Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak motywacji, poczucie bezsensu życia – gdzie szukać pomocy?

Dlaczego ciągle rezygnuję, wycofuję się i unikam trudności? Cztery razy zmieniałam szkołę średnią, a dwa razy studia. Próbowałam podejmować różne aktywności, na przykład zajęcia sportowe, ale po pierwszym razie szybko rezygnowałam. Chodziłam kiedyś przez kilka miesięcy na terapię, jednak również ją przerwałam. 

Nie udało mi się utrzymać żadnej pracy, chociaż dobrze sobie radziłam. Powody rezygnacji były różne, na przykład nieżyczliwy współpracownik czy zbyt dużo obowiązków. 

Nie miałam odwagi osobiście poinformować, że chcę odejść – zamiast tego brałam zwolnienie lekarskie i już nie wracałam. Zawsze żałowałam tych decyzji, ale w kolejnej pracy powtarzałam ten sam schemat.

Od kilku miesięcy szukam nowej pracy, jednak pracodawcy niechętnie patrzą na moje częste zmiany zatrudnienia. 

Od miesiąca nie mam ochoty wychodzić z domu, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Wstaję z łóżka dopiero po południu, a zdarza się, że przesypiam cały dzień. Brakuje mi stałego planu dnia i rutyny. Nie widzę sensu w swoim życiu i czuję się jak osoba, która niczego nie potrafi osiągnąć. 

Gdybym mogła cofnąć czas, zrobiłabym wszystko, aby nie stracić pracy.

Nie mam rodziny ani znajomych. Wstydzę się tego, kim jestem. Czasem pojawiają się u mnie myśli samobójcze. 

Od wielu lat przyjmuję antydepresanty, ale wiem, że same leki nie zmienią mojego życia. Zastanawiam się, czy powinnam zgłosić się do szpitala psychiatrycznego albo, czy istnieją jakieś ośrodki, które mogłyby mi pomóc.

User Forum

Anonimowo

1 rok temu
Barbara Ostrowska

Barbara Ostrowska

Z Pani opisu wyłania się dłuższa droga prowadząca do obecnego stanu psychicznego i zauważam wiele wątków, które należałoby poruszyć z psychiatrą, a następnie z psychoterapeutą. 

Przyjmuje Pani "antydepresanty" a trudności się mnożą - czasami przy dłuższym stosowaniu leki nie są już tak responsywne, jak na początku lub zaproponowana dawka może być nieaktualna, bądź lek może nie być dobrze dobrany. 
Niepokojąca jest dla mnie kontynuacja pogarszania się nastroju i pojawiające się myśli samobójcze. 
W pierwszej kolejności radziłabym się udać do psychiatry, który zweryfikuje Pani stan psychiczny, poziom zaostrzenia objawów, dopasuje farmakoterapie (może zmiana leku lub dawki).  

Na tej samej wizycie lekarz również oceni czy zasadnym jest dalsze leczenie ambulatoryjne (wizyty co jakiś czas w gabinecie), czy podjęcie leczenia w trybie stacjonarnym np. oddział psychiatryczny. Lekarz może też (jeśli uzna za stosowne) na takiej wizycie wypisać skierowanie na leczenie. 

Na oddziale psychiatrycznym zazwyczaj nastrój i objawy, są stabilizowane farmakologicznie, plus może Pani przejść proces diagnostyczny np. rozmowa z lekarzem, psychologiem, badanie testami psychologicznym (pobyt od kilku dni do 3-4 tyg). 

Dobra diagnoza jest kluczem do dalszego leczenia. A tutaj należałoby od tego zacząć. 

Z Pani opisu wyłania się schemat unikania, jest to częsta reakcja w obliczu napięcia emocjonalnego lub lęku, często automatyczna,  w wielu sytuacjach wręcz naturalna. Natomiast u Pani ta reakcja się pogłębia, uniemożliwiając realizowanie tego, co dla Pani ważne. Zatem mając już diagnozę, należałoby skupić się na regularnej psychoterapii. Można ją podjąć w ramach NFZ u psychoterapeuty, prywatnie lub psychiatra może wypisać skierowanie na tzw. Oddział Leczenia Nerwic (co z Pani opisu może być bardziej zasadne ze względu na długotrwałość opisywanych problemów). Na miejsce w takim oddziale trzeba troszkę poczekać (od kilku tygodni do kilku miesięcy, to zależy gdzie?), natomiast jest to leczenie w ramach NFZ (darmowe) i pobyt na oddziale może być nawet do 6 miesięcy (w zależności od diagnozy). 

Jest Pani wówczas objęta całodobową opieką (jeśli jest to oddział stacjonarny) lub przychodzi Pani na zajęcia codziennie pn-pt, jeśli jest to oddział dzienny, bierze udział w terapii, spotkaniach z psychologiem i co jakiś czas z psychiatrą, tworzy się plan leczenia i dalszy plan po opuszczeniu oddziału.

 

Reasumując: Po pierwsze konsultacja psychiatryczna, a w zależności od jej wyniku leczenie stacjonarne na oddziale psychiatrycznym, konsultacja psychoterapeutyczna lub konsultacja i umówienie wizyty na oddziale leczenia nerwic (jest ich wiele np. Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Gnieźnie, Samodzielny i Publiczny Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Międzyrzeczu; Centra Zdrowia Psychicznego w każdej wojewódzkiej stolicy)

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Witam, od kilku lat zmagam się prawdopodobnie z depresją, chociaż sam do końca nie wiem, co mi jest.
Witam, od kilku lat zmagam się prawdopodobnie z depresją, chociaż sam do końca nie wiem, co mi jest. Pomimo prób podejmowania aktywności fizycznej, odstawienia alkoholu i nikotyny, większość czasu odczuwam zmęczenie, niechęć, brak chęci do życia. Często zmieniałem lub traciłem pracę, a ostatnimi czasy więcej dnia spędzam w łóżku. Staram się robić wysiłek fizyczny 3 x w tygodniu, rzadko sam robię sobie potrawy, często mam brak apetytu i czuje się jak na granicy. Nie chce mi się żyć, ale jednocześnie nie chce umierać. To wszystko sprawia, że trudno mi się odnaleźć i poruszać. Czytanie książek, oglądanie filmów, słuchanie muzyki, granie w gry pływanie, wszystko, co mi przynosiło radość, teraz nie odczuwam tej radości i trudno mi się skupić na jednej rzeczy. Z dynamicznego pozytywnego chłopaka stałem się zmęczony życiem i bezsilnością człowiekiem. Życie personalne i finanse mi się przez to zawaliły. Czy mogę z tego wyjść lub uzyskać jakąś pomoc finansową? Problem jeszcze polega na tym, że pracowałem za granicą w UK i 2 lata temu wróciłem do Polski. Od tamtej pory nie podjąłem pracy, bo nie byłem w stanie ze względu na swoje problemy zdrowotne, bezsenność itd. Dziękuję za każdą odpowiedź. Nie wiem, gdzie zacząć, ale postanowiłem tutaj.
Nie mam chęci do życia, nie mam pracy, zawodu a kończę 52 lata.
Nie mam chęci do życia, nie mam pracy, zawodu, a kończę 52 lata. Na niczym się nie znam. Czuję się jak pasożyt. Nie potrafię nic doprowadzić do końca, zaczynam i od razu rezygnuję. Od paru lat biorę lamilept, na cyklotymię, tylko chyba nie pomaga. W przeszłości miałem górki i dołki, a teraz nie wiem. Nie potrafię się zabrać do działania, tracę czas. Nie wierzę, że mogę z tego wyjść. Do tego problemy z komornikiem z długami z przeszłości. Nie wiem, co zrobić z sobą, nie chcę już wegetować. Co mogę zrobić ze sobą?
Nie mam ochoty na poprzednie aktywności, jestem ciągle zmęczona - czy to wypalenie?
Witam! W ciągu tego roku podjęłam się 24 h nauczania w szkole, to mój pierwszy rok, kończę studia, piszę pracę magisterską, doświadczałam też podcięcia skrzydeł w ważnych dla mnie sytuacjach. Do tego dochodzą obowiązki domowe. Czuję się zniechęcona do nauki na kolejny egzamin, czuję presję napisania mgr. Towarzyszy mi zmęczenie. Spędzam coraz więcej czasu przeglądając socjal media. Jestem zmęczenia. Czuję, że nie mam ochoty wracać do poprzednich aktywności (sprzed tego roku) Czy to wypalenie? Mam też subiektywne wrażenie, że czas urlopu nie naprawi sprawy. Co najlepiej zrobić?
Proszę o pomoc - życie niepoukładane, zaniżona samoocena, konflikty i brak wsparcia w innych
Nie rozmawiam z ludźmi, wręcz się stresuję, nie mam życia poukładanego, bo nie mogę znaleźć odpowiedniego faceta, znajomi uciekają ode mnie i jest brak kontaktu, z rodziną się kłócę i nie znajduję rozwiązania, na domiar złego przejmuje się wiekiem, wagą swoją i tym, że nie czuję się atrakcyjna i boję się być sama do końca życia, a jeszcze stres, bo egzamin w szkole mam bardzo ważny w maju i nie wiem czy sobie poradzę . Co mam robić ?
Obojętność, brak radości i chęci. Czuję, że nie mam na nic siły, funkcjonowanie to udręka.
Dzień dobry, od jakiegoś czasu nic mi się nie chce, do niczego nie mam motywacji i często czuję wewnętrzną pustkę, po szkole śpię, oglądam seriale albo gram i tak przez cały dzień. Również z trudem przychodzi mi uczenie się, kiedyś potrafiłem się uczyć i miałem całkiem niezłe oceny, ale teraz nie mam na to ani motywacji, ani siły, Lubię chodzić na siłownię i budować swoje ciało, ale przez brak motywacji i siły, czuję, że to dla mnie udręka. Wśród rówieśników nie umiem być sobą, z trudem wchodzę w jakiekolwiek interakcję i z nikim się nie spotykam, a dobrze czuję się tylko w gronie rodziny. Oprócz tego często zmienia mi i się nastrój i nie potrafię odnosić radości, po prostu jakby wszystko było mi obojętne. Nie wiem jak sobie z tym poradzić.
żałoba

Żałoba – jak radzić sobie ze stratą?

Utrata to jedno z najtrudniejszych doświadczeń. Żałoba jest naturalnym procesem radzenia sobie z bólem i tęsknotą. Wyjaśniamy, jaki jest jej przebieg oraz sposoby radzenia sobie z nią - zarówno dla osób w żałobie, jak i tych wspierających.