
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe
- Samotność, brak...
Samotność, brak miłości i lęki w młodym wieku - jak sobie radzić?
Miałem zadać pytanie, lecz podczas pisania uświadomiłem sobie, że lepiej się poczuje, gdy słowa opiszą i być może otworzą mi oczy, jak głęboko na dnie się obecnie znajduję.
Mam 24 lata nigdy nie miałem dziewczyny. Najpiękniejsze uczucie, jakim jest miłość i coś, co leży w naturze ludzkiej, jest mi zupełnie obce (pisząc ten fragment, poleciały mi natychmiastowo łzy). Ponad to, od 10 lat nie mam choćby jednego znajomego, z którym mógłbym popisać o wypadach na miasto, nawet nie myślę, są to zbyt odległe marzenia. Nie mam również rodziny.
Ojciec zmarł, gdy miałem dwa latka, od tamtego momentu mama kompletnie nie dawała sobie rady pod żadnym aspektem wychowywania dziecka, nigdy nie przekazywała mi żadnych wartości, nigdy niczego mnie nie nauczyła, a nawet nie obdarowała mnie matczyną miłością (uświadomiłem to sobie, dopiero gdy się od niej wyprowadziłem).
Miała partnera, który ją bił, miałem wtedy 6-12 lat nie mogłem nic zrobić, tylko płakać i patrzeć się na to z nadzieją, że przestanie. Przez 6 lat życia z nim, jako dziecko, nie wychodziłem z pokoju do kuchni czy łazienki, gdy pierw nie upewniłem się, że nie będę musiał go mijać w przedpokoju.
W wieku 21 lat chciałem zacząć nowe życie, więc sam wyprowadziłem się do Belgii, mam dobrze płatną i stabilną pracę, lecz przez to, że wychowałem się bez ojca, kompletnie nie radzę sobie z rzeczywistością i realiami, które wiążą się z samodzielnym życiem. Mam lęki przed wyjściem do sklepu, nawet gdy coś pilnie potrzebuję, to często strach daje za wygraną.
W tym momencie uświadomiłem sobie, że to, co teraz robię, nie ma żadnego sensu i nie zmieni to mojego życia.
Dodam jeszcze tylko, że gdy mój stan jest wyjątkowo krytyczny, uspokaja mnie wtedy myśl o samobójstwie, że wtedy przecież już zupełnie nic nie będzie miało znaczenia.
Znam odpowiedź specjalisty, który podejmie się mojej sprawy -zmień dotychczasowe nawyki, z dnia na dzień stawaj się lepszy o 1%. Bardzo bym chciał, żeby to było takie proste, ale wiem, że już jest na mnie za późno
Łukasz
Paweł Cisowski
Dzień dobry Panie Łukaszu,
Pisze Pan o trudnych doświadczeniach z dzieciństwa i o tym jaki mają wpływ na różne obszary dzisiejszego Pana życia.
Opisuje Pan też bardzo niepokojące zjawisko tego, jak kojące są myśli odnośnie do chęci zrobienia sobie krzywdy.
Z tego miejsca chciałbym zaznaczyć, że myśli samobójcze to jeden z podstawowych objawów, który może pojawiać się m.in. w depresji. Jak każdy z objawów wymaga on zaopiekowania się i leczenia. Warto zatem skorzystać z profesjonalnej pomocy lekarza psychiatry, który postawi właściwą diagnozę i wskaże dalszy plan leczenia (m.in. może to być wsparcie farmakologiczne, psychoterapia etc.). W razie występowania myśli samobójczych warto odwiedzić stronę zwrj.pl (Życie warte jest rozmowy).
Tam można dowiedzieć się więcej o tym, jak radzić sobie z takimi myślami i gdzie można uzyskać fachową pomocą.
Ostatecznym wariantem jest również zgłoszenie się na szpitalny oddział ratunkowy lub telefon pod 112 (numer alarmowy w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia).
Życzę dużo siły w walce o lepsze jutro i proszę pamiętać, że nigdy nie jest za późno na to, by coś zmienić!
Pozdrawiam serdecznie
Paweł Cisowski
Psycholog | Psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie szkolenia | Terapeuta EMDR
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Lewandowska-Bernat
Dzień dobry,
Mam nadzieję, że opisanie własnej historii pomogło Panu.
Mając 24 lata, na pewno nie jest dla Pana za późno.
Są osoby, które trafiają na terapię znacznie później.
Jeżeli pragnie Pan zmiany i jest na nią gotowy, warto rozpocząć proces psychoterapii. Zmiana nie jest prosta, ale jest możliwa. Ważne jest, aby trafić na specjalistę, który nie tylko doradzi Panu zmianę nawyków i stawanie się „lepszym”, ale pomoże znaleźć dla siebie wyrozumiałość i zrozumienie, skąd biorą się Pana lęki i jak można sobie z nimi radzić. Praca terapeutyczna często opiera się na paradoksalnej teorii zmiany – zmiana staje się możliwa dopiero wtedy, gdy zaakceptujemy siebie takimi, jakimi jesteśmy, z tym, co nas w życiu spotkało. Jeżeli ciągle ze sobą walczymy, próbując być kimś, kim nie jesteśmy, to zazwyczaj kręcimy się w kółko.
Mam nadzieję, że się Pan nie podda i znajdzie nadzieję, aby sobie pomóc.
Pozdrawiam serdecznie
Urszula Jędrzejczyk
Dzień dobry Panie Łukaszu!
Wiem, że może to brzmieć zbyt banalnie i idealistycznie, ale myślę, że na zmianę nawyków nigdy nie jest za późno.
Sam fakt, że zdecydował się Pan podzielić swoim bólem i poczuciem bezradności tutaj oraz tym, że zgłosił się do specjalisty, jest już OGROMNYM krokiem (a nawet dwoma krokami) na przód!
Domyślam się, że teraz może być bardzo ciężko i bardzo mi przykro z powodu tego, co Pana spotkało. Z jednej strony rozumiem, że myśl o samobójstwie wydaje się jednym rozwiązaniem, ale z drugiej, bardzo bym chciała zaznaczyć, że jednak nie jest to jedyne rozwiązanie nawet w tych krytycznych momentach!
Ze swojej strony chciałam okazać Panu swoje wsparcie.
Bardzo kibicuję, że wspólnie ze specjalistą wypracuje Pan nowe nawyki i odnajdzie choć trochę sensu w codziennym życiu.
Nie wiem, co w powyższym opisie znaczy "lepszy o 1%", ale zachęcam, aby koncentrować się na stawieniu małych kroczków do większego celu i próbować docenić się, chociaż za naprawdę, wydawałoby się małe rzeczy, jak np.: za to, że zjadło się rano dobre śniadanie.
Na koniec chciałam dodać, że emocje (i myśli, które się w związku z tym pojawiają) mają to do siebie, że mijają.
To, że teraz jest beznadziejnie, jest na pewno bardzo trudne do zaakceptowania, ale nie znaczy, że będzie trwało wiecznie. Czasem potrzeba czasu, aby coś przetworzyć, ale w końcu to mija.
Poniżej zostawiam link do krótkiego filmiku "Medytacja Góra", którego zadaniem jest poczucie większej stabilizacji i pewności siebie w trudniejszych momentach życiowych. Zachęcam do zobaczenia czy filmik byłby dla Pana pomocny.
https://www.youtube.com/watch?v=nGRSN92Qq7Y&t=3s
Życzę dużo zdrowia i wytrwałości!
Pozdrawiam serdecznie
Ula Jędrzejczyk
Dmytro Lysy
A czego Pan chce teraz?
W sensie tego, że opisał Pan swoje życie w dzieciństwie, ale o czym Pan marzył w dzieciństwie, co budziło w Panu interes?
W odpowiedzi na te pytania można znaleźć to, co będzie dawało Panu NADZIEJĘ na to, że zdąży Pan iść tam, gdzie chce.
Te odpowiedzi (mniej więcej 20 sztuk) można wypisać sobie na kartce i potem już wybierać ten cel, do którego Pan będzie szedł w najbliższym czasie.
Pozdrawiam,
Życzę mądrości i siły, by pokonać wszystko, co Panu wypadnie na drodze życiowej :)
Martyna Jarosz
Panie Łukaszu,
przeżył Pan wiele trudnych doświadczeń, które miały ogromny wpływ na Pana życie.
Nie jest Pan sam. Istnieją ludzie i organizacje, które mogą Panu pomóc. Warto rozważyć skontaktowanie się z psychologiem, który specjalizuje się w terapii traumy. Terapia może pomóc zrozumieć i przetworzyć trudne doświadczenia z dzieciństwa oraz nauczyć się radzić sobie z lękami i emocjami.
Jeśli myśli o samobójstwie stają się zbyt przytłaczające, potrzebny jest natychmiastowy kontakt z najbliższym SOR, psychiatrą lub skorzystanie Ogólnopolskiej Poradni Telefonicznej dla Osób Przeżywających Kryzys Emocjonalny - numer telefonu 116 123 (połączenia darmowe).
Proszę pamiętać, że zmiana jest możliwa, nawet jeśli wydaje się trudna. Małe kroki mogą prowadzić do dużych zmian.
Nie musi Pan przechodzić przez to sam.
Trzymam mocno kciuki!
Martyna Jarosz

Zobacz podobne
Hej, chciałabym porozmawiać z kimś, kto może zmaga lub zmagał się z podobnym problemem.
Aktualnie mam 22 lata, studiuje zaocznie psychologię na 3 roku i bardzo lubię moje studia, wiąże z nimi przyszłość. Marzyłam o studiach dziennych, mieszkaniu w akademiku, życiu studenckim, poznaniu mnóstwa przyjaciół, znalezieniu pracy dorywczej i próbie usamodzielnienia się. Moje życie jednak nie potoczyło się tak jak chciałam, matura nie poszła mi tak jak oczekiwałam, więc musiałam zrobić sobie rok przerwy, podczas którego pracowałam i poprawiłam maturę, aby dostać się na wymarzony kierunek. Jednak nie udało mi się dostać na kierunek dziennie, więc zdecydowałam, że pójdę zaocznie. Nie chciałam już zmieniać trybu, bo naprawdę mi to odpowiadało, ale dalej miałam trochę żal do siebie, że marnuje swoje młode życie i będę żałować. W tygodniu praca, w której nie było osób w moim wieku, więc trudno było tam nawiązać kontakty towarzyskie, a ze znajomymi z poprzednich lat nie mam już kontaktu, więc czułam bardzo dużą samotność i rutynę. Z ludźmi widziałam się tylko w weekend, ale nie nawiązaliśmy jakiegoś głębszego kontaktu.
Zazdroszczę mojej przyjaciółce, że jej życie potoczyło się inaczej niż moje, ona dostała się na studia dzienne, mieszkała w akademiku, do tego pracowała dorywczo, ma paczkę przyjaciół. Ja czuję się o wiele gorsza, mieszkam z rodzicami, dojeżdżam, nie mam paczki przyjaciół i mam wrażenie, że już jest za późno na jakąkolwiek zmianę i bez sensu jest pchać się do akademika, jeśli mam zjazdy w weekend. Myślałam o podjęciu pracy w mieście i mieszkaniu w akademiku, ale nie wiem, czy to nie jest takie "na siłę".
Chciałabym znaleźć jakieś rozwiązanie sensowne dla siebie i porozmawiać z kimś, mającym różne doświadczenia, żeby jakoś spróbować zmienić perspektywę i swoje myślenie, ponieważ cały czas to do mnie wraca i mnie dołuje przez to. Czuję się beznadziejna...mam wrażenie, że zawsze już będę sama...

