30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Rodzice wymagają pełnej opieki i odpowiedzialności za nich, w zamian nie dając wsparcia.

Dzień dobry. Sprawa jest złożona, ale postaram się opisać jak najbardziej konkretnie. Jestem przed 40. Mam męża i 2 dzieci. Zawsze byłam przywiązana do mojej rodziny. Mama była jedynaczką i mieszkała ze swoimi rodzicami. Ja mam jedną siostrę. Siostra po ślubie wybudowała dom zaraz obok rodzinnego, w jednym ogrodzeniu. Wszyscy myśleli, że jakoś się dogadamy. Mój mąż pracuje za granicą. W mojej rodzinie od zawsze nie mówiło się, co komu leży na duszy, ale po prostu przychodził czas boczenia się i nieodzywania i trzeba się było domyślić, za co tym razem te fochy. Ja, głupia ja, namówiłam męża, abyśmy zostali w domu rodzinnym...no przecież dom miał być dla nas, skoro siostra się wybudowała. No ale mimo, że chcielibyśmy wyremontować konkretnie ten dom (choć i tak włożyliśmy już w niego z 80 tys) to wszelkie pytania o zapis są zbywane. Najpierw mama musiała przejść na emeryturę, potem covid a na końcu dowiedziałam się, że najpewniej od razu oddałabym ich do domu starców... To, że ja chcę żyć po swojemu odbierane jest jako policzek, że nie robię tak jak oni by chcieli. Moja babcia jeszcze żyje i ona dużo złego zrobiła w relacjach między nami. Z siostrą nie rozmawiam. Obraziła się, bo powiedziałam jej, że wszystko dostała (rodzice i dziadkowie pomogli im wybudować dom, brali kredyty, które później spłacali...urządzili wesele, wspomagali finansowo) a ja nawet nie mogę mieć zapisanego obiecanego domu. Mama mówi, że nam tylko na zapisach zależy. Nie. Chcielibyśmy remontować na swoim, a nie, że po paru latach okaże się, że połowę domu jednak zapiszą mojej siostrze. Mój mąż mówi, że od początku czuje się nieakceptowany (bo nie daje sobą sterować) i kilka lat temu myśleliśmy o pójściu na swoje. Mnie powstrzymywała myśl, że rodzice się starzeją, że będą potrzebowali pomocy, też tej finansowej, no ale starsza córka jest lepsza, bardzo im się przymila i podejrzewam, że dużo też mąci. Konflikty z siostrą ( a raczej nieodzywanie się) wynika z tego, iż jej najmłodsza córka (obecnie 10 lat) od kilku lat jest wobec moich dzieci złośliwa, namawia ich do głupich rzeczy, pokazuje im swoje miejsca intymne, a mój młodszy syn ma zaledwie 5 lat..miałam wiele razy o to pretensje. Dodatkowo a propos tego mieszkania w jednym ogrodzeniu, córka jak i starsi synowie bez problemu przychodzą do "naszego" domu, a moje dzieci nie mogą tam ( do domu siostry) chodzić, bo albo drzwi zamkniete albo zwyczajnie przyjmą ich na progu i powiedzą, że nie mają czasu. Moim dzieciom bardzo smutno z tego powodu, a nikt nie widzi w tym problemu. Nie wiem co robić, z jednej strony czuję się zobowiązana pomagać rodzicom, ale ewidentnie nie chcą nam tego domu zapisać, a wiedzą , że zrobilibyśmy generalny remont i im też żyłoby się wygodniej. Dom jest z lat 60 i wiele technologii też z tego czasu. Z drugiej strony jest mąż i dzieci, dzieci którym ciasno, które chciałyby mieć osobny pokój, które chciałyby wziąć prysznic....takie prozaiczne sprawy. I rodzice nie myślą o tym, że nam ciasno....każdy myśli o sobie. Teraz mąż mówi, żeby jakoś przecierpieć i że rodzice się starzeją i w końcu może zmiękną, a rodzice tak się dumą unieśli, że gdybym zostawiła na stole kubek na tydzień to stałby w tym samym miejscu. Kiedy bylismy na 2 tyg wakacjach to dom był tak zapuszczony po powrocie, ze pierwsze co musiałam czyścić toalety, do tego nikt się nie poczuwa. Ja w tym domu nie mam prawa głosu (choć jak już się postawię to są pretensje i obraza). Mąż mówi, że ....to nie są normalne relacje i że powinnam się od rodziny odciąć. Mnie samej jest bardzo źle, stałam się nerwowa, pesymistyczna, wszystko widzę w czarnych barwach i najgorszych możliwych scenariuszach, jeżdżę na masaże lecznicze, bo od napięcia zaczęłam mieć bóle i zawroty głowy. Na dodatek jestem z tym sama, bo mąż przyjeżdża co miesiąc na 3-4 dni i później ze wszystkim jestem sama, a mam tego pecha, że wszystko biorę do siebie. Teraz żałuję, że nie posłuchałam go te 8 czy 10 lat temu, że postawiłam na rodziców a nie na męża :( Nie widzę teraz żadnego wyjścia z sytuacji. P.S. Podczas jednej z "rozmów" mama niemalże chciała mi wmówić, że ojciec miał 2 zawały serca przeze mnie. Rozumiem, że on nie może się denerwować, ale palić i pić może i reagować na mój widok soczystą "kur*ą" mówioną pod nosem... Jak mogło do tego dojść, że choć ja miałam dobre intencje teraz w domu jest nie do wytrzymania dla wszystkich. I że moi rodzice aż tak mnie ..nie lubią? Nie odżegnuję się, bo mam swoje za uszami, ale w mojej rodzinie wszyscy są pamiętliwi i po kilku latach potrafią wyjąć (poważnie!) z pudełeczka karteczkę, gdzie jest napisane co i kiedy złego zrobiłam, czy powiedziałam. Żyję w ciągłym poczuciu winy względem męża, dzieci, że to ja zdecydowałam o naszym losie, że mimo lat pracy za granicą nie dorobiliśmy się niczego, bo ja naiwnie wierzyłam w zapewnienia "będzie wasza". Przepraszam za ten elaborat, szukam pomocy u kogoś, kto być może spojrzy na ten problem na zimno i powie, że może przesadzam...?
Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Dzień dobry  Pani 

Sytuacja , którą Pani opisuje ma znamiona przemocy psychicznej , zachowania Pani rodziny powodują  zniszczenie poczucia własnej wartości i godności u Pani i pani rodziny ( dzieci i być może męża).

  • Narzucanie swojego zdania, ciągłe krytykowanie, wyzywanie, obrażanie, poniżanie i upokarzanie, lekceważenie czy  używanie wulgaryzmów są to zachowania , które  są powodem tego ,że nie czuje się  Pani bezpiecznie w miejscu , które ma Pani nazywać swoim “domem”. 

 Nie przesadza Pani z przypuszczeniami , powinna Pani  zastanowić się czy według Pani mieszkanie w takim miejscu jest  dobre dla Pani i dzieci, czy życie w nieustannym poczuciu zagrożenia to jest coś co chciałaby Pani aby dzieci zapamiętały najbardziej z dzieciństwa. 

Proszę przemyśleć czy ma Pani inne opcje , może wynajęcia mieszkania czy zakup niewielkiego siedliska. Jeśli jest Pani ciężko spojrzeć na ta sytuację obiektywnie, może dobrze byłoby spotkać się ze specjalistą czy psychologiem . myślę ,że takie spotkanie pomogłoby w poznaniu tych rzeczy  które są dla Pani najważniejsze oraz ustalenie jakie kroki mogłaby Pani poczynić aby rozpocząć zmianę. 

Pozdrawiam 

 

 Małgorzata Korba-Sobczyk

 

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Witam,
dziękuję za Twoją szczerość i za to, że podzieliłaś się swoją trudną sytuacją. Wiem, że to nie jest łatwe. I nie, nie przesadzasz, masz prawo dążyć do stabilizacji i komfortu dla siebie i swojej rodziny! Z tego co piszesz, w Twojej rodzinie istnieje wzorzec unikania otwartej komunikacji, co prowadzi do narastających nieporozumień i frustracji. Niezapisanie domu wywołuje w Tobie poczucie niepewności i braku stabilizacji, co jest zrozumiałe. A nierówne traktowanie przez rodziców powoduje, że czujesz się niesprawiedliwie traktowana, co wpływa na Twoje relacje z siostrą. Twoja sytuacja wpływa negatywnie na Twoje zdrowie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, zaś długotrwały stres może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. 

Spróbuj jeszcze raz porozmawiać z rodzicami w spokojnym, nieoskarżającym tonie. Przedstaw swoje uczucia i potrzeby jasno i uczciwie. Możesz zamiast tego spróbować napisać do nich list. Możesz powiedzieć/napisać, np.: „Czuję, że muszę wyrazić swoje uczucia i troski dotyczące naszej obecnej sytuacji. Bardzo doceniam wszystko, co zrobiliście dla naszej rodziny przez te lata, ale ostatnio czuję się niespokojna i zmartwiona przyszłością. Jak wiecie, ja i mój mąż włożyliśmy wiele wysiłku i pieniędzy w NASZ dom, aby uczynić go lepszym miejscem dla nas wszystkich. Chcemy nadal inwestować i przeprowadzić generalny remont, aby żyło się nam wszystkim wygodniej. Jednak, aby móc to zrobić, potrzebujemy pewności, że dom będzie nasz. Bez tego trudno nam podjąć dalsze kroki, ponieważ obawiamy się, że w przyszłości mogą pojawić się nieporozumienia i niepewności. Chciałabym Was prosić o zapisanie domu na nas, co da nam pewność, że możemy inwestować bez obaw i że nikt nas nie wyrzuci po Waszej śmierci. Zapewniam Was, że zawsze będziemy o Was dbać i nigdy nie zostawimy Was samych. Mam nadzieję, że rozumiecie moje obawy i że możemy znaleźć rozwiązanie, które będzie korzystne dla nas wszystkich. Bardzo proszę, abyśmy mogli porozmawiać o tym w spokojny sposób.”

Ważne jest otwarte i empatyczne podejście do rozmowy z rodzicami, aby zrozumieć ich obawy. Twoi rodzice mogą chcieć zachować kontrolę nad swoim majątkiem do końca życia, obawiając się, że zapisanie Wam domu może ograniczyć ich swobodę w późniejszym życiu. Mogą obawiać się, że zapisanie domu może wpłynąć na ich poczucie bezpieczeństwa i stabilności mieszkalnej. Mogą być przywiązani do status quo i niechętni do wprowadzania zmian, takich jak przepisanie domu, nawet jeśli nadal będą tam mieszkać. Mogą mieć obawy co do tego, jak będziecie zarządzać domem w przyszłości. Dom z pewnością jest dla nich miejscem z silnymi emocjonalnymi więzami. Zrozumienie tych potencjalnych przyczyn może pomóc w lepszym zarządzaniu sytuacją i poszukiwaniu kompromisowych rozwiązań, które będą satysfakcjonujące dla wszystkich stron zaangażowanych. Może warto rozważyć zaangażowanie mediatora rodzinnego? To profesjonalista, który pełni rolę neutralnego i bezstronnego pośrednika w procesie rozwiązywania konfliktów rodzinnych. Jego głównym zadaniem jest ułatwienie komunikacji między stronami sporu, pomagając im w osiągnięciu wzajemnie akceptowalnego porozumienia. 

Wyprowadzka z domu rodzinnego z pewnością przyniosłaby wiele korzyści. Jednak rozumiem, że nie jest to proste w kontekście zasobów finansowych, które są potrzebne czy do wynajmu czy kupna mieszkania/domu lub wzięcia kredytu. Piszesz, że wiele już włożyliście pieniędzy w remont rodzinnego domu. Owszem, po wyprowadzce nie odzyskacie tych pieniędzy (choć macie prawo zabrać z mężem wszystko to, co kupiliście za wasze pieniądze!), ale możecie zyskać nieocenioną wartość wolności, spokoju psychicznego i stabilności dla Waszej rodziny. Będziecie mogli decydować o swoim życiu bez obawy przed niespodziewanymi konfliktami czy narzucaniem cudzych oczekiwań. Ostatecznie, to poczucie przynależności i spokoju w nowym miejscu mogą przewyższyć wszelkie poniesione koszty finansowe. Piszesz, że żyjesz w ciągłym poczuciu winy względem męża, dzieci, że to Ty zdecydowałaś o Waszym losie, że mimo lat pracy za granicą nie dorobiliście się niczego swojego, bo naiwnie wierzyłaś w zapewnienia rodziców. Po pierwsze to nie Ty, tylko Wy jako małżeństwo zdecydowaliście się na taki krok. Po drugie, dlaczego nie miałaś wierzyć słowom swoich rodziców? Nie byłaś w stanie przewidzieć, jak będą się zachowywać w przyszłości. 

Warto mieć na uwadze, że jeśli nie podejmiecie z mężem żadnych kroków, a rodzice nie zmienią swojego nastawienia i sytuacja w domu rodzinnym będzie utrzymywać się w konflikcie lub napięciu, mogą wystąpić różnorodne negatywne skutki. Chroniczny stres emocjonalny u wszystkich członków rodziny, wzrost frustracji, zarówno w małżeństwie, jak i w relacjach z dziećmi, brak stabilności, niepokój i niepewność co do przyszłości… Stałe życie w atmosferze napięcia i konfliktów mogą przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu, w tym w pracy, szkole i innych obszarach życia, ale także predysponować do rozwoju depresji i zaburzeń lękowych.

Proponuję rozważyć skorzystanie z konsultacji psychologicznej. Taka sesja może okazać się wsparciem w procesie podejmowania decyzji i zarządzania stresem wynikającym z sytuacji rodzinnej. Psycholog pomoże zrozumieć emocje towarzyszące sytuacji oraz znaleźć strategie radzenia sobie z trudnościami. To także bezpieczne miejsce do wyrażenia obciążających uczuć i myśli. Pamiętaj, że nigdy nie jest za późno na zmiany, a Twoje zdrowie psychiczne i dobrostan Twojej rodziny są najważniejsze. Warto podjąć kroki, które pomogą Ci poczuć się bezpieczniej i szczęśliwiej. Jeśli zdecydujesz się na przeprowadzkę, nie traktuj tego jako porażki, ale jako krok ku lepszemu życiu dla Ciebie i Twoich bliskich.

Życzę Ci siły i odwagi w podejmowaniu decyzji, 
psycholog Anna Gwoździewicz 

 

1 rok temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z fałszywymi oskarżeniami o inną orientację seksualną i szykanami ze strony sąsiadów?

Witam serdecznie, przez głupie zdjęcie, które mi kiedyś zrobiono (jak mnie odprowadzał po pijaku kolega) zostałem uznany przez sąsiadów za geja. Dla mnie to dramat, bo nim nie jestem. Zdjęcia do dzisiaj nie mogę znaleźć w internecie. Ale sąsiedzi sobie przekazują go między sobą. Moje życie zamieniło się w koszmar. Codziennie pod moim oknem mam wyzwiska i jestem oczerniany, że niby jestem homoseksualny. Na Policji nic z tym nie mogą zrobić, bo musiałbym mieć to zdjęcie. Zauważyłem, że przez tą sytuację non stop wyglądam przez okno. By sprawdzić czy pod oknem znowu ktoś mnie nie obraża. Trochę mnie to dziwi, że tak reaguje. Ogólnie bardzo ciężka jest dla mnie ta sytuacja. Nawet już młodzież i dzieci mnie wyzywają. Jak mam reagować jak pół miasta (małe miasto) ze mnie drwi i oczernia. Nie jestem z tych, którzy poszliby do psychologa/psychoterapeuty.

Jak uratować związek?

Witam, chciałbym uratować swój związek przed rozpadem, nie wiem co robić?

Czy zgłosić się do psychologa? Przytłoczenie, lęk, obsesje i unikanie przez alkohol
Czy powinnam się zgłosić to psychologa z podejrzeniem jakiegoś konkretnego problemu? Od kilku lat ciągle czuję się przytłoczona. Nie mogę zwlec się z łóżka, rzeczy które kiedyś sprawiły mi radość już mnie nie cieszą. Jestem czymś ciągle zestresowana. Boję się że ktoś czyta mi w myślach, albo mnie obserwuje. Nie mogę dotykać rzeczy po innych osobach, albo muszę powtarzać niektóre czynności dopóki nie poczuje się lepiej bo mój mózg wmawia mi że jeśli tego nie zrobię to stanie się coś złego. Chwilowo uciszam moje problemy alkoholem choć wiem, ze to nie jest dobre rozwiązanie, ale jestem bardzo zmęczona i czasami potrzebuje się po prostu wyłączyć. Wydaje mi się, że powinnam się umówić na terapię, ale boję się tego co mogę tam usłyszeć.
Obawy przed agresywnym zachowaniem siostry a choroba przewlekła i zaburzenia adaptacyjne
Mam pewien problem. W sumie zaczyna mnie to coraz bardziej jakby wpędzac w strach/obawy. Zacznę od tego, że choruję od dziecinstwa przewlekle. Siostra zaczęła z tego powodu się, że mnie wyśmiewać, dogadywać mi mam też chorobę lecząc się u psychiatry- zaburzenia adaptacyjne. Wczoraj doszło do dużej sprzeczki gdzie uderzyłam siostrę, ona mnie powiedziała, że nie odezwie się do mnie. Siostra nawet z agresją doskakuje do mnie gdy usłyszy, że matka mi w czymś pomogła wydziera się, że sobie nie radze mówi, że mam się leczyć nawet w miejscach publicznych obraza. Niedługo ma się do nas przeprowadzić. Zaczynam się trochę że tak powiem już jej bać. Jest ona bardzo agresywna. Wszystko jej przeszkadza, o wszystko się czepia nawet niedomknięte drzwi czy nie zamknięta toaleta gdy ktoś zapomni. Zaraz rzuca, trzaska, krzyczy. Mam obawy, że po wprowadzce ona będzie wręcz mnie nękac czy zastraszac będę się jej bać, że ciągle będzie coś źle i będzie robić mi awantury i obrażać też ze względu na chorobę. Nie mam obecnie możliwości wyprowadzki. Nie wiem co robić.
Zaburzenia nastroju, lęk, problemy ze snem. Biorę leki, ale nie wystarczają. Proszę o wsparcie
Leczę się na nerwicę od kilku lat.od 3 tygodni miałem bardzo duże natężenie stresu w pracy i jedynie propranolol wspomagał mnie, żebym sobie jakoś radził. Niestety organizm nie wytrzymał stresu i z wtorku na środę dostałem padaczki nerwicowej. Obecnie jestem na terapii diazepamem 9 dni. Mam również zaburzenia nastroju z jednej strony lgnę do ludzi a z drugiej wolę być sam. Mam również ostatnio problem ze spaniem, mimo że biorę wieczorem trittico cr 100 mg. Nie mam pomysłu, jak sobie pomóc. Od urodzenia mam mózgowe porażenie dziecięce.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!