Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy można ubiegać się o nauczanie indywidualne, mieszkając daleko od szkoły?

Czy można ubiegać się o nauczanie indywidualne, mieszkając daleko od szkoły? (1,5h drogi pociągiem)
User Forum

Natalia

3 lata temu
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Nauczanie indywidualne przyznawane jest na podstawie opinii z poradni psychologiczno-pedagogicznej uczniom chorym, sprawiającym trudności wychowawcze, napotykającym trudności w uczeniu się lub niepełnosprawnym. Gdyby fakt dużej odległości od szkoły generował powyższe problemy, być może byłoby to podstawa do przyznania NI. Może tez warto rozważyć inną szkołę, jeżeli jest do niej lepszy dostęp? Zastanawiam się też, czy chęć podjęcia NI podyktowana jest tylko dalekim dojazdem, czy jakimiś dodatkowymi trudnościami w szkole. Wówczas być może warto o tym porozmawiać z psychologiem, 

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Jak emocjonalne konflikty wpływają na relację student–promotor?
Jestem studentką ostatniego roku studiów licencjackich. Chciałabym zrozumieć pewną sytuację z psychologicznego punktu widzenia — co się we mnie wtedy zadziało i dlaczego tak długo nie potrafiłam sobie z tym poradzić. W 4. semestrze studiów miałam sytuację, która do dziś we mnie wraca. Dotyczyła mojej promotorki, która jednocześnie jest dziekanem wydziału. Dostałam ocenę 4,5 z projektu badawczego — i choć formalnie była to dobra ocena, miałam silne poczucie niesprawiedliwości, ponieważ koleżanki, których prace były, moim zdaniem, znacznie słabsze, otrzymały identyczną ocenę. Byłam z tym bardzo sama i bardzo emocjonalnie. W odruchu obronnym, z emocji i żalu, napisałam wiadomość do pełnomocnika ds. studentów, opisując sytuację i prosząc o pomoc. Nie obrażałam pani dziekan ale opisałam, co czuję. Ona się o tym dowiedziała. I choć nie zrobiła mi żadnej krzywdy, nie krzyczała, nie zemściła się — po prostu powiedziała: „Zostawiam to bez komentarza.” Ale od tamtej pory to ja się wycofałam. Przekreśliłam ją emocjonalnie. Na seminariach siedziałam z dystansem. Nie odzywałam się więcej niż musiałam. Nie odwzajemniałam uśmiechów. Nie chciałam kontaktu. Czułam złość, rozczarowanie, zawód, niezrozumienie. Jednocześnie — nie zrezygnowałam z seminarium, pisałam dalej pracę, przychodziłam, wykonywałam obowiązki. Ale emocjonalnie byłam zamknięta i chłodna. Dopiero po 7–8 miesiącach zaczęłam na nią patrzeć inaczej. Zaczęłam ją słuchać, otwierać się, znowu odwzajemniać uśmiech. Były pojedyncze sytuacje, które mnie „przebijały” — jej zaskoczenie, kiedy przerwałam jej zbyt szybkie dyktowanie, i spokojna reakcja „Ja wiem, że za szybko mówię”; jej uśmiech mimo mojej zamkniętej postawy; jej komentarze, które mimo krytyki były pomocne i mądre. I zrozumiałam po czasie, że: ona mnie nie odrzuciła. To ja ją odrzuciłam. A potem — z trudem — odrzuciłam swoje własne uprzedzenie. Dziś nasza relacja jest poprawna, a nawet dobra. Ale tamto wydarzenie nadal mnie uwiera. Pytania, z którymi zostaję: – Dlaczego zareagowałam tak silnie? – Dlaczego aż tak się odcięłam? – Czy to było zranione ego? Przekroczona granica? – Czy to naturalne w relacji student–promotor, gdy w grę wchodzi zależność, stres i poczucie niesprawiedliwości? – Dlaczego potrzebowałam aż tylu miesięcy, by się emocjonalnie „odmrozić”?
Jak zwiększyć swoją motywację do nauki?

Jak zwiększyć swoją motywację do nauki?

Zawsze byłam ofiarą. W domu najmłodsza a właściwie w całej ogromnej rodzinie
Zawsze byłam ofiarą. W domu najmłodsza, a właściwie w całej ogromnej rodzinie. Ojciec i matka gnębili mnie, wyśmiewali, bywało bicie, zero możliwości zaufania, a najgorsze było wyśmiewanie przy rodzinie albo wyśmiewanie, że nie dotrzymali słowa. W domu walczyłam o siebie, a nie rozwijałam się, więc za mądra nie wyrosłam. Takie drwiny i kpiny doprowadziły, że wyszłam z domu dopiero niedawno i nie radziłam sobie w życiu. Za późno przerobiłam rzeczy z psychologiem i teraz jest OK, ale wraca mi jedna kwestia... Gdy szukałam pracy jako 20-latka, to byłam naiwna. Poszłam na rozmowę o pracę i okazało się, że w tym miejscu ma się odbyć rozmowa, a nie że się pracuje... Już teraz bym wiedziała, jak się zachować, ale brnęłam dalej. Chciałam jak najlepiej wypaść, więc uśmiechałam się i odpowiadałam na pytania. Okazało się być to sprzedażą e-papierosów i facet siedział przede mną z laptopem i pytał, jakbym się zachowała w danej sytuacji. I to, co zrobił, nie miało żadnego związku z pytaniem, bo coś powiedział i wielki buch dymu dmuchnął mi dosyć wolno w twarz. Zdezorientowana udawałam, że nic się nie stało. Mam kilka takich sytuacji, gdzie teraz wiem, że nawet nikt nie odważyłby się złe zachować, bo mam swoje granice, ale wspominam z żalem do siebie. Pamiętam ciągle to upokorzenie, jakby drwinę i nic nie robienie sobie z tego u tego faceta. Nawet nie pamiętam firmy do końca, ale to jest dramat dla mnie...
Trudna rozmowa z szefem podczas odejścia z pracy - zarzucił mi brak lojalności i profesjonalizmu. Jak sobie z tym poradzić?
Dzień dobry, mam problem w relacjach międzyludzkich. Jestem miła, czasami aż do przesadny. Ludzie przyzwyczaili się do mojej uległości, a kiedy chcę postawić na swoim, zawsze obwiniają mnie i są mną rozczarowani. Ostatnio podpisałam umowę o pracę w jednej z firm. Po tygodniu pracy stwierdziłam, że jest za ciężko (zbyt dużo obowiązków, a za mało pracowników). Szybko zorientowałam się, że praca odbiera mi prawo nie tylko do wolnych wieczorów, ale i wolnych weekendów. Nie chciałam zarywać nocy i poświęcać weekendów na nadrabianie zaległości z tygodnia. W tej sytuacji postanowiłam odejść. Niestety, nie przygotowałam się do rozmowy z Szefem. Zrzuciłam winę na siebie, skłamałam, że nawiązałam relację z byłym pracodawcą i odchodzę do innej firmy. W tym momencie Mój Szef bardzo się zdenerwował, zarzucił mi nielojalności i brak profesjonalizmu. Stwierdził, że nie pozostawię po sobie miłych wspomnień. Krzyczał tak, że słyszeli koledzy z pracy. Bardzo się przejęłam, boję się, że zrobi mi negatywną opinię wśród innych pracodawców. Przez takie kłamstwo straciłam nie tylko zaufanie, ale i pewność siebie. Bardzo proszę o szczerą poradę, czy da się jakoś załagodzić całą tę sytuację. Czy mam się czuć winna, jak powinnam była postąpić. To poczucie winy mnie przerasta. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Czy to normalne, że płaczę bądź mam chęć płaczu przy najmniejszych szczegółach?
Mam mnóstwo pytań. Czy to normalne, że płaczę bądź mam chęć płaczu przy najmniejszych szczegółach? Jest szansa, że minie z wiekiem? Czy to normalne, że muszę robić coś z rękoma? Że nie dokańczam nigdy niczego, co zacznę? (Prawie), robię tylko tą "fajną" część. Starałam się dowiedzieć co ze mną nie tak już mnóstwo razy, ale znalazłam jedynie internetową diagnozę ADHD. Często łapie freeza, jak korzystam z telefonu, nie mogę go wyrzucić, wstać, przez dłuższy czas nic nie mogę zrobić. Nie mogę znaleźć chłopaka ani dziewczyny, ale mam crusha praktycznie na każdym kto jest dla mnie miły. Pomocy. Mam dość. Wszystkiego. Niedługo może pójdę do psychologa, ale się boję.
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!