
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, związki i relacje
- Mąż zamieszczał...
Mąż zamieszczał moje prywatne zdjęcia na forach erotycznych - jak sobie z tym poradzić?
Klaudia Dynur
Dzień dobry,
bardzo mi przykro z powodu sytuacji, która Panią spotkała.
Warto zaznaczyć, że aby doszło do zdrady, wcale nie musi dojść do stosunku. Zdrada może mieć także wymiar emocjonalny. To partnerzy określają, jakie są ramy zdrady według nich. Po Pani wpisie widzę, że ta kwestia nie została między Państwem wyraźnie ustalona. Ta kwestia, jak i praca nad możliwością odbudowania zaufania, mogą zostać omówione na terapii par. Tam, wraz ze specjalistą, będą Państwo mogli wspólnie ustalić swoje granice i zasady funkcjonowania relacji.
Jeśli chodzi o trudności ze snem, jedzeniem, chęcią do życia i atakami paniki, warto skonsultować się z psychiatrą, który pomoże Pani uśmierzyć objawy i, jeśli to konieczne, skieruje Panią na terapię. Jest to o tyle ważne, że dopiero po zaopiekowaniu się sobą jesteśmy w stanie efektywnie działać w relacjach z innymi. Specjaliści są od tego, aby Pani pomóc, a nawrót objawów w sytuacji kryzysowej nie jest porażką, a sygnałem, że Pani organizm oraz psychika potrzebują zaopiekowania.
Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo sił
Klaudia Dynur
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Świdzińska
To, czego doświadczyłaś, jest ogromnym naruszeniem zaufania i poczucia bezpieczeństwa. To nic dziwnego, że wracają lęki, panika i poczucie zagubienia. Masz prawo do bólu, złości i niepewności. To, że on podjął terapię, jest ważnym sygnałem, ale Twoje granice i Twoje zdrowie są teraz najważniejsze. Spróbuj zadbać o siebie: poszukaj wsparcia psychologa tylko dla Ciebie, żebyś mogła bezpiecznie przeżywać emocje i podejmować decyzje w swoim tempie. Nie musisz teraz wiedzieć, czy zostaniesz czy odejdziesz. Masz prawo zwolnić i skupić się na własnym dobrostanie. Jesteś warta szacunku, ochrony i troski.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
Elza Grabińska
Szanowna Pani,
to, co Pani opisuje, jest ogromnie trudnym doświadczeniem i całkowicie naturalne jest, że pojawia się poczucie zdrady, problemy z zaufaniem, trudności ze snem czy lęki. Zostały naruszone Pani granice i bezpieczeństwo w związku, więc reakcje emocjonalne, które Pani odczuwa, są zrozumiałe.
Jeśli oboje chcą Państwo naprawić relację, to bardzo ważnym krokiem jest wspólna terapia par. Bardzo dobrze, że podjęli już Państwo takie działania. Jednocześnie warto rozważyć także pracę indywidualną - dla męża, aby przyjrzał się bliżej ewentualnemu uzależnieniu od treści erotycznych i schematom, które do tego prowadzą, a dla Pani, by mogła Pani bezpiecznie przepracować swoje emocje, odbudowywać poczucie własnej wartości oraz wyznaczać granice w relacji. Proces odbudowy zaufania jest długi i nie ma jednej gotowej recepty, ale wsparcie specjalistów może sprawić, że łatwiej będzie Pani znaleźć odpowiedzi na pytania, czego Pani naprawdę potrzebuje, by móc dalej żyć w zgodzie ze sobą. Proszę też pamiętać, że dbanie o swoje zdrowie psychiczne jest teraz kluczowe.
Wszystkieg dobrego i dużo siły,
Elza Grabińska, psycholog.
Dorota Bubiak
Dzień dobry,
odkrycie takich zachowań męża to poważne naruszenie zaufania, dlatego tak ważne jest, aby teraz skupiła się Pani na sobie i swoim poczuciu bezpieczeństwa.
Może Pani rozważyć rozmowę ze specjalistą (psychologiem lub psychoterapeutą), aby uporządkować emocje i odzyskać równowagę. Jeśli objawy lękowe nasilą się, warto też skonsultować się z psychiatrą, by zapobiec pogorszeniu samopoczucia. Proszę dać sobie czas i pozwolić sobie na przeżycie wszystkich emocji we własnym tempie, a decyzje dotyczące przyszłości małżeństwa może Pani podejmować wtedy, gdy poczuje się Pani na to gotowa. W tym czasie dobrze jest skupić się na swoim dobrostanie i otoczyć się wsparciem, którego Pani najbardziej potrzebuje.
Z serdecznością,
Dorota Bubiak
Sylwia Harbacz-Mbengue
Dzień dobry,
emocje, które Pani opisuje w obecnej sytuacji, są całkowicie zrozumiałe. Ważne, aby skupiła się Pani na sobie, swoich potrzebach i ich zaspakajaniu.
Jednocześnie warto rozważyć terapię indywidualną - dla Pani w celu wzmocnienia i poradzenia sobie z emocjami, dla męża - praca nad ew. uzależnieniem. Jeśli obydwoje macie w sobie gotowość do działania na rzecz naprawy waszej relacji, przydatna będzie terapia par.
Pozdrawiam ciepło
Sylwia Harbacz-Mbengue
Psycholog
Lucio Pileggi
Nie można się dziwić, że Pani się czuje okropnie, zachowanie męża naruszyło granice zaufania w bardzo bolesny sposób. W tym momencie Pani ma, słusznie, dużo wątpliwości i cierpi z tego powodu.
To jest moment, aby Pani dbała o swoje granice i dobrostan. Ważne jest szukać wsparcia swoich bliskich, ludzi, którym Pani ufa. Takie wsparcie może dać poczucie bezpieczeństwa, którego teraz brakuje.
Trudno powiedzieć, czy w pewnym momencie Pani będzie mogła znowu ufać mężowi. Zaufanie jest procesem, a nie stanem, trzeba nad nim pracować i je utrzymywać. Zależy też od tego, jak mąż się zachowuje.
Ale, z tego co Pani pisze, oboje macie motywację, aby uratować waszą relację, i to jest pozytywna podstawa. Dobrze jest, że mąż rozpoczął proces terapeutyczny.
Jeżeli Pani ma silne lęki, problemy ze snem i ataki paniki, sugeruję, aby też sięgała po pomoc specjalistyczną - psychiatra i może także psycholog/psychoterapeuta.
Jeśli się czujecie na to gotowi, można też rozpocząć terapię par.
Życzę Pani, aby znalazła Pani spokój w tym trudnym czasie.
Lucio Pileggi, Psycholog

Zobacz podobne
Na wstępie przepraszam wszystkich, jeśli ten wpis sprawia wrażenie chaotycznego i zbyt długiego. Potrzebuję pomocy.
Jestem chyba już na 4-tej terapii i ta z kolei trwa już ok. 2 lat i robi się coraz groźniej. Na stronie mojego terapeuty widnieje informacja, że pracuje on w nurcie psychoanalitycznym (psychodynamicznym). Terapeuta zachowuje się tak, jakby miał w głębokim poważaniu co ze mną będzie, pomimo że nigdy nie wiedziałem i nadal nie wiem w jaki sposób miałbym rozwiązać swoje problemy. Co więcej, gdy widzę jakie rozwiązania zostają mi po terapii (czyli to co wiedziałem i przed terapią) to nie chcę tego robić, bo przecież na tym m.in. problem polega, że chcę uciec od cierpienia.
Terapia ta przypomina jakieś szaleństwo, przykładowo gdy wspomniałem mu, że martwię się wypadającymi włosami to ten śmiał się mówiąc, że przejmuję się takimi rzeczami (wg. niego nic nie znaczącymi) zamiast przejmować się tym, że lada moment, gdy zostanę sam umrę z głodu ... Jakby tego było mało straszy mnie możliwością zachorowania na raka i konsekwencjami chemii bez posiadanego ubezpieczenia zdrowotnego ... W innym momencie mówi coś skrajnie przeciwnego, że naprawdę wierzy, że można tak żyć i w tym nie ma niczego niewłaściwego. Czy on się mną bawi ?! Czy to nie jest skrajnie nieetyczne działanie ?! A może to zwykła technika służąca temu bym się na niego porządnie wkurzył, a tego się bardzo boję i wstydzę ??
W moim życiu największą rolę odegrała matka, której nadopiekuńczość zniszczyło mi poczucie własnej wartości i sprawczości + "rówieśnicy", którzy w szkole się nade mną znęcali, co tylko pogłębiało moje deficyty i chęć ucieczki w kierunku domowego azylu. Teraz mam 37 lat, nigdy nie byłem w żadnym związku, nie miałem dziewczyny, nie mam znajomych, nie mam od wielu lat pracy, mieszkam z rodzicami, nie wyobrażam sobie już życia poza domem jak i ciągle w nim. Nigdy nie byłem, nie jestem i uważam, że jak tak dalej będzie to i nigdy nie będę w stanie zdecydować w jaką stronę pójść. Boję się każdej pracy, boję się poznawania ludzi, boję się oceny, boję się życia, boję się bólu, boję się bania i "żyję" pod dyktandem niewyobrażalnie toksycznego wstydu, który rośnie wraz z wiekiem i wciąż niekończącej się bezsilności, oraz ciągłego narzekania (tak jak to robią moi rodzice). Zdanie by "wziąć odpowiedzialność za swoje życie" rozumiem tak naprawdę jako "poddać się karze", której przecież najbardziej się boję i której całe życie chcę uniknąć. Mój terapeuta zachowuje się jakby tego totalnie nie rozumiał dobijając mnie coraz bardziej.
Co ja mam zrobić ?! Przecież nie chcę skończyć na ulicy, a na dodatek nie chcę życia obciążonego konsekwencjami, których nie mogę już naprawić jak chociażby to, że jeśli jakimś cudem dożyje do emerytury to będzie ona głodowa i zginę tak czy siak, nie wspominając już o tym, że resztę życia spędzę samotnie ... Takie życie to koszmar, z którego już się nie wybudzę, a jedynym "pocieszeniem" jest samobójstwo lub śmierć naturalna. Doszedłem do wniosku, że założyłem sobie by terapia była dla mnie czymś co daje mi poczucie wyjścia do ludzi, ale w bezpiecznym środowisku. Skoro życie poza terapią nie toczy się w takim środowisku to terapia mi nie pomoże. A może problem leży w niedopasowaniu terapii do mnie ? Jeśli tak to proszę o informację w jakim nurcie powinienem się poruszać. Błagam o pomoc pomimo, że już prawie straciłem ostatnie resztki nadziei.

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
