Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przestałam czuć się dobrze ze sobą i w związku. Czuję się samotna, nierozumiana.

Nie wiem czy powinnam udać się do psychologa, czy może da się rozwiązać mój problem samodzielnie. Od jakiegoś czasu czuję się samotna z moimi problemami. Ciężko mi się zebrać do zrobienia czegoś w ciągu dnia, przez co potrafię przesiedzieć cały dzień w łóżku. Wydaje mi się, że mam problem ze zrozumieniem swoich emocji i tego co czuję. Boję się zranić moimi słowami innych. Nie wiem, czego chcę obecnie w życiu. Weszłam w relacje z moim przyjacielem, ale nie czuję się z tym dobrze. Mimo powiedzenia mu tego, on chce i tak spróbować a ja boję się go zranić. Od lat super się dogadywaliśmy, ale odkąd weszliśmy w związek, zaczął mnie denerwować, nie mam ochoty się z nim widzieć ani pisać, mimo że wcześniej nic w jego zachowaniu mi kompletnie nie przeszkadzało, a nawet myślałam, że może byłby dla mnie odpowiednią osobą. Do tego czuję się, jakbym miała problemy z pamięcią i problem ze słuchaniem innych. Kiedyś byłam świetnym słuchaczem, a aktualnie często zapominam co mi ktoś powiedział albo nie potrafię się skupić na tym co do mnie ktoś mówi. Czuję się źle ze sobą. Kiedyś uważyłam się za ładną, czułam obecność znajomych wokół mnie i to, że każdy mnie lubi, a aktualnie czuję się samotna, niezrozumiana i nieatrakcyjna. Kiedyś mimo że byłam bardzo nieśmiała, dużo łatwiej było mi nawiązywać relacje z ludźmi. Dodam, że mam obecnie 20 lat i od roku studiuję w innym mieście, oddalonym od mojego domu. Czy mama nadużywająca od paru lat alkoholu może mieć wpływ na to jak się obecnie czuję?
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Pani Alu, jak najbardziej powinna Pani rozmawiać z psychologiem lub terapeutą, bo napisała Pani w bardzo dobrym momencie. Teraz chodzi tylko o to, żeby w tym łóżku nie zostać:) Ma Pani super zmysł samoanalizy - co do mamy chociażby:) W każdym razie przede wszystkim i na już zapraszam do kontaktu. Po drugie zapraszam bardzo mocno do wrażliwości na siebie - nie ma Pani żadnego powodu robić coś czego Pani nie chce, a inni chcą - każdy odpowiada za swoje emocje. Jestem przekonana, że wokół Pani są ludzie, którzy nie wymagają niczego i z którymi może Pani mieć spokojny równy układ - cała kwestia na czym/ na kim my skupiamy nasza uwagę. A często przeszłe doświadczenia tak nas orientują na osoby wymagające czegoś od nas. Może warto pomyśleć z kim pogadać, zadzwonić - nawet na zwykłą pogawędkę? Bardzo ważne, żeby zmobilizowała się Pani do zrobienia nawet drobnostek ale dla siebie - począwszy od wyglądu, po jakieś hobby, czas dla siebie, wyjście gdzieś  -tu tez często pomaga ktoś bliski. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Trudny rozwód a nowy partner: presja, stres finansowy i obawy o dziecko

Jestem w trakcie trudnego rozwodu, a jednocześnie mam nowego partnera, który domaga się, żebym rozwiodła się jak najszybciej bez względu na moją sytuację finansową. Nie mogę się z mężem porozumieć w sprawie finansowych i opieki nad dzieckiem. Walczę z nim o pieniądze, bo nie mam żadnej rodziny i pomocy od nikogo, a gotówka, którą od niego otrzymam, musi mi wystarczyć na całe życie. Mój nowy partner ma duże długi, pracuje dorywczo, musi płacić alimenty. Tłumaczę mu, że najpierw muszę być stabilna finansowo, żeby nas dwoje utrzymać, bo inaczej będziemy się kłócić i nasz związek też się rozpadnie. Niepokoi mnie zachowanie partnera. On mówi, że ma frustracje spowodowane złą sytuacją finansową i brakiem mojego rozwodu. Zdarzyło mu się pod wpływem alkoholu napisać mi naprawdę przykre rzeczy. Każde spotkanie to dla mnie przesłuchania, jak postępuje mój rozwód. Kiedy nie otrzyma zadowalającej odpowiedzi, łatwo wpada w złość... wtedy mam wrażenie, że traci kontrolę nad tym, co mówi. Potrafi podnieść głos, nazwać mnie głupią, kłamcą, kawałkiem gówna. Ostatnio podczas zbliżenia nie osiągnął orgazmu. Następnego dnia napisał, że nie mam dla niego szacunku, powinnam mu się odwdzięczyć za seks, i jeśli nie wrócę następnego dnia, żeby naprawić co spartaczyłam, jeśli nie, to mam o nim zapomnieć. Boję się jego zachowania ze względu na dziecko... Bardzo proszę o radę.

Jak sobie radzić z płaczem przy diagnozie zmienionego raka piersi?
Choruję na raka piersi,jestem o operacji oszczędzającej w trakcie leczenia uzupełniającego.Noestety w trakcie diagnozy i leczenia plan na mój przypadek 2×krotnie się zmienił.Na z lżejszej diagnozy na cięższą i z lżejszego leczenia również na dłuższe ,dużo dłużej.Za każdym razem jak się o tym dowiadywałam nie mogłam powstrzymać płaczu. (cichego)ale jednak.łzy po prostu lecą mi wtedy ciurkiem.Umiem nazwać tą emocję wiem z czego ona wynika.Ale mimo stosowania technik oddechowych,krótkiej modlitwy nie potrafię tego zatrzymać.Jest mi niezręcznie bo to dzieje się przy innych ludziach,lekarzach itp.Nie widziałam żeby ktoś inny tak otwarcie płakał i ja sama też wolałabym tego nie robić.Ale nie wiem jak?I zawsze wtedy towarzyszy mi mąż
Jak poradzić sobie z emocjami po narodzinach dziecka i poczuciem straty dawnego życia?
Urodziłam nie tak dawno dziecko. Na początku gdy się dowiedziałam o ciąży byłam załamana. Bałam się bo choć chciałam dzieci nie był to TEN moment. Jednak z czasem zaczęłam się cieszyć. Jednak po drodze doszła kontrola ciśnienia choć nie miałam z nim problemu i lekka cukrzyca ciążowa więc ciągle pomiary cukru i kolejne ogarniczenia. Poród sam w sobie był ciężki bo po 10 godzinach skończyło się i tak cesarskim cięciem. A potem po jednej nocy odpoczynku po zabiegu dostałam dziecko i nie wiedziałam jak sobie poradzić. Okropny ból i samotność w nocy w opiece nad nim. W dzień mąż się zajmował dzieckiem jednak w nocy nie mógł być i zostawałam sama. Byłam tym strasznie przerażona, płakałam z nerwów, nie mogłam spać. Nie czułam kompletnie radości, choć byłam i jestem wdzięczna że jest zdrowe. Każda doba w szpitalu mnie dobijała a musiałam nawet jedną dłużej zostać. Po powrocie do domu nie poczułam żadnego instynktu macierzyńskiego. Każdy mi tylko mówił jak mam się cieszyć, że w końcu moje życie nabrało sensu, że już nie ma co pamiętać o bólu bo jest dziecko, i nie patrzeć na nic. A do mnie zaczęło docierać ile rzeczy z dawnego życia mnie omija. Razem z mężem mieliśmy super życie we dwoje. Miałam pasję ogrodnictwa która teraz poszła w odstawkę, nasze wspólne wyjazdy nie istnieją, o odpoczynku nie wspomnę. Czuję żal i wielką stratę i gdy mam zostać z dzieckiem sama to dosłownie płacze z nerwów. Boję się że znów nie będzie kiedy zrobić cokolwiek czy odpocząć czy nawet zjeść. Kocham je ale nie potrafię tego okazać i się cieszyć. Staram się ale oczekiwania i słowa innych nie pomagają się odnaleźć choć próbuję nie brać tego pod uwagę. Każdy ciężki dzień z nim mnie zniechęca do opieki. Jak sobie poradzić z tymi emocjami i zacząć jakoś się odnajdywać
Jak przestać czuć się nielubianą i wykluczoną mimo zapewnień innych?

Co mam zrobić, żeby nie myśleć, że jestem nielubiana, wykluczona, a jest inaczej bo każdy mi tłumaczy? Czuję się niepotrzebna

Jak zacząć terapię po 30. roku życia, gdy mieszkam z toksyczną rodziną i boję się zmian?
Dzień dobry. Nie byłam nigdy na terapii u psychologa i nie mam pojęcia jak zacząć. Mam ponad 30 lat, wróciłam po studiach do domu rodzinnego, do małej miejscowości, w której nie mam znajomych ani żadnych źródeł wzmacniania śmiałości, pewności siebie, czegoś własnego, tozsamosci, podmiotowosci I "mnie jako mnie", a nie corki rodziny, gdzie jedyne co innych interesuje to "rodzice zdrowi? A jak córka domu sprawuje się przy przetworach?" Dodatkowo, w domu niekiedy występują na mnie toksyczne modele jak za dziecka, czyli dominacja jak nad 12latkiem co znowu chodzi do szkoły, ale oczekiwanie odpowiedzialności najlepiej za wszytskich w domu i ich nastroje to jest jak od koniecznie dojrzałej 40latki. Jestem w układzie funkcyjnym i chyba po to miałam być wyksztalcona, żeby było mnie czym osaczac i wywierać presję. Chcę zmian. Zmiany miasta najlepiej na to gdzie studiowałam. Ale się boję i nie potrafię i nie mam skąd zaczerpac dobrego ku temu. I proszę z z góry nie mówić "powinnam przyjść na terapie", bo mogę to tylko pisać bo mi łatwiej niż mowic i się zacinać co chwila z nerwów. Dziękuję z góry za przeczytanie. Pozdrawiam ❤️
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.