Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy prośba o informacje od partnera to tak wiele?

Czy oczekiwanie od partnera informacji o której mniej więcej wróci z piwa z kolegami to taka wielka kontrola? Czy jeśli się zmieni coś i zostałby jednak dłużej to czy prośbą o SMS to tak wiele?
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Pani Magdo,

Oczywiście dostęp do takiej informacji między partnerami wydaje się być czymś naturalnym i prostym. Jednak czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że coś wydarzyło się wcześniej, co mogło mieć wpływ, że partner odebrał to jako kontrolowanie z Pani strony. Zachęcam, aby się temu przyjrzeć w szerszym kontekście.

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zuzanna Wach-Skrabel

Zuzanna Wach-Skrabel

Pani Magdo generalnie nie, ale aby precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, należałoby znać szerszy kontekst, mieć więcej informacji i przyjrzeć się sytuacji z różnych stron.

Proszę spróbować odpowiedzieć sobie na pytania, co sprawia, że jest to dla Pani takie ważne, co zmieniłoby się, gdyby partner faktycznie informowałby Panią każdorazowo, tak jak Pani tego oczekuje? Czy partner zna Pani oczekiwania w tym zakresie? Czy zawsze tak było, czy coś zmieniło się ostatnio?

 

Pozdrawiam serdecznie,

Zuza

2 lata temu

Zobacz podobne

Gdy przez miesiąc byliśmy z chłopakiem na odległość, narosły takie kłótnie, że zerwał ze mną.

Jestem z chłopakiem 10 miesięcy, do tej pory zawsze się u nas układało, potrafiliśmy sobie poradzić z każdym problemem i na wszystko znaleźć rozwiązanie, traktował mnie jak księżniczkę i w końcu poczułam się bezpiecznie, jednak po wyjechaniu na miesiąc 700 km od niego, ja i on mieliśmy okropne okresy w życiu, tęskniliśmy za sobą i to spowodowało, że się nie potrafiliśmy dogadać i się kłóciliśmy. 

Przy jednej kłótni 2 tygodnie temu nazbierały sie we mnie wszystkie emocje i pod ich wpływem powiedziałam, że mam wyje**ne w ten związek, nie miałam tego na myśli i nie kontrolowałam tego co pisze, tłumaczyłam mu to przez te 2 tygodnie bez przerwy i sie nie poddawałam, próbowałam zrobić wszystko, żeby było między nami dobrze, pomimo tego że nie mogliśmy się spotkać i o tym wszystkim porozmawiać, ale on jest bardzo wrażliwą osobą ze względu na swoją przeszłość, wiele rzeczy zapamiętuje i do teraz boli go to, że tak powiedziałam, ciężko mi jest cokolwiek przetłumaczyć, bo nie jesteśmy w stanie teraz się spotkać i porozmawiać 😕 Wczoraj zerwał ze mną, powiedział, że nie ma siły już na walkę i nie czuje się szczęśliwy w tym związku od momentu, kiedy to powiedziałam, obiecałam sobie, że nie będę błagać chłopaka o to, żeby został, ale kocham go tak bardzo, że nie potrafię, pisząc z nim i błagając o wybaczenie powiedział, że nie wie co z nami będzie, bo on już stracił siły na walkę, zaproponował rozmowę za tydzień jak wrócę, powiedział, że mnie kocha, ale już nie wie co ma z tym zrobić, pomimo tego że wiem, że szczera rozmowa może dużo zmienić i jest możliwość, że dalej będziemy razem to i tak mam w głowie, że może jednak nie da mi tej szansy i nie poradzę sobie bez niego 🥺 Nie wiem co mam już robić, wielokrotnie pisaliśmy o tym, ale to nie jest to samo, co rozmowa twarzą w twarz.

Z moich kontaktów ze specjalistami nasuwa mi się wniosek, że duża część po jednym wpisie zaleca kontakt z psychoterapeutą
Może zadam wcześniej jeszcze jedno pytanie. Z moich kontaktów ze specjalistami nasuwa mi się wniosek, że duża część po jednym wpisie zaleca kontakt z psychoterapeutą, uważając, że to ja mam problemy ze sobą. Ok. Ale staram się logicznie myśleć i patrzę na siebie z boku. Analizując te problemy z bliskimi, obserwując ich i wiele innych czynników, które wpłynęły na to, gdzie jestem, myślę, że muszę to właśnie przeanalizować z psychologiem. Przeglądając FB i grupy oraz informacje medialne z branży dochodzę do wniosku, że nie będzie lekko. Ceny usług zaczynają szybować, braki specjalistów nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych, np. lista przyjęć przez NFZ. Staram się znaleźć rozwiązania na moje problemy w kontaktach z bliskimi, bo rodzina się rozpada i część zauważa przyczyny rozpadu. Nie wiem, jak sobie z takimi osobami poradzić, dlatego szukam psychologa. Byłem kilkanaście lat poza rodziną, za granicą i po przyjeździe zastałem to wszystko. Starałem się rozmawiać i obserwowałem. Część liczyła, że pomogą, pozałatwiam czyjeś problemy jak czarodziej. Ale osoby z zaburzeniami wpadają w problemy zwłaszcza finansowe i nie można do nich dotrzeć. Depresja, stres itp. zrobiły swoje i wciągają w problemy, oszukują, kłamią, spiskują itp. Znane schematy. Muszę znaleźć wiarygodnego i zaufanego psychologa. Na dodatek osoby te mają kontakt ze służbą zdrowia, a wiadomo, że świat jest mały, malutki i wszyscy się tu dobrze znają. Jakieś wnioski?
Witam, piszę ze skomplikowaną sprawą. Nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić może ktoś pomoże to jakoś sensownie i logicznie rozwiązać...
Witam, piszę ze skomplikowaną sprawą. Nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić może ktoś pomoże to jakoś sensownie i logicznie rozwiązać... A więc może zacznę tak, nadszedł grudzień i pewnego dnia podczas kłótni (wtedy jeszcze moja narzeczona) zaczęła mnie namawiać, żebym pojechał do siebie do domu na jakiś czas, żebyśmy od siebie odpoczęli, bo sporo w ostatnim czasie się kłóciliśmy (generalnie te kłótnie były praktycznie w 95% spowodowane przez moje nieodpowiednie i nieodpowiedzialnie zachowania, wtedy tego jeszcze nie rozumiałem). I generalnie ona wyszła następnego dnia do pracy i długo nie wracała i nie odbierała ode mnie i po jakimś czasie w końcu zaczęła pisać, że już nie chce ze mną być, że mam się spakować, że przez to, jak się zachowałem i co robiłem, to ona straciła do mnie zaufanie i przez to też już do mnie nie czuje, że wyczerpałem ją psychicznie i ma już tego dość. Byliśmy ze sobą 6.5 roku. Więc ogólnie jak przyszła w końcu domu to błagałem ją, żeby mi dała ostatnią szansę, że teraz serio się ogarnę totalnie i że nie pożałuje tego. Uzgodniłem z nią, że pojadę do siebie na tydzień i nie będę się z nią kontaktować i potem może wrócę, to zobaczymy i po 6 dniach dzwoni do mnie, że mam nie wracać, że ona mi odeśle rzeczy i wgl... Dobra ja i tak pojechałem, mimo że miałem 450 km do miejsca, gdzie mieszkaliśmy razem. Czekałem na nią. Znów z nią rozmawiałem, błagałem ją, przepraszałem i wgl, ale to nic nie dało. Ona była totalnie bez jakichkolwiek uczuć do mnie po 6.5 latach czułem jakbym gadał z jakąś totalnie inną osobą, którą jakbym pierwszy raz widział na oczy, to był totalnie ktoś inny. Ale podczas rozmowy powiedziała, że teraz nie chcę ze mną być, ale za jakiś czas no na przykład za pół roku nie wyklucza, że może, ale też nie może wykluczyć, że kogoś innego nie znajdzie. Ogólnie robiła już teraz wszystko, aby żebym jej dał spokój i sobie poszedł (generalnie rozumiem, że tak chciała, bo wiem, co robiłem źle i wgl i każdy by tak zrobił). Ale jest tego wszystkiego inny problem. Mianowicie jak ona tego pierwszego dnia nie odbierała, ja zadzwoniłem do swojego (wtedy jeszcze przyjaciela), żeby się wygadać, bo zawsze sporo gadaliśmy na różne swoje prywatne sprawy. Ja zawsze na niego mogłem liczyć.. i generalnie do momentu aż jeszcze nie widziałem, że ona nie da mi tej szansy, to miałem z nim kontakt. Pytał co tam, jak się trzymam i wgl.. A gdy już się dowiedział, że nie mieszkam z nią i że nie mam z nią kontaktu i generalnie wszystko mu powiedziałem, jak wyglądało między nami, to przestał do mnie dzwonić, pisać (mówię, pewnie ma znowu jakieś problemy zdrowotne, bo miał i ma dalej spore albo ma dużo roboty i po prostu któregoś dnia się odezwie). Choć miałem już od tego dnia, kiedy ostatni raz z nim gadałem przeczucia, że on coś knuję, bo słuchał tylko, co ja mówię i jakby zbierał informacje, które może wykorzystać przeciwko mnie... (ale nie no mówię jak przyjaciel, nie zrobiłby mi takiej rzeczy). Jak się potem okazało, dowiedziałem się 31 grudnia, że moja była ma chłopaka, bo napisałem jej życzenia noworoczne itp, a ona mi odpisała i napisała, że jest szczęśliwa z obecnym chłopakiem... ja odpisałem jej : to pozdrów****** I ona napisała, dlaczego o nim piszę, a ja to, że kto niby inny, a ona, że ktoś inny jej sprawa i ja napisałem to powodzenia i po prostu odpuściłem (generalnie jeszcze wtedy nie byłem ciągle pewnym czy to na pewno on, ale coś w moim organizmie cały czas mówiło, że to on, ale nie potrafiłem w to uwierzyć). I generalnie sprawa wygląda tak, że moja była narzeczona, z którą byłem 6.5roku aktualnie jest z moim byłem przyjacielem, ale nie to jest w tym wszystkim najgorsze. Ja wiem o tym człowieku bardzo dużo i wiem, że on od zawsze miał problem, żeby jakąś kobietę spotkać, bo każda jedna go zlewała, a on potrafił każdego wysłuchiwać był takim "psychologiem" zawsze dobra rada. Ludzi do niego ciągnęło, a on zbierał tylko informacje i wykorzystywał je w odpowiednim momencie. Wiele osób mi kazało na niego uważać, ale ja mówiłem, że zawsze na niego mogę liczyć i zawsze to broniłem i mówiłem, że ludzie przesadzają. I problem jest taki, że ja wiem, że jeśli on by do niej nie zaczął gadać ani pisać jakbym ja mu nie powiedział o swoich problemach to byśmy z moją była byli z powrotem razem, bo generalnie strasznie ją kochałem (ale miałem swoje problemy trochę natury psychicznej, które teraz ogarnąłem i jestem totalnie innym człowiekiem, ale na zdecydowanie plus) i nie chciałem jej teraz nic utrudniać i robiłem wszystko, jak chciała... Ale no ogólnie dowiedziałem się tak z 2 tyg., że miała problemy też psychicznie i prawdopodobnie chodziła od jakoś listopada po kryjomu do psychologa i sobie nie radziła z tym wszystkim, ale nic nie dała po sobie poznać, że chce się rozstać czy coś była cały czas taka sama (ale generalnie ja też mogłem wtedy tego nie zauważać) i ogólnie to ona za czasów dziecka miała bardzo duże problemy zdrowotne. Cudem jest, że wgl żyje i jest teraz zdrowa. No i sprawa wygląda tak, że po prostu ten były przyjaciel zaczął do niej pisać i wspierać ją a ona była zrozpaczona po rozstaniu i była dla niego bardzo łatwą zdobyczą, bo wiedział wszystko o mnie, a ona nie widziała, że on wie, więc zaczął jej mówić to, co chciała usłyszeć, bo on potrafi bardzo dobrze manipulować ludźmi (nie jedna osoba mnie przed tym ostrzegała) i po prostu ona poczuła w końcu, że ktoś ją wspiera i rozumie i potrafi zrobić to, co ona chce... Generalnie nie powinno mnie to już interesować, bo to jej życie jej sprawa, ale nie potrafię się pogodzić z tym, że sam jego na nią wręcz nasłałem (bo pamiętam, jak w rozmowie przez telefon mówiłem mu, że bym nie chciał, żeby ktoś teraz kto zna też mnie i tę sytuację nie zaczął jej wspierać, bo to ich połączy, on na to nic nie odpowiedział, bo już coś planował), ale kto by się spodziewał, że były przyjaciel może tak wykorzystać sytuację. I nie potrafię sobie poradzić z myślą, że wiem, że on ją zmanipulował i ja o tym wszystkim wiem, co i jak się stało, a nie mogę z tym nic zrobić, bo ona nie wysłucha mnie teraz, bo liczy się tylko on, bo mówi jej co chce, bo teraz razem na mnie cisną i on robi wszystko lepiej teraz niż ja, bo wie, co robiłem źle, więc oczywiście, że w jej oczach jest dużo lepszy, a wiem, że ten człowiek jest strasznie fałszywy i może ją skrzywdzić. Ja cały czas próbuje się oszukiwać, że jej teraz nienawidzę, że już nie chciałbym z nią być, a tak naprawdę cały czas ją strasznie kocham i chciałbym z nią mieć kiedykolwiek jeszcze jakiś kontakt, bo jest dla mnie najważniejsza osoba na świecie... Myślę, że z czasem bym jej to wszystko jakoś wybaczył i stworzyłbym z nią to wszystko, co razem planowaliśmy... Co ja mam z tym wszystkim zrobić, bo ona nie wysłucha tego, że to wszystko było zaplanowane i wgl, że on ją manipuluje. Generalnie ja wiem, że na 110% nie mieli nic wspólnego, bo spędzaliśmy ze sobą każdą, chwilę pracowaliśmy razem i wgl więc na pewno wcześniej się nie spotykali ani nie pisali, tylko dopiero w momencie aż ja jemu powiedziałem, że z nią nie jestem (a on generalnie do każdej laski zarywał, ale miałem go za przyjaciela). Wiem generalnie jestem sam sobie winny, bo o problemach w związku nie mówi się byle jakim ludziom, tylko idzie ewentualnie do psychologa lub rozmawia z rodziną, a nie... Generalnie nie wiem, co ja mam z tym wszystkim zrobić, bo wiem, że nigdy o niej nie zapomnę, a nie potrafię żyć ze świadomością, że ktoś wykorzystał moją naiwność i manipuluje i może skrzywdzić osobę, która cały czas kocham, a ja nie mogę nic z tym zrobić... Jak radzicie rozwiązać tę sytuację najlepiej, żeby to naprawić lub w jakiś sposób ostrzec.
Czy da się odzyskać zatraconą miłość? Ona zakochała się w Innym po 13 latach bycia razem.
Czy da się odzyskać zatraconą miłość? Ona zakochała się w Innym po 13 latach bycia razem. Tłumaczy mi to, że nasza miłość to szczeniaczka miłość. Że całe życie mną dominowała... ślub wzięty, bo ona chciała, drugie dziecko, bo ona chciała. Chciałbym w to wierzyć. Ale to nie prawda. Że tamten ją pociąga psychicznie (dominują ją) jest bardzo w niego zaangażowana. Powiedziała, że wybrała rozsądkiem nie sercem, bo rodzina tak chciała nie ona. Że jest ze mną w tym małżeństwie nieszczęśliwa i nie kocha mnie. Kocha jego. Że ja nie miałem nigdy innej, że nie mam doświadczenia życiowego. A ona ma już go za sobą. Że czuje się jak ja bym miał 15 lat a ona 30. Ciągle mówi, że jestem niedojrzały. Sam już nie wiem, co robić. Dziś trochę się opiła i chciała bardzo do niego jechać. Sam już nie wiem, co robić. Czuję, że ją kocham. W przyszłości bardzo ja skrzywdziłem psychicznie, lecz teraz bardzo tego żałuje i pokazuje to. Że nie szanowałem jej.
Mąż ma depresję, przez zobojętnienie chce się rozstać. On z dzieckiem są dla mnie całym światem.
Hej, mam pytanie bo nie wiem co już mam robić. Jestesmy z mężem już wiele lat ze sobą, mamy małe dziecko. Mąż oznajmił mi, że ma depresję i że już mnie nie kocha, nic do mnie nie czuje i chce się rozstać. Wyznał mi, że już od jakiegoś czasu sztucznie się uśmiechał, bo nic nie sprawia mu radości i na dodatek ma myśli samobójcze. Do psychologa idzie za parę dni. W głównej mierze mnie oskarżył za to, co się z nim dzieje. Na moje próby ratowania związku zareagował agresją słowną. Ale i tak kocha się ze mną czule, tak jakby nigdy nic. Chce być jego wsparciem i opoką, ale nie wiem jak się zachowywać, jak mu pomóc. On i nasze dziecko są dla mnie całym światem.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!