Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Czy to była próba samobójcza?

Z3180_08

Czy to była próba? Może to dziwne, jednak myślę o tym i się zastanawiam cały czas co to miało być. Od dawna cały czas mam ochotę zniknąć, coraz częściej myślę o tym, żeby pociąć sobie żyły, żeby umrzeć. Jeszcze jakiś czas temu przez ok. 4 miesiące miałam problemy z sh. Mam całe pocięte łydki/kostki, a o ręce to już się nie wypowiem. Masakra, rana na ranie. na początku to robiłam, żeby sobie ulżyć/ukarać się/wyładować emocje (tłumie je w sobię, a krzyczenie w poduszkę czy rysowanie czegokolwiek mi jakoś nie specjalnie pomaga), jednak później nie zależnie od humoru/dnia/emocji jakie mi towarzyszą/sytuacji czułam cały czas pokusę cięcia się i nie patrząc na konsekwencje po prostu to robiłam. Tak jakby mi coś w głowie mówiło, że tak trzeba. Moja mama zobaczyła moje rany i blizny, obiecałam jej że tego nigdy więcej nie zrobię, ale co z tego jeśli cały czas "fantazjuje" o tym, że się tnę. Jakiś czas temu zrobiłam sobie bardzo dużo kresek za jednym razem, myślałam wtedy co by było jakbym się wykrwawiła, jakie to uczucie, chciałam zniknąć, usunąć się z świata, ale nie miałam na tyle odwagi żeby to wtedy zrobić. Rany głębokie i krwi poszło dość dużo. Nawet nie było mi słabo, czułam jedynie obrzydzenie do siebie. Chciałabym to powtórzyć, tyle że skutecznie, ale obiecałam ://

Dzień dobry, samookaleczenie to bardzo poważny objaw Pani cierpienia, przynoszący chwilową ulgę, jednocześnie bardzo niebezpieczny. Ponieważ sytuacja trwa już długo, zdecydowanie potrzebuje Pani pomocy - psychoterapeuty i lekarza psychiatry. Specjaliści pomogą zrozumieć źródło Pani cierpienia, wypracować inne sposoby regulowania uczuć - takie, w których nie będzie Pani siebie krzywdzić i które nie będą przynosiły tylko chwilowej ulgi, ale stałą poprawę. Stanowczo zachęcam do umówienia obu konsultacji - czy to w poradni zdrowia psychicznego, czy w gabinecie prywatnym lub przez naszą platformę. Pozdrawiam Magdalena Bilińska-Zakrzewicz 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Witam, od pewnego czasu tracę chęci do życia
Witam, od pewnego czasu tracę chęci do życia, pomaga mi tylko muzyka, ponieważ mój brat ,który był jedynym wsparciem się wyprowadza. Co ze mną jest nie tak?
4 odpowiedzi
Epizody niepokoju i kołatania serca: nerwica czy napięcie nerwowe? Analiza objawów i leczenie
1 epizod wydarzył się 1 listopada Wydarzył się nagle podczas próby uśnięcia Zasypiałem i nagle poczułem uczucie duszności i niepokój szedłem na dół napić się wody i zaczęły się kołatania serca zawroty głowy niepokój stress fale ciepła i zimna czasami dreszcze i te objawy podczas tego epizodu i kolejnych były takie że raz mocniejsze raz słabsze takimi falami. Po jakoś 3-4 godzinach uspokoiłem się i zasnąłem w końcu. Na drugi dzień bolały mnie mięśnie klatki Szybko się męczyłem nawet jak dużo gadałem no i kołatania potrafiły się przydarzyć ale były znośnie i trwały chwilę Potrafilem się przebudzić w nocy z niepokojem lekkim i kołataniem ale zasypiałem po 20min około Z każdym dniem było coraz lepiej Aż w końcu po 2 tygodniach od 1 epizodu było już naprawdę dobrze przydarzały mi się tylko derealizacje i tak było przez kolejne 2 tygodnie. 7 i 8 grudnia wstąpiły kolejne epizody. 7 grudnia było przez dzień trochę emocji podczas czynności z kolegą trochę spiny i kłótnia z dziewczyną lekką sprzeczka i nie mogłem zasnąć w nocy właśnie znów wystąpił taki niepokój i kołatania ale położyłem się oddychałem miałem ciężko zasnąć bo objawy falami następowały ale po jakoś 1-2h udało się zasnąć. Drugiego dnia miałem ogromną kłótnie rano z dziewczyną podczas dnia czułem momentami taki niepokój czy kołatania ale objawy pojawiały się bliżej nocy i następowały falami , próbowałem później zasnąć czy poleżeć sobie i czułem się źle Było mi nie dobrze chciało mi się wymiotować kręciło Mi się w głowie falami następował niepokój oraz kołatania serca a mama ma problemy z sercem więc stwierdziłem że chce pojechać na badania do szpitala zbadali mnie EKG krew prześwietlenie wszystko wszytko prawidłowe przepisali mi hydroxyzyne która mi też podali w szpitalu bo miałem podwyższone ciśnienie Nic nie stwierdzili mi w szpitalu więc mnie wypuścili wróciłem do domu miałem trochę problem zasnąć ale zasnąłem. Następnego dnia miałem to samo co dzień po 1 epizodzie byłem taki rozkojarzony ciężko się skupić było czułem zmęczenie duże nawet że długo spałem czułem Ból mięśni w klatce itp no takie objawy jak podczas epizodu ale występowały one w większych przerwach i o wiele słabiej problemu z zaśnięciem dużego jakiegoś nie miałem jedyne co było to raz biegunka raz zapadnia i taki nabrzmiały brzuch I z każdym dniem wmiare czuć różnicę że lepiej jest jednej nocy tylko raz się wybudziłem z niepokojem na pol śpiąco poszedłem się załatwić po zaparciach dostałem biegunki mięśnie brzucha wmiare odpuscily wiec w końcu się wypróżniłem ale dostałem takiego niespokoju przez to że jakby dalej śniłem podczas tego że nie spałem i funkocjonowalem w głowie cały czas miałem swój sen o motorze który nie był stresujący , ale przez to że dziwne uczucie sprawiało to że śnie podczas funkcjonowania to zacząłem się stresować a ciało dalej wyczulone na emocje było Po epizodzie to zacząłem się nakręcać i musiałem wypić ten syrop z szpitala żeby usnąć wmiare normalnie. I po to chciałem z kimś porozmawiać bo czytałem dużo w internecie i mam mylne myśli cały czas kierowałem się w kierunku napięć nerowowych też sztuczna inteligencja pomagała mi znajdywać informacje na dane tematy i też kierowała wszystko To co Opisałem w kierunku napięć nerwowych Ale później zacząłem dalej czytać i zaczęło mi się też dużo rzeczy zgrywać z nerwicą A różnica jest taka że napięcia mijają same to jest wynik przeciągnęło układu nerwowego który potrzebuje 6-8 tygodni na pełną renegocjacje i unormują się objawy i nie będą takie objawy towarzyszyć mi podczas stresu i epizody nie będą się pojawiać a nerwice trzeba leczyć np za pomocą leków czy terapii albo tego i tego więc chciałbym się dowidzieć i stwierdzić co dokładnie mam żeby wiedzieć jakie kroki podejmować dalej.
2 odpowiedzi
Jestem zazdrosna o przyjaciółkę, która stworzyła silną relację z inną dziewczyną. Nie czuję się dobrze w tym towarzystwie.
Dzień dobry. Chciałam zapytać co mogę zrobić .. ze sobą .. tym co czuję.. mianowicie od 2 miesięcy razem z przyjaciółką pracujemy w jednej firmie na produkcji i praktycznie obok siebie,ja widzę ją a ona mnie .. moja przyjaciółka ma 35 lat i pracuje na swojej lini z 23 letnią dziewczyną.. z dnia na dzień widzę jak się zbliżają do siebie .. widzę jak moja przyjaciółka patrzy z podziwem na nią i uśmiecha się na jej widok.. czasem widzę je we dwie w takiej relacji, jak zawsze ze mną była.. zaczęłam się odsuwać w cień.. nie potrafię przy tej dziewczynie się otworzyć, a widzę, że moja przyjaciółka bardzo ją lubi.. mam wrażenie, że ta dziewczyna na mnie krzywo patrzy.. boję się, że stracę moją przyjaciółkę, że ta dziewczyna wejdzie na moje miejsce po 13 latach naszej przyjaźni… mam problem z otworzeniem się .. z rozmową .. teraz już nawet z moją przyjaciółką .. nie mogę o tym powiedzieć mojej przyjaciółce, bo ostatnio, jak tamta dziewczyna wykonała w moją stronę gest założenia mi swoich okularów, bo czegoś nie widziałam, ja się odsunęłam i zmarszczyłam.. napisała mi przyjaciółka smsa, czemu taka jestem, a potem jak szłyśmy na przerwę, zezłoszczona powiedziała, że nie idzie i znalazłam ją płaczącą w łazience, a potem, jak pytałam czy chodzi o tę sytuację, wymigiwała się, że kierownik u nich był i wyprowadził ją z równowagi.. ciągle przewija się tej dziewczyny imię, że ona to, że ona tamto.. piszą ze sobą , ta dziewczyna jej się zwierza ze wszystkiego.. nie wiem, przyjaciółka czuje sie w moim towarzystwie, bo milknę.. czuję się samotna.. nie mam komu się wygadać.. proszę mi powiedzieć, co jest nie tak.. czy ze mną, czy z czymś innym.. i jak mam sobie z tym radzić?
2 odpowiedzi
Jak radzić sobie z kontrolą i krytyką w małżeństwie? Szukam pomocy
Jestem mężatką, ale coś jest nie tak w moim małżeństwie. Często czuję się przy mężu głupia i poniżana. Zdarzyło się, że nazwał mnie wprost „głupią” lub „kretynką”. Nie jestem tak wykształcona jak on i mam słabszą pamięć do dat czy nazwisk, co czasami powoduje, że gdy mnie o coś pyta, a ja nie pamiętam, zaczyna mi dogadywać. To nie są żarty – mam wrażenie, że są to zarzuty, jakby chciał mi udowodnić, że jestem mniej inteligentna. Zdarza się, że używa trudnych słów, po czym pyta, czy znam ich znaczenie. Gdy przyznaję, że nie wiem, irytuje się lub zachowuje się protekcjonalnie. Czuję, że podkreśla moją niewiedzę, by się wywyższyć. Mąż zwraca mi uwagę na wszystko – wszystko musi być zrobione po jego myśli. Nawet drobiazgi, jak gaszenie światła, przekręcanie zamka czy odkładanie talerza. Często te pytania brzmią kontrolująco i przytłaczają mnie typu dlaczego nie zgasiłaś światła i nie jest to pytanie retoryczne, tylko mam odpowiedzieć, zawsze muszę mu na nie odpowiadać. Czuję się zmęczona tą ciągłą kontrolą i krytyką. Wczoraj mąż powiedział mi, że on zasługuję na kogoś lepszego niż ja. Zapytałam, czy chce rozwodu, ale odpowiedział, że nie wie. Czuję się zagubiona i nie wiem, co mam robić. Nie wiem też, jak powinno wyglądać normalne, zdrowe małżeństwo. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie mam koleżanek, przyjaciółek, siedzę praktycznie 24h na dobę w domu. Mąż i tak nie pozwala rozmawiać o tym co się dzieje u nas Mąż nacisk żebym pracowała tylko w domu. Kiedy powiedziałam, że chcę pracować również stacjonarnie, zaczął mnie emocjonalnie obciążać – mówi, że przez to nasze psy będą same, że to moja wina, bo to ja chciałam psa. Pomija fakt, że decyzja o psie była wspólna. Czuję się w kryzysie. Nie wiem, czy to ja robię coś źle. Nie chcę bać się rozmów z mężem ani tego, że znowu będzie mnie przepytywał i irytował się, że jestem „taka”, nie wiem czemu ale ciągle czuje strach i obawę, ze coś robię źle. Ten ciągły stres, że nie spełniam jego oczekiwań, mnie przytłacza. Czuję się winna tego jaka jestem... potrzebuje szybkiej pomocy, nie wiem co mam robić.
5 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z rozczarowaniem po relacji z kolegą z pracy i sprzecznymi sygnałami?
Nie potrafię pogodzić się z rozczarowaniem dotyczącym mojej relacji z kimś mi bliskim. Chodzi o kolegę z pracy z którym po dłuższym czasie wspólnej pracy złapaliśmy fajny kontakt. Dziś już nawet nie pamiętam jak i kiedy dokładnie to się zaczęło ale głównym powodem było to że zaczęliśmy razem wracać z pracy, tzn. on mnie odwoził; Jakoś tak dość szybko złapaliśmy wspólny vibe. Razem pobiegliśmy w biegu podczas Święta w naszym mieście. Tego dnia zaproponował czy nie chce z nim i jego znajomymi iść na koncerty które się odbywały na mieście z okazji święta o którym pisałam wyżej. Na spotkaniach w gronie jego znajomych, wszystkim mnie przedstawiał spędziliśmy wspólnie z nimi dwa wieczory koncertowe bawiąc się naprawdę super. Kolejne miesiące pogłębiały nasza znajomość, bardzo dużo rozmawialiśmy, słuchaliśmy wspólnie muzyki, żartowaliśmy, w pracy też złapaliśmy zupełnie inna relacje no naprawdę czułam że było między nami fajnie. Na święta kupił mi prezent i coraz częściej zastanawiałam się czy on nie chce ode mnie czegoś więcej. Jak chorowałam zawsze pisał co u mnie i jak się czuję, kiedyś mi powiedział że jestem dla niego naprawdę ważna. Poznał mnie ze swoją mamą, często wracając z pracy zabieraliśmy jego tatę... Był mi naprawdę bliski. Potem coś pękło nie wiem co się wydarzyło ale jego zachowanie się zmieniło, mniej zadawał pytań, mniej interesował się mną rzadziej rozmawialiśmy i coraz częściej powroty do domu były w totalnej ciszy. Zbiegło się to trochę z moją trudną sytuacją w domu, kiedy zachorował mój tata i byłam naprawdę bardzo rozżalona i przejętą jego stanem. Nie miałam sił walczyć o więź która ulatywała... Mimo to wciąż jeździliśmy razem było lepiej i gorzej ale nigdy nie zapytałam go co się wydarzyło i czemu to się zmieniło. Po kilku miesiącach takiej niestabilnej znajomości zmarł mój tata ale kolega nadal był przy mnie, wspierał, był na pogrzebie po czym po 2 tygodniach oznajmił mi że zmienia pracę. Byłam załamana, czułam że nie chce tego tak zostawić że chce by wiedział jak ważny dla mnie jest i jak ważne było to co było między nami dlatego na pożegnanie napisałam mu list, w którym podziękowałam za podwózki za wspólne chwile, przeprosiłam za cięższe miesiące i wyraziłam żal coś się między nami skończyło. Na koniec napisałam mu z nadzieją że jeszcze się spotkamy i w jego ostatni dzień kiedy wręczałam mu list do ręki on powiedział dokładnie to samo. Niestety to się nie wydarzyło, reakcji na list z jego strony nie było żadnej, tylko cisza...Po tym dniu nie widzieliśmy się ponad rok czasu, wymieniłam z nim jedną wiadomość na którą miałam wrażenie że w ogóle nie miał ochoty odpisać...Dopiero niedawno na wiosnę spotkaliśmy się w dawnym gronie i naprawdę było miło jakby nic między nami się nie zmieniło nie pytałam o list bo uznałam że jest dobrze więc chyba wszystko w porządku. Wciąż dręczyło mnie jednak co się tak naprawdę między nami wydarzyło i czemu nie zareagował na list. Postanowiłam że chce się z nim spotkać żeby zapytać, zaprosiłam go na koncert ale odmówił tłumacząc że pracuje tego dnia. 2 tygodnie później spotkaliśmy się z jego inicjatywy znów w starym gronie ludzi od nas z pracy i jego znajomymi których kiedyś poznałam, pytał o koncert czy byłam i dostałam wskazówki że jak chciałabym kolejny raz się spotkać żeby dawać znać mu wcześniej nim ustalą mu grafik pracy. Tego wieczoru znów było jak dawniej, bawiliśmy się do samego rana naprawdę było super. W mojej głowie znów piętrzyły się myśli że chce to wyjaśnić że muszę wiedzieć co się stało że nasza relacja uległa zmianie i czemu nie było reakcji na list. W końcu odważyłam się i zaproponowałam spotkanie w 4 oczy, nie było to dla mnie łatwe tym bardziej że minęło już tyle czasu. Na spotkaniu nie wiedziałam jak zacząć o co pytać jak mu to wszystko powiedzieć. Wtedy on zapytał sam z siebie czy ja się w nim zakochałam, czy zauroczyłam. Oczywiście zaprzeczyłam i lekko na okrętkę zapytałam co się między nami wydarzyło bo wydawało mi się że przez jakiś czas było między nami fajnie a potem coś się zmieniło. Jego odpowiedź mnie powaliła on uważa że ta relacja była normalna, taka jak z innymi koleżankami i nigdy nie czuł do mnie nic więcej. Zamurowało mnie, poczułam się jakby ktoś mi odebrał wszystkie te piękne dni spędzone wspólnie, wszystkie rozmowy, wspólny śmiech itp. Powiedziałam wtedy że skoro on tak to widzi i widział no to ja nie wiem i tak trochę się miotałam, on próbował wyciągnąć ze mnie co dla mnie było wyjątkowe ale uznałam że tłumaczenie tego już nie ma sensu, skoro on tego nie widział, nie czuł i uznaje że traktował mnie jak każda koleżankę to cokolwiek bym mu teraz wyznała nie ma sensu i tak mu powiedziałam. Wtedy on powiedział o liście że się wystraszył że uznał że to było wyznanie miłosne a on tego nie czuł i nie umiał powiedzieć czemu nie zareagował ale przeprosił i powiedział że wie że głupio zrobił. Powiedziałam mu że nie potrzebuje teraz jego przeprosin i nie tego oczekiwałam od tego spotkania, kolejny raz chciałam zapytać o to co wydawało mi się że kwitło między nami ale widziałam że już chyba nie ma o co pytać bo on tego nie rozumiał.... Czułam się jak idiotka ale oczywiście udawałam że wszystko jest w porządku, powiedziałam że rozumiem i tyle. Po tym zaczęliśmy normalnie rozmawiać o bieżących sprawach co u nas i było znów tak fajnie i normalnie. Przy pożegnaniu przytulił mnie a jak zapytałam czy teraz będzie między nami dziwnie powiedział że będzie dobrze i fajnie jak zawsze i że za jakiś czas na pewno się zobaczymy. Powiem tak z jednej strony czegoś się dowiedziałam i chwilę po spotkaniu czułam ulgę i zadowolenie ze to już za mną i że mogę ruszyć do przodu. Niestety już wieczorem tego samego dnia zaczęłam znowu to analizować, jak doszło do tego że tak bardzo się pomyliłam co do jego intencji i zachowania, czy on był że mną w 100% szczery, czy czegoś nie ukrył... Dziś mija 3 dzień od naszej rozmowy a ja czuję się coraz gorzej, nie potrafię sobie poradzić z tym jak on to wszystko odebrał jak mało to było dla niego ważne, jak mało ja byłam ważna i czuję jakbym przeżyła coś wspaniałego podczas gdy dla niego nie miało to żadnego znaczenia.... Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, czuję się jakby ktoś zabrał mi to wszystko co miało dla mnie tak ogromną wartość. Wiem, że to wszystko jest bardzo chaotycznie napisane ale trudno streścić ta znajomość i wszystkie ważne wydarzenia żeby móc zrozumieć i mnie i jego.
0 odpowiedzi
Zazdrość w małżeństwie: Jak radzić sobie z zaufaniem po odkryciu różnych znajomości żony?

Mam 47 lat jestem w związku małżeńskim od 23 lat, jestem zazdrosny o żonę od 3 lat. Wszystko zaczęło się od odkrycia, że żona nawiązała znajomość z 60-letnim mężczyzną, z którym kontaktowała się telefonicznie - rozmawiali 2-3 razy w tygodniu po 40 min przez telefon. Powiedziała, że to normalna znajomość platoniczna. Ze względu na specyficzną pracę żony, która dużo podróżuje i ma dużo kontaktów z ludźmi, zaczęło się kontrolowanie i podejrzliwość we wszystkie działania żony. Sprawdzanie telefonu, mediów społecznościowych wpadłem w obsesje. Niestety co kilka miesięcy odkrywałem jakieś inne rzeczy, które sugerowały kolejne kontakty z mężczyznami. 

Żona wszystkiemu zaprzeczała. Ostatnio odkryłem, że kupiła prezent na urodziny krem do brody - (a ja nie mam brody) dla kolejnego mężczyzny oraz miała w notatniku informację ,,o wizycie MARKA u profesora" zapaliła mi sie lampka, dlaczego ma wpisane imię i tak dba o inną osobę. Teraz też cały czas pilnuje telefonu, wychodzi i dzwoni do niego. Dalej wszystkiemu zaprzecza - i uważa, że jestem chorobliwie zazdrosny, że to normalna znajomość. Już jestem u skraju załamania nerwowego- przez te 3 lata schudłem 20 kg. Jak można mi pomóc.

2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: osoba otulona kocem na ławce, przyjaciółka podaje słuchawkę telefonu, obok świeczka

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!