Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Utrata radości życia i obojętność u 30-latka - jak odzyskać sens życia?

Mam 30 lat i stałem się obojętny praktycznie na wszystko, czuję jakby moje życie traciło powoli sens, to jest coś jakby to był jakiś dziwny sen, z którego muszę się obudzić i nie wiem jak. Kiedyś cieszyłem się z wyjazdów gdziekolwiek, teraz to jak gdzieś pojadę to nie czuję nic, żadnego zadowolenia.

Arleta Wiśniewska

Arleta Wiśniewska

Panie Pawle, wyobrażam sobie, że obecny stan może powodować także niepokój i frustrację, gdy trudno jest znaleźć odpowiedzi i rozwiązania. Zauważa Pan różnicę - czyli że wcześniej tak nie było. To też ważne i cenne, że potrafi Pan być uważnym na swoje odczucia i zmiany jakie w Panu zachodzą. Trudno jest określić co właściwie powoduje u Pana ten stan - być może wydarzyło się coś w Pana życiu a krótko po tym zaczął Pan odczuwać zmianę? Myślę, że to ważne, aby zastanowił się Pan na początek kiedy pierwszy raz Pan się tak poczuł i co działo się w Pana życiu w tamtym czasie. Może warto omówić to ze specjalistą, który pomoże Panu znaleźć odpowiedzi na pewne pytania i wspólnie pobadacie inne obszary Pana funkcjonowania mogące mieć wpływ lub łączyć się z tym co Pan opisuje. Zachęcam do skorzystania z konsultacji psychologicznej, która może wesprzeć Pana w odkryciu tego, czego aktualnie Pan potrzebuje. Przesyłam dużo ciepła i pozdrawiam.

 

Arleta Wiśniewska 

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Żochowska

Aleksandra Żochowska

Dzień dobry,

 

w swojej wiadomości pisze Pan o pogorszeniu stanu zdrowia psychicznego - mówi Pan o obojętności, braku radości, częściowej utracie sensu życia. Rozumiem, że może Pan się czuć w tej sytuacji zrezygnowany, przytłoczony, zaniepokojony o stan swojego zdrowia, ale też sfrustrowany zastałą sytuacją, z której trudno jest teraz znaleźć wyjście. To ważne, że zdecydował się Pan o tym napisać i poszukać dla siebie wsparcia. Mam taką myśl, że zauważenie swoich trudności i zakomunikowanie ich komuś to ważny pierwszy krok. Jeśli opisane przez Pana objawy trwają dłużej niż 2 tygodnie, dobrze byłoby, aby skonsultował się Pan ze specjalistą np. psychologiem lub lekarzem psychiatrą. Takie konsultacje mogą pomóc dojść do przyczyn problemu, jednocześnie są też okazją do wdrożenia odpowiedniej pomocy (np. psychoterapii lub farmakoterapii) tak aby mógł Pan poczuć się lepiej i odzyskać swoje siły. To jak Pan się czuje teraz może się zmienić, tylko czasami potrzebujemy, aby ktoś z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem wskazał nam drogę. To ważne, aby nie zostawał Pan sam ze swoimi trudnościami - zwłaszcza kiedy są osoby, które mogą Panu pomóc. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Aleksandra Żochowska

Psycholog, psychoterapeuta 

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Szanowny Panie,

 

Opis tego, co Pan doświadcza w tej chwili - brak sensu, poczucie, że codzienność to sen, uczucie pustki i brak możliwości wskrzeszenia w sobie jakiejkolwiek radości, nawet z rzeczy i doświadczeń, które kiedyś Pana cieszyły brzmi niepokojąco. To nie jest stan, który powinniśmy doświadczać a już szczególnie w nie tak młodym wieku. Jest on o tyle niebezpieczny, że "lubi" się pogłębiać. Dobrze, że odezwał się Pan tutaj, jednak myślę, że  Pana objawy są na tyle poważne, że warto  umówić się do specjalisty na psychoterapię. Będzie na niej mógł Pan dogłębnie zbadać problem, może dotrzeć nawet do jego źródeł ale także i przede wszystkim rozpoznać i ponazywać tendencje i schematy w myśleniu, czuciu i zachowaniu oraz popracować nad zmianą ich, tak aby nie generowały już więcej cierpienia a pozwoliły na odzyskanie kontaktu z dobrymi emocjami w relacji z innymi i samego ze sobą. Dzięki psychoterapii może Pan doświadczyć w końcu dużej ulgi w cierpieniu i na nowo cieszyć się z wyjazdów czy innych aktywności życiowych. Obudzić się z tego trudnego snu. 

Wszystkiego dobrego!

Fala Wsparcia

Fala Wsparcia

Pawle,

Zatrzymało nas to, co napisałeś. Czytamy w Twojej wiadomości o braku radości, braku sensu, obojętności. W takiej sytuacji zachęcalibyśmy do kontaktu z psychiatrą lub psychologiem, którzy upewnili by się, czy Twoje odczucia nie są początkiem depresji. Pamiętaj, że warto zadbać o siebie, by znów w przyszłości móc poczuć radość.

Pozdrawiamy ciepło,

Zespół Fali Wsparcia 

Anna Olechowska

Anna Olechowska

Drogi Pawle,

To, co piszesz, wydaje się być ogromnie trudne. Czytam o braku sensu, poczuciu odrealnienia, braku radości. Myślę, że to odpowiedni moment na poszukanie wsparcia, które sprawdzi czy nie towarzyszą Ci zaburzenia nastroju i wdroży odpowiednie leczenie.

Pozdrawiam ciepło 

Magdalena Zielińska

Magdalena Zielińska

Dzień dobry, opisywane przez Pana objawy mogą wskazywać na zaburzenia depresyjne. Zalecałabym skorzystanie z konsultacji u psychiatry badź psychoterapeuty. Terapia w połaczeniu z farmakoterapią badź sama terapia mogą pomóc w niwelowaniu zgłaszanych przez Pana objawów.

Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Uczucie obojętności i utraty sensu może być objawem obniżonego nastroju lub początków depresji. Warto potraktować te oznaki poważnie i skonsultować to z psychologiem lub lekarzem psychiatrą, aby omówić przyczyny i dobrać odpowiednią formę pomocy.  Ważne może być stopniowe włączanie zajęć, które kiedyś dawały przyjemność, oraz porozmawianie z bliską osobą o tym, co Pan przeżywa. Takim stanom można skutecznie przeciwdziałać, by odzyskać równowagę emocjonalną, znów poczuć radość z życia, nadać mu sens.

Przestrzeń dla Dwojga - Psychoterapia indywidualna i dla Par

Przestrzeń dla Dwojga - Psychoterapia indywidualna i dla Par

Myślę, że warto byłoby spotkać się ze specjalistą i zdiagnozować Pana stan. Być może jest to depresja lub inne zaburzenia nastroju. Rozmowa ze specjalistą pomoże postawić diagnozę a potem dopasować ewentualną terapię. 

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Pawle. Uczucie obojętności, braku sensu, braku zadowolenia z rzeczy, które do tej pory cieszyły często towarzyszą depresji. Warto, żebyś rozważył konsultację z psychologiem i/lub psychiatrą, żeby ocenić dokładnie Twoją sytuację i dobrać odpowiednie formy wsparcia. Przesyłam dużo siły,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Panie Pawle,

to, co Pan opisuje, może być przejawem początków depresji. Utrata radości i poczucia sensu to częste objawy. Warto się temu przyjrzeć (czy występują też inne objawy?) i skonsultować ze specjalistą, który pomoże ustalić przyczynę i dobrać odpowiednie wsparcie.

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam uprzejmie.

Niełatwo jest powiedzieć, dlaczego znajduje się Pan w takim stanie, bez poznania Pana w ogóle. Przyczyn obniżonego nastroju emocjonalnego doszukiwać się można i w kryzysach natury zawodowej, i prywatnej, i w relacjach międzyludzkich, ba , nawet w stanie Pana zdrowia, tym stanie fizycznym.

Pisze Pan ,że to się jakby zaczęło dziać, że jakby życie zaczęło tracić sens. I to jest absolutnie dobry moment na wizytę u specjalisty i mądrą, rzetelną, spokojną diagnozę tego, co u Pana się dzieje.

Więc, do dzieła.

Pozdrawiam

Dr Gizela Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

 

 

 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


opisuje Pan trudne doświadczenie utraty odczuwania radości i sensu w życiu. W takiej sytuacji pomocne może być spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą, by wspólnie przyjrzeć się temu, co Pan przeżywa i poszukać sposobów wsparcia. W razie silnego kryzysu proszę skontaktować się z całodobową linią wsparcia 116 123 lub 800 70 2222.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Doradca kariery, Psycholog

Michał Koliński

Michał Koliński

To, co Pan opisuje - obojętność, utrata sensu, wrażenie jakby życia „we śnie” - może być objawem głębokiego przeciążenia emocjonalnego, depresji lub tzw. depersonalizacji/derealizacji, które często pojawiają się, gdy organizm długo funkcjonuje w napięciu lub w tłumionych emocjach. To ważny sygnał, że warto poszukać wsparcia - rozmowy z psychoterapeutą lub psychiatrą. W terapii, np. EMDR czy podejściu systemowym, pracuje się nad przywróceniem kontaktu z emocjami, ciała i poczucia sensu. Z doświadczenia wiem, że nawet jeśli teraz wydaje się to niemożliwe, ten stan da się odwrócić. Proszę nie zostawać z tym samemu - pierwszy krok, jak rozmowa ze specjalistą, często przynosi dużą ulgę. Pozdrawiam serdecznie

Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

jeśli zauważa Pan w sobie zmianę, która Pana niepokoi, pojawia się uczucie "utknięcia", bezradność - warto rozważyć konsultacje psychoterapeutyczne, by wspólnie z terapeutą/ką zastanowić się nad znaczeniem tego "kryzysu" i rozważyć, czy psychoterapia nie byłaby pomocna, by wybudzić się z tego "dziwnego snu". 

 

Pozdrawiam
Urszula Żachowska

Urszula Małek

Urszula Małek

To, co opisujesz, może być bardzo trudnym doświadczeniem. Poczucie obojętności, utraty sensu i braku radości z rzeczy, które kiedyś cieszyły, często pojawia się, gdy jesteśmy przeciążeni emocjonalnie, wypaleni lub zmagamy się z obniżonym nastrojem czy depresją. To nie jest lenistwo ani „wymysł”, to realny sygnał, że potrzebujesz wsparcia i odpoczynku psychicznego.

Warto, żebyś porozmawiał o tym z psychologiem lub psychiatrą. Specjalista pomoże Ci zrozumieć, co stoi za tą obojętnością i jak stopniowo odzyskać kontakt ze sobą i emocjami. Czasem pomocne bywa też zrobienie małych kroków: drobne aktywności, które dawniej dawały choć odrobinę satysfakcji, nawet jeśli teraz nic nie czujesz. Z czasem emocje mogą zacząć wracać.

To, że zauważasz ten stan i chcesz coś z nim zrobić, to już ważny krok. Nie musisz mierzyć się z tym sam.

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Odszedłem od dziewczyny i nie mogę sobie poradzić.
Witam Państwa. Odszedłem od dziewczyny i nie mogę sobie poradzić. Ciągle mam ją w głowie, ale nie wrócę. Najgorsze są sny. Było pięknie, ale zbyt wiele razy mnie oszukała. To już trwa pół roku, a ja jestem w rozsypce. Biegam, brałem leki antydepresyjne, medytuje i ciągle to samo. Pozdrawiam.
Utrata radości życia i obojętność u 30-latka - jak odzyskać sens życia?

Mam 30 lat i stałem się obojętny praktycznie na wszystko, czuję jakby moje życie traciło powoli sens, to jest coś jakby to był jakiś dziwny sen, z którego muszę się obudzić i nie wiem jak. Kiedyś cieszyłem się z wyjazdów gdziekolwiek, teraz to jak gdzieś pojadę to nie czuję nic, żadnego zadowolenia.

Czy terapia może pomóc partnerowi w nawiązaniu bliskiej relacji?
Witam, W grudniu ubiegłego roku poznałam męźczyznę, od tego czasu spotkaliśmy się 10 razy. Kontakt z nim od początku był dosyć utrudniony, nie odpisywał, znikał, przekładał spotkania. Chciałam z nim porozmawiać o tych trudnościach, ale twierdził, że one nie istnieją. Czasem mówił mi, że tęskni, nawet powiedział, że mnie kocha, było to dosyć nieśmiałe stwierdzenie, nie patrzył wtedy na mnie, skupił się na przedmiocie, który miał w dłoniach, ale ucieszyłam się z tego. Niestety nasz kontakt nie posuwał się do przodu, spotykaliśmy się dosyć rzadko. Spotkania były miłe, często można było nazwać je randkami, ale potem nie odzywał się kilka dnia, nawet ponad tydzień. Na ostatnim naszym spotkaniu zapytałam, czy chce się ze mną nie spotykać, stwierdził, że nie, ale ma jakąś blokadę w głowie i nie umie się zaangażować, przez to wygląda to tak jakby wszystko "olewał". Mówił, że nie ma z nikim bliskich relacji, nie tęskni za nikim, nie odczuwa tęsknoty, ani niczego innego. Że ten problem nie dotyczy tylko mnie, ale wszystkich osób, z którymi ma doczynienia. Osobiście zrobiło mi się przykro słysząc to. Powiedziałam mu, że to już sukces, że dostrzega ten problem i że mi o tym powiedział. Stwierdził, że chce iść do psychologa. Zapewniłam go o swojej pomocy i wsparciu, ponieważ bardzo chcę, aby wyszedł z tego. Po tym spotkaniu, krążą mi po głowie różne myśli. Czy to możliwe, że wtedy kiedy z nim byłam kochał mnie, ale później gdy zostawał już sam wypierał to? Dlatego zaprzecza tęsknocie chociaż mówił mi co innego? Czy jest możliwe, że terapia "odblokuje jego uczucia"? I czy jest możliwe, że "jeszcze będzie umiał mnie pokochać", czy jeżeli po pół roku twierdzi, że nie tęskni to już nie pokocha mnie nigdy? Jak mogę mu pomóc? Jakich form wsparcia szukać? Ani on, ani ja nie mamy się zwrócić do kogoś kto mógły pomóc, doradzić formą terapii, specjalistę.
Dlaczego czuję się zmęczona relacjami z rówieśnikami, mimo początkowego pragnienia znajomości?

Zwracam się z pytaniem odnośnie do mojego zachowania, które jest dla mnie niezrozumiałe.

Często doświadczam z tego powodu mętliku w głowie i natrętnych myśli. Chodzi o moje relacje z ludźmi. 

Mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej. 

Całe życie miałam koleżanki, a w zasadzie jedną — jako introwertyk preferuję mniejsze grono. 

Wiele lat "przyjaźni" okazało się zgubne, bo odsunęłyśmy się od siebie, ona się zmieniła, ja też. Pójście do innych szkół zupełnie nas rozdzieliło. Obecnie jesteśmy tylko na cześć i krótkie pogawędki, ale sztywne i bez satysfakcji. 

Rozpad tej relacji mnie zabolał. Miesiącami się nad sobą użalałam. A potem mi przeszło. 

Tylko że zderzenie z rzeczywistością w liceum okazało się jeszcze gorsze. Liczyłam, że idąc do nowej szkoły, bez problemu znajdę koleżankę. Wyidealizowałam sobie, że będzie świetnie, a było na odwrót. 

Pierwszy rok był istną tragedią: omijałam lekcje, izolowałam się od grupy, bo nikt nie chciał ze mną rozmawiać. 

Zawsze oczekiwałam, że to inni do mnie zagadają, bo sama nie potrafiłam. Spędziłam cały rok, siedząc w ławce z osobą, z którą prawie nie rozmawiałam i nie mając nikogo, z kim można spędzić czas nawet na przerwie. 

Zmagałam się z samotnością, chciałam tylko mieć kogoś bliskiego, marzyłam o przyjacielu, wyobrażałam sobie nawet, jaki mógłby być. Znowu zgubne wyobrażenia, które potem bolą. W styczniu chodziłam do szkolnego psychologa, co pomogło mi poradzić sobie z tym stanem i zaakceptować swoje emocje. Jakoś stanęłam na nogi. Pod koniec roku nawiązałam znajomość z dziewczyną, nazwijmy ją M. 

M również była cicha, introwertyczna, pozytywna i dobrze mi się z nią rozmawiało. Miałyśmy wspólne tematy. 

Od nowego roku szkolnego zaczęłyśmy razem siedzieć. Początkowo było dobrze, uwielbiałam i uwielbiam z nią rozmawiać, ale od jakiegoś czasu coś się zmieniło. 

Przede wszystkim dostrzegłam, jak łatwo męczą mnie konwersacje z ludźmi. Parę zdań, czasem nawet nie, a ja czuję się wykończona jak nigdy. Przychodzę do szkoły i potrafię nie odzywać się do niej przez kilka lekcji, bo na samą myśl wzbiera się we mnie złość, czy jak to nazwać. Nawet nie mam pojęcia. Bywają dni, że śmiało z nią gadam, ale potem jestem zimna, zdystansowana i się izoluję. Nachodzą mnie myśli, że to był błąd chcieć mieć koleżankę i że lepiej mi było samej, nikt mnie nie męczył, nikt nie przeszkadzał. Czasami dotyczą także bliskości relacji: boję się, że ona może poczuć coś więcej, nie wiem, skąd w ogóle ten pomysł. Albo, że ja poczuję coś więcej. Poza tym miewam negatywne myśli na jej temat: drażni mnie jej ciągłe dobre poczucie humoru, uśmiechnięta twarz i ta pozytywność wobec wszystkiego. Jestem już zmęczona uśmiechaniem się, kiedy nie mam powodu, by to robić. 

Czuję się okropnie, jakbym była kosmitą, który nie umie funkcjonować z ludźmi. Świetnie dogaduję się z rodziną, z rodzeństwem, mogę z nimi rozmawiać godzinami bez zmęczenia, ale kontakt z rówieśnikami... Wysysa mnie z energii. Po całym dniu spędzonym w hałasie i wśród bodźców marzę tylko o ciszy, książce i odpoczynku we własnym towarzystwie. Często boli mnie głowa, mam spięte ciało. Zastanawiam się, jak absurdalne jest to, że parę miesięcy temu płakałam nad samotnością, a teraz chcę jej z powrotem. Wiem, że samotność mogła wpłynąć na moje postrzeganie relacji, ale czy to normalne? I czy mogę coś z tym zrobić? 

Będę wdzięczna za słowo wsparcia.

Czuję, że terapia i leczenie psychiatryczne nie pomagają. Jestem już bardzo zmęczona.
Witam, piszę tutaj w celu uzyskania rady, ponieważ zmagam się z poważnymi problemami w sobie. Od paru lat leczę się psychiatrycznie, lecz bezskutecznie. Chodzę na terapię, lecz nie widzę znakomitej poprawy, ostatnio jest coraz gorzej i nie potrafię normalnie funkcjonować. Mocno przeżywam wszystko w głowie, bardzo dużo myślę przez co tracę kontrolę, nie umiem panować nad emocjami, płaczliwa i zmęczona każdym dniem. Zmienność nastroju to norma. Wszystko potrafi mnie zranić, często nie śpię po nocach. Nie chce się poddać, ale to jest dla mnie bardzo ciężkie, każdy dzień to męka, proste czynności bardzo trudne do wykonania i przez siłę. Coraz bardziej tracę nadzieję, że coś się we mnie zmieni, pomimo że ciągle próbuje mniej myśleć, wykonywać podstawowe czynności, wciąż wracam do tego samego i tak w kółko. Wiele pobytów w szpitalach psychiatrycznych, dziennych oraz ośrodkach bardziej mnie zniszczyło. Czuje się bezradna, nie wiem co może mi pomóc i gdzie się zgłosić. Przez moje problemy istniejące ,,w głowie’’ doświadczam poważnych w realnym życiu. Co może nakierować mnie na właściwą drogę ? /mam 18 lat
żałoba

Żałoba – jak radzić sobie ze stratą?

Utrata to jedno z najtrudniejszych doświadczeń. Żałoba jest naturalnym procesem radzenia sobie z bólem i tęsknotą. Wyjaśniamy, jaki jest jej przebieg oraz sposoby radzenia sobie z nią - zarówno dla osób w żałobie, jak i tych wspierających.