Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Cierpię na ataki paniki. Ataki pojawiają się w różnych momentach najczęściej wieczorem, kiedy próbuje zasnąć.

Dzień dobry, cierpię na ataki paniki. Ataki pojawiają się w różnych momentach najczęściej wieczorem kiedy próbuje zasnąć. W trakcie ataków występuje szybkie bicie serca, strach i czasem nie potrafię odróżnić rzeczywistości od przeszłości. Trudno mi się w takich momentach uspokoić aby wrócić do normalnego stanu, czy istnieją sposoby które pomogłoby mi w takich sytuacjach zachować spokój?
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry Aniu. Jak najbardziej istnieją sposoby na obniżenie lęku, jednak jeśli ataki pojawiają się dość regularnie, to koniecznie należy umówić się do specjalisty/tki - psychiatry oraz/lub psychoterapeuty - gdyż samo nauczenie się reagowania w sytuacji ataku nie wyeliminuje przyczyny tego stanu. Zaburzenia lękowe mogą się nasilać, gdyż w pewnym momencie przy atakach paniki pojawia się tzw. lęk przed lękiem.

Jeśli chodzi o obniżenie poziomu lęku w sytuacji, w której zauważysz, że się on nasila, to warto zastosować wszelkiego rodzaju techniki oddechowe. Wolne, głębsze (ale nie zbyt głębokie, aby nie dopuścić do hiperwentylacji) wdechy i powolne wydechy naturalnie dają znać ciału, że nic się nie dzieje. Można także przekierować uwagę na otoczenie, np. starając się wsłuchać w otaczające nas dźwięki czy np. policzyć czerwone przedmioty. 
 

Tutaj znajdziesz więcej informacji na ten temat: https://twojpsycholog.pl/blog/czym-jest-atak-paniki-jak-sobie-radzic

Wszystkiego dobrego!

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

fobia

Darmowy test na fobię społeczną (Skala lęku społecznego Leibowitza)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z natrętnymi myślami o śmierci bliskich i uczuciem obecności ich duchów?

Jak poradzić sobie z natrętnymi myślami, związanymi ze śmiercią bliskich mi osób? Moje myśli potrafią ubzdurać sobie, że dana osoba nagle zmarła i teraz jest przy mnie, ale w formie ducha, którego nie widzę. Czuję wtedy ogromny dyskomfort, niepokój, jestem bliska napadu paniki. Robię wtedy wszystko bardzo sztucznie, potrafię nawet mówić na głos (jakby tłumaczyć swoje czynności, które wykonuję). Takie stany trwają u mnie od dobrych 4 lat, pojawiły się w czasie bardzo silnej depresji, trwają do dziś, chodź stan psychiczny stanowczo polepszył się.

Fobia społeczna i depresja - mam wrażenie, że mój wygląd jest powodem do śmiechu i oceny.

Dzień dobry,czy odczuwanie,że ktoś się śmieje z mojego wyglądu, wybucha śmiechem na mój widok to może być związane z depresją i fobią społeczną?

Jak poradzić sobie z lękiem przed egzaminem z fortepianu?
Za kilka dni mam egzmain z fortepianu na którym mi bardzo zależy. Jednak nadal nie umiem dobrze jednego utworuz czterech. Mam z nim problem i ciężko mi go zapamiętać. Nie chcę zawieść mojego Pana od fortepianu bo bardzo pomagał mi w tym roku i robił wsyztko co w jego mocy i siebie. Boję się że dostanę nie wystarczająco dobrą ocenę i nie będę mogła sobie tego wybaczyć.
Problemy z zatrudnieniem, lęk społeczny i zaburzenia emocjonalne po zakończeniu edukacji
Witam, chciałbym się wygadać i zasięgnąć pomocy, gdyż moja sytuacja jest strasznie beznadziejna. Moich ogólnych problemów ze sobą samym jest ogólnie więcej, ale nie chcę już się o tym rozpisywać , aby nie było za długo. Zacznę od tego, że jestem bezrobotny i chory prawdopodobnie na różne zaburzenia psychiczne. Te dwie rzeczy są w moim problemie mocno ze sobą powiązane. Zacznę od chorób. Jestem z natury introwertykiem, osobą aspołeczną, inną od wszystkich, mam wadę chodzenia (chodzę na palcach), mam zaburzenia tożsamości płciowej. Zadaję się najczęściej tylko z osobami, które znam od lat, a nowsze znajomości zdobyłem tylko przez te osoby, które znam od lat, dokładniej od czasu szkoły podstawowej. Przy nich byłem wyluzowany i odważny, ale kiedy ich nie było następowała zmiana o 180 stopni. Nadszedł ten czas, kiedy skończyliśmy podstawówkę i każdy poszedł w swoją stronę. Ja poszedłem do Technikum Elektrycznego, było to we Wrześniu 2020r. Na początku było całkiem względnie, aż po dwóch miesiącach zaczęliśmy naukę zdalną. Źle ją zniosłem, zachorowałem na nerwicę natręctw i zmuszanie się do robienia wielu rzeczy. W międzyczasie moja rodzina się rozsypała i po czasie zostałem w wielkim domu z moją mamą. Wszystkie “męskie” obowiązki spadły na mnie. Po jakimś czasie wróciłem do szkoły już na dobre, miałem natręctwa, robiłem wiele rzeczy, których się dzisiaj wstydzę. Wyszedłem z natręctw za pomocą księży (jestem bardzo wierzący), ale do ostatnich dni w technikum się nie zaklimatyzowałem i marzyłem, by już pracować natchniony praktykami szkolnymi, które nawet dobrze wspominam (jak bardzo się wtedy przeliczyłem). Technikum było dla mnie psychiczną tortura , najchętniej wymazałbym je z pamięci. Maturę zdałem bardzo dobrze, egzaminy zawodowe jeszcze lepiej, zrobiłem sobie nawet płatne specjalne uprawnienia elektryczne, myślałem, że będzie lepiej, ale nie jest. Po szkole z różnych powodów zaczęcie szukania pracy się przedłużało, tam, gdzie miałem praktyki szanse dostania pracy są nikłe. Szukałem pracy w swojej branży, ale jedyne co można w moim mieście w tej branży znaleźć to albo delegacje, albo tyranie po 10-12h, albo i to i to za marne pieniądze, a w wielu przypadkach znalezienie nawet takiej pracy to wyczyn. A wiele osób mówiło, jaki to ja mam świetny zawód i na brak pracy nie mogę narzekać, a w praktyce od września 2025r. jestem w Urzędzie Pracy zarejestrowany jako bezrobotny i to bez prawa nawet do zasiłku. Moje problemy społeczne stale się nasilają, wychodzę z domu tylko wtedy, kiedy muszę, wszędzie niemalże spotykam bodźce, które źle na mnie oddziałują. Przed wyjściem do ludzi, przed pójściem do pracy odczuwam paniczny strach, w moim mieście trudno o pracę (co chcąc nie chcąc wykorzystuję), byłem na wielu rozmowach o pracę, ale mam wrażenie, że to tylko strata czasu, a zdarzało się, że już mi “groziło” dostanie się gdzieś do pracy to reagowałem panicznym strachem i chciałem umrzeć, rozpłynąć się w powietrzu, zachorować, czy nawet czasem marzę, by ulec wypadkowi w jakiś lekki sposób, aby uzyskać rentę z tytułu niezdolności do pracy. Po szkole również ubiegałem się o przyjęcie do pracy w Policji, oczywiście ze względu wczesnego przejścia na emeryturę, ale poddałem się ze względu na opuszczenie tej swojej strefy komfortu i wyjścia do ludzi, a nawet na czas szkółki zamieszkania z innymi w jednym pokoju w koszarach na czas pół roku, co dla mnie byłoby psychicznym samobójstwem. “Wybawieniem” od tej Policji były testy psychologiczne, których oczywiście nie zaliczyłem, a teraz wiele osób pyta, co z tą policją, co z poprawianiem tych testów, a ja wewnętrznie na te pytania reaguję bardzo źle. Muszę też wspomnieć, że CV do różnych firm rozsyłam tylko dlatego, by nie mieć wyrzutów sumienia, a kiedy słyszę, że dzwoni telefon to wewnętrznie modlę się byle to nie w sprawie pracy. Od dłuższego czasu czuję bóle w plecach i poszedłem do lekarza tylko dlatego, żeby coś przykombinować, aby dostać rentę. Lekarka rodzinna wiedząc, że mam stany depresyjne wyczuła o co mi chodzi, ale dała mi skierowania na prześwietlenie i faktycznie wykryto nieprawidłowości. Czekam na rehabilitację, która będzie w Sierpniu, co dalej, to zobaczymy. Próbowałem pracy zdalnej, ale nawet i tam zaburzenia lękowe uniemożliwiły mi sprostać oczekiwaniom tej pracy i musiałem zrezygnować oczywiście mało co nie schodząc na zawał myśleć o tym. Usnułem sobie plan, żeby żyć z wynajmu mieszkań, bo mam już jedno po zmarłej bezdzietnej ciotce. Liczę, że na czysto bym z wynajmu dostał obecnie 1500zł, jakbym jakimś cudem kupił drugie mieszkanie to już 3000, czyli można z tego wyżyć. Nie potrzebuję wiele. Za trzecie stać byłoby mnie założyć jednoosobową działalność i odprowadzać podatki, ale to tylko plany. Najważniejsze moim zdaniem to stanąć na nogi. Ostatnio już “groziło” mi dostanie pracy to ze strachu spać nie mogłem. Dziękuję za przeczytanie tych wypocin, choć one nie oddają całego problemu.
Mam trudność z nawiązywaniem relacji, niepokoję się podczas rozmów, szczególnie w grupie.
Witam serdecznie, od bardzo długiego czasu (o ile nie od zawsze) zmagam się jakims dziwnym wycofaniem, nie potrafię nawet dobrze określić tego zjawiska. Nie potrafię nawiązywać relacji z ludźmi, jeśli już to są to zazwyczaj tematy związane z pracą, nie umiem mówić o swoich emocjach. Jestem jakby niedostępny emocjonalnie. Kiedyś nawet nie byłem tego świadom. Ale teraz jako dorosła osoba widzę tą barierę między mną a ludźmi. Czuję się przez to coraz bardziej samotny, a nie pozwala mi to nawiązać głębszej relacji, o związku już wgl nie ma mowy. Czasami czuję, jakbym sam sabotował wszystkie potencjalne szansę na związek. Mimo że bardzo chciałbym wewnątrz w to pójść to robię zupełnie odwrotnie. Towarzyszy temu uczucie wstydu, że mógłbym chcieć wiązać się z daną kobietą. Widzę, że coś jest nie tak, ale nie potrafię jednoznacznie stwierdzić co, i jak mam temu przeciwdziałać. Dodam, że w większej grupie problem się nasila. A w rozmowie w 4 oczy jest jakby nieco lepiej. Proszę o pomoc, bo czuję, że marnuje sobie życie nie walcząc z tą przypadłością.
ataki paniki

Ataki paniki - jakie są przyczyny, objawy i dlaczego warto szukać pomocy?

Doświadczasz nagłych, silnych ataków lęku bez zrozumiałego dla Ciebie lub otoczenia powodu? Poznaj objawy, przyczyny i skuteczne metody leczenia, które pomogą Ci odzyskać kontrolę nad swoim samopoczuciem.