Left ArrowWstecz

TW. Wycofanie, niska samoocena, ideacja samobójcza

Treść wrażliwa

Witam mam pytanie mianowicie zmagam się z problemami: 

Niska samoocena, 

Kompleksy 

Wycofanie i izolacja

Robienie tylko tego, co się musi

Samotność 

Do tego fantazje na temat samobójstwa, nasilające się od 1,5 miesiąca. Gdzie szukać pomocy psychiatra, psycholog, co zrobić?

User Forum

NB

11 miesięcy temu
Szymon Szymczonek

Szymon Szymczonek

Dziękuję za wiadomość. Opisane trudności — niska samoocena, wycofanie, brak motywacji, nasilające się myśli samobójcze — to poważne sygnały, które warto potraktować z troską i uwagą. W takiej sytuacji najlepiej zgłosić się najpierw do psychiatry, który oceni, czy potrzebne jest leczenie farmakologiczne lub dalsza pomoc. Równolegle warto też rozpocząć pracę z psychoterapeutą — psychoterapia może pomóc zrozumieć źródła tych myśli i nauczyć się sobie z nimi radzić.

 

Jeśli dostęp do specjalisty jest trudny:

 

można poprosić o skierowanie do poradni zdrowia psychicznego od lekarza rodzinnego (w ramach NFZ),

skorzystać z pomocy prywatnej, jeśli to możliwe,

lub zadzwonić na całodobowy, bezpłatny kryzysowy telefon zaufania: 800 70 2222.

 

 

Nie trzeba radzić sobie z tym w pojedynkę — pomoc jest możliwa i dostępna. To, że został zrobiony pierwszy krok i padło to pytanie, naprawdę ma znaczenie.

11 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Orlik

Justyna Orlik

Cześć, 

to, co opisujesz może mieć związek z poważnym kryzysem psychicznym (nasilające się myśli samobójcze, wycofanie, niska samoocena). To sygnał, że potrzebujesz szybkiego wsparcia. Udzielić Ci go może psychiatra, do którego możesz udać się bez skierowania, także w ramach NFZ, psycholog lub psychoterapeuta, a także Ośrodek Interwencji Kryzysowej.

Te ostatnie działają niemal w każdym powiecie, a do tego szybko i bezpłatnie. W każdym momencie możesz także zadzwonić pod nr Telefonu Zaufania: 116 123 (w godzinach 14.00-22.00).

Nie czekaj i skorzystaj z pomocy, bo twoje życie ma wartość, nawet jeśli teraz nie jesteś w stanie tego dostrzec.

Pozdrawiam,
Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

 

 

11 miesięcy temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Dzień dobry,

 

w pierwszej kolejności proponuję skontaktować się z najbliższym Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej i/lub Telefonem Zaufania. Bezpłatny numer Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym 800 70 2222.

 

W ww. podmiotach można uzyskać doraźne wsparcie. W dalszej kolejności w zależności od decyzji psychiatra i psycholog/psychoterapeuta.

 

Pozdrawiam

Adam Gruźlewski

 

 

11 miesięcy temu
Anna Rokstein

Anna Rokstein

Zmagasz się obecnie z wieloma trudnościami. Bardzo dobrze, że szukasz rozwiązań swojej sytuacji. Jeśli fantazje na temat samobójstwa są silne warto najpierw skonsultować się z psychiatrą, który dobierze leki tak, byś mógł/mogła poczuć się lepiej, by w następnym kroku powoli zająć się kolejnymi trudnościami już w pracy z psychologiem lub psychoterapeutą. 

11 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry,
Opisane trudności - niska samoocena, chęć izolacji czy myśli samobójcze, są poważne i warto się z nimi nie zostawać samemu. Najlepiej jak najszybciej skonsultować się z psychologiem, który pomoże zrozumieć, co się dzieje i wesprze w radzeniu sobie z emocjami.

Jeśli myśli samobójcze nasilają się, zalecam pilną konsultację z psychiatrą, który może zaproponować odpowiednie leczenie, jeśli będzie to potrzebne. Można się zgłosić na SOR najbliższego szpitala, posiadającego oddział psychiatryczny. W przypadku zagrożenia życia, należy niezwłocznie wezwać pogotowie ratunkowe, dzwoniąc pod numer 112 lub 999. 

W trudnych chwilach można także skorzystać z telefonu zaufania: 116 123, gdzie można otrzymać wsparcie i porozmawiać z kimś doświadczonym.

Proszę pamiętać, że szukanie pomocy jest ważnym krokiem w stronę poprawy samopoczucia.

 

Z życzliwością,

Maria Sobol

Psychoterapeutka integracyjna

11 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,

Na podstawie tego, co napisałeś/aś, szczególnie nasilenia myśli samobójczych, zdecydowanie zalecam jak najszybszy kontakt z psychiatrą. Psychiatra oceni Twój stan i, jeśli będzie to potrzebne, wdroży odpowiednie leczenie farmakologiczne, które pomoże ustabilizować emocje i złagodzić objawy. Równolegle warto rozpocząć terapię, najlepiej u psychologa lub psychoterapeuty specjalizującego się w pracy z niską samooceną, depresją i problemami w relacjach. Terapia pomoże Ci zrozumieć źródła trudności i zacząć stopniowo je przepracowywać. Nie czekaj, skontaktuj się z lekarzem pierwszego kontaktu lub umów się bezpośrednio do psychiatry. Jeśli myśli samobójcze staną się trudne do opanowania, nie zwlekaj i zgłoś się do najbliższego szpitala psychiatrycznego lub na izbę przyjęć. 

Pozdrawiam
Martyna Jarosz - psycholog

11 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Drogi NB,

 

możesz równocześnie podjąć terapię psychologiczną i psychiatryczną. Niemniej jednak uważam, że tabletki przepisane od lekarza psychiatry nie rozwiążą zgłaszanych przed Ciebie trudności, jedynie wyciszą organizm. Cieszę się, że szukasz sposobu na poradzenie sobie z tym, co Cię trapi.

 

Trzymam za Ciebie kciuki,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

10 miesięcy temu

Zobacz podobne

Zakończenie związku
Zakończenie związku. Witam, opiszę pokrótce swoją sytuację. Zostawiła mnie dziewczyna po 2 latach związku. Twierdząc, że musi to sobie wszystko przemyśleć. Po dwóch miesiącach do mnie przyjechała, wytłumaczyć mi, co zrobiłem źle. Wypominała mi różne sytuacje, ale ja też miałem co do jej zachowania uwagi w tym związku, choćby usuwanie przede mną wiadomości, bo jak twierdziła, nie chciała „żebym tracił humor” albo usuwanie w historii połączeń na komunikatorach rozmów przez kamerkę z kolegą. Postanowiłem więc, że do niej nie wrócę, bo nawet gdy miałem się zastanowić czy do niej chce wrócić (dała mi czas, żebym to przemyślał, bo ona chciała wrócić, ja nie), to gdy nie odpisywałem jej 6 godzin, miała do mnie pretensje, że nie odpisuje, gdzie ja potrzebowałem po prostu czasu dla siebie… Zresztą nie uznaje przerw w związku, czy takich rozstań, bo to już druga taka sytuacja. Rozumiem raz, ale nie drugi. Zaznaczę, że chciałem pracować nad tym związkiem gdy byliśmy razem, ale ona totalnie nie chciała ze mną rozmawiać zbywając mnie tekstami, np. „Że teraz się musi skupić, bo prowadzi”, „Teraz gotuje”, „Teraz jestem zmęczona”. W ogóle od jakiegoś czasu było ciężko z nią porozmawiać, bo ciągle twierdziła, że potrzebuje czasu. Lubiła mnie też kontrolować, miała cały czas moją lokalizację dostępną i hasła do wszystkich social mediów. Właściwie to nie wiem czemu się na to zgodziłem z perspektywy czasu. Chyba był to mój pierwszy poważny związek i nie wiedziałem, jak się zachować. Tak przynajmniej staram się tłumaczyć. Tylko teraz jestem załamany, bo przeprowadziłem się 500 km dla tej dziewczyny, wiązałem z nią przyszłość, a teraz zostałem sam w dużym mieście. Nikogo tu nie znam, rodzina jest daleko i co najwyżej mogę do nich pojechać na urlopie… jest mi bardzo smutno z tego powodu i czuję się samotny. Czasami sobie po prostu nie radzę i płaczę w domu. Przy ludziach nie daję sobie tego poznać i mówię, że jest okej, ale w domu gdy jestem sam, przygniata mnie czasami ciężar moich decyzji, które podjąłem i chyba już sam siebie przestaje lubić i się zastanawiam, dlaczego bylem taki głupi i nie posłuchałem kogoś bliskiego. Z drugiej strony moi bliscy to też ciężki temat. Rodzice się mną nigdy za bardzo nie interesowali, nie rozmawiali, często się kłócili między sobą, ojciec przesadzał z alkoholem, więc chciałem się wyprowadzić od nich jak najszybciej, ale mimo to za nimi czasem tęsknie jacy by nie byli…. Utrzymuje z nimi kontakt telefonicznie, ale w ogóle mam wrażenie, ze mnie nie słuchają… mówią tylko co u nich, albo czy im nie pożyczę pieniędzy…. Chciałbym po prostu czuć się dobrze, a ostatnio kiepsko mi to idzie i poznać wartościową osobę, która kieruje się jakimiś wartościami, ale im bardziej poznaje ten świat i ludzi to mam wrażenie, ze najczęściej, na czym ludziom zależy to pieniądze, seks i alkohol. Proszę o jakąś radę, pomoc, cokolwiek…
Problemy z diagnozą: depresja, lęki, OCD, podejrzenie autyzmu i brak widocznej poprawy
Dzień dobry, mam 16 lat i od września zauważyłam, że coś jest ze mną nie tak i zaczęliśmy jeździć do psycholożki. Niestety, psycholożka nie jest w stanie stwierdzić, co mi jest. Nic nie pomaga. W marcu byłam pierwszy raz u psychiatry. Pierwsze leki nie pomogły, drugie nie pomogły, trzecie nie pomogły. Psychiatra też nie wie, co mi jest. Mam depresję, lęki, ocd i niby podejrzenie autyzmu. Odsyłają mnie do poradni, żebym się zdiagnozowała, ale nie wiemy w sumie, o co chodzi. U mnie jest coraz gorzej. Od dawna mam myśli samobójcze i problemy z samookaleczeniem. Nie widzę dla siebie absolutnie żadnej przyszłości. Naprawdę nie wiem już, co robić. Nic mi nie pomaga. Jest coś, co mogłoby mi pomóc żyć?
Witam, chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty lub po prostu przestawić klarownie mój problem
Witam, chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty lub po prostu przestawić klarownie mój problem, z którym sama nie potrafię sobie poradzić i byłabym wdzięczna za ocenę, radę ze strony drugiej osoby, które po prostu byłaby w stanie spojrzeć na mnie z boku. Zacznę może od tego, że osobą ambitną byłam od zawsze, byłam ciekawa świata, otwarta na nowe doświadczenia, ciekawiło mnie zawsze mnóstwo rzeczy, w szkole spędzałam dużo czasu na nauce i przykładałam się do każdego przedmiotu. Niestety jestem perfekcjonistką i wszystko muszę mieć dobrze zaplanowane, czuje lęk i niepokój, gdy czegoś nie zdążę zrobić lub mam wyrzuty sumienia, gdy pozwolę sobie na mały luz. Tego typu stan towarzyszył mi przez wszystkie lata szkoły, aż do teraz. Aktualnie mam 21 lat. Liceum skończyłam 2 lata temu, byłam na profilu humanistycznym (polski, historia), oprócz tego bardzo lubiłam uczyć się języków obcych (angielski, niemiecki). W klasie maturalnej zaczęłam zastanawiać się nad wyborem studiów (wtedy ten czas wydawał mi się bardzo odległy), ja oczywiście z wielką wizją na siebie i chęcią rozwoju bardzo chciałam połączyć razem moje zainteresowania. Marzyłam od gimnazjum o wymianie zagranicznej, jednak moje liceum nie umożliwiało takich wyjazdów. Wpadłam na pomysł, że może fajnie byłoby studiować za granicą. Początkowo była to Anglia, ale z powodów finansowych z niej zrezygnowałam i padło na Holandię. W czasie wyborów przedmiotów na maturze dowiedziałam się więcej na temat wymogów na wyjazd na studia i okazało się, że matura nie jest tak istotna. Pomyślałam, że w takim razie będę pisała tylko maturę rozszerzoną języka angielskiego. Przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń, w skrócie (egzaminy, przygotowanie, bardzo mnie stresowało na poprzednich etapach edukacji, często stres mnie paraliżował, przez co wyniki nie odzwierciedlały mojej wiedzy i niestety były niskie, przez co nie dostałam do wymarzonej szkoły). Uznałam, że będę pisać maturę tylko z rozszerzonego angielskiego (chciałam oszczędzić sobie stresu) dodatkowo miałam w planach zdać egzamin językowy w czasie wakacji. Po maturze podjęłam pracę zarobkową, by zapłacić za certyfikat. Kiedy w lipcu otrzymałam wyniki, było mi przykro, bo nie były one zbyt wysokie, były bardzo niskie. Jednak starałam się tym nie przejmować, bo wierzyłam, że mam szansę wyjechać za granicę. Po liceum wszystkie moje znajomości się posypały, nie miałam żadnego wsparcia, moi rodzice nie brali mnie na poważnie, a rówieśnicy mieli inne plany i ambicje, przez co czułam się bardzo niezrozumiana, opierałam się tylko na wsparciu i pomocy z internetu no. Słuchając historii osób o podobnym doświadczeniu. Wierzyłam w to bardzo mocno, że mi się uda, podjęłam pracę zarobkową i przygotowywałam się do egzaminu (zrobiłam sobie rok przerwy). To był trudny dla mnie okres, czułam się samotna, w pewnym momencie uznałam, że to nie ma sensu, że nie dam sobie rady, sama, to za dużo, utrzymać się samemu za granicą, daleko od domu i studiować. Uznałam, że nie jestem na to gotowa. Wpadłam natomiast na inny pomysł, że spróbuje w Polsce, oferują wymiany studenckie (Erasmus). Wiązało się to z tym, że musiałam poprawić maturę i tak też zrobiłam. Pisałam rozszerzenia z języka polskiego, historii i poprawiłam angielski. W wakacje otrzymałam wyniki i były one średnie, ale wierzyłam, że mam szanse dostać się na studia. Wybrałam psychologię lub anglistykę. Jednak udało mi się dostać tylko na psychologię (zaocznie). Stwierdziłam, że spróbuje. W czasie roku akademickiego pracowałam, a weekendami się uczyłam, poznałam dużo ciekawych osób i wszystko było w porządku, czułam się szczęśliwa i zadowolona, udało mi się zdać pierwszy semestr i naprawdę marze o tym, by zostać kiedyś terapeutą. Jednak, od pewnego czasu dręczy mnie pewna myśl. Aktualnie mieszkam z rodzicami, na studia dojeżdżam, w tygodniu pracuje na produkcji i działam w ciągu dnia jak robot, to znaczy: praca, nauka, trening i tak końcu się mój dzień, z nikim się nie spotkam, nie mam przyjaciółki, ani chłopaka codziennie wstaje o 5 rano. Zastanawiam się, czy to wszystko ma sens, czuje, że będę żałować, że nie skorzystałam z młodości, pójść na studia dzienne, gdzie w ciągu tygodnia więcej dzieje się na uczelni, za które nie muszę płacić i wyprowadzić się do akademika. Chciałabym zakosztować trochę tego życia studenckiego, bo boję się, że już nigdy więcej nie będę miała takiej okazji. Myślałam i podjęciu drugiego kierunku np. anglistyki i połączyć go z psychologią, ale wtedy raczej z pracą byłoby ciężko. Bez pracy raczej słabo, bo muszę opłacić studia, a moi rodzice nie są w stanie wesprzeć mnie finansowo, gdy wiedzą, że sama pracuję i zarabiam. Moi rodzice też bardzo cenią sobie prace i myślę, że do końca odpowiadałoby im to gdybym z tej pracy całkowicie zrezygnowała. Uznają, że jest okej, dużo zarabiam, naukę mam w weekend. Jednak mnie pieniądze nie bardzo uszczęśliwiają, bardziej chciałabym się rozwijać i korzystać z życia, póki jestem młoda, bo boję się że za chwile będzie za późno. Nie wiem, co mam robić, czy rzucić psychologię, mimo że wiąże z nią przyszłość i pójść na studia dzienne z anglistyki (ale dopiero za rok, bo pewnie będę musiała poprawić maturę) i zostać na drugim roku psychologii i wtedy zdecydować. Czy zostać na psychologii i pracować? Nie mam pojęcia do kogo się zgłosić, strasznie mi ciężko, bywa, że przez natłok myśli, nie potrafię spać w nocy, obgryzam paznokcie albo rzucam się na jedzenie. Ciągle analizuje i wszystko traci dla mnie sens, czuje, że tyle razy mi nie wyszło, a ja próbuje i próbuje i nie poddaje się, a nigdy nie wychodzi tak jak w moich wyobrażeniach…
Jak poradzić sobie po rozwodzie?
Jak uporać się po rozwodzie? Jak zapomnieć o miłości do byłej żony?
Czy jak mam chorobę neurologiczną, konkretnie wodogłowie, czy to może mieć coś wspólnego z tym, że od jakiegoś czasu mam nie najlepszy nastrój
Czy jak mam chorobę neurologiczną, konkretnie wodogłowie, czy to może mieć coś wspólnego z tym, że od jakiegoś czasu mam nie najlepszy nastrój, czarne myśli o przyszłości?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!