Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy prośba o informacje od partnera to tak wiele?

Czy oczekiwanie od partnera informacji o której mniej więcej wróci z piwa z kolegami to taka wielka kontrola? Czy jeśli się zmieni coś i zostałby jednak dłużej to czy prośbą o SMS to tak wiele?
User Forum

Magda

mniej niż godzinę temu
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Pani Magdo,

Oczywiście dostęp do takiej informacji między partnerami wydaje się być czymś naturalnym i prostym. Jednak czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że coś wydarzyło się wcześniej, co mogło mieć wpływ, że partner odebrał to jako kontrolowanie z Pani strony. Zachęcam, aby się temu przyjrzeć w szerszym kontekście.

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zuzanna Wach-Skrabel

Zuzanna Wach-Skrabel

Pani Magdo generalnie nie, ale aby precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, należałoby znać szerszy kontekst, mieć więcej informacji i przyjrzeć się sytuacji z różnych stron.

Proszę spróbować odpowiedzieć sobie na pytania, co sprawia, że jest to dla Pani takie ważne, co zmieniłoby się, gdyby partner faktycznie informowałby Panią każdorazowo, tak jak Pani tego oczekuje? Czy partner zna Pani oczekiwania w tym zakresie? Czy zawsze tak było, czy coś zmieniło się ostatnio?

 

Pozdrawiam serdecznie,

Zuza

2 lata temu

Zobacz podobne

Czuję się jak samotna matka, mimo iż mam męża. Mąż dba tylko o siebie.

Dzień dobry. Ostatnie miesiące żyję jak w kołowrotku, nie mam nawet chwili dla siebie. Na mojej głowie jest praca, dziecko, zakupy, sprzątanie, rachunki, naprawy w domu - wszystko. Jestem już przemęczona, wstaję rano i czuję, że nie mam siły na nic i jestem po prostu wypalona. Czuję się jak samotna matka, mimo iż mam męża. Mąż nie robi nic, prośby, groźby, rozmowy, nic nie działają. To on musi się wyspać, to on musi odpocząć po pracy, to on musi iść do kolegów się odstresować. Ja nie mam czasu nawet isc sama na spacer. Mąż nie sprząta nawet po sobie i go nie obchodzi że ledwo już funkcjonuję. Jego lenistwo doprowadza do tego, że coraz częściej myślę o odejściu, bo będąc z nim mam poczucie, że on ma gdzieś moje potrzeby, moje zmęczenie, robi sobie co chce. Gdy po raz kolejny go proszę o to, żeby zadbał o dom, to wyzywa mnie najgorszymi wyzwiskami. Ogólnie mąż nie chce ze mną spędzać czasu, wychodzić gdziekolwiek, rozmawiać, nie robi wspólnych planów. Jest mi przykro, patrząc na partnerów znajomych, którzy zwyczajnie robią to, co do nich należy w domu, bo ja się nie mogę doprosić niczego. Co zrobić, żeby zmienił do mnie stosunek i zaczął myśleć o mnie, bo mam wrażenie, że dla niego liczy się tylko on sam.

Ból po rozstaniu, pomimo kłamstw partnera. Pamiętam i czuję te dobre cechy.
Nie mogę poradzić sobie po rozstaniu, na koniec okazało się, że partner mnie oszukiwał, jednak pomimo tej wiedzy nie potrafię ruszyć do przodu, ciągle tęsknię i rozpamiętuje. Byłam 10 lat w związku. Zawsze postrzegałam tę relację jako udaną. Partner był czuły, zawsze pamiętał o drobnych miłych gestach, rozmowach, bliskości, nie zaniedbywał mnie. Czułam się szczęśliwa. Na kilku polach jednak nie było idealnie - partner poświęcał bardzo dużo czasu rodzinie pochodzenia, pomagał im finansowo do tego stopnia, że nigdy nie miał oszczędności. Dlatego większe zobowiązania (np. wkład własny do mieszkania) zawsze były na mojej głowie. Podobnie jak załatwianie spraw związanych z szukaniem mieszkania. Kiedy partner miał wizję utraty pracy to ja robiłam mu CV, wysyłałam je na oferty pracy. Zaproponowałam w tym swoją pomoc, on również miał się zaangażować, ale jak mówił - nie miał do tego głowy, bo był zajęty pomocą rodzinie pochodzenia. Z tego względu czasami zdarzało mi się urządzać kłótnie, podnosiłam głos - działo się to co kilka miesięcy. Pomimo tego partner był czuły, pamiętał o zabieraniu mnie na randki, widać było, że kocha mnie i zależy mu na mnie. Zaczęłam też znajdować w dziwnych miejscach w mieszkaniu puste puszki po piwie, usłyszałam od partnera wymówkę, w którą uwierzyłam. Przekonał mnie, że nie pije w ukryciu. Niestety pod koniec naszego związku zaczęłam coraz częściej przyłapywać go w środku dnia na piciu piwa - kiedy np. szybciej wróciłam z pracy. Tłumaczył to stresem nie do zniesienia, trudnymi sytuacjami z rodziną i w pracy, chociaż widział, że takim zachowaniem bardzo mnie rani i wywołuje mój stres. Pod koniec związku zaczęły również wychodzić na jaw kłamstwa. Przez całą relacje byłam przekonana, że mój partner nie byłby w stanie mnie okłamać, był tak czuły i kochający. Kłamstwa dotyczyły różnych kwestii - alkoholu, zakupów, zamiany pinu w telefonie, część z nich była zupełnie bezpodstawna - nic mu one nie dawały, jeśli chodzi o korzyści, nic by się nie zmieniło gdyby powiedział prawdę. Nie rozumiem zupełnie sensu niektórych kłamst. Jak się okazało były też kłamstwa ogromne - długi. Po zakończeniu relacji dowiedziałam się, że oszukiwał mnie co najmniej połowę trwania naszego związku, już wtedy był zadłużony, ale okłamał mnie i uwierzyłam, że nie jest. Do końca, nawet po rozstaniu, kłamał mnie w żywe oczy. Czego zupełnie nie rozumiem, relacja i tak się rozpadła, powinnam mieć prawo poznać prawdę. Kiedy wyszło kolejne kłamstwo partner podział mi, że jego uczucia do mnie osłabły. Po dwóch tygodniach stwierdził, że już nic do mnie nie czuje i chce odejść. Załamałam się. Powidziałam, że wybaczę mu wszystkie kłamstwa, że pomogę spłacać długi, jednak powiedział, że nie chce tej pomocy, nie chce już tej relacji. Po jej zakończeniu powiedział, że nie ma żadnego sentymentu, że nie tęskni wcale. Wiem też, że od razu po tym jak mnie zostawił zaczal spotykać się z inną kobietą. Od rozstania minęło już kilka miesięcy, a ja nie mogę się pozbierać. Ciągle wspominam jaki potrafił być dobry, czuły. Jakim był kiedyś kochającym partnerem. Jaka byłam szczęśliwa kiedy myślał o mnie i okazywał codziennie tyle czułości. Jednocześnie wiem, że już wtedy byłam okłamywana. Nie potrafię poradzić sobie z tym wszystkim - ciągle za nim płacze, nie potrafię przyjąć do wiadomości, że to jedna i ta sama osoba - ten czuły, kochający, wrażliwy, empatyczny człowiek - i ten oklamujacy mnie w żywe oczy, zimny. Mam wrażenie, że idealizuje go, potrafię widzieć tylko to co było dobre, zapominam o złych czynach, kłamstwach, braku zaangażowania w kwestie pracy czy mieszkania. Nie potrafię zrozumieć dlaczego po tylu kłamstwach, tak wielkim zranieniu, nie umiem spojrzeć na to rozstanie jako na coś koniecznego, coś, co pozwoli zbudować mi kiedyś związek z osobą uczciwą. Zamiast tego ciągle tęsknię, rozpamiętuje, codziennie o nim myślę i płacze. Mam myśli, że oddalabym wszytsko, by wrócił. Chociaż racjonalnie wiem, że to nie byłby zdrowe. W jaki sposób mogę sobie pomóc?
Z powodu swojego czynu boję się o zdrowie psychiczne poznanej kobiety. Miała już bardzo ciężki czas, nie chcę mówiąc prawdy przyczynić się do jej załamania.
Dzień dobry wszystkim Zacznę od tego,że mam 40 lat i jestem mężczyzną. Jakiś czas temu założyłem konto na portalu randkowym,na którym umieściłem zdjęcia przystojnego mężczyzny stworzonego przez sztuczną inteligencję.Byłem ciekawy odzewu,bo niestety na moje prawdziwe zdjęcia nie reagowała żadna kobieta przykuwająca moją odwagę. Odzew jaki mnie spotkał przerósł moje oczekiwania. Z większością kobiet w ogóle nie rozpoczynałem rozmowy,z częścią wymieniłem się numerami telefonów, ale i te znajomości kończyłem po dwóch dniach. Wśród tych kobiet znalazła się jedna najbardziej przykuwająca moją uwagę. Kobieta,niezwykle piękna,o urodzie modelki, wyglądająca jak milion dolarów. Kobieta, która na moje prawdziwe zdjęcie nigdy by nie zareagowała, ale już model AI ją bardzo urzekł. Dodam,że ona sama miała ogromne powodzenie na tym portalu u płci przeciwnej. Wymieniliśmy się numerami telefonów i zaczęliśmy pisać do siebie całymi dniami i nocami zresztą też. Nie pamiętam kiedy ostatni raz w moim życiu tak dobrze rozmawiało mi się z inną kobietą, ona również często mi podkreśla,że jest zafascynowana moją osobą.Jesteśmy bardzo szczęśliwi kiedy możemy razem popisać. Ale jest jeden problem- ona nie wie,że to są zdjęcia osoby nieistniejącej. Czuję się bardzo podle,że nie zakończyłem szybciej tej znajomości,ale naprawdę bardzo dobrze nam się rozmawiało i poznawaliśmy się bardziej każdego dnia. Zdążyłem się już dowiedzieć, że ma za sobą w życiu traumatyczne przejścia, a w zeszłym roku (sama mi to powiedziała), prawie nie dała rady. Myślę, że przechodziła ciężką depresję. Myślałem o tym, żeby jej powiedzieć prawdę (nawet napisałem już gotowy list,który mógłbym wysłać w każdej chwili). Ale boję się, że znowu podupadnie na zdrowiu psychicznym i być może teraz nie dać już dalej rady. Czuję się niesamowicie podle,że zagrałem na czyichś uczuciach. Jestem pewny,że na moje prawdziwe zdjęcia nigdy by nie zareagowała,mimo tego,że aż tak brzydki nie jestem to nie przykuwam uwagi kobiet. Najchętniej opowiedziałbym jej o wszystkim i zaproponował przyjaźń, ale boję się,że to może być cios w jej serce. Proszę o poradę, bo nie wiem co mam zrobić
Kłótnie w związku na odległość przez odmienne poglądy na seks i wychowanie dzieci – czy da się rozmawiać bez konfliktów?
Jestem od ponad roku z partnerka w zwiazku na odleglosc - przyjechalem na 3 tygodnie. W ostatni wieczor kiedy chcialem go milo spedzic usiedlismy z lampka wina przed filmem. W filmie pojawil sie watek gdzie z kobieta zrywa mezczyzna, ona na drugi dzien poznaje na imprezie innego uprawia z nim seks a kilka dni pozniej w zwiazku z pewnymi okoliczbosciami ona znajduje sie za nakazem sadu u nowego partnera z ktorym probuje sie rozwiesc (tej pierwszej nocy wzieli slub pod wplywem alkoholu). I oburza ja ze musi sie polozyc na poscieli ktora pachnie tym nowym mezczyzna. Ja sarkastycznie powiedzialem, ze szybko sie pogodzila z rozstaniem i ze to lekka hipokryzja chwile temu uprawiala seks z kims obcym a teraz ze wzgledow higieny nie chce dotknac poscieli… mam troche “malo nowoczesne” podejscie do spraw intymnych i podchodze do takich przygod raczej krytycznie. Ale powiedzialem to raczej majac na celu zart. Moja partnerka sie oburzyla, ze to sprawa tej kobiety i, ze moze robic co chce… wywiazala sie wlasciwie z tego blachego powodu mala klotnia… moja partnerka zawolala dzieci swoje na dol i jakas godzine spedzilismy z nimi kiedy ja chcialem jeszcze sie na nacieszyc przed wyjazdem. W nocy nie bylo juz czulosci rano wlasciwie tez a zawsze mielismy chociaz seks. Moj przyjaciel stwierdzil, ze ja niepotrzebnie dotykam tematow ktore sa dla niej drazliwe. Problem polega na tym, ze ja chcialbym na spokojnie otwarcie moc wyrazac swoja opinie i nie znowze klotni. Jest kilka takich tematow chocby podejscie do dzieci, finansow gdzie namy odmienne zdanie ja chcialbym to omawiac merytorycznie ale to powoduje jedynie bardzo silne negatywne emocje u niej i sie klocimy… tego wieczoru odsunela sie ode mnie i poczulem mocna zlosc ze w ostatni dzien dorosli ludzie tak psuja czas. Czy na prawde w zwiazkach musi byc jakas taktyka “o tym nie rozmawiamy, o tamtym tez bo ona sie denerwuje”. Czy ja chce za duzo? A moze chce czegos co nie istnieje? Chce czuc swobode.. a teraz czuje mocny dystans zawod i zal ze tak sie stalo… ale na dodatek po slowach kolegi czuje, ze jestem jakims idealista, i nigdy sobie z moim charakterem raczej nie uloze zwiazku bez klotni, a znam takie w ktorych konflikt praktycznie nie istnieje - wierze w to i chce zeby tak bylo i tylko wtedy widze sens w zwiazku…
Partner prawdopodobnie zmaga się z wypaleniem zawodowym, co wpłynęło na nasz związek i bliskość.
Witam, Przepraszam, że zwracam się z tak błahą sprawą. Dla wprowadzenia- mam 22 lata i jest to mój pierwszy związek, trwa około 8 miesięcy. Od ponad dwóch miesięcy mój chłopak zmaga się z poważnym wypaleniem zawodowym (taka jest moja teoria, pracuje od 8 do 23 czasami, praktycznie nie ma czasu wolnego, a jak ma to nie wykorzystuje go dla siebie) które oczywiście trwało dużo dłużej, ale od 2 miesięcy osiągnęło poważny poziom. Już dwa tygodnie temu powiedział, że czuje dystans do innych ludzi (im ktoś bliższy tym większy) i jest wypruty z emocji. W ciągu ostatnich dwóch tygodni sprawa się pogorszyła i nie było z nim prawie kontaktu. Przy ostatnim spotkaniu powiedział, że nie czuje do mnie tego elementu romantycznego (widzi mnie jako osobę na możliwy obiekt matrymonialny i tęskni za mną, ale jako za osobą, nie dziewczyną). Powiedział, że przy spotkaniu trzy tygodnie temu to uczucie wróciło, ale następnego dnia zniknęło i czuł się dwa razy gorzej niż zazwyczaj. Czy jest możliwe, że to uczucie wróci wraz z leczeniem wypalenia zawodowego? Czy w ogóle jest możliwość, że brak zainteresowania romantycznego jest spowodowane wypaleniem zawodowym. Czy jest jakiś sposób by mu w tym pomóc, jeśli on tej pomocy nie chce i uważa, że nikogo nie potrzebuje? (Planuje on sięgnąć po pomóc specjalisty i iść do psychoterapeuty). Jak sama mam sobie z tym poradzić? Czy są jakieś sposoby nie myśleć o tej sprawie? Próbowałam relaksacji Jacobsona, ale jedyne co to sprawiła, że byłam senna. (Jestem osobą empatyczną i przejmującą się, jestem również pod opieką psychoterapeuty i psychiatry ze względu na zaburzenia lekowo-depresyjne i cechy osobowości występujące w osobowości z pogranicza i wszystkich zaburzeń osobowości z wiązki C z DSM V - mam te cechy, ale nie jest ich aż tyle, by klasyfikowały się do zdiagnozowania zaburzenia). Z góry dziękuję za odpowiedź i przepraszam za zwracanie się z tak blachą sprawą.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.