
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- 12 lat temu zmarła...
12 lat temu zmarła nagle moja mama nie wstała z nocy. Mocno to przeżyłam chodziłam, przez jakiś czas do psychologa szkolnego.
12 lat temu zmarła nagle moja mama nie wstała z nocy. Mocno to przeżyłam chodziłam, przez jakiś czas do psychologa szkolnego. Później brat zerwał ze mną i z ojcem kontakt. Cztery lata temu dostałam informację że mój brat nie żyje popełnił samobójstwo. Od tamtej pory nie mogę sobie z tym poradzić. W tamtym roku poszłam nawet do psychiatry byłam na zwolnieniu 3 miesiące i przyjmowałam leki ale nie zauważyłam większej poprawy. Jedynie teraz nie mam ze snem problemów i nie mam myśli samobójczych. Ale dalej myślę o moim bracie o tym co się wydarzyło mam wahania nastrojów raz się śmieje raz płacze. Jestem bardzo nerwowa szybko się złoszczę o najmniejszą drobnostkę od razu cala się trzęsę. Dwa lata temu też poroniłam ciągle cos jest nie tak. Czasami nie mam już na to wszystko siły. Jak mam sobie z tym poradzić?
Usunięty Specjalista_tka
Przeżyła Pani bardzo dużo strat. Każda z nich mogłaby utrudnić życie, a wszystkie razem mogą być źródłem wielkiego cierpienia. Trudno sobie z takimi doświadczeniami poradzić samemu. Polecam rozważyć regularne spotkania z psychologiem/psychoterapeutą.
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kinga Bujna - Ulatowska
Pani Magdo
Doświadczyła Pani w życiu wielu nagłych i bolesnych strat. Nic dziwnego, że te doświadczenia przyniosły dużo bólu i cierpienia. Rozumiem, że próbowała Pani farmakoterapii- wydaje się jednak, że ta forma wsparcia może być niewystarczająca. Wybrzmiewa w powyższej historii, że "ciągle coś jest nie tak", doświadcza Pani wahań nastrojów i pytań, które powracają. Dlatego zachęcam do podjęcia konsultacji psychologicznej/terapeutycznej- po to, aby przyjrzeć się Pani historii, wpisanych w nią strat oraz lepiej zrozumieć sygnały, które do Pani przychodzą pod postacią różnych objawów; również po to, aby w bezpiecznej relacji z psychologiem/terapeutą docenić pokłady siły i zasobów, które Pani uruchomiła w sobie przechodząc przez kryzysy i w konsekwencji doświadczyć znaczącej poprawy zdrowia psychicznego.
Powodzenia Pani Magdo!
Pozdrawiam serdecznie

Zobacz podobne
Od dziecka nie ufam swojej pamięci - skąd wiem, że nie zrobiłam komuś krzywdy?
Witam. Dręczy mnie przeszłość mimo leków i terapii. Już jako dziecko bałam się, że robie komuś coś złego, no ale właśnie to są tylko epizody w mojej głowie, że się bałam i jaką ja mam teraz gwarancje, że wtedy to był tylko strach? Jak mogę mieć gwarancję, skoro więcej nie pamiętam...
Mam problem sam ze sobą. W pracy. Nie potrafię się kłócić. Odpuszczam.
Witam. Mam 37 lat. Żonę i dwójkę dzieci.
Czy może mi ktoś pomoc? Mam problem sam ze sobą. W pracy. Nie potrafię się kłócić. Odpuszczam. Unikam konfliktów. Gdy dochodzi do jakiegoś starcia czuję, że wszyscy widzą, że odczuwam lęk i niepokój. W pracy jedna osoba się do mnie przypier...przyczepiła. I ciągle coś jej nie pasuje. I ja nie potrafię jej zwyczajnie po ludzku prosto w oczy wygarnąć, tylko "przyjmuję ciosy". Boję się, że przegram wymianę zdań albo że w dyskusję włączy się ktoś trzeci i stanie po stronie mojego oponenta. Poza tym nie chcę wyjść na awanturnika.
Jestem bardzo zakompleksiony. Mam mnóstwo kompleksów dotyczących mojego wyglądu. Na zewnątrz każdy z mojego otoczenia sądzi, że jestem wesołym i żartobliwym chłopakiem, a tak naprawdę moja dusza cierpi. Ciągle mam wrażenie, że ktoś mnie obgaduje. W pracy jestem szeregowym pracownikiem i nie mam z tym problemów, ale uważam, że mój kierownik traktuje mnie z przymrużeniem oka. W takim sensie, że wie, że "nie obrażę się od razu" albo że może mnie poprosić o cokolwiek. I ja to zrobię. Czuję, że taki stosunek ma tylko do mnie.
Wracając do kompleksów... próbowałem analizować skąd się wzięły i sądzę, że jest to zasługa moich rówieśników. W dzieciństwie wiele razy słyszałem komentarze, że jestem kosmitą gremlinem, że mam krzywy nos etc...
Rodzice zawsze mnie kochali i wspierali. Nigdy nie usłyszałem od nich żadnego przytyku co do mojego wyglądu.
Wiem, że to wszystko bez Ładu i składu, ale ciężko mi zebrać myśli, żeby napisać, co mnie boli. Jestem bardzo wrażliwy i empatyczny. Nie wyobrażam sobie śmiać się z kogoś bo np jest łysy.
Nie wiem czy to ze mną coś rzeczywiście jest nie tak i ja nie pasuje do dzisiejszego świata...?
Mam mnóstwo lęków. Ciągle obawiam się, że coś stanie się moim bliskim. Żonie, córce, rodzicom itd. że się rozchorują. Albo ja sam. Gdy słyszę karetkę w okolicy to dzwonię do Żony zapytać co słychać żeby sprawdzić czy wszystko okej u Nich.
Czy choroby psychiczne są dziedziczne? Czy dzieci niepoddane niewłaściwym zachowaniom rodzica i tak mogą zmagać się z psychiką?
Czy choroby psychiczne mogą być dziedziczone? Takie jak mitomania, kleptomania lub zaburzenia osobowości i zachowania dorosłych, np. zaburzenia preferencji seksualnych, transseksualność. Czy dzieci, które nie widziały niewłaściwych zachowań ojca mogą być narażone na problemy z własną psychiką?
Ciągle myślenie o śmierci - jak sobie z tym poradzić?
Bardzo męczy mnie to że od jakiegoś czasu wróciły do mnie myśli o śmierci, wieczorami gdy kładę się spać odrazu w głowie mam milion myśli co jeśli zostało mi już nie dużo czasu? Jak będzie wyglądała śmierć? Bardzo się tego boję, mam 22 lata a zaczynam obsesyjnie o tym myśleć zabiera mi to cała przyjemność z życia. Co mogę zrobić? Kierowanie myśli na inny tor nie pomaga. Jedynie co trochę pomaga to włączanie do snu YT i słuchanie czegoś, ale nie zawsze, zazwyczaj po prostu o tym myślę płacze i zasypiam...
Mam od zawsze wrażenie, że ludzie są na mnie źli, że mnie źle oceniają.
Odkąd pamiętam zawsze miałam w głowie, że wszyscy mnie obgadują lub są na mnie źli. Każde zdanie wypowiadane przez kogokolwiek powoduje, że w mojej głowie zapala się czerwona lampka "co zrobiłam tym razem, że ten ktoś jest na mnie zły" potrafię zadawać tym osobom to pytanie po kilka razy "o co jesteś zły?" " co zrobiłam?" "dlaczego się znowu gniewasz".
Nawet jeśli ta osoba zapewniała mnie, że nic się nie stało.
Skąd to się bierze i jak można sobie z tym poradzić? Nieważne gdzie jestem i z kim jestem mam wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą i się, że mnie naśmiewają. Jest to bardzo nieprzyjemne oraz utrudniające życie. Przeważnie nie znam tych ludzi, bo są to po prostu obcy ludzie, których mijam na ulicy, ale mimo wszystko czuję się oceniana i osądzana w najgorszym możliwym sposób nawet, jeśli kontakt wzrokowy z tą osobą trwał zaledwie 2 sekundy lub wcale go nie było. Dlaczego tak jest?

