Wstecz

Rodzice wymagają pełnej opieki i odpowiedzialności za nich, w zamian nie dając wsparcia.

P.M.

Dzień dobry. Sprawa jest złożona, ale postaram się opisać jak najbardziej konkretnie. Jestem przed 40. Mam męża i 2 dzieci. Zawsze byłam przywiązana do mojej rodziny. Mama była jedynaczką i mieszkała ze swoimi rodzicami. Ja mam jedną siostrę. Siostra po ślubie wybudowała dom zaraz obok rodzinnego, w jednym ogrodzeniu. Wszyscy myśleli, że jakoś się dogadamy. Mój mąż pracuje za granicą. W mojej rodzinie od zawsze nie mówiło się, co komu leży na duszy, ale po prostu przychodził czas boczenia się i nieodzywania i trzeba się było domyślić, za co tym razem te fochy. Ja, głupia ja, namówiłam męża, abyśmy zostali w domu rodzinnym...no przecież dom miał być dla nas, skoro siostra się wybudowała. No ale mimo, że chcielibyśmy wyremontować konkretnie ten dom (choć i tak włożyliśmy już w niego z 80 tys) to wszelkie pytania o zapis są zbywane. Najpierw mama musiała przejść na emeryturę, potem covid a na końcu dowiedziałam się, że najpewniej od razu oddałabym ich do domu starców... To, że ja chcę żyć po swojemu odbierane jest jako policzek, że nie robię tak jak oni by chcieli. Moja babcia jeszcze żyje i ona dużo złego zrobiła w relacjach między nami. Z siostrą nie rozmawiam. Obraziła się, bo powiedziałam jej, że wszystko dostała (rodzice i dziadkowie pomogli im wybudować dom, brali kredyty, które później spłacali...urządzili wesele, wspomagali finansowo) a ja nawet nie mogę mieć zapisanego obiecanego domu. Mama mówi, że nam tylko na zapisach zależy. Nie. Chcielibyśmy remontować na swoim, a nie, że po paru latach okaże się, że połowę domu jednak zapiszą mojej siostrze. Mój mąż mówi, że od początku czuje się nieakceptowany (bo nie daje sobą sterować) i kilka lat temu myśleliśmy o pójściu na swoje. Mnie powstrzymywała myśl, że rodzice się starzeją, że będą potrzebowali pomocy, też tej finansowej, no ale starsza córka jest lepsza, bardzo im się przymila i podejrzewam, że dużo też mąci. Konflikty z siostrą ( a raczej nieodzywanie się) wynika z tego, iż jej najmłodsza córka (obecnie 10 lat) od kilku lat jest wobec moich dzieci złośliwa, namawia ich do głupich rzeczy, pokazuje im swoje miejsca intymne, a mój młodszy syn ma zaledwie 5 lat..miałam wiele razy o to pretensje. Dodatkowo a propos tego mieszkania w jednym ogrodzeniu, córka jak i starsi synowie bez problemu przychodzą do "naszego" domu, a moje dzieci nie mogą tam ( do domu siostry) chodzić, bo albo drzwi zamkniete albo zwyczajnie przyjmą ich na progu i powiedzą, że nie mają czasu. Moim dzieciom bardzo smutno z tego powodu, a nikt nie widzi w tym problemu. Nie wiem co robić, z jednej strony czuję się zobowiązana pomagać rodzicom, ale ewidentnie nie chcą nam tego domu zapisać, a wiedzą , że zrobilibyśmy generalny remont i im też żyłoby się wygodniej. Dom jest z lat 60 i wiele technologii też z tego czasu. Z drugiej strony jest mąż i dzieci, dzieci którym ciasno, które chciałyby mieć osobny pokój, które chciałyby wziąć prysznic....takie prozaiczne sprawy. I rodzice nie myślą o tym, że nam ciasno....każdy myśli o sobie. Teraz mąż mówi, żeby jakoś przecierpieć i że rodzice się starzeją i w końcu może zmiękną, a rodzice tak się dumą unieśli, że gdybym zostawiła na stole kubek na tydzień to stałby w tym samym miejscu. Kiedy bylismy na 2 tyg wakacjach to dom był tak zapuszczony po powrocie, ze pierwsze co musiałam czyścić toalety, do tego nikt się nie poczuwa. Ja w tym domu nie mam prawa głosu (choć jak już się postawię to są pretensje i obraza). Mąż mówi, że ....to nie są normalne relacje i że powinnam się od rodziny odciąć. Mnie samej jest bardzo źle, stałam się nerwowa, pesymistyczna, wszystko widzę w czarnych barwach i najgorszych możliwych scenariuszach, jeżdżę na masaże lecznicze, bo od napięcia zaczęłam mieć bóle i zawroty głowy. Na dodatek jestem z tym sama, bo mąż przyjeżdża co miesiąc na 3-4 dni i później ze wszystkim jestem sama, a mam tego pecha, że wszystko biorę do siebie. Teraz żałuję, że nie posłuchałam go te 8 czy 10 lat temu, że postawiłam na rodziców a nie na męża :( Nie widzę teraz żadnego wyjścia z sytuacji. P.S. Podczas jednej z "rozmów" mama niemalże chciała mi wmówić, że ojciec miał 2 zawały serca przeze mnie. Rozumiem, że on nie może się denerwować, ale palić i pić może i reagować na mój widok soczystą "kur*ą" mówioną pod nosem... Jak mogło do tego dojść, że choć ja miałam dobre intencje teraz w domu jest nie do wytrzymania dla wszystkich. I że moi rodzice aż tak mnie ..nie lubią? Nie odżegnuję się, bo mam swoje za uszami, ale w mojej rodzinie wszyscy są pamiętliwi i po kilku latach potrafią wyjąć (poważnie!) z pudełeczka karteczkę, gdzie jest napisane co i kiedy złego zrobiłam, czy powiedziałam. Żyję w ciągłym poczuciu winy względem męża, dzieci, że to ja zdecydowałam o naszym losie, że mimo lat pracy za granicą nie dorobiliśmy się niczego, bo ja naiwnie wierzyłam w zapewnienia "będzie wasza". Przepraszam za ten elaborat, szukam pomocy u kogoś, kto być może spojrzy na ten problem na zimno i powie, że może przesadzam...?

Dzień dobry  Pani 

Sytuacja , którą Pani opisuje ma znamiona przemocy psychicznej , zachowania Pani rodziny powodują  zniszczenie poczucia własnej wartości i godności u Pani i pani rodziny ( dzieci i być może męża).

  • Narzucanie swojego zdania, ciągłe krytykowanie, wyzywanie, obrażanie, poniżanie i upokarzanie, lekceważenie czy  używanie wulgaryzmów są to zachowania , które  są powodem tego ,że nie czuje się  Pani bezpiecznie w miejscu , które ma Pani nazywać swoim “domem”. 

 Nie przesadza Pani z przypuszczeniami , powinna Pani  zastanowić się czy według Pani mieszkanie w takim miejscu jest  dobre dla Pani i dzieci, czy życie w nieustannym poczuciu zagrożenia to jest coś co chciałaby Pani aby dzieci zapamiętały najbardziej z dzieciństwa. 

Proszę przemyśleć czy ma Pani inne opcje , może wynajęcia mieszkania czy zakup niewielkiego siedliska. Jeśli jest Pani ciężko spojrzeć na ta sytuację obiektywnie, może dobrze byłoby spotkać się ze specjalistą czy psychologiem . myślę ,że takie spotkanie pomogłoby w poznaniu tych rzeczy  które są dla Pani najważniejsze oraz ustalenie jakie kroki mogłaby Pani poczynić aby rozpocząć zmianę. 

Pozdrawiam 

 

 Małgorzata Korba-Sobczyk

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Witam,
dziękuję za Twoją szczerość i za to, że podzieliłaś się swoją trudną sytuacją. Wiem, że to nie jest łatwe. I nie, nie przesadzasz, masz prawo dążyć do stabilizacji i komfortu dla siebie i swojej rodziny! Z tego co piszesz, w Twojej rodzinie istnieje wzorzec unikania otwartej komunikacji, co prowadzi do narastających nieporozumień i frustracji. Niezapisanie domu wywołuje w Tobie poczucie niepewności i braku stabilizacji, co jest zrozumiałe. A nierówne traktowanie przez rodziców powoduje, że czujesz się niesprawiedliwie traktowana, co wpływa na Twoje relacje z siostrą. Twoja sytuacja wpływa negatywnie na Twoje zdrowie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, zaś długotrwały stres może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. 

Spróbuj jeszcze raz porozmawiać z rodzicami w spokojnym, nieoskarżającym tonie. Przedstaw swoje uczucia i potrzeby jasno i uczciwie. Możesz zamiast tego spróbować napisać do nich list. Możesz powiedzieć/napisać, np.: „Czuję, że muszę wyrazić swoje uczucia i troski dotyczące naszej obecnej sytuacji. Bardzo doceniam wszystko, co zrobiliście dla naszej rodziny przez te lata, ale ostatnio czuję się niespokojna i zmartwiona przyszłością. Jak wiecie, ja i mój mąż włożyliśmy wiele wysiłku i pieniędzy w NASZ dom, aby uczynić go lepszym miejscem dla nas wszystkich. Chcemy nadal inwestować i przeprowadzić generalny remont, aby żyło się nam wszystkim wygodniej. Jednak, aby móc to zrobić, potrzebujemy pewności, że dom będzie nasz. Bez tego trudno nam podjąć dalsze kroki, ponieważ obawiamy się, że w przyszłości mogą pojawić się nieporozumienia i niepewności. Chciałabym Was prosić o zapisanie domu na nas, co da nam pewność, że możemy inwestować bez obaw i że nikt nas nie wyrzuci po Waszej śmierci. Zapewniam Was, że zawsze będziemy o Was dbać i nigdy nie zostawimy Was samych. Mam nadzieję, że rozumiecie moje obawy i że możemy znaleźć rozwiązanie, które będzie korzystne dla nas wszystkich. Bardzo proszę, abyśmy mogli porozmawiać o tym w spokojny sposób.”

Ważne jest otwarte i empatyczne podejście do rozmowy z rodzicami, aby zrozumieć ich obawy. Twoi rodzice mogą chcieć zachować kontrolę nad swoim majątkiem do końca życia, obawiając się, że zapisanie Wam domu może ograniczyć ich swobodę w późniejszym życiu. Mogą obawiać się, że zapisanie domu może wpłynąć na ich poczucie bezpieczeństwa i stabilności mieszkalnej. Mogą być przywiązani do status quo i niechętni do wprowadzania zmian, takich jak przepisanie domu, nawet jeśli nadal będą tam mieszkać. Mogą mieć obawy co do tego, jak będziecie zarządzać domem w przyszłości. Dom z pewnością jest dla nich miejscem z silnymi emocjonalnymi więzami. Zrozumienie tych potencjalnych przyczyn może pomóc w lepszym zarządzaniu sytuacją i poszukiwaniu kompromisowych rozwiązań, które będą satysfakcjonujące dla wszystkich stron zaangażowanych. Może warto rozważyć zaangażowanie mediatora rodzinnego? To profesjonalista, który pełni rolę neutralnego i bezstronnego pośrednika w procesie rozwiązywania konfliktów rodzinnych. Jego głównym zadaniem jest ułatwienie komunikacji między stronami sporu, pomagając im w osiągnięciu wzajemnie akceptowalnego porozumienia. 

Wyprowadzka z domu rodzinnego z pewnością przyniosłaby wiele korzyści. Jednak rozumiem, że nie jest to proste w kontekście zasobów finansowych, które są potrzebne czy do wynajmu czy kupna mieszkania/domu lub wzięcia kredytu. Piszesz, że wiele już włożyliście pieniędzy w remont rodzinnego domu. Owszem, po wyprowadzce nie odzyskacie tych pieniędzy (choć macie prawo zabrać z mężem wszystko to, co kupiliście za wasze pieniądze!), ale możecie zyskać nieocenioną wartość wolności, spokoju psychicznego i stabilności dla Waszej rodziny. Będziecie mogli decydować o swoim życiu bez obawy przed niespodziewanymi konfliktami czy narzucaniem cudzych oczekiwań. Ostatecznie, to poczucie przynależności i spokoju w nowym miejscu mogą przewyższyć wszelkie poniesione koszty finansowe. Piszesz, że żyjesz w ciągłym poczuciu winy względem męża, dzieci, że to Ty zdecydowałaś o Waszym losie, że mimo lat pracy za granicą nie dorobiliście się niczego swojego, bo naiwnie wierzyłaś w zapewnienia rodziców. Po pierwsze to nie Ty, tylko Wy jako małżeństwo zdecydowaliście się na taki krok. Po drugie, dlaczego nie miałaś wierzyć słowom swoich rodziców? Nie byłaś w stanie przewidzieć, jak będą się zachowywać w przyszłości. 

Warto mieć na uwadze, że jeśli nie podejmiecie z mężem żadnych kroków, a rodzice nie zmienią swojego nastawienia i sytuacja w domu rodzinnym będzie utrzymywać się w konflikcie lub napięciu, mogą wystąpić różnorodne negatywne skutki. Chroniczny stres emocjonalny u wszystkich członków rodziny, wzrost frustracji, zarówno w małżeństwie, jak i w relacjach z dziećmi, brak stabilności, niepokój i niepewność co do przyszłości… Stałe życie w atmosferze napięcia i konfliktów mogą przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu, w tym w pracy, szkole i innych obszarach życia, ale także predysponować do rozwoju depresji i zaburzeń lękowych.

Proponuję rozważyć skorzystanie z konsultacji psychologicznej. Taka sesja może okazać się wsparciem w procesie podejmowania decyzji i zarządzania stresem wynikającym z sytuacji rodzinnej. Psycholog pomoże zrozumieć emocje towarzyszące sytuacji oraz znaleźć strategie radzenia sobie z trudnościami. To także bezpieczne miejsce do wyrażenia obciążających uczuć i myśli. Pamiętaj, że nigdy nie jest za późno na zmiany, a Twoje zdrowie psychiczne i dobrostan Twojej rodziny są najważniejsze. Warto podjąć kroki, które pomogą Ci poczuć się bezpieczniej i szczęśliwiej. Jeśli zdecydujesz się na przeprowadzkę, nie traktuj tego jako porażki, ale jako krok ku lepszemu życiu dla Ciebie i Twoich bliskich.

Życzę Ci siły i odwagi w podejmowaniu decyzji, 
psycholog Anna Gwoździewicz 

 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Przyjaciółka nadużywa alkoholu, zaprzecza problemowi i odrzuca pomoc – jak sobie z tym poradzić?
Dzień dobry mam problem z przyjaciółka. Od kilkunastu lat wsumie gdzieś od 18 roku życia mieszkamy razem. Razem pracujemy, razem spędzamy czas i razem mieszkamy. Dosłownie 24 h na dobę. Od jakiegoś czasu nie możemy sie dogadać. Wydaje mi sie ze przyjaciółka idzie w alkohol a mówiąc jej że ma problem wiadomo jak sie kończy. Każda rozmowa kończy sie kłótnia. Ja już nie mam siły i wykańczam sie psychicznie ponieważ chciałabym jej pomóc! Staram sie z nią rozmawiam ale na trzeźwo nie słyszę żadnych odpowiedzi . A gdy znowu wypiję słyszę żale, obwinianie ze się czepiam i że ze mną jest problem. Moim problemem jest to ze przez ciągle takie sytuacje puszczają mi nerwy bo mam dość tłumaczenia i nie wiem jak już jej pomóc. Słyszę żebym wyszła jak mi jest źle, oraz że jesli mi źle nie musimy sie przyjaźnić. Każda pomoc odbijana jest jako atak w moją stronę. Rozmowa o konsultację z psychologiem nie sa dla niej możliwe twierdząc że nie ma żadnego problemu lecz mam go ja bo starać skontaktować sie z psychologiem jestem wariatką.
6 odpowiedzi
Zdrada partnera z depresją: czy warto dać drugą szansę?
Witam, jestem z moim partnerem od 1.5 roku. Zdradził mnie dowiedziałam się tego przypadkowo. Widziałam jego zmianę od 2 tyg. Wyprowadził się po tym jak sie dowiedziałam. Z tego co wiem utrzymuje kontakt z tamtą kobietą. On ma depresję sam przeszedł zdradę (wiem nie usprawiedliwią go to). Wydarzylo sie to na imprezie z alkoholem. Mimo wszystko ja nadal kocham go i chciałabym mu dać szansę. Powiedział że potrzebuję przestrzeni że musi pomyśleć. Tęsknie strasznie za nim. Powiedział mi że po kontakcie seksuqlnym z nią nie wie co czuje do mnie, ale ze moze moglibyśmy dać szansę temu. Mamy umowic się i spotkać. Chciałabym dać temu szansę, ale nie wiem co myśleć.. brakuje mi jego kontaktu..
6 odpowiedzi
Koleżanka zmaga się za samookaleczaniem, a ja widzę świeże ślady. Czy powinnam zgłosić to psycholożce? Jak rozmawiać o tym z koleżanką?
Mam koleżankę w 2 klasie w technikum z którą się lubię, ale nie wiem o niej za dużo i dużo nie rozmawiamy. Problem jest taki, że odkąd ją znam to wiem, że ma problemy z samookaleczaniem , gdyż zawsze widoczne były jej blizny na nadgarstkach , lecz nigdy z nią nie rozmawiałam o tym, gdyż się bałam i nie wiedziałam jak . Na początku naszej znajomości miała widoczne tylko blizny , więc myślałam, że może tak robiła wcześniej, ale już skończyła , dopiero jakiś czas później tak mocno się okaleczyła, że musiała mieć bandaż na ręce , ale nie wiedziałam co z tym zrobić. Parę razy koleżanka chodziła do psychologa szkolnego z powodu problemów w klasie i nie tylko ,więc myślałam, że jest pod dobrą opieką i będzie już dobrze. Po tym już nie widziałam u niej świeżych śladów po samookaleczaniu, w ciągu roku szkolnego , więc myślałam, że jest już ok. I tak było dopóki tydzień dwa temu na wf nie zauważyłam jej nadgarstków, na których było dużo świeżych śladów i blizn po samookaleczeniu i nie wiem co robić. Martwię się i chciałabym pójść z tym do psychologa szkolnego , lecz brak mi odwagi i boję się, że mogę pogorszyć tym sprawę oraz nie wiem, jak zareaguje koleżanka i pani psycholog ,zwłaszcza, że jeszcze nie znam nowej psycholożki szkolnej i teraz nie wiem co robić ? Czy powinnam pójść i porozmawiać o tym z panią psycholog , czy w takiej sytuacji nie powinnam się wtrącać w osobiste sprawy mojej koleżanki?
2 odpowiedzi
Poszukiwanie grup wsparcia dla rodziców dzieci z borderline - pilnie potrzebna pomoc
Szukam grup wsparcia/ terapii grupowej dla rodziców dzieci ze zdiagnozowanym borderline. Bardzo trudno w internecie znaleźć takie grupy stricte w tym obszarze, obdzwoniłam kilkanaście ośrodków i nic. Może tutaj ktoś może coś polecić lub zaprosić mnie do jakiejś grupy dyskusyjnej na tym portalu? Od kilku lat zmagam się z depresją córki, od kilku miesięcy zdiagnozowana jako borderline. Po jej próbie samobójczej rozpadłam się na kawałki. Potrzebuje się pozbierać by móc ją wspierać. Terapia indywidualna mnie zawiodła, bo potrzebuje konkretnych wytycznych jak sobie radzić ze swoimi emocjami w tym szczególnym przypadku i myślę że grupa ludzi z podobnym doświadczeniem mogłaby być dla mnie ogromnym wsparciem. Szukam czegoś na już, nie mam czasu na czekanie miesiącami na kursy, bo albo nie zdążę jej pomóc, albo sama rozpadnę się psychicznie tak, że nie będę już w stanie podołać temu wyzwaniu. Jesli macie jakieś pomysły to bardzo proszę o pomocne w temacie informacje.
3 odpowiedzi
Dzień dobry. Nie wiem ,czy dobrze trafiłem
Dzień dobry Nie wiem ,czy dobrze trafiłem . Ale jakiś czas temu miałem katastrofalną dla mnie sytuację związąną z czynnościami seksualnymi ,kiedy byłem pod wpływem alkoholu . Cały czas wraca do mnie ta sytuacja .Nie wiem dlaczego to zrobiłem ,ani co mną wtedy kierowało. Brzydzę się jej i chciałbym cofnąć czas. Jej mi wstyd. Nie potrafię sobie tego w głowie poukładać . Nie mogę przez to normalnie myśleć. Z racji,iż kształcę się -to nie mam niestety środków na płatną poradę ,terapię oraz chciałbym zachować pełną anonimowość. Proszę o odpowiedz
3 odpowiedzi
Jak naprawić relacje małżeńskie po latach konfliktów i odzyskać radość życia?

Dzień dobry, Jestem z mężem od 18 lat w tym 15 lat po ślubie. Mamy trójkę dzieci. Zawsze byliśmy uważani za świetną parę i nam było ze sobą dobrze. Mój mąż był moim najlepszym przyjacielem. Kilka lat temu zaczęło się między nami psuć. Byłam z dziećmi w domu, mąż pracował. On był wiecznie niezadowolony, bo w pracy miał dużo obowiązków, ja byłam zmęczona ciągłą opieką nad dziećmi i brakiem pomocy (Mąż ciągle był w pracy, a dziadkowie z różnych przyczyn odmawiali pomocy). Zaczęliśmy się kłócić. Zarzucał mi brak wsparcia, ja jemu nieobecność. Poszedł na zwolnienie lekarskie, żeby mu udowodnić, że go wspieram, napisałam mu wypowiedzenie. Zostaliśmy bez pracy i środków do życia. W międzyczasie pojawił się konflikt z moimi rodzicami. Mój tato jest trudnym człowiekiem i lubi mieć nad wszystkim kontrolę. Niepotrzebnie weszliśmy z nim w układ, pomógł nam spłacać kredyt, robił nam meble do domu, a w zamian za to oczekiwała pełnej swobody i wtrącał się w nasze życie. Na tym polu też było wiele kłótni. W końcu mój mąż zwolnił się z pracy i zaczął mówić o przeprowadzce do swoich rodziców. Miałam duże wątpliwości. Snuliśmy wcześniej marzenia, że na starość przeprowadzimy się tam i zbudujemy mały domek. Na początku co jakiś czas pojawiał się temat możliwej przeprowadzki. Że odetniemy się od moich rodziców, że będą większe możliwości, że będziemy mieć chociaż jednych dziadków na miejscu. W końcu i na tym punkcie pojawiły się kłótnie. Mój mąż był zdecydowany, ja miałam wątpliwości. W końcu uległam i wyprowadziliśmy się. Przekonała mnie bliskość dziadków i to, że będziemy mieć swój wymarzony dom. Minęło 3 lata. Mieszkamy w starym domu po dziadkach mojego męża. Początkowo bez łazienki bez ogrzewania. Przez ten czas mój mąż nadal nie pracuje i tylko obiecuje, że zrobi remont, że tym się zajmie czy tamtym. Wróciłam do pracy, żeby było z czego żyć i żeby on będąc w domu, mógł zająć się budową domu i ogarnięciem naszego obecnego lokum. Nic się nie dzieje. Ustalamy coś jednego dnia, na drugi dzień wracam z pracy i tylko słyszę, że dzieci mu nie dały zrobić, że pogoda była nie taka, albo że musiał zająć się czymś innym. Rozumiem, że może się coś wydarzyć, co uniemożliwia realizację planów, ale codziennie? Wiem, że ja też nie jestem łatwym do życia człowiekiem. Czasami myślę sobie, że jestem toksyczna. Wydaje mi się też, że żeby było dobrze, obie strony muszą chcieć. Mój mąż się tłumaczy brakiem motywacji, kiepska kondycja psychiczna. Ale nie szuka nigdzie pomocy. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Mam wrażenie, że nie mam innego wyjścia. Albo zaakceptować, albo odejść. Nie umiem już z nim rozmawiać. Ale też pamiętam, jak nam kiedyś było dobrze razem i pamiętam to, że w każdej sytuacji kiedyś mogłam na nim polegać. Szkoda mi dzieci, szkoda mi tych wspólnych lat. Z drugiej strony jestem już tak zmęczona tą ciągłą walką. Poczuciem, że wszystko jest na mojej głowie, a zamiast trójkę dzieci i wsparcia męża mam czwórkę dzieci i zero wsparcia. Może ja to wszystko źle odbieram i tak naprawdę to ja robię coś złego i przez to jest, jak jest. Co mogę zrobić? Jak to wszystko naprawić? Czasu nie cofnę, błędów nie cofnę. Jest w nas tyle żalu i tyle frustracji. Jak się tego pozbyć jak odzyskać chęć życia i radość?

4 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.