Także często przeprowadzam w głowie najrozmaitsze rozmowy takie, które nawet miałyby prawo istnieć, lecz często się nie wydarzają, co mnie lekko frustruje(to co napisałem w tym zdaniu jest raczej ciekawostką, ponieważ wątpię, aby miało coś z tym wspólnego, też chciałem o tym komuś powiedzieć). Proszę aby ktoś mi powiedział co powinienem zrobić i czy to w ogóle jakaś choroba czy moje wymysły. Przepraszam, jeśli w niektórych miejscach są nagłe wcięcia tematów, ale dopisywałem parę rzeczy na koniec przed wysłaniem oraz przepraszam za wszystkie błędy w tekście jeśli takie tam są. Ps. Wiem że jestem głupim bachorem ale prosiłbym o odpowiedź nie nakreśloną tym że jestem młody a co za tym idzie nie doświadczony w rządnych aspektach życia, Dziękuję. Pozdrawiam Jakub
Czy możliwe jest całkowite wyleczenie z depresji lękowej przy nawracających objawach?
Od grudnia cierpię na ciężka depresje lękową (początek bardzo ciężki- praktycznie przez 3 tygodnie byłam osobą leżącą), do lutego przyjmowałam cital w dawce 20mg, trzy tygodnie temu zmieniłam lek na asentre (początkowo na zakładkę z citalem)- cital dość dobrze poradził sobie z objawami depresyjnymi, ale lęk nadal był spory, tąd zmiana. W porównaniu z grudniem jest duża poprawa, natomiast nadal wszystko wraca, przykładowo od tygodnia znów mam ogromny lęk wolnopłynący i paniczny, smutek, ogólnie dużo gorsze samopoczucie, gdzie 2 tygodnie wcześniej wydawało się, że wracam do "żywych", czułam się naprawdę dobrze. Czy w wypadku kiedy te objawy wracają na długo, możliwe jest całkowite wyleczenie? Tracę juz nadzieję.
Jak radzić sobie z depresją i brakiem radości w życiu?
Od jakiegoś czasu zauważyłem że moja depresja spowodowała że nic mnie nie cieszy.Płacze rzadziej niz zwykle ale nic mnie już nie cieszy kompletnie nic. Kiedyś chociaż muzyka coś pomagała a teraz częściej przy niej płacze albo nic nie czuję. A jak mam uczucie czegoś szczęśliwego to szybko to się ucisza. Wiem że i tak będę żył w tym bólu w sumie to nic nie pomaga a od samotności nie ucieknę. Mam niby jakiś kolegów ale to nie to samo kiedyś myślałem że może będę w związku czy coś ale to się nie stanie jestem zamknięty w sobie boje się dziewczyn i w sumie i tak siedzę ciągle w domu poza pracą. Nie wiem co robić bo i tak jestem pesymistą i nie mam siły na nic nie lubię siebie i nie mam wiary w nic czuje że będzie gorzej i chciałbym się do tego przygotować albo nauczyć żyć z brakiem radości w życiu
Mam problemy psychiczne. W domu wszyscy o tym wiedzą jednak nie chcą mi pomóc.
Mam problemy psychiczne. W domu wszyscy o tym wiedzą jednak nie chcą mi pomóc. Wiele razy mówiłem że się powieszę oni po prostu nic z tym nie robią żeby mi pomóc. Kiedyś powiedziałem że się powieszę to moja matka powiedziała że to nie jest rozwiązanie. Jadę samochodem ludzie się na mnie patrzą, śmieją się ze mnie ponieważ mam prawie 30 lat a młodo wyglądam. Pije dzień w dzień alkohol pracuje nie mogę przestać pić. Zrobiłem ostatnio dzień przerwy to nie mogłem spać. Pracuje na nocki . Dziennie śpię max po 4.5 godziny . Jeżeli jestem w pracy, jestem zajęty i nie mam takich myśli. Jednak jeśli nie mam zajęcia, jestem w domu to mam myśli samobójcze. Myślę że jestem nikim. Tylko trzyma mnie siostry dziecko które bardzo kocham. Pewnie gdyby nie on to bym już dawno nie żył. Kiedyś jak piłem miałem cały czas codziennie myśli samobójcze . Pojechałem do pracy wziąłem wolne i spałem w samochodzie bo chciałem sobie zrobić krzywdę. Wstydzę się iść do psychologa ponieważ jestem wrażliwym człowiekiem ale boje się że w końcu sobie zrobię krzywdę. Proszę o jakąś pomoc co mam dalej robić?
Problemy z diagnozą: depresja, lęki, OCD, podejrzenie autyzmu i brak widocznej poprawy
Dzień dobry, mam 16 lat i od września zauważyłam, że coś jest ze mną nie tak i zaczęliśmy jeździć do psycholożki. Niestety, psycholożka nie jest w stanie stwierdzić, co mi jest. Nic nie pomaga. W marcu byłam pierwszy raz u psychiatry. Pierwsze leki nie pomogły, drugie nie pomogły, trzecie nie pomogły. Psychiatra też nie wie, co mi jest. Mam depresję, lęki, ocd i niby podejrzenie autyzmu. Odsyłają mnie do poradni, żebym się zdiagnozowała, ale nie wiemy w sumie, o co chodzi. U mnie jest coraz gorzej. Od dawna mam myśli samobójcze i problemy z samookaleczeniem. Nie widzę dla siebie absolutnie żadnej przyszłości. Naprawdę nie wiem już, co robić. Nic mi nie pomaga. Jest coś, co mogłoby mi pomóc żyć?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.