Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy potrzebuję psychiatry?Jak rozpoznać potrzebę leczenia? Podejrzenie borderline i ADHD.

Czy potrzebuję psychiatry i leków czy atencji? 

Mam wrażenie, że wymyśliłam sobie wszystkie problemy i jestem jakąś rozpieszczoną gówniarą, która naoglądała się czegoś w internecie (mam 20+ lat). Według mojej terapeutki mam dużo cech Borderline i niektóre ADHD. Myślałam, że terapia pokaże o wiele szybciej efekty, ale niestety będę się musiała jeszcze trochę namęczyć ze swoimi huśtawkami nastroju. Zauważam niby jakieś problemy w relacjach, mam każdego za oszusta, nawet jeśli ktoś jest miły, to boję się, że mnie chce skrzywdzić i tak naprawdę każdy skrycie mnie nienawidzi. 

Ale w sumie to izoluje się od ludzi i to mi odpowiada, czuję się dobrze. Nie zauważam tych różnych 'objawów' czy coś tam. W moim pierwszym związku poczułam się jakby wszystkie te traumy się odblokowały i te rzeczy miały jeszcze wpływ na relacje (zniszczyły ją). Ale teraz jak już jestem sama to nawet nie zauważam żadnych problemów oprócz tego, że często na jakieś małe sytuacje reaguje uderzaniem w swoją samoocenę i się szybko obrażam na byle kogo o byle co, przez moje teorie i domysły, które mimo że identyfikuję, to nie potrafię zobaczyć tego inaczej. 

Czasem czuję pustkę, ale szczerze to kocham to i o wiele wolę tą pustkę niż te okropne emocje, które potrafią mnie doprowadzić do samookaleczania a potem strachu o zdrowie itd. Nie mam też stabilnej tożsamości, ale naprawdę mam wrażenie, że nic mi nie przeszkadza. 

Często jedynie nie potrafię sobie poradzić z cechami typowymi dla ADHD, np. podczas rozmowy ciągle jestem odcięta, czekam na swoją kolej, boję się, że zapomnę, mam gonitwy myśli, mówię albo za szybko albo za wolno, albo za cicho albo za głośno, prokrastynacja do potęgi, potem brak snu przez zaniedbanie obowiązków. Czasem nie mam ochoty zrobić nic i jestem zamrożona. 

Na tym punkcie to już nie wiem w sumie czy potrzebuję psychiatry, czy nie? Bo chciałabym mieć stabilny nastrój i unikać takich męczących huśtawek, bo bardzo boli mnie głowa od płaczu i stresu i w ogóle szczęka, ale z drugiej strony na terapii moja psychoterapeutka powiedziała, że szukam wszystkiego tylko, żeby się nie skupić na terapii. 

Chciałam po prostu się wygadać, bo stwierdziłam, że to mi pomoże i wtedy o tym porozmawiać i nie moja wina, że sesje są tak krótkie i tak drogie. Może ze mną się nie da pracować? Zastanawiam się czy ona mnie w ogóle toleruje czy ją wkurzam? Nie mam pojęcia i nie potrafię ocenić czy potrzebuję leków i boję się, że jak będę chciała zapytać o to psychiatrę to mnie wyśmieje i będzie oceniał. 

Nie mam w ogóle samoświadomości i nie widzę dosłownie nic :( A jedyne co mi przychodzi do głowy to, że często próbowałam regulować nastrój alkoholem, niezdrowym jedzeniem itd. w wyniku czego potem bałam się o swoje zdrowie i miałam obsesję na punkcie szukania sobie nowych chorób. 

Proszę o poradę (wiem, że tylko ja muszę sama zdecydować czy chcę takiej pomocy, czy nie, ale no problem w tym, że nie umiem tego zobaczyć i nie zdaję sobie z niczego sprawy)

User Forum

Zuzia

8 miesięcy temu
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry Zuziu,

 

po pierwsze to samoświadomość masz bardzo dużą :) Piszesz o swoich zachowaniach, myślach, emocjach, schematach działania. Piszesz o tym, czym regulowałaś nastrój oraz że trudne emocje są dla Ciebie, jak na ten moment, zbyt ciężkie do radzenia sobie. Samoświadomością jest też to, co widzisz, że może kryć się pod ADHD. Korzystanie z psychoterapii jest już, samo w sobie, wielkim krokiem. 

Po drugie - psychiatra jest od tego, by Ci pomóc. Być może wkrada się tutaj Twój wewnętrzny dialog, który boi się potencjalnego wyśmiania i odrzucenia - natomiast wciąż są to domysły, oparte raczej na lęku antycypacyjnym (które zauważasz u siebie w relacjach). Psychiatra potwierdza diagnozy, więc możesz do niego pójść z zaleceniem wglądu od swojej terapeutki lub bez tego - lekarz podpyta Cię o trudności, samopoczucie, samouszkodzenia, radzenie sobie w kryzysie. Jeśli przepisze farmakoterapię, możesz zyskać nową jakość życia, co samo pomaga niezwykle w uczestnictwie i nauce w psychoterapii. Być może właśnie tutaj jest klucz - by ustabilizować Twój nastrój, co pozwoli na lepsze radzenie sobie z nowymi możliwościami, które zyskujesz dzięki spotkaniom z psychoterapeutką. Farmakoterapia jest też bardzo pomocna w ADHD.

Możesz na spokojnie wziąć kartkę, narysować kreskę dzielącą stronę na pół, po lewej wpisać "Myśli" a po prawej "Fakty". Po lewej spisać myśli - oddzielnie do jednego 'tematu'/sfery życia - np. Psychiatra mnie wyśmieje, gdy zapytam o zaburzenie typu borderline. Po prawej wypisać fakt - pamiętaj, że są to sprawy, które dzieją się 'tu i teraz', są obiektywne, pozbawione nakładki w postaci Twoich emocji, przypuszczeń i postaw - np. Nie mogę wiedzieć, że psychiatra mnie wyśmieje, ponieważ nie byłam jeszcze u niego. Itd.

Trzymam kciuki Zuziu!


 

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że tak szczerze opisałaś, co przeżywasz. To, co piszesz, naprawdę nie wygląda na "szukanie atencji", tylko na głęboki wewnętrzny chaos, trudne emocje, zagubienie i ogromną samotność w tym wszystkim. Widać, że bardzo dużo myślisz o sobie, analizujesz, próbujesz zrozumieć – i to już naprawdę jest coś ważnego. Ale sama świadomość to za mało, jeśli nie masz się na czym oprzeć emocjonalnie.

 

Czy potrzebujesz psychiatry? Moim zdaniem – warto spróbować. Nie dlatego, że „coś z Tobą nie tak”, tylko dlatego, że leki (jeśli zostaną zaproponowane) mogą pomóc złagodzić najtrudniejsze objawy: huśtawki nastroju, impulsowość, płaczliwość, zamrożenie. To może być wsparcie, które pozwoli Ci lepiej korzystać z terapii i mieć więcej siły na codzienne funkcjonowanie. Psychiatra nie jest od oceniania. Dobrzy lekarze wiedzą, że osoby z zaburzeniami emocjonalnymi często czują się niepewne, więc nie bój się powiedzieć: „Nie wiem, czy to problem, ale potrzebuję pomocy”.

 

A co do terapii – masz prawo czuć, że to za mało, że trudno Ci się tam odnaleźć, że potrzebujesz więcej czasu, ciepła, zrozumienia. Możesz otwarcie powiedzieć terapeutce, że boisz się, że Cię ocenia – to też może być bardzo ważna część procesu. Jeśli nie czujesz się przy niej bezpiecznie, masz prawo poszukać innej osoby – relacja terapeutyczna ma ogromne znaczenie.

 

Na koniec – piszesz, że „nie widzisz nic”, ale w moim poczuciu to nieprawda. Widzę osobę bardzo refleksyjną, wrażliwą, zmęczoną. Ale też kogoś, kto nigdy się nie poddał, mimo wielu trudnych emocji, samookaleczeń, prób ucieczki. Ty naprawdę walczysz o siebie.

 

Zrób ten krok. Umów się na konsultację psychiatryczną. Nie musisz od razu zaczynać leczenia – po prostu usłysz opinię, poznaj opcje. To nie zamyka niczego, a może otworzyć Ci więcej przestrzeni na ulgę.

 

Życzę Ci wszystkiego dobrego,

Justyna Bejmert

Psycholog

8 miesięcy temu
Patrycja Kurowska

Patrycja Kurowska

Szanowna Pani,

dziękuję za Pani szczerość i zaufanie. W Pani słowach widać wiele ważnych emocji — niepewności, zmęczenia, ale też prób zrozumienia siebie i tego, co Pani przeżywa.

To naturalne, że przy tak intensywnych doświadczeniach może pojawiać się poczucie chaosu i pytania o to, co jest „naprawdę”, a co nie. To nie świadczy o braku samoświadomości, ale raczej o tym, że mierzy się Pani z bardzo złożonym i wymagającym procesem.

W relacji z terapeutką pojawiły się ważne emocje — wątpliwości, obawy przed oceną, pytania o sens terapii. Zachęcam, by wnieść te uczucia bezpośrednio na sesję terapeutyczną. Takie rozmowy, choć trudne, często stają się kluczowym elementem zmiany. Jeśli jednak mimo prób relacja nie daje poczucia bezpieczeństwa, ma Pani prawo rozważyć zmianę terapeuty.

Niezależnie od tego, konsultacja psychiatryczna jest jak najbardziej wskazana — nie jako wyraz „słabości”, ale jako dodatkowe źródło wiedzy i możliwego wsparcia. Psychiatra pomoże ocenić, czy farmakoterapia mogłaby przynieść ulgę i wesprzeć proces, który już Pani rozpoczęła.

 

Z wyrazami szacunku,

Patrycja Kurowska

mniej niż godzinę temu
Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry, 

To, że zmagasz się z huśtawkami nastroju, lękiem, trudnościami w relacjach i samooceną, świadczy o tym, że coś się w Tobie dzieje i potrzebujesz wsparcia. Myślę, że wizyta u psychiatry nie zaszkodzi, a pomoże zweryfikować sytuację. Psychiatra to lekarz, który oceni, czy w Pani przypadku leki byłyby pomocne, zwłaszcza jeśli Twoje huśtawki nastroju i trudności są bardzo męczące, a terapia nie daje jeszcze pełnej ulgi. Leki nie są magicznym środkiem który rozwiąże problemy, ale mogą stabilizować nastrój, zmniejszać lęki i dać Pani więcej siły, by lepiej pracować nad sobą w terapii. To zupełnie normalne, że ludzie korzystają z połączenia terapii i farmakoterapii.

Potrzeba bycia zauważonym, zrozumianym i akceptowanym jest bardzo naturalna, szczególnie gdy czujemy się zagubieni i samotni. Nie jest to nic złego ani oznaka słabości. Ważne jest, żeby to wsparcie było konstruktywne, a nie tylko chwilowe „zaleczenie” uwagą innych. Proszę pamiętać, że terapia to proces - czasem długi, nierówny, pełen wzlotów i upadków. To normalne, że nie widać efektów od razu. To, że czuje Pani pustkę i jednocześnie się jej nie boi, czy izoluje się, może być pewnym sposobem na przetrwanie. Zachęcam do szczerej rozmowy o tym z terapeutą.

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Bobrowska
psycholog

8 miesięcy temu
Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry,

Bardzo dobrze, że zdecydowałaś się o tym napisać, to już krok do przodu. Z tego, co opisujesz, przeżywasz naprawdę trudne i intensywne emocje, które potrafią całkowicie pochłaniać i powodować cierpienie. Nie jest to kwestia „szukania atencji” ani „wymyślania sobie problemów”. Twoje doświadczenia są prawdziwe i ważne, a to, że sama zastanawiasz się, czy to wszystko jest „prawdziwe”, jest częste u osób z niestabilnym nastrojem i problemami w regulacji emocji. To, co opisujesz czyli huśtawki nastrojów, impulsywność, trudności w relacjach, lęk przed odrzuceniem, poczucie pustki, problemy z tożsamością, a także objawy, które mogą przypominać ADHD to wszystko może bardzo mocno wpływać na codzienne funkcjonowanie. Jeśli sama czujesz, że huśtawki nastroju są dla Ciebie męczące, a czasem prowadzą do samookaleczeń, to jest to ważny sygnał, że wsparcie psychiatry może być potrzebne. Psychiatra nie jest od oceniania, tylko od pomocy w znalezieniu najlepszego sposobu na poprawę jakości życia. Leki nie są zawsze konieczne, ale jeśli trudności są tak nasilone, że utrudniają normalne życie, czasem leki mogą pomóc w ustabilizowaniu emocji i dać więcej przestrzeni, by terapia mogła działać skuteczniej. To, że Twoja terapeutka zauważa mechanizmy unikania, nie znaczy, że jesteś „nie do pracy”. Wręcz przeciwnie, w terapii często wychodzą na jaw sposoby radzenia sobie, które kiedyś pomagały, ale teraz już nie działają. To część procesu. Zmiany w terapii mogą trwać długo, zwłaszcza jeśli trudności mają swoje korzenie w dzieciństwie czy wcześniejszych doświadczeniach. Spróbuj porozmawiać otwarcie z terapeutką o swoich obawach nawet jeśli czujesz wstyd czy lęk. Możesz wprost powiedzieć, że boisz się, czy ona Cię nie ocenia i że zastanawiasz się, czy potrzebujesz pomocy psychiatry. Jeśli jest dobrą terapeutką, pomoże Ci podjąć decyzję i w razie potrzeby skieruje do psychiatry. Twoje wątpliwości, zamrożenia, gonitwy myśli, impulsywne sposoby regulacji emocji (jak alkohol, jedzenie), wszystko to są objawy, które pokazują, że mierzenie się z tym samotnie jest bardzo trudne. Nie jesteś w tym sama i nie musisz radzić sobie bez wsparcia. Rozważ skonsultowanie się z psychiatrą, to nie oznacza od razu konieczności przyjmowania leków, ale pozwoli ustalić, czy i jaka forma leczenia mogłaby Ci pomóc. Nie ma w tym nic wstydliwego.

Zasługujesz na pomoc i wsparcie. Dobrze, że o tym mówisz, to pierwszy krok, by coś zmienić.

 

Z pozdrowieniami 

Psycholog diagnosta 

Kacper Urbanek 

8 miesięcy temu
borderline

Darmowy test na osobowość borderline (EDGE25-Q)

Zobacz podobne

Po opuszczeniu przez partnera (który nie wspiera finansowo ani emocjonalnie) wpadłam w uzależnienie od alkoholu - bardzo źle się czuję, proszę o pomoc
Witam, dwa lata temu urodziłam córkę, drugą już. W czasie ciąży wyszło, że partner ma długi hazardowe i to ogromne...ciąża zagrożona...tuż po zostawił i pojechał za granicę, dalej kłamał, grał, nie pomagał...płakałam chyba prawie cały czas...skończyłam karmić piersią i kiedyś w tych nerwach sięgnęłam po piwo, by, nie wiem, uspokoić się, zasnąć...I tak od tego czasu piję codziennie i to z 3 lub 4, pracuję po 12 godz dziennie, jak przychodzę usypiam dzieci i piję, bo tylko tak mogę zasnąć, płaczę nadal...to już będzie niedługo półtora roku, pomaga mi to w zaśnięciu, ale całe dnie myślę o wieczorze, że znowu będzie mi ciężko, że będę płakać, on obiecuje, mówi, że się poprawi, ale jak wraca raz na dwa miesiące to woli spać niż mi pomóc czy spędzić ze mną czas...jestem wycieńczona, chciałabym coś zmienić...przestać pić...naprawić nasze relacje, bo ponoć już nie gra od roku, ale to długa historia...Ja opłacam rachunki, utrzymuję dom, dzieci, opłacam opiekunkę, on się nie dokłada praktycznie, czasem jakiś grosz rzuci typu 500zl, nie okazuje uczuć a ja ciągle mu je okazuje, wybaczam, staram się naprawdę, by dzieciom niczego nie brakło mimo ciężkiej sytuacji finansowej, spędzam z nimi każdy dzień wolny, ale jestem już naprawdę zmęczona walką o rodzinę, dzieci, o związek...martwi mnie ze beż tych 3 czy 4 czy 2 czasem piw nie zasnę, jak mam to ogarnąć? Czy walczyć? Wydaje mi się, że on już odpuścił...nawet na urodziny moje, jak był, usłyszałam wszystkiego najlepszego i nawet drobiazgu nie dał mi, zabolało🙄 teraz zamiast ze mną być, woli spać, proszę o pomoc...to tylko część z tego ogólnikowa, dodam, że jak mi nie odpisuje wieczorem to wpadam w panikę i płaczę do rana, aż nie padnę z wycieńczenia...jakiś uraz? Nerwica? Depresja? Źle się czuję psychicznie, nie mam kiedy odpocząć i nie mam wsparcia od tej niby najważniejszej osoby😟
Przestałam czuć się dobrze ze sobą i w związku. Czuję się samotna, nierozumiana.
Nie wiem czy powinnam udać się do psychologa, czy może da się rozwiązać mój problem samodzielnie. Od jakiegoś czasu czuję się samotna z moimi problemami. Ciężko mi się zebrać do zrobienia czegoś w ciągu dnia, przez co potrafię przesiedzieć cały dzień w łóżku. Wydaje mi się, że mam problem ze zrozumieniem swoich emocji i tego co czuję. Boję się zranić moimi słowami innych. Nie wiem, czego chcę obecnie w życiu. Weszłam w relacje z moim przyjacielem, ale nie czuję się z tym dobrze. Mimo powiedzenia mu tego, on chce i tak spróbować a ja boję się go zranić. Od lat super się dogadywaliśmy, ale odkąd weszliśmy w związek, zaczął mnie denerwować, nie mam ochoty się z nim widzieć ani pisać, mimo że wcześniej nic w jego zachowaniu mi kompletnie nie przeszkadzało, a nawet myślałam, że może byłby dla mnie odpowiednią osobą. Do tego czuję się, jakbym miała problemy z pamięcią i problem ze słuchaniem innych. Kiedyś byłam świetnym słuchaczem, a aktualnie często zapominam co mi ktoś powiedział albo nie potrafię się skupić na tym co do mnie ktoś mówi. Czuję się źle ze sobą. Kiedyś uważyłam się za ładną, czułam obecność znajomych wokół mnie i to, że każdy mnie lubi, a aktualnie czuję się samotna, niezrozumiana i nieatrakcyjna. Kiedyś mimo że byłam bardzo nieśmiała, dużo łatwiej było mi nawiązywać relacje z ludźmi. Dodam, że mam obecnie 20 lat i od roku studiuję w innym mieście, oddalonym od mojego domu. Czy mama nadużywająca od paru lat alkoholu może mieć wpływ na to jak się obecnie czuję?
Jestem niespokojna-wybuchowa, zmienna, wiecznie zmieniam pracę i miejsce zamieszkania. Nie potrafię podjąć hobby czy być konsekwentną, bo rozpiera mnie różnorodność emocji. Nie radzę sobie.
Od kilku dobrych lat, od kiedy wyprowadziłam się z domu, cały czas się przeprowadzam. Ciągle zmieniam pracę. Jedyne co stałe to (o dziwo) mąż, za którego wyszłam dosyć spontanicznie, ale mam niezawodną intuicję i według mnie to jest to coś na całe życie. Brakuje mi cierpliwości, często płaczę, wybucham, nie mogę opanować złości. Nastrój mam bardzo różny i bardzo szybko się zmienia, zauważyłam to mniej więcej po 20 rż, mam 26 lat, z każdym rokiem mam wrażenie, że coraz bardziej tracę nad sobą i swoimi emocjami panowanie. Nie potrafię rozwinąć żadnego hobby, poddaję się przy pierwszej próbie. Nie wiem co o sobie myśleć, nie potrafię siebie opisać, mam wrażenie, że jestem bardzo różna albo nijaka. Nie wiem o co chodzi, ale moje zmienne nastroje i ciągła złość wywołana też moja niekonsekwencją znacznie utrudniają mi życie (mimo wszystko burzliwy związek, czasem jestem nieznośna i mam tego świadomość, ale nie potrafię się opanować w danej chwili) zarówno uczuciowe, ale zwłaszcza zawodowe. Pociągają mnie różne rzeczy, mam dużo pomysłów, których nie realizuję lub robię to w małym stopniu. Szukam rozwiązania, które pomoże żyć mi normalnie. Na tę chwilę sama się ze sobą męczę.
Nie kocham żony, jesteśmy przeciwieństwami i potwornie męczę się w relacji.

Dzień dobry, Z żoną jestem już 12 lat po ślubie, a razem jesteśmy od 17. 

Mamy wspólnie syna w wieku 10 lat. Od wielu lat (conajmniej 11) borykam się z problemem w moim związku, w którym się średnio dogadujemy ze względu na ogromne różnice charakterów, temperamentów, celów w życiu, wspólnych zainteresowań itp. 

Od conajmniej 5 lat sam przed sobą stwierdziłem, że ja jej po prostu nie kocham. Kompletnie nic nie czuję, nie tęsknię jak gdzieś wyjadę, nie myślę o niej. Parę miesięcy temu przyznałem się jej do tego, że jej nie kocham i będę chciał zakończyć nasz związek. Ogólnie to poczułem ulgę, że w końcu to powiedziałem i myślałem, że będzie lepiej, ale ulga była na krótko. Oczywiście był płacz, ale po dłużej rozmowie sama stwierdziła, że jest kiepsko. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona boi się samotności i że sobie już nikogo nigdy nie znajdzie. I jak tak gada to ciężko mi trochę na sercu to słuchać, ale ja nie potrafię dłużej tego ciągnąć. Ja po prostu nie jestem już w stanie dać czułości, miłości, itp. Jak ją przytulam to się dosłownie zmuszam do tego. 

Ostatnimi czasy przez przypadek poznałem pewną dziewczynę, z którą się świetnie dogaduję. Jeszcze nic między nami nie zaszło, ale mogłoby dojść. Ja jeszcze staram się trzymać na wodzy z emocjami, bo nie chce niczego odwalić będąc w związku. Dosłowne przeciwieństwo mojej żony. Ja osobiście nie widzę żadnych szans na to, aby się znowu zakochać w żonie. Jest ogólnie dobrą osobą, ale ja już nie mogę tak żyć i siebie oszukiwać. Przez tyle lat też sam się bałem, że nikogo innego sobie nie znajdę, więc tkwiłem w tym. Jest to tak naprawdę pierwsza moja dziewczyna, która mnie zaakceptowała, gdyż nigdy powodzenia nie mialem i być może teraz wychodzą mi jakieś braki z lat młodzieńczych i rzeczy, które powinienem przeżyć w tamtym okresie życia. Żona mówi, że się zmieni itp.ale jak można swój charakter czy sposób bycia zmienić. Ja wiem, że tak się nie da. 

Moje pytanie, jak rozwiązać ten cały problem w moim związku, jak to zrobić, aby wszyscy jak najlżej to przeszli… dzień w dzień o tym myślę, śpię tragicznie i jestem już tym wykończony psychicznie i fizycznie. Czy powinienem się udać do psychologa na rozmowę? Nie wiem co zrobić, żeby się uwolnić od tego wszystkiego.

Pilna pomoc psychologiczna: Jak radzić sobie, gdy psycha sięga dna?

Znowu od tygodnia nie mogę dać sobie ze sobą rady. Moja psycha sięgnęła dna . Chyba potrzebuję pilnej pomocy.

LP Agresja

Agresja – przyczyny, rodzaje i sposoby radzenia sobie z problemem

Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego ludzie zachowują się agresywnie? Poznanie natury agresji może pomóc Ci lepiej zrozumieć to zjawisko i skuteczniej na nie reagować. W tym artykule przyjrzymy się różnym aspektom agresji, jej rodzajom i przyczynom.