Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Wspólne spędzanie świąt z ojcem, który ma problem z alkoholem

Spędzam święta sama z ojcem. Ma on problemy z alkoholem i często nie wie, kiedy przestać, a wszystkim dookoła mówi, ze nie ma zdrowia do picia. Nie pił alkoholu od 3 tygodni, ale boję się, że gdy wyjmie wino, żeby symbolicznie wypić w wigilię, na jednej lampce się nie skończy. Jestem osobą, która lubi miec opanowaną sytuację i często nie radzę sobie ze stresem. Jak spędzić czas z osobą pod wpływem alkoholu? Wszelkie rozmowy nie zdają egzaminu.
Daria Kalinka-Gorczyca

Daria Kalinka-Gorczyca

Dzień dobry,

rozumiem, że odczuwa Pani lęk w związku z możliwym w święta scenariuszem ojca pod wpływem alkoholu i zostaniem z tym samej. Na pewno to co się zadzieje u ojca nie jest od Pani zależne, tylko od Pani ojca, ponieważ to jego wybór. W sytuacji kiedy czuje Pani zagrożenie, warto mieć możliwość poproszenia kogoś z bliskich o wsparcie, proszę w tym przypadku zadbać o swoj komfort psychiczny. To sam ojciec powinien zrozumieć, że poprzez jego uzależnienie odczuwa Pani nieprzyjemne, trudne emocje i  warto o tym mówić głośno. 

Pozdrawiam ciepło,

Daria Kalinka-Gorczyca 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zofia Kardasz-Parker

Zofia Kardasz-Parker

Dzień dobry,

osoba, która jest uzależniona od alkoholu, albo pije ryzykownie z reguły faktycznie nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji, bo działają tzw. mechanizmy uzależnień (m.in. iluzji i zaprzeczenia). Jednocześnie ciężko namówić kogoś na podjęcie leczenie, jeżeli sam nie ma motywacji, żeby to zrobić.

Natomiast jest kilka rzeczy, które Pani może zrobić. Zadbać o siebie - skorzystać z pomocy dla osób współuzależnionych i/ lub DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików). Nawet jeżeli na pierwszy rzut oka wydaję się to Pani absurdalne, czy niepotrzebne, to zapewne jest Pani również uwikłana w sytuację uzależnienia w domu. 

Może Pani zadbać o swój komfort podczas świąt nie godząc się na obecność alkoholu na  stole wigilijnym albo postawić sprawę jasno, że Pani nie chce i nie będzie towarzyszyć tacie podczas świąt, jeżeli będzie pod wpływem. Rozwiązań jest wiele - proszę zastanowić się co dla Pani jest dobre, co nie narusza Pani granic i na co ma Pani zgodę, a na co nie.

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia

Zofia Kardasz

Katarzyna Tarasiewicz

Katarzyna Tarasiewicz

Dzień Dobry, 

Wyobrażam sobie, że ta sytuacja może być trudna dla Pani do zaakceptowania, co dla mnie jest naturalne i zrozumiałe. Osoba po alkoholu może nie być tą samą osobą, którą znamy, z którą chcielibyśmy spędzić wolny, świąteczny czas. I rozumiem, że to nic przyjemnego być z osobą pod wpływem alkoholu, szczególnie, jeśli ta osoba być może wcale nie kontroluje picia. Dla mnie to, że Pani tutaj pisze i szuka dla siebie wsparcia wydaje się być zdrowym i słusznym krokiem. Przede wszystkim nie musi Pani spędzać czasu z ojcem, jeśli będzie pod wpływem alkoholu, możecie się na to umówić lub może go Pani o tym poinformować, jeśli taka będzie Pani wola. Niestety nie ma Pani takiej mocy, żeby drugiej osobie zabronić robić tego do czego ma prawo, również pić alkohol, ale może Pani siebie chronić przed sytuacją, która przekracza Pani możliwości do akceptacji oraz bezpiecznego i dobrego samopoczucia.  Proszę spróbować poszukać takiego rozwiązania, takiej sytuacji w tym czasie, na którą ma Pani wpływ - wierze, że w pewnych obszarach taką Pani posiada i może znaleźć. Czasami, kiedy pomyślimy na co mamy wpływ (a na co nie) i wykorzystamy te obszary wpływu możemy stworzyć sobie szansę na dobre doświadczenia, możemy też poczuć się bardziej sprawczymi w życiu, a to daje poczucie siły. Proszę pamiętać, że Pani może zaopiekować się sobą, być sama dla siebie bezpieczną osobą w te Święta, Pani zawsze może być przy sobie i za sobą i swoimi potrzebami i ważnymi planami. Nie wiem jak odbiera Pani takie moje powyższe słowa, bo w trudnej sytuacji mogą one wydawać się zbyt wymagające, jednak zaryzykuje, żeby je tu zostawić, bo wierze, że w dłuższej perspektywie Pani bycie dla siebie dobrą i wspierającą ma dużo sensu. Dodatkowo, jeśli miałaby Pani potrzebę porozmawiać w te Święta to polecam Telefon Pogadania (numer i godziny znajdzie Pani na ich stronie), a jeśli znalazłaby się Pani w kryzysie emocjonalnym to telefon 116 123 (działa 24/7), gdzie można porozmawiać w sytuacji kryzysu z psychologiem. Żaden telefon nie zastąpi wypracowania własnej drogi i kontaktu ze sobą w procesie terapii, do której oczywiście zachęcam, ale interwencyjnie może zapewnić wsparcie oraz próbę znalezienia rozwiązania.   

Życzę spokoju i siły, 

Kasia Tarasiewicz 

nikotyna

Darmowy test na uzależnienie od nikotyny (FTND)

Zobacz podobne

Choruję na Boreliozę i koinfekcję Bartonelle. Dwa lata temu odszedłem od rodziny, sam teraz nie wiem w sumie dlaczego
Dzień dobry. Choruję na Boreliozę i koinfekcję Bartonelle, yarsenie, chlamydie pneumonie. Dwa lata temu odszedłem od rodziny, sam teraz nie wiem w sumie dlaczego. Miewam lęki i myśli samobójcze, ogarniają mnie często myśli co się ze mną działo i dlaczego się tak zachowywałem, czy na moje zachowanie i decyzje, jakie podejmowałem mogła mieć wpływ choroba, o której nie wiedziałem. Odkąd wiem o chorobie wiele rzeczy jest dla mnie po prostu niezrozumiałe - że po 13 latach związku małżeńskiego zrobiłem rzeczy, które teraz wydają się dla mnie po prostu niewiarygodne, a jestem od prawie 2 lat w trakcie rozwodu i sam nie rozumiem, jak do tego doszło. Żona ograniczyła mi widzenia z dziećmi, a sama mówi, że się mnie boi. Nigdy nie byłem agresywny, zawsze byłem duszą towarzystwa, a od 2 lat zamknąłem się dla wszystkich, tylko nieliczne osoby dopuszczam do siebie, ale to też na moich warunkach, bo jak zaczynam się źle czuć i przychodzą jakieś myśli, to uciekam, by mnie nie widzieli. W rozsypce nie radzę sobie z tym wszystkim. Proszę o jakąś poradę, co zrobić.
Mama jest tak wierząca, że wszystkim wmawia swoją wiarę, uważa, że niewierzący są źli - a ja właśnie wypisałam się z religii w szkole. Co zrobić?
Dzień dobry! Nazywam się Julia, mam 18 lat.   Z racji, że od kilku miesięcy jestem pełnoletnia postanowiłam wypisać się z religii w szkole, ponieważ nic z tych zajęć nie wynosiłam i siedzenie dodatkową godzinę w szkole słuchając czegoś, co mnie nie interesuje, było moim zdaniem zbędne. Nie chodziła na nie większość mojej klasy, jednak nie to wpłynęło na mój wybór (moja mama w to nie wierzy i twierdzi, że to dlatego, że patrzę na innych i robię to samo, co oni).   Problemem jest właśnie to, że moja mama (bardzo wierząca osoba), gdy się dowiedziała, że wypisałam się z religii wpadła w przysłowiową furię i zaczęła mnie wyzywać i grozić. Wspominałam wiele razy, że to, że nie chodzę na religię nie znaczy, że nie wierzę w Boga, ale ona dalej swoje. Uważam, że jej zachowanie jest bardzo toksyczne, każdemu wmawia swoją wiarę i uważa, że przez niewierzących ludzi na świecie są wojny i dzieje się źle.     Mówiła mi, że przez takie zachowanie ściągam na siebie same złe rzeczy i że na pewno spotka mnie coś złego i pożałuje tego, co zrobiłam. 
Szwagier i szwagierka kompletnie nie odpowiadają mi swoimi zachowaniami, charakterem, sposobem bycia. Ich dzieci również niszczą wiele rzeczy, są niekulturalne. Mimo to, oni przyjeżdżają do nas gościnnie, ponieważ mieszkamy u teściowej.
Mieszkam z żoną i dziećmi u jej matki. 6 lat temu postanowiliśmy się tam wprowadzić, mieszkała sama w dużym domu. Nasza praca zawodowa też sprzyjała tej przeprowadzce. Z Teściową układa nam się generalnie dobrze, a nawet bardzo dobrze. Problem jest z siostrą mojej żony i jej mężem. Jak przyjeżdżają na święta to atmosfera jest okropna. Nasi synowie są w podobnym wieku(dwa tygodnie różnicy, 6 lat). Problemem jest zachowanie syna szwagierki. Uważam, że za dużo sobie pozwala, dużo rzeczy zniszczył, nie szanuje domu, w którym mieszkamy. Szwagier uważa to za normalne zachowanie, sam jest taki. Ma ogromne ego. Szwagierka widzę, że stała się zobojętniała i przestała reagować. Z żoną reagowaliśmy na złe zachowania, przez to wychodzimy na najgorszych. Żona uważa, że wina też jest po naszej stronie. Ja po serii zachowań i wizyt usunąłem się, ale jeżeli wypływają jakieś sytuacje to reaguje. Pół roku temu wygarnąłem szwagrowi, że dziecko jest nie dopilnowane(po kolejnym zniszczeniu). W odpowiedzi otrzymałem, że oni do nas nie przyjeżdżają tylko do teściowej. Ostatnio miałem spięcie ze szwagierką, jej syn znowu przekroczył granicę. Zwróciłem mu uwagę i wymsknęło mi się "jesteś niewychowany". Chłopak przekazał matce i z tego wynikła kolejna kłótnia. Rozumiem, że stanęła w obronie własnego dziecka. Powiedziałem jej, że chłopak nie szanuje tego domu, a ona nie widzi złego zachowania. Moja żona po raz kolejny to mocno przeżyła, ja znowu wyszedłem na najgorszego. Tylko nikt nie widzi, że nasza strefa komfortu po raz kolejny została naruszona. Teściowa uważa, że zachowujemy się nie gościnnie. Nasz syn zawsze te przyjazdy też mocno przeżywa, razem się bawią z synem szwagierki (jednak dziecko też ma ogromne ego po ojcu i mój syn też cierpi, gdy brat cioteczny dominuje zabawę). Najlepiej byłoby się wyprowadzić, ale to nie takie proste zaczynać od nowa. Włożyliśmy w ten dom sporo pieniędzy i pracy. Nie chcę, żeby to wszystko odbiło się na naszym małżeństwie i dzieciach. Na koniec dodam, że szwagierka przed wyjściem za mąż oraz teściowa nie reagowały na głupie zachowania szwagra, tak jakby nie chciały go przestraszyć.
Bezpłodność - czy można przepracować samemu ten problem?
Dzień dobry, mam 26 lat, dwa lata temu dowiedziałam się że nie mogę mieć dzieci. Diagnoza straszna, poczułam że cały mój życiowy plan się posypał. W ciągu tych paru lat "przetrawiłam" trochę cała tą sytuację, jestem w stanie otwarcie mówić o swojej przypadłości. Niestety nadal czuję niepokój jeśli chodzi o przyszłość. Czuję wewnętrzna blokadę przed planowaniem przyszłości z partnerem, który cały czas mnie wspiera. Boje się że coś co planuje i czego bardzo chce znów legnie w gruzach. Dodatkowo problemem staje się obecność dzieci. Coraz trudniej mi przebywać w ich otoczeniu. Czuję też zazdrość i niesamowity żal, kiedy dowiaduje się że znajomi spodziewają się dziecka(mimo to staram się cieszyć ich szczęściem). Nie chce dopuścić do sytuacji kiedy stanę się zgorzkniałą starszą panią, z garstką kotów, tym bardziej że bardzo chciałabym stworzyć rodzinę. Rozważam adopcje, choć tak jak pisałam wcześniej boję się czegokolwiek planować. Niezwykle irytuje mnie także obecna sytuacja w kraju ,gdzie nie ma kompletnie wsparcia dla osób bezpłodnych. Nie otrzymałam żadnej pomocy psychologicznej, właściwie więcej o swojej diagnozie dowiedziałam się chodząc od lekarza do lekarza. Tutaj moje pytanie czy jest sposób aby samodzielnie przepracować ten problem?
Jak pomóc dziecku cierpiącemu na smutek i poczucie pustki oraz skłonności do samookaleczenia?

Moje dziecko jest smutne, nie odczuwa emocji, mówi, że jest puste w środku. Dochodzi do samookaleczenia. Ma przyjaciół, ma chłopaka, który ją wspiera. Ale z dnia na dzień jest coraz gorzej. Jak jej pomóc?

FAS

FAS - Płodowy Zespół Alkoholowy. Przyczyny, objawy i leczenie.

Alkoholowy Zespół Płodowy (FAS) to zaburzenie neurorozwojowe wynikające z ekspozycji płodu na alkohol w czasie ciąży. Objawia się problemami poznawczymi, behawioralnymi, opóźnieniem wzrostu i zmianami fizycznymi. Wymaga diagnozy i długotrwałego wsparcia.