Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Pewnego dnia mąż się zmienił bardzo. Nie chciał powiedzieć o co mu chodzi.

Dobry wieczór. Jestem mężatką od 10 lat, mamy 8-letnią córkę. Tego roku w czerwcu musiałyśmy się wyprowadzić z domu z powodu remontu, mąż został w domu i on wykonuje remont. Miał on trwać dwa miesiące. W skrócie napiszę, że pewnego dnia mąż się zmienił bardzo. Nie chciał powiedzieć o co mu chodzi. Po pewnym czasie powiedział, że robił testy i okazało się że nie może już mieć więcej dzieci. Od tego czasu traktuje mnie okropnie. Jakbym była jego wrogiem. Cały czas mówi że on chce rozwodu że on nic do mnie nie czuje. Obwinia mnie o to, że nie może mieć dzieci. To już trwa ponad 2 miesiące, ja już nie mam sił, jest mi okropnie przykro. Ja go bardzo kocham, tęsknię za nim. On nie chce nawet kończyć remontu, nie chce żebyśmy wróciły do domu. Stwierdził że dobrze jest mu samemu. Co ja mam robić ? Dla niego teraz wszytko jest złe, nic mu nie można powiedzieć. Co ja powinnam zrobić ?
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, to brzmi, jakby cały Pani świat wywrócił się do góry nogami, a Pani nie wiedziała dlaczego. Nic dziwnego, że może się Pani czuć bardzo pogubiona i zdezorientowana. Może Pani również przeżywać inne trudne uczucia - złość do męża za to, jak się zachowuje, lęk przed tym, co dalej. Trudno się w tym połapać. Jest też część Pani ograniczonego wpływu na męża - jeśli ostatecznie zdecyduje się na rozstanie, nie bardzo będzie Pani miała możliwości, żeby go od tego odwieźć - to jego decyzja. Żeby się w tym wszystkim odnaleźć i spokojnie to sobie poukładać przydałoby się skorzystać z pomocy psychologa czy psychoterapeuty. W tym celu może Pani wyszukać na naszej stronie kogoś w Pani okolicy, kto zajmuje się trudnościami w obszarze relacji. Pozdrawiam 

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Mój partner jest antyszczepionkowcem, ciągle siedzi na telefonie
Hej, Mój partner jest antyszczepionkowcem, ciągle siedzi na telefonie i ogląda o nagłych śmierciach, depopulacji i reszcie teraz „na czasie”. Ja jestem zaszczepiona i ciągle muszę wysłuchiwać jego przytyki, wyzywanie, twierdzi, że zaraziłam go nie wiadomo czym poprzez kontakt płciowy. Uważa, że umrę nagle i dzieci zostaną bez matki. Przychodząc do domu nie wiem czego się spodziewać, czego się naoglądał, do czego się doczepi. Chcę żyć normalnie, ale ciągle płaczę, nie jestem w stanie sobie poradzić z tym, że dla niego ważniejszy jest telefon i wszystko co tam jest napisane na tych stronach łyka jak pelikan. Nie dociera do niego to, że ma obsesję i że powinien iść na terapie. Dla niego każdy zaszczepiony to debil. Jestem tym wykończona 😪
Jak radzić sobie z presją partnera w związku i wspomnieniami z przeszłości?

Dzień dobry, czuję się bezsilny, nie wiem, co robić. Moja dziewczyna od roku nie daje mi spokoju z moją przeszłością, ja nie potrafię stawiać granic i czuję, że jej „historie” na temat tego, co zrobiłem w przeszłości, wpływają na moje wypowiedzi, często sugerując mi, co zrobiłem, wątpię w to, co naprawdę było. Powiedziałem jej już kilka razy to, co chciała usłyszeć, bo zapewniała mnie, że jak powiem prawdę, to ona zacznie to przerabiać i walczyć o nas. Zaznaczę ,że okłamałem ją kilka razy odnośnie do mojej przeszłości ze strachu przed utratą związku i poczucia wstydu za przeszłość (jest to dla mnie ciężki temat, bo byłem w toksycznej relacji). Czy powinienem mówić jej to, co chce usłyszeć? Nie znam już rozwiązania tego problemu, rzeczywistość z przeszłością się bardzo zmieszały i sam nie wiem, co jest prawdą, bo tak często poruszaliśmy te tematy, a ja po mojej byłej relacji nie pamiętam nic. Nie radzę już sobie ze zmianami humoru, każdą najmniejszą rzecz powoduje, że z wielkiej miłości potrafimy w sekundę stać się wrogami. Jestem oskarżany o manipulacje, bo pisze jej, że rozumiem ja i chcę być dla niej wsparciem tak samo, jak chce wziąć odpowiedzialność za moje kłamstwa z przeszłości. Jestem oskarżany również o love bombing, bo po 2msc związku zacząłem wspominać o rodzinie, od roku czasu przerobiłem mnóstwo rzeczy dla niej, nie robię jej żadnych problemów, jestem praktycznie codziennie do jej dyspozycji, planuje randki, kupuje kwiaty kilka razy w miesiącu, staram się jakościowo spędzać z nią czas i poświęcać uwagę. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić, czuję wyrzuty sumienia i odnoszę wrażenie,jakby to była wszystko moja wina, mimo, że naprawdę nie pamiętam tego, o co ona mnie pyta. Nie chce zaspokajać jej leków tym, co chce usłyszeć, ale zrobiłem tak już kilka razy i to wszystko się okropnie zmieszało. Nie chce się rozstawać, czuję jakbym był złą osobą i robił coś źle, a chce tylko dobrze.

Przemocowy mąż, boję się odejść ze względu na dzieci i że sobie coś zrobi.

Jestem z mężem od 18 lat (10 lat po ślubie). Gdy się poznaliśmy Mąż był człowiekiem bardzo skromnym, delikatnym i spokojnym. 

Gdy urodził się pierwszy syn zaczęły się bardzo nerwowe sytuacje. W kłótniach Mąż potrafił uderzać pięścią w drzwi aż zrobił w nich dziurę, rozwalił mi telefon twierdząc, że go zdradzam. Niejednokrotnie groził, że sobie coś zrobi. 

Często robi awantury przy dzieciach i to mnie najbardziej boli. Zarzuca mi, że to wszystko moja wina, bo ja mało z nim współżyje. A ja już po tych wszystkich wydarzeniach zamknęłam się na niego. Ciężko mi z nim rozmawiać, dzielić problemami, śmiać. Nasze rozmowy to tylko są na temat dzieci. Nie chcę, żeby mnie przytulał, dotykał. On twierdzi, że czuje się bardzo odrzucony. 

Ostatnio w kłótni powiedział przy dzieciach "pakuj się i wypier*alaj ". Wczoraj przez godzinę krzyczał na mnie jaka jestem okropna, bo znowu się z nim nie kocham, że pójdzie do moich koleżanek jak tak dalej będzie, znowu, że sobie coś zrobi. Kazał mi wybierać albo on albo moja rodzina. Nie mam od niego zbyt wiele pomocy, jest wiecznie chronicznie zmęczony. W domu rzadko robi coś sam od siebie, o wszystko muszę się prosić, albo obiecuje ze coś zrobi a nie robi. I znowu zostaje z tym ja. Mam ochotę odejść, ale boję się, że faktycznie sobie coś zrobi. No i dzieci...kochają go strasznie....

Szwagierki i teściowie są do mnie złowrogo nastawieni.
Mam 4 szwagierki, od zawsze widziałam, że są do mnie źle nastawione. Nie raz mówiłam mężowi, że mnie obgadują, robią mi zdjęcia z ukrycia itp. Zawsze mówił, że sobie wymyślam i jestem przewrażliwiona. Na ostatniej imprezie rodzinnej mąż jednej ze szwagierek, powiedział mi, że one mnie nienawidzą... Dowiedziałam się, że nazywają mnie księżniczką, choć uważam, że bardziej nazwałabym się kopciuszkiem, ponieważ czuje się jak ich sługa. W niedziele często jesteśmy zapraszani na obiad do teściów, szwagierki zasiadają przy stole, a ja biegam z kuchni do jadalni, aby wszystko przygotować do obiadu, nie raz mówię sobie koniec, niech one się ruszą i pomogą, ale kiedy usiądę teściowa woła mnie, żebym jej pomogła, nie córki, tylko mnie. Pracuje zdalnie, a moje szwagierki uważają, że skoro siedzę w domu to powinnam siedzieć z ich dziećmi. Tego również dowiedziałam się od mojego szwagra. Nie raz zostawałam z ich dziećmi, ponieważ zawsze staram się pomóc jak mogę, ale kiedy odmówiłam kilka razy, to zaczęli się obrażać... Mówią, że mam zły charakter, bo potrafię wyrazić swoje zdanie i powiedzieć nie. Okazuje się, że nie tylko szwagierki są wobec mnie fałszywe, ale teściowie również, dowiedziałam się, że teściowa do mnie jest przesympatyczna, ale córkom mówi o mnie najgorsze rzeczy. Moje szwagierki uważają, że ja zabraniam mojemu mężowi chodzić na imprezy rodzinne, chociaż chodzimy na większość razem. Czasem jest sytuacja, że ktoś pyta nas idziecie na urodziny do x? My o niczym nie wiemy, wszyscy goście są zaproszeni dużo wcześniej, tylko my dostajemy zaproszenie dzień wcześniej lub kilka godzin przed imprezą... Wtedy często nie idziemy, bo da się wyczuć, że ktoś nas tam nie chce. Mój szwagier ostatnio mi powiedział, że musi się pytać żony czy może nas zaprosić na imprezę. Jest mi bardzo przykro, bo naprawdę staram się być miła dla nich chociaż wiem, że źle o mnie mówią. Ale okazuje się, że jestem tą zła zawsze. Nie wiem, co mam robić, czy lepiej ignorować takie coś, czy usiąść i powiedzieć im, że wiem co o mnie mówią, że nie musimy się lubić, ale żebyśmy się szanowali... Mój mąż mówi, żebym dała spokój, ale chciałabym, żeby moje szwagierki wiedziały, że nie pozwolę robić z siebie kozła ofiarnego.
Problemy w relacji z kontrolującą matką a wpływ na życie osobiste i depresję
Mam problem w relacji z matką. Zawsze była to dla mnie najbliższa osoba, można powiedzieć, że mamy przyjacielski kontakt, spędzamy sporo czasu razem, razem pracujemy. Mieszkamy osobno, ja z partnerem. Problemem dla mnie jest zbyt duża kontrola matki nad moim życiem, komentowanie wad mojego partnera, raz niby go akceptuje, raz nie, twierdzi że byłoby mnie stać na kogoś lepszego. Komentuje nasze wydatki, typu że ona nie byłaby taka rozrzutna albo bardziej by zaoszczędziła, albo że dane rzeczy to sobie kupują dzieciaki (jeśli chodzi o jakieś hobby) itp. Mam wrażenie że muszę się jej spowiadać, być może jest to po części moja wina ponieważ przez większość życia gadalysmy sobie o wszystkim, kiedy nie byłam jeszcze w związku. Odnoszę wrażenie że jak robię coś inaczej niż ona by zrobiła to robię źle. Bardzo mnie naciska w tych kwestiach do tego stopnia, ze sama zastanawiam się czy nie powinnam się podporządkować, w końcu to ona mnie wychowala i wpoiła pewnie zasady. Niestety nie uszczęśliwiloby mnie to, wręcz przeciwnie, czuje się dobrze z własnymi decyzjami oprócz tych momentów kiedy mam przez nią wątpliwości. Choruje na depresję i niestety bardzo to na mnie wpływa. Z drugiej strony wiem że bardzo mnie kocha i mogę na nią liczyć, ale nieraz mam właśnie wrażenie że tylko jeśli zrobię tak i tak.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!