Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak uwierzyć w siebie po traumach z dzieciństwa i zbudować pewność siebie?

Jestem już po 30. Mężczyzna. Od wieku licealnego towarzyszy mi silne poczucie bycia gorszym od innych. Myślę, że jest to rezultat kumulacji kilku traum: śmierci ojca, gdy byłem jeszcze małym, ale już świadomym chłopcem, traumy odrzucenia ze strony płci przeciwnej i ogólnej wrażliwości i słabej psychiki. Jestem wycofany, mam skłonności do izolacji i co najgorsze odpuszczam wyznaczanie sobie nowych celów, bo z góry zakładam, że na pewno mi się nie uda. To nie lenistwo, to czarnowidztwo i strach. W każdej nowej pracy jestem sparaliżowany stresem. Jak uwierzyć w siebie, na czym zbudować swoją osobowość? Nie czuję, że kiedykolwiek miałem jakikolwiek punkt zaczepienia, coś o czym wiedziałbym, że idzie mi dobrze.

Justyna Orlik

Justyna Orlik

To, co opisujesz niezwykle mnie porusza. Poczucie bycia gorszym, samotność i brak wiary w siebie może wynikać z długotrwałych doświadczeń braku akceptacji i wsparcia. Odrzucenie, którego doświadczasz od najmłodszych lat mogło przyczynić się do takiego obrazu siebie. Kiedy wokół brakowało relacji, które dawałyby Ci poczucie przynależności, zaufania i uznania, naturalne było, że zacząłeś wycofywać się z kontaktów. A im mniej relacji, tym więcej przestrzeni dla wewnętrznego krytyka, który mówi: „nie zasługuję”, „jestem gorszy”, „nikt mnie nie polubi”.
 

Z takim przekonaniem trudno wyznaczać cele, bo każda próba może wydawać się skazana na porażkę. Twoja wrażliwość nie jest słabością, ale może być Ci trudno przekształcić ją w twórcze działanie, bo brakuje wystarczająco dużo miejsca, żeby zrobić to bez poczucia wstydu. 

 

Być może nie chodzi teraz o wielką zmianę, ale o to, żeby zacząć zauważać, że nie wszystko, co o sobie myślisz, musi być prawdą. Krok po kroku przyglądać się sobie i swoim "małym sukcesom". 

Pozdrawiam, 
Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

To, co Pan opisuje, wskazuje na głęboko zakorzenione poczucie niskiej wartości, które mogło powstać jako reakcja na doświadczenia straty, odrzucenia i chronicznego napięcia. To nie jest słabość, lecz reakcja psychiki próbującej się bronić przed kolejnym bólem.

 

Zbudowanie siebie od nowa nie oznacza nagłego przekształcenia osobowości, ale raczej stopniowe odzyskiwanie zaufania do własnych odczuć, myśli i decyzji. Jednym z najważniejszych kroków będzie przyjrzenie się swoim przekonaniom np. „na pewno mi się nie uda”  i praca nad ich przeformułowaniem w coś bardziej wspierającego. Może w tym pomóc profesjonalne wsparcie psychologa lub psychoterapeuty.

 

Odnalezienie „punktu zaczepienia” często nie polega na odkryciu jednej wybitnej umiejętności, ale na zauważeniu w sobie choćby drobnych przejawów wytrwałości, empatii czy odwagi - jak choćby to, że mimo lęku i zniechęcenia Pan nadal szuka pomocy i stawia pytania. To już jest akt odwagi.

 

Warto powoli odbudowywać kontakt ze sobą przez małe działania: zapisanie myśli, ruch, nowe doświadczenia, które nie muszą być spektakularne, ale mogą być „Pana”.

 

Trzymam kciuki,

Justyna Bejmert

Psycholog

Olga Żuk

Olga Żuk

Dziękuję Ci za to, że podzieliłeś się tak szczerze. To, co napisałeś, pokazuje ogromną samoświadomość i wrażliwość – to naprawdę wartościowe cechy, nawet jeśli dziś wydają się obciążeniem.

Najpierw – nie jesteś sam

Twoje doświadczenia – strata, odrzucenie, nadwrażliwość, lęk przed porażką – to nie są cechy "słabej psychiki", tylko ślady tego, przez co przeszedłeś. To naturalne, że po takich przejściach trudno zbudować poczucie własnej wartości. Ale to nie znaczy, że ono się nie da odbudować – tylko że nigdy nie dano Ci do tego warunków.

Co możesz zrobić, krok po kroku:

1. Zacznij od akceptacji, że to nie Twoja wina

To, co się z Tobą dzieje – to efekt tego, jak świat Cię potraktował. Poczucie gorszości nie wzięło się z niczego. To nie Ty jesteś popsuty, tylko Twoja historia zostawiła w Tobie zbyt wiele ciężaru.

2. Samoświadomość to już początek zmiany

To, że to widzisz, że to czujesz i potrafisz o tym pisać – to naprawdę dużo. Nie każdy to potrafi. To może być punkt zaczepienia, którego szukasz: Twoja zdolność do refleksji, uczciwości wobec siebie, wrażliwości.

3. Warto rozważyć psychoterapię

Nie dlatego, że „coś z Tobą nie tak”, ale dlatego, że masz prawo odzyskać siebie. Taki proces może pomóc Ci zbudować to, czego nikt wcześniej nie pomógł Ci stworzyć: zdrowe, stabilne poczucie własnej wartości.

4. Zacznij od bardzo małych kroków

Nie od "wiary w siebie", ale np. od codziennego zapisywania jednej rzeczy, którą zrobiłeś mimo niepewności. Lub jednej myśli, którą zauważyłeś i nie pozwoliłeś jej przejąć kontroli. Zmiana zaczyna się od mikro zwycięstw, nie od wielkich deklaracji.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

Monika Marszałek

Monika Marszałek

Dzień dobry,

 

To, co Pan opisuje, jest bardzo poruszające i z pewnością na co dzień bardzo obciążające. Poczucie gorszości, wycofania i braku wiary w siebie może być ogromną barierą w codziennym funkcjonowaniu, a tym bardziej w podejmowaniu nowych wyzwań.

 

Z Pana opisu można wywnioskować, że funkcjonuje Pan w oparciu o trudne doświadczenia z przeszłości — takie jak strata ojca, poczucie odrzucenia czy brak wsparcia emocjonalnego — które mogły przyczynić się do ukształtowania niewspierających przekonań na swój temat. To nie jest lenistwo, to naturalna reakcja organizmu na wieloletnie funkcjonowanie w stresie, napięciu i braku poczucia bezpieczeństwa.

 

Bardzo ważne jest, że Pan to zauważa i że potrafi Pan nazwać, z czym się Pan mierzy. To już pierwszy krok w stronę zmiany.

 

W takich sytuacjach ogromną pomocą może być praca z psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże Panu:
– zrozumieć, skąd biorą się Pana przekonania o sobie,
– zbudować nową, bardziej wspierającą narrację o sobie,
– odzyskać kontakt z własnymi zasobami i wartościami,
– nauczyć się rozpoznawać i regulować emocje, takie jak lęk i zniechęcenie.

 

Warto też pamiętać, że osobowość i sposób myślenia można kształtować – nie jest to coś raz na zawsze dane. A skoro teraz, mimo lęku, frustracji i zniechęcenia, szuka Pan pomocy i zadaje sobie ważne pytania, to znaczy, że ma Pan w sobie siłę i motywację do zmiany.

 

Jeśli ma Pan taką możliwość, zachęcam do kontaktu z psychologiem – nawet w ramach pierwszej konsultacji, która pomoże określić kierunek dalszych kroków.

 

Z serdecznym wsparciem,

Monika Marszałek

psycholog, coach kryzysowy

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Drogi Deeply sad,

 

namnożenie się wspomnianych trudności w Twoim życiu wymaga przepracowania każdej z nich pojedynczo z odpowiednim specjalistą. Zdecydowanie widzę tutaj potrzebę spotkań z psychologiem, ponieważ musi poprowadzić Cię osoba, która posiada fachową wiedzę. Trzymam za Ciebie kciuki! :)

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Ola Fikus

Ola Fikus

Dzień dobry, 

dziękuję za podzielenie się tak otwartym opisem swoich uczuć.  Poczucie bycia gorszym, wycofanie i strach to bardzo konkretne konsekwencje bolesnych przeżyć.

Na pytanie, jak uwierzyć w siebie i zbudować swoją osobowość, nie ma prostej, uniwersalnej odpowiedzi. Jest to proces, który wymaga czasu, cierpliwości i przede wszystkim wsparcia. Nie da się "uwierzyć w siebie" na siłę, bez zbadania, co leży u podstaw braku tej wiary.

W takiej sytuacji szczególnie cenne może być skorzystanie z pomocy psychologa. Na konsultacjach, w bezpiecznej przestrzeni gabinetu, mógłby Pan przyjrzeć się swoim doświadczeniom i stopniowo budować nowe, pozytywne przekonania na swój temat.


 

Z wyrazami szacunku,
Psycholożka Ola Fikus 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Od 6 lat siedzę w domu z dziećmi. Mam ich dość, wszystko mnie denerwuje.
Od 6 lat siedzę w domu z dziećmi. Mam ich dość, wszystko mnie denerwuje. Chciałabym im dać więcej miłości ale po prostu wkurzają mnie, nie mam sił na zabawę. Nie mam też chwili spokoju i ciszy, jestem z nimi 24h/ dobę. Czuje się osamotniona we wszystkim co robię i czuję że nikt inny mnie nie rozumie. Od około 10 lat mam też różne lęki, czuje jakby ktoś za mną stał i podobne strachliwe rzeczy, które występują np. przez miesiąc i pół roku spokoju. Czy powinnam udać się do psychologa? Czy to normalne?
Narzeczony zerwał i potrzebuje przestrzeni - czy to depresja? Szukać wsparcia czy dać mu czas?

Czy to normalne narzeczony ze mną nagle zerwał? Teraz chce być sam, najpierw mówił, że chce naprawić swój mózg, a teraz to już chce być sam, nie chce wsparcia. Jak ja stwierdziłam, że ja wiem, że nie chce mnie w to wciągać, to stwierdził, że to nie o to chodzi i że chce być sam serio i musze iść dalej. Powiedziałam, że to wiem, że przez depresje I to minie tylko musi zacząć się leczyć, powiedział, że to nie ma znaczenia, jak powiedziałam, że czemu tak uważasz powiedział, że sam z siebie. I na prawdę nie chce wsparcia. Czy jeżeli dam mu przestrzeń to może zmienić zdanie? I będzie chciał wsparcia i przestanie się izolować ode mnie. Nie wiem, dlaczego się ode mnie izoluje, ale od kolegów nie i spędza z nimi dużo czasu. Zaczął też więcej pracować. Zawsze był wrażliwym chłopakiem, teraz się zmienił, mojej mamie pisał, że chyba ma depresje albo coś w podobnie. Do mnie powiedział, że mnie nie kocha i nie tęskni, jak zapytałam, czy tylko mnie to powiedział, że wszystkiego. Ja mam wrażenie, że on się świetnie bawi, nie chce rozmawiać twierdzi, że nie ma potrzeby i że to tylko źle wpływa na jego głowę. Ale ma wahania nastroju raz jest miły, a raz agresywny w rozmowie i jak sie spotkamy tak samo.

Dlaczego czuję się odrzucony w związku na odległość? - analiza emocji
Witam, zastanawiam sie nad soba i tym czy moja reakcja jest prawidlowa a przede wszystkim dlaczego tak silna. Zwiazek na odleglosc ona 2 dzieci. Czeste klotnie, odczuwam wiecznie niedosyt kontaktu. Ale do rzeczy - jest komunia… widze, ze wszyscy siedza w parach… ona musiala cos niesc do jedzenia otarza.. w zartach powiedziala ze nie ma meza bo nie chciala tego robic - jednak ja wybrali… wchodzimy do kościola, jest lawka dpa wybranych rodzicow ale wlasciwie mam wrAzenie ze jako partner moglbym z nia tak siedziec… w lawce za nia chociaz - w ktoryms momencie zwolnila sie troche lawka za nia - spytalem jej czy tu juz wolne - byc moze nie uslyszala… ale widzac jakichs znajomycy z rodziny syna szybko ich zawolala zeby usiedli na tym wolnym miejscu. Poczulem sie zle… mialem wrazenie, ze jestesmy jedyna para ktora siedzi osobno. Wczesniej mowilem jej ze poczulem sie zle jak opowiadala jak wykrzyczapa ze nie ma meza zeby nie uczestniczyc. Powiedziala ze ja nie gram pierwszycy skrzypiec to komunia syna, zapytalem kim jestem w tej relacji powiedziala - ani mezem, ani nazeczonym - nie uczestnicze w rachunkach w obowiazkach nacodzien bo uwazam, z mam swoje mieezoanie i oplaty za granica. Siedzimy wiec w tym kosciele, czuje sie jak jakis odtracony, po kosciele podchodzi rodzina tego syna - nikomu mnie nie przedstawila… zrobili sobie zdjecia rodzinne… zawiozlem ich so restauracji - rozwrwany w srodku (ale dlaczego?!). Usiedlismy usiadla obok zlapala za reke - wszystko sie uspokoilo… potem nagle zniknela zeby porozmawiac z wszystkimi gosciami - nawet nie zauwazylem kiedy… po jakims czasie wrocila zlapapa mnie za reke znowu sie poczulem lepiej… z niektorymi osobami nie miala tam ochoty na kontakt ale z wiekszosca widzialem, ze super… czulem sie iak jakis dodatek… tzn nie czuje, ze idziemy razem - chodz przedstawie Cie - raczej widzi ze siedze z Mama… i niech siedzi… kazdy sie domysli ze to moi partner… wieczorem pewnie bedzie swietny seks (mam nadzieje) ale… zaraz znowu pewnie poczuje sie jak nikt w jakiejs sytuacji… rozmawiac o tym nie moge bo sie mocno irytuje “ze znowu mowie o sobie a o ona potrzebuje wsparcia”. Byl moment wczesniej ze przeprosila mnie za slowa o skrzypcach… ze odsuwa sie od pol roku bo miala inne oczekiwania na sylwetra… ze jakos sie zdeklaruje co ro powrotu… i ze wie ze jest mama na 200-% i moge czuc sie odsuniety… tak ciaggle czuje eie odsuniety… juz wariuje nie wiek co mam myslec rano dramat wieczorem super… hustawka emocjonalna…dlaczego tak silnie czuje sie odrzucany? Gdzie jest granica…przeciez moze sobie porozmawiac z goscmi sama… cos mnie ciagle boli mam niedosyt…
Uzależnienie od masturbacji w wieku 16 lat - jak sobie poradzić?
jestem uczennicą w wieku 16 lat , i od 4 lat zmagam się z uzależnieniem od masturbowania się, nie potrafię bez tego funkcjonować aż do takiego stopnia że wszystko mnie tam boli czesto… Wiem że to może zabrzmieć głupio ale naprawdę nie potrafię bez tego żyć a jednocześnie chcę się tego pozbyć.
Trudności w związku po odwołaniu ślubu i wpływ terapii na relacje
Witam, w grudniu mój narzeczony poinformował mnie, że coś się między Nami wypaliło i dał mi do zrozumienia że musimy odwołać ślub. Próbowałam dotrzeć do niego żebyśmy spróbowali to naprawić, poszli do psychologa czy na terapie ale nie chciał. Ślub i wesele zostało z moim ogromnym bólem odwołane w styczniu. W lutym On miał wypadek na szczęście nie groźny, ale odwiedzałam go i rozmawialiśmy w miarę spokojnie. Później zaczęło się jego częstsze pisanie wiadomości, to on głównie zaczynał. Potrafiliśmy rozmawiać tak o ogółach ciągiem całe dnie. Opowiadał o swoich studiach jak mu idzie, pisał o ocenach, ale także o tym, że chodzi do psychologa, musi polubić siebie itd. Wysyłał zdjęcia z treningów, ze szkoleń. Rozmawialiśmy o wspólnych znajomych którzy mają kryzys w związku ale walczą i wtedy zapytałam co dalej z Nami, a on odpowiedział "dajmy czas, każde z nas musi popracować". Wcześniej zapytałam też kiedyś przy okazji jakiegoś naszego spotkania co dalej z Nami/nie Nami, to powiedział "teraz nie odpowiem Ci na to pytanie". Nigdy nawet w dniu rozstania nie powiedział, że mnie nie kocha i tym podobne. Raz nawet jak byłam po jakieś swoje rzeczy, to zaprosił mnie do swojego nowego mieszkania, które nazwał "azylem" i do którego nie wpuszcza wiele osób. Bardzo mnie to ucieszyło ale i zmieszało, bo co on o tym wszystkim myśli. W kwietniu była cisza, zadzwoniłam do niego dopiero w dniu imienin. Zadzwoniłam, złożyłam życzenia, i poprosiłam że chciałabym się spotkać i spokojnie porozmawiać (nie mówiłam że o nas). I tutaj zaczyna się w sumie najważniejsza i teraźniejsza część historii! Spotkaliśmy się w majówkę, ja miałam przygotowane na kartce ważne pytania żeby ze stresu nie zapomnieć, ale od progu kiedy do niego przyjechałam była jakaś taka swobodna i nie napięta atmosfera, oboje tak działaliśmy. Zjedliśmy ciasto, później pojechaliśmy do sklepu po wino i to wiązało się z tym, że raczej samochodem już do domu nie wrócę. Wcześniej jeździliśmy samochodem, uśmiechaliśmy się, pokazywał mi miejsce gdzie biega itd. coś w aucie powiedział do siebie w stylu, że nie wie czemu tak mnie słucha, ale to nie w złym tonie. Później zamówiliśmy sushi, rozmawialiśmy i mówiłam mu, ze chce spróbować jeszcze raz, od nowa, ale że nie chce walczyć sama, że przynajmniej chce spróbować. On mówił coś najpierw że wie, że mnie skrzywdził, że teraz nie jest gotowy, że nie chce dawać mi nadziei (ale ani nie powiedział że mnie nie kocha, ani że to między Nami już nie ma sensu, ani że on już nie chce). Ja mówiłam, że nie możemy wracać do tego co było, bo wtedy na pewno się nie uda, a ja nie chce wracać i wypominać, że bardzo mi na nim zależy. Później coś w rozmowie wyszło z jego strony, że może moglibyśmy się pospotykać z miesiąc/dwa i zobaczymy co dalej, ale żebyśmy nikomu na razie nie mówili. Przystałam na to, ale później wyszło jakoś tak, że trafiliśmy razem do łóżka, było naprawdę dobrze, może bez jakiś deklaracji, ale całował, starał się, było nam przynajmniej tak to odbieram obojgu dobrze. Rano musiałam wracać już do domu i czułam że jest jakiś dziwny, ale pożegnał się przytulasem i pojechałam. Później wieczorem zadzwoniłam do niego bo nic się nie odzywał, powiedział, że to nasze spotkanie dużo mu namieszało w głowie i że musi to omówić z psychologiem. We wtorek dostałam wiadomość o treści: „Hej. Byłem u Pani psycholog, nie jest dobrze. Fatalnie się z tym czuje co się wydarzyło. Mam wyrzuty sumienia… czuję, że Cię wykorzystałem, uległem temu co złe. Muszę to przepracować, poukładać. Nie jestem w stanie teraz nic na nowo budować, to co się wydarzyło negatywnie wpływa na moją terapie i wiem, że to ja do tego doprowadziłem. Pani psycholog też troszkę się zawiodła pomimo że mnie wspiera. Emocjonalnie i psychicznie nie potrafię zbudować relacji… przepraszam za to co się stało.”. Czy Pani psycholog może mówić pacjentowi że się na nim zawiodła?!? Załamałam się totalnie, że jak on tak mógł i co to teraz znaczy! Później po kilku dniach wyjechał na akcje gaszenia lasów i wtedy napisał mi że jedzie, następnego dnia po godz. 23 wysłał kilka zdjęć, wysłał swoje zdjęcie z zawieszką którą mu dałam i napisał dziękuję , napisał że jest zmęczony noo ale działają i nawet napisał „dobranoc :*”. Kolejnego wieczora też wysłał zdjęcia, zamieniliśmy kilka zdań, napisał mi że już wracają z akcji, a później o 5 nad ranem napisał, że już jest w domu, a nawet o to go nie prosiłam. Ja odpisałam spokojnie że się ciesze i znowu od niego cisza… Teraz ucieka w naukę, a ja już nie wiem co teraz z Nami?! Czy jest jakiś sposób, żeby od nowa zacząć być razem? Jak ja mam do niego podejść i co mam jeszcze zrobić. Dlaczego raz się przybliża i wprowadza do swojego życia (nawet w sytuacji zmęczenia, adrenaliny to pisze, a w zwyczajny dzień cisza). Ja chce to uratować, ale nie rozumiem tym bardziej po tym jego psychologu jego podejścia. Teraz ucieka w nauke, zaraz sesja i znowu będzie odkładać temat. A ja nie wiem czy z jego strony jest jeszcze jakakolwiek szansa dla nas? ☹
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.