Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Czy potrzebuję psychiatry?Jak rozpoznać potrzebę leczenia? Podejrzenie borderline i ADHD.

Zuzia

Czy potrzebuję psychiatry i leków czy atencji? 

Mam wrażenie, że wymyśliłam sobie wszystkie problemy i jestem jakąś rozpieszczoną gówniarą, która naoglądała się czegoś w internecie (mam 20+ lat). Według mojej terapeutki mam dużo cech Borderline i niektóre ADHD. Myślałam, że terapia pokaże o wiele szybciej efekty, ale niestety będę się musiała jeszcze trochę namęczyć ze swoimi huśtawkami nastroju. Zauważam niby jakieś problemy w relacjach, mam każdego za oszusta, nawet jeśli ktoś jest miły, to boję się, że mnie chce skrzywdzić i tak naprawdę każdy skrycie mnie nienawidzi. 

Ale w sumie to izoluje się od ludzi i to mi odpowiada, czuję się dobrze. Nie zauważam tych różnych 'objawów' czy coś tam. W moim pierwszym związku poczułam się jakby wszystkie te traumy się odblokowały i te rzeczy miały jeszcze wpływ na relacje (zniszczyły ją). Ale teraz jak już jestem sama to nawet nie zauważam żadnych problemów oprócz tego, że często na jakieś małe sytuacje reaguje uderzaniem w swoją samoocenę i się szybko obrażam na byle kogo o byle co, przez moje teorie i domysły, które mimo że identyfikuję, to nie potrafię zobaczyć tego inaczej. 

Czasem czuję pustkę, ale szczerze to kocham to i o wiele wolę tą pustkę niż te okropne emocje, które potrafią mnie doprowadzić do samookaleczania a potem strachu o zdrowie itd. Nie mam też stabilnej tożsamości, ale naprawdę mam wrażenie, że nic mi nie przeszkadza. 

Często jedynie nie potrafię sobie poradzić z cechami typowymi dla ADHD, np. podczas rozmowy ciągle jestem odcięta, czekam na swoją kolej, boję się, że zapomnę, mam gonitwy myśli, mówię albo za szybko albo za wolno, albo za cicho albo za głośno, prokrastynacja do potęgi, potem brak snu przez zaniedbanie obowiązków. Czasem nie mam ochoty zrobić nic i jestem zamrożona. 

Na tym punkcie to już nie wiem w sumie czy potrzebuję psychiatry, czy nie? Bo chciałabym mieć stabilny nastrój i unikać takich męczących huśtawek, bo bardzo boli mnie głowa od płaczu i stresu i w ogóle szczęka, ale z drugiej strony na terapii moja psychoterapeutka powiedziała, że szukam wszystkiego tylko, żeby się nie skupić na terapii. 

Chciałam po prostu się wygadać, bo stwierdziłam, że to mi pomoże i wtedy o tym porozmawiać i nie moja wina, że sesje są tak krótkie i tak drogie. Może ze mną się nie da pracować? Zastanawiam się czy ona mnie w ogóle toleruje czy ją wkurzam? Nie mam pojęcia i nie potrafię ocenić czy potrzebuję leków i boję się, że jak będę chciała zapytać o to psychiatrę to mnie wyśmieje i będzie oceniał. 

Nie mam w ogóle samoświadomości i nie widzę dosłownie nic :( A jedyne co mi przychodzi do głowy to, że często próbowałam regulować nastrój alkoholem, niezdrowym jedzeniem itd. w wyniku czego potem bałam się o swoje zdrowie i miałam obsesję na punkcie szukania sobie nowych chorób. 

Proszę o poradę (wiem, że tylko ja muszę sama zdecydować czy chcę takiej pomocy, czy nie, ale no problem w tym, że nie umiem tego zobaczyć i nie zdaję sobie z niczego sprawy)

Dzień dobry Zuziu,

 

po pierwsze to samoświadomość masz bardzo dużą :) Piszesz o swoich zachowaniach, myślach, emocjach, schematach działania. Piszesz o tym, czym regulowałaś nastrój oraz że trudne emocje są dla Ciebie, jak na ten moment, zbyt ciężkie do radzenia sobie. Samoświadomością jest też to, co widzisz, że może kryć się pod ADHD. Korzystanie z psychoterapii jest już, samo w sobie, wielkim krokiem. 

Po drugie - psychiatra jest od tego, by Ci pomóc. Być może wkrada się tutaj Twój wewnętrzny dialog, który boi się potencjalnego wyśmiania i odrzucenia - natomiast wciąż są to domysły, oparte raczej na lęku antycypacyjnym (które zauważasz u siebie w relacjach). Psychiatra potwierdza diagnozy, więc możesz do niego pójść z zaleceniem wglądu od swojej terapeutki lub bez tego - lekarz podpyta Cię o trudności, samopoczucie, samouszkodzenia, radzenie sobie w kryzysie. Jeśli przepisze farmakoterapię, możesz zyskać nową jakość życia, co samo pomaga niezwykle w uczestnictwie i nauce w psychoterapii. Być może właśnie tutaj jest klucz - by ustabilizować Twój nastrój, co pozwoli na lepsze radzenie sobie z nowymi możliwościami, które zyskujesz dzięki spotkaniom z psychoterapeutką. Farmakoterapia jest też bardzo pomocna w ADHD.

Możesz na spokojnie wziąć kartkę, narysować kreskę dzielącą stronę na pół, po lewej wpisać "Myśli" a po prawej "Fakty". Po lewej spisać myśli - oddzielnie do jednego 'tematu'/sfery życia - np. Psychiatra mnie wyśmieje, gdy zapytam o zaburzenie typu borderline. Po prawej wypisać fakt - pamiętaj, że są to sprawy, które dzieją się 'tu i teraz', są obiektywne, pozbawione nakładki w postaci Twoich emocji, przypuszczeń i postaw - np. Nie mogę wiedzieć, że psychiatra mnie wyśmieje, ponieważ nie byłam jeszcze u niego. Itd.

Trzymam kciuki Zuziu!


 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że tak szczerze opisałaś, co przeżywasz. To, co piszesz, naprawdę nie wygląda na "szukanie atencji", tylko na głęboki wewnętrzny chaos, trudne emocje, zagubienie i ogromną samotność w tym wszystkim. Widać, że bardzo dużo myślisz o sobie, analizujesz, próbujesz zrozumieć – i to już naprawdę jest coś ważnego. Ale sama świadomość to za mało, jeśli nie masz się na czym oprzeć emocjonalnie.

 

Czy potrzebujesz psychiatry? Moim zdaniem – warto spróbować. Nie dlatego, że „coś z Tobą nie tak”, tylko dlatego, że leki (jeśli zostaną zaproponowane) mogą pomóc złagodzić najtrudniejsze objawy: huśtawki nastroju, impulsowość, płaczliwość, zamrożenie. To może być wsparcie, które pozwoli Ci lepiej korzystać z terapii i mieć więcej siły na codzienne funkcjonowanie. Psychiatra nie jest od oceniania. Dobrzy lekarze wiedzą, że osoby z zaburzeniami emocjonalnymi często czują się niepewne, więc nie bój się powiedzieć: „Nie wiem, czy to problem, ale potrzebuję pomocy”.

 

A co do terapii – masz prawo czuć, że to za mało, że trudno Ci się tam odnaleźć, że potrzebujesz więcej czasu, ciepła, zrozumienia. Możesz otwarcie powiedzieć terapeutce, że boisz się, że Cię ocenia – to też może być bardzo ważna część procesu. Jeśli nie czujesz się przy niej bezpiecznie, masz prawo poszukać innej osoby – relacja terapeutyczna ma ogromne znaczenie.

 

Na koniec – piszesz, że „nie widzisz nic”, ale w moim poczuciu to nieprawda. Widzę osobę bardzo refleksyjną, wrażliwą, zmęczoną. Ale też kogoś, kto nigdy się nie poddał, mimo wielu trudnych emocji, samookaleczeń, prób ucieczki. Ty naprawdę walczysz o siebie.

 

Zrób ten krok. Umów się na konsultację psychiatryczną. Nie musisz od razu zaczynać leczenia – po prostu usłysz opinię, poznaj opcje. To nie zamyka niczego, a może otworzyć Ci więcej przestrzeni na ulgę.

 

Życzę Ci wszystkiego dobrego,

Justyna Bejmert

Psycholog

Szanowna Pani,

dziękuję za Pani szczerość i zaufanie. W Pani słowach widać wiele ważnych emocji — niepewności, zmęczenia, ale też prób zrozumienia siebie i tego, co Pani przeżywa.

To naturalne, że przy tak intensywnych doświadczeniach może pojawiać się poczucie chaosu i pytania o to, co jest „naprawdę”, a co nie. To nie świadczy o braku samoświadomości, ale raczej o tym, że mierzy się Pani z bardzo złożonym i wymagającym procesem.

W relacji z terapeutką pojawiły się ważne emocje — wątpliwości, obawy przed oceną, pytania o sens terapii. Zachęcam, by wnieść te uczucia bezpośrednio na sesję terapeutyczną. Takie rozmowy, choć trudne, często stają się kluczowym elementem zmiany. Jeśli jednak mimo prób relacja nie daje poczucia bezpieczeństwa, ma Pani prawo rozważyć zmianę terapeuty.

Niezależnie od tego, konsultacja psychiatryczna jest jak najbardziej wskazana — nie jako wyraz „słabości”, ale jako dodatkowe źródło wiedzy i możliwego wsparcia. Psychiatra pomoże ocenić, czy farmakoterapia mogłaby przynieść ulgę i wesprzeć proces, który już Pani rozpoczęła.

 

Z wyrazami szacunku,

Patrycja Kurowska

Zdjęcie Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Psycholog
57 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

To, że zmagasz się z huśtawkami nastroju, lękiem, trudnościami w relacjach i samooceną, świadczy o tym, że coś się w Tobie dzieje i potrzebujesz wsparcia. Myślę, że wizyta u psychiatry nie zaszkodzi, a pomoże zweryfikować sytuację. Psychiatra to lekarz, który oceni, czy w Pani przypadku leki byłyby pomocne, zwłaszcza jeśli Twoje huśtawki nastroju i trudności są bardzo męczące, a terapia nie daje jeszcze pełnej ulgi. Leki nie są magicznym środkiem który rozwiąże problemy, ale mogą stabilizować nastrój, zmniejszać lęki i dać Pani więcej siły, by lepiej pracować nad sobą w terapii. To zupełnie normalne, że ludzie korzystają z połączenia terapii i farmakoterapii.

Potrzeba bycia zauważonym, zrozumianym i akceptowanym jest bardzo naturalna, szczególnie gdy czujemy się zagubieni i samotni. Nie jest to nic złego ani oznaka słabości. Ważne jest, żeby to wsparcie było konstruktywne, a nie tylko chwilowe „zaleczenie” uwagą innych. Proszę pamiętać, że terapia to proces - czasem długi, nierówny, pełen wzlotów i upadków. To normalne, że nie widać efektów od razu. To, że czuje Pani pustkę i jednocześnie się jej nie boi, czy izoluje się, może być pewnym sposobem na przetrwanie. Zachęcam do szczerej rozmowy o tym z terapeutą.

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Bobrowska
psycholog

Zdjęcie Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Psycholog
132 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

Bardzo dobrze, że zdecydowałaś się o tym napisać, to już krok do przodu. Z tego, co opisujesz, przeżywasz naprawdę trudne i intensywne emocje, które potrafią całkowicie pochłaniać i powodować cierpienie. Nie jest to kwestia „szukania atencji” ani „wymyślania sobie problemów”. Twoje doświadczenia są prawdziwe i ważne, a to, że sama zastanawiasz się, czy to wszystko jest „prawdziwe”, jest częste u osób z niestabilnym nastrojem i problemami w regulacji emocji. To, co opisujesz czyli huśtawki nastrojów, impulsywność, trudności w relacjach, lęk przed odrzuceniem, poczucie pustki, problemy z tożsamością, a także objawy, które mogą przypominać ADHD to wszystko może bardzo mocno wpływać na codzienne funkcjonowanie. Jeśli sama czujesz, że huśtawki nastroju są dla Ciebie męczące, a czasem prowadzą do samookaleczeń, to jest to ważny sygnał, że wsparcie psychiatry może być potrzebne. Psychiatra nie jest od oceniania, tylko od pomocy w znalezieniu najlepszego sposobu na poprawę jakości życia. Leki nie są zawsze konieczne, ale jeśli trudności są tak nasilone, że utrudniają normalne życie, czasem leki mogą pomóc w ustabilizowaniu emocji i dać więcej przestrzeni, by terapia mogła działać skuteczniej. To, że Twoja terapeutka zauważa mechanizmy unikania, nie znaczy, że jesteś „nie do pracy”. Wręcz przeciwnie, w terapii często wychodzą na jaw sposoby radzenia sobie, które kiedyś pomagały, ale teraz już nie działają. To część procesu. Zmiany w terapii mogą trwać długo, zwłaszcza jeśli trudności mają swoje korzenie w dzieciństwie czy wcześniejszych doświadczeniach. Spróbuj porozmawiać otwarcie z terapeutką o swoich obawach nawet jeśli czujesz wstyd czy lęk. Możesz wprost powiedzieć, że boisz się, czy ona Cię nie ocenia i że zastanawiasz się, czy potrzebujesz pomocy psychiatry. Jeśli jest dobrą terapeutką, pomoże Ci podjąć decyzję i w razie potrzeby skieruje do psychiatry. Twoje wątpliwości, zamrożenia, gonitwy myśli, impulsywne sposoby regulacji emocji (jak alkohol, jedzenie), wszystko to są objawy, które pokazują, że mierzenie się z tym samotnie jest bardzo trudne. Nie jesteś w tym sama i nie musisz radzić sobie bez wsparcia. Rozważ skonsultowanie się z psychiatrą, to nie oznacza od razu konieczności przyjmowania leków, ale pozwoli ustalić, czy i jaka forma leczenia mogłaby Ci pomóc. Nie ma w tym nic wstydliwego.

Zasługujesz na pomoc i wsparcie. Dobrze, że o tym mówisz, to pierwszy krok, by coś zmienić.

 

Z pozdrowieniami 

Psycholog diagnosta 

Kacper Urbanek 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Ciągle pracuję, mam rodzinę, 30 lat i czuję, że nie znalazłem w życiu swojego szczęścia i miejsca.
Chciałbym zapytać, co mam zrobić jak nie mogę odnaleźć własnego miejsca na tym świecie, mam 30 lat i 2 dzieci, ciągle tylko pracuję, bo partnerka zajmuje się domem. Gdzieś zgubiłem swoje szczęście. Nic mnie już nie cieszy, chciałbym dodać, że alkohol po całym dniu gasi moja frustrację, ale wiem, że to nie rozwiązanie.
3 odpowiedzi
Problem dotyczy mojej relacji z mężem i jego relacji z dziećmi i ze mną.
Witam Problem dotyczy mojej relacji z mężem i jego relacji z dziećmi i ze mną. Czeka nas bardzo poważna rozmowa na temat dalszej wspólnej przyszłości. Czuję strach przed tą rozmową, boję się jego reakcji oraz tego, co będzie dalej. Boję się tego, że odpuszczę kolejny raz i nic się nie zmieni. Wiem również, że kryzysową sytuację zmienić muszę. Mąż jest osobą bardzo dynamiczną, energiczną, przemądrzałą i egoistyczną. Zawsze na pierwszym miejscu stawia siebie i swoje sprawy. Oczekuje, że cały świat będzie się kręcił tylko wokół niego. Do tego jest hałaśliwy, wulgarny i nieprzewidywalny. Na przestrzeni ostatnich 3 lat zdarzyło się tak wiele złych rzeczy, że czuję, że więcej nie wytrzymam, nie dam rady. Obraża się na mnie, o co tylko się da. Ostatnio obraził się o to, że popsuł się samochód. Mój samochód. Więc wina również moja. Potrafi nie odzywać się tygodniami. Dom, dzieci i wszystkie z tym związane obowiązki są tylko na mojej głowie. Dodam, że pracuję na pełen etat, także żeby wszystko ogarnąć, jestem na nogach od 6 do 23 bez przerwy. Dzieci są zawsze ze mną, jego to nie interesuje. Mąż prowadzi własną firmę i uważa, że skoro pracuje i zarabia, nie mam prawa już niczego więcej od niego wymagać. Ze wszystkim jestem sama i nie mam już siły. Krzyczy na dzieci, starszy syn nie rozumie, czemu tata taki jest. Z synem chodziłam do psychologa, bo w wyniku braku akceptacji ze strony ojca, zaczął być agresywny wobec innych dzieci. Poza tym mąż jest chyba uzależniony od telefonu i internetu. Nie rozstaje się z telefonem. Całymi dniami potrafi grać i oglądać. Nie liczy się z nami, nie szanuje nas, nie docenia i często traktuje jak powietrze, a dom jak hotel. To wszystko trwa już kilka lat, ale naprawdę źle jest od 2-3 lat. W ostatnim czasie sama już nie daję rady. Jestem znerwicowana, włosy wypadają mi garściami, boli mnie brzuch, źle sypiam i jestem cały czas rozdrażniona i wystraszona. Boję się jego powrotów do domu. Nigdy nie wiem, czego mam się spodziewać. W ostatnim czasie również zdarzyło się, że w środku nocy znalazłam go na klatce schodowej pijanego, leżał zarzygany i bez kontaktu pod drzwiami. Wpuściłam go do domu, ale kazałam zdjąć te brudne ubrania. A on wszedł do wanny i tam poszedł spać. Rano o niczym nie pamiętał... Takich sytuacji było więcej, przytaczam tylko te, najbardziej absurdalne. Postanowiłam ratować siebie i dzieci. Chcę postawić mu ultimatum, albo pójdzie na terapię do psychologa i zacznie być dojrzałym facetem, mężem i ojcem, albo chcę zamieszkać sama z dziećmi bez niego. Czy to ma sens? Czy on się ocknie?
2 odpowiedzi
Dzień dobry, 3 tygodnie temu zerwałem z dziewczyną
Dzień dobry, 3 tygodnie temu zerwałem z dziewczyną (3-letni związek) z powodu obsesyjnych wręcz wątpliwości "Czy to ta jedyna, czy to miłość itp..." Zerwałem, bo przestałem czuć miłość i tęsknotę do niej, choć było nam w związku dobrze i chciałem zatęsknić, zweryfikować uczucie i nie dawać nadziei w przypadku gdybym nie wrócił. (Pomieszkiwałem u niej 3-4 dni w tygodniu, wszystko stało się bardzo szybko, dzień wcześniej mówiłem, że kocham, a na drugi zerwałem). Stało się wręcz przeciwnie, szybko przestałem czekać na wiadomości od niej, nauczyłem się żyć sam, tęsknoty już nie ma, ale ciągle się zastanawiam kiedy poczuję tęsknotę i impuls do naprawy związku, które nie przychodzą... Czy jest we mnie to uczucie, tylko lęk przed wątpliwościami przysłania mi je, czy rzeczywiście jej nie kocham? Mam 32 lata i oboje byliśmy swoimi pierwszymi partnerami. Coś w środku podpowiada mi, że zrobiłem błąd (nigdy się nawet nie pokłóciliśmy), ale coś innego blokuje mnie przed próbą powrotu. Nie chce robić tego na siłę, aby nie niszczyć jej od nowa, bo ona i tak przeżyła to rozstanie, lecz z drugiej strony boję się, że całkowicie ostygnę i będzie to już sytuacja całkowicie beznadziejna.
1 odpowiedź
Niska samoocena i trudności w nawiązywaniu relacji - jak sobie z tym poradzić?
Witam. Nikomu do tej pory o tym nie mówiłam, mam strasznie niską samoocenę za równo pod względem wyglądu jak i charakteru, zachowania. Wyglądu u siebie po prostu nie lubię i przykro mi jak widzę, że inni robią sobie milion zdjęć nawet dla samych wspomnień, bo ja swoich zdjęć mam w galerii może max. 5, nawet nie żartuję, po prostu nie widzę sensu w robieniu ich sobie skoro na każdym i tak wyglądam źle. Jak ktoś zrobi mi zdjęcie albo ze mną to też nie czuję się z tym zbyt dobrze, nie chcę tego potem oglądać, bo wiem że nie wyglądam tam korzystnie nawet jak się pomaluję i ładnie ubiorę. Co do charakteru jestem cicha i nieśmiała, poznawanie nowych ludzi jest dla mnie trudne i choć próbowałam nie wiem jak to zmienić, z zazdrością patrzę na ludzi, którzy są pewni siebie. Nie mam też za bardzo czym się "pochwalić", bo nie mam żadnych specjalnych osiągnięć w życiu, z wszystkiego jestem bardzo przeciętna, nie byłam nigdy na wakacjach, relacje w rodzinie są u mnie niezbyt dobre, a więc zostaje mi zazdrościć tego wszystkiego innym, a najchętniej chciałabym się z kimś zamienić życiem gdyby tylko się dało :/ Jestem w sytuacji finansowej, która obecnie nie pozwala mi iść do psychologa prywatnie, a na NFZ są u mnie w mieście bardzo długie kolejki. Proszę o rady i pozdrawiam. Amelia
7 odpowiedzi
Jak radzić sobie z trudną młodzieżą w zakładzie pracy - skuteczne metody i wsparcie
Pracuję w zakładzie z trudna młodzieżą. Dziewczyny są świetne w dokuczaniu mi. Ilość przekleństw i wyzwisk powala na łopatki. Nie mogę odpowiadać w ich stylu. Coraz trudniej znoszę ich delikatnie mówiąc wybryki. O nauce podczas lekcji trudno mówić... Czy są sposoby na ogarnięcie sytuacji bardzo dla mnie trudnej. Dziekuję i pozdrawiam B
4 odpowiedzi
Poczucie winy po toksycznym zwiazku - jak poradzic sobie z wracajacymi myslami mimo szczesliwego malzenstwa?
Cześć, mam czasem myśli i poczucie winy dotyczące mojego życia. Kilka lat temu byłam z chłopakiem byliśmy ze soba bardzo długo, kilka lat. Jak zaczęliśmy się spotykać to chodziłam do liceum. Szybko ze soba zamieszkaliśmy, ja zamieszkałam z nim i jego rodzicami. Ja nigdy nie miałam pełnej rodziny, rodzice są po rozwodzie i zawsze była przemoc. Nigdy się nikt mną nie interesował, nikt nie miał czasu. Jak chodziłam do szkoły to bardzo chciałam być w związku. Ale miałam kilka przed tym kilku letnim. Niestety w tym związku były chłopak mnie kontrolował, dużo rzeczy zakazywał, nie mieliśmy wspólnych zainteresowań, dużo byliśmy w domu. W jego domu były awantury a ojciec jest alkoholikiem. Nie chce samych złych cech przepisywać i tylko złych momentach pisać bo były też te dobre ale nawet na początku związku nie było że np. dostałam jakiś upominek czy kwiaty, urodziny i święta to samo pytaliśmy się wzajemnie co chcemy i kupowaliśmy albo dawaliśmy pieniądze. Nie czułam się przy nim wartościowa, rzadko mi coś powiedział nie cieszył się tak jak ja oczekiwałam gdy coś mi się udało. Potem wyprowadziliśmy się od jego rodziców, poruszałam temat ślubu ale niestety zaręczyn nie było. Z czasem zaczął nadużywać alkoholu i dużo palić papierosów, przeszkadzało mi to mimo że nie był agresywny, po prostu pił ale wiadomo ile pieniędzy na to szło.. gdy się zebrałam w sobie to wyprowadziłam się (dodam jeszcze że wcześniej też kilka razy się rozstawaliśmy) jak z kimś rozmawiałam to lepiej czułam się z tamtą osobą niż z nim ale bałam się odejść, zrobić nowy krok. Obecnie jestem w małżeństwie i mam dzieci ale są takie dni gdzie to wraca i myślę że to była moja wina, że mogłam to inaczej zrobić, źle się czuję że ktoś może coś negatywnego mówić na mój temat. A obecnie jestem szczęśliwa, mam wsparcie i mogę spędzać czas tak jak chce bez kontroli i głupich komentarzy. Jak sobie poradzić z takimi myślami? Co sądzicie o tej sytuacji?
5 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: osoba otulona kocem na ławce, przyjaciółka podaje słuchawkę telefonu, obok świeczka

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!