Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Rodzice wymagają pełnej opieki i odpowiedzialności za nich, w zamian nie dając wsparcia.

Dzień dobry. Sprawa jest złożona, ale postaram się opisać jak najbardziej konkretnie. Jestem przed 40. Mam męża i 2 dzieci. Zawsze byłam przywiązana do mojej rodziny. Mama była jedynaczką i mieszkała ze swoimi rodzicami. Ja mam jedną siostrę. Siostra po ślubie wybudowała dom zaraz obok rodzinnego, w jednym ogrodzeniu. Wszyscy myśleli, że jakoś się dogadamy. Mój mąż pracuje za granicą. W mojej rodzinie od zawsze nie mówiło się, co komu leży na duszy, ale po prostu przychodził czas boczenia się i nieodzywania i trzeba się było domyślić, za co tym razem te fochy. Ja, głupia ja, namówiłam męża, abyśmy zostali w domu rodzinnym...no przecież dom miał być dla nas, skoro siostra się wybudowała. No ale mimo, że chcielibyśmy wyremontować konkretnie ten dom (choć i tak włożyliśmy już w niego z 80 tys) to wszelkie pytania o zapis są zbywane. Najpierw mama musiała przejść na emeryturę, potem covid a na końcu dowiedziałam się, że najpewniej od razu oddałabym ich do domu starców... To, że ja chcę żyć po swojemu odbierane jest jako policzek, że nie robię tak jak oni by chcieli. Moja babcia jeszcze żyje i ona dużo złego zrobiła w relacjach między nami. Z siostrą nie rozmawiam. Obraziła się, bo powiedziałam jej, że wszystko dostała (rodzice i dziadkowie pomogli im wybudować dom, brali kredyty, które później spłacali...urządzili wesele, wspomagali finansowo) a ja nawet nie mogę mieć zapisanego obiecanego domu. Mama mówi, że nam tylko na zapisach zależy. Nie. Chcielibyśmy remontować na swoim, a nie, że po paru latach okaże się, że połowę domu jednak zapiszą mojej siostrze. Mój mąż mówi, że od początku czuje się nieakceptowany (bo nie daje sobą sterować) i kilka lat temu myśleliśmy o pójściu na swoje. Mnie powstrzymywała myśl, że rodzice się starzeją, że będą potrzebowali pomocy, też tej finansowej, no ale starsza córka jest lepsza, bardzo im się przymila i podejrzewam, że dużo też mąci. Konflikty z siostrą ( a raczej nieodzywanie się) wynika z tego, iż jej najmłodsza córka (obecnie 10 lat) od kilku lat jest wobec moich dzieci złośliwa, namawia ich do głupich rzeczy, pokazuje im swoje miejsca intymne, a mój młodszy syn ma zaledwie 5 lat..miałam wiele razy o to pretensje. Dodatkowo a propos tego mieszkania w jednym ogrodzeniu, córka jak i starsi synowie bez problemu przychodzą do "naszego" domu, a moje dzieci nie mogą tam ( do domu siostry) chodzić, bo albo drzwi zamkniete albo zwyczajnie przyjmą ich na progu i powiedzą, że nie mają czasu. Moim dzieciom bardzo smutno z tego powodu, a nikt nie widzi w tym problemu. Nie wiem co robić, z jednej strony czuję się zobowiązana pomagać rodzicom, ale ewidentnie nie chcą nam tego domu zapisać, a wiedzą , że zrobilibyśmy generalny remont i im też żyłoby się wygodniej. Dom jest z lat 60 i wiele technologii też z tego czasu. Z drugiej strony jest mąż i dzieci, dzieci którym ciasno, które chciałyby mieć osobny pokój, które chciałyby wziąć prysznic....takie prozaiczne sprawy. I rodzice nie myślą o tym, że nam ciasno....każdy myśli o sobie. Teraz mąż mówi, żeby jakoś przecierpieć i że rodzice się starzeją i w końcu może zmiękną, a rodzice tak się dumą unieśli, że gdybym zostawiła na stole kubek na tydzień to stałby w tym samym miejscu. Kiedy bylismy na 2 tyg wakacjach to dom był tak zapuszczony po powrocie, ze pierwsze co musiałam czyścić toalety, do tego nikt się nie poczuwa. Ja w tym domu nie mam prawa głosu (choć jak już się postawię to są pretensje i obraza). Mąż mówi, że ....to nie są normalne relacje i że powinnam się od rodziny odciąć. Mnie samej jest bardzo źle, stałam się nerwowa, pesymistyczna, wszystko widzę w czarnych barwach i najgorszych możliwych scenariuszach, jeżdżę na masaże lecznicze, bo od napięcia zaczęłam mieć bóle i zawroty głowy. Na dodatek jestem z tym sama, bo mąż przyjeżdża co miesiąc na 3-4 dni i później ze wszystkim jestem sama, a mam tego pecha, że wszystko biorę do siebie. Teraz żałuję, że nie posłuchałam go te 8 czy 10 lat temu, że postawiłam na rodziców a nie na męża :( Nie widzę teraz żadnego wyjścia z sytuacji. P.S. Podczas jednej z "rozmów" mama niemalże chciała mi wmówić, że ojciec miał 2 zawały serca przeze mnie. Rozumiem, że on nie może się denerwować, ale palić i pić może i reagować na mój widok soczystą "kur*ą" mówioną pod nosem... Jak mogło do tego dojść, że choć ja miałam dobre intencje teraz w domu jest nie do wytrzymania dla wszystkich. I że moi rodzice aż tak mnie ..nie lubią? Nie odżegnuję się, bo mam swoje za uszami, ale w mojej rodzinie wszyscy są pamiętliwi i po kilku latach potrafią wyjąć (poważnie!) z pudełeczka karteczkę, gdzie jest napisane co i kiedy złego zrobiłam, czy powiedziałam. Żyję w ciągłym poczuciu winy względem męża, dzieci, że to ja zdecydowałam o naszym losie, że mimo lat pracy za granicą nie dorobiliśmy się niczego, bo ja naiwnie wierzyłam w zapewnienia "będzie wasza". Przepraszam za ten elaborat, szukam pomocy u kogoś, kto być może spojrzy na ten problem na zimno i powie, że może przesadzam...?
Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Dzień dobry  Pani 

Sytuacja , którą Pani opisuje ma znamiona przemocy psychicznej , zachowania Pani rodziny powodują  zniszczenie poczucia własnej wartości i godności u Pani i pani rodziny ( dzieci i być może męża).

  • Narzucanie swojego zdania, ciągłe krytykowanie, wyzywanie, obrażanie, poniżanie i upokarzanie, lekceważenie czy  używanie wulgaryzmów są to zachowania , które  są powodem tego ,że nie czuje się  Pani bezpiecznie w miejscu , które ma Pani nazywać swoim “domem”. 

 Nie przesadza Pani z przypuszczeniami , powinna Pani  zastanowić się czy według Pani mieszkanie w takim miejscu jest  dobre dla Pani i dzieci, czy życie w nieustannym poczuciu zagrożenia to jest coś co chciałaby Pani aby dzieci zapamiętały najbardziej z dzieciństwa. 

Proszę przemyśleć czy ma Pani inne opcje , może wynajęcia mieszkania czy zakup niewielkiego siedliska. Jeśli jest Pani ciężko spojrzeć na ta sytuację obiektywnie, może dobrze byłoby spotkać się ze specjalistą czy psychologiem . myślę ,że takie spotkanie pomogłoby w poznaniu tych rzeczy  które są dla Pani najważniejsze oraz ustalenie jakie kroki mogłaby Pani poczynić aby rozpocząć zmianę. 

Pozdrawiam 

 

 Małgorzata Korba-Sobczyk

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Witam,
dziękuję za Twoją szczerość i za to, że podzieliłaś się swoją trudną sytuacją. Wiem, że to nie jest łatwe. I nie, nie przesadzasz, masz prawo dążyć do stabilizacji i komfortu dla siebie i swojej rodziny! Z tego co piszesz, w Twojej rodzinie istnieje wzorzec unikania otwartej komunikacji, co prowadzi do narastających nieporozumień i frustracji. Niezapisanie domu wywołuje w Tobie poczucie niepewności i braku stabilizacji, co jest zrozumiałe. A nierówne traktowanie przez rodziców powoduje, że czujesz się niesprawiedliwie traktowana, co wpływa na Twoje relacje z siostrą. Twoja sytuacja wpływa negatywnie na Twoje zdrowie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, zaś długotrwały stres może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. 

Spróbuj jeszcze raz porozmawiać z rodzicami w spokojnym, nieoskarżającym tonie. Przedstaw swoje uczucia i potrzeby jasno i uczciwie. Możesz zamiast tego spróbować napisać do nich list. Możesz powiedzieć/napisać, np.: „Czuję, że muszę wyrazić swoje uczucia i troski dotyczące naszej obecnej sytuacji. Bardzo doceniam wszystko, co zrobiliście dla naszej rodziny przez te lata, ale ostatnio czuję się niespokojna i zmartwiona przyszłością. Jak wiecie, ja i mój mąż włożyliśmy wiele wysiłku i pieniędzy w NASZ dom, aby uczynić go lepszym miejscem dla nas wszystkich. Chcemy nadal inwestować i przeprowadzić generalny remont, aby żyło się nam wszystkim wygodniej. Jednak, aby móc to zrobić, potrzebujemy pewności, że dom będzie nasz. Bez tego trudno nam podjąć dalsze kroki, ponieważ obawiamy się, że w przyszłości mogą pojawić się nieporozumienia i niepewności. Chciałabym Was prosić o zapisanie domu na nas, co da nam pewność, że możemy inwestować bez obaw i że nikt nas nie wyrzuci po Waszej śmierci. Zapewniam Was, że zawsze będziemy o Was dbać i nigdy nie zostawimy Was samych. Mam nadzieję, że rozumiecie moje obawy i że możemy znaleźć rozwiązanie, które będzie korzystne dla nas wszystkich. Bardzo proszę, abyśmy mogli porozmawiać o tym w spokojny sposób.”

Ważne jest otwarte i empatyczne podejście do rozmowy z rodzicami, aby zrozumieć ich obawy. Twoi rodzice mogą chcieć zachować kontrolę nad swoim majątkiem do końca życia, obawiając się, że zapisanie Wam domu może ograniczyć ich swobodę w późniejszym życiu. Mogą obawiać się, że zapisanie domu może wpłynąć na ich poczucie bezpieczeństwa i stabilności mieszkalnej. Mogą być przywiązani do status quo i niechętni do wprowadzania zmian, takich jak przepisanie domu, nawet jeśli nadal będą tam mieszkać. Mogą mieć obawy co do tego, jak będziecie zarządzać domem w przyszłości. Dom z pewnością jest dla nich miejscem z silnymi emocjonalnymi więzami. Zrozumienie tych potencjalnych przyczyn może pomóc w lepszym zarządzaniu sytuacją i poszukiwaniu kompromisowych rozwiązań, które będą satysfakcjonujące dla wszystkich stron zaangażowanych. Może warto rozważyć zaangażowanie mediatora rodzinnego? To profesjonalista, który pełni rolę neutralnego i bezstronnego pośrednika w procesie rozwiązywania konfliktów rodzinnych. Jego głównym zadaniem jest ułatwienie komunikacji między stronami sporu, pomagając im w osiągnięciu wzajemnie akceptowalnego porozumienia. 

Wyprowadzka z domu rodzinnego z pewnością przyniosłaby wiele korzyści. Jednak rozumiem, że nie jest to proste w kontekście zasobów finansowych, które są potrzebne czy do wynajmu czy kupna mieszkania/domu lub wzięcia kredytu. Piszesz, że wiele już włożyliście pieniędzy w remont rodzinnego domu. Owszem, po wyprowadzce nie odzyskacie tych pieniędzy (choć macie prawo zabrać z mężem wszystko to, co kupiliście za wasze pieniądze!), ale możecie zyskać nieocenioną wartość wolności, spokoju psychicznego i stabilności dla Waszej rodziny. Będziecie mogli decydować o swoim życiu bez obawy przed niespodziewanymi konfliktami czy narzucaniem cudzych oczekiwań. Ostatecznie, to poczucie przynależności i spokoju w nowym miejscu mogą przewyższyć wszelkie poniesione koszty finansowe. Piszesz, że żyjesz w ciągłym poczuciu winy względem męża, dzieci, że to Ty zdecydowałaś o Waszym losie, że mimo lat pracy za granicą nie dorobiliście się niczego swojego, bo naiwnie wierzyłaś w zapewnienia rodziców. Po pierwsze to nie Ty, tylko Wy jako małżeństwo zdecydowaliście się na taki krok. Po drugie, dlaczego nie miałaś wierzyć słowom swoich rodziców? Nie byłaś w stanie przewidzieć, jak będą się zachowywać w przyszłości. 

Warto mieć na uwadze, że jeśli nie podejmiecie z mężem żadnych kroków, a rodzice nie zmienią swojego nastawienia i sytuacja w domu rodzinnym będzie utrzymywać się w konflikcie lub napięciu, mogą wystąpić różnorodne negatywne skutki. Chroniczny stres emocjonalny u wszystkich członków rodziny, wzrost frustracji, zarówno w małżeństwie, jak i w relacjach z dziećmi, brak stabilności, niepokój i niepewność co do przyszłości… Stałe życie w atmosferze napięcia i konfliktów mogą przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu, w tym w pracy, szkole i innych obszarach życia, ale także predysponować do rozwoju depresji i zaburzeń lękowych.

Proponuję rozważyć skorzystanie z konsultacji psychologicznej. Taka sesja może okazać się wsparciem w procesie podejmowania decyzji i zarządzania stresem wynikającym z sytuacji rodzinnej. Psycholog pomoże zrozumieć emocje towarzyszące sytuacji oraz znaleźć strategie radzenia sobie z trudnościami. To także bezpieczne miejsce do wyrażenia obciążających uczuć i myśli. Pamiętaj, że nigdy nie jest za późno na zmiany, a Twoje zdrowie psychiczne i dobrostan Twojej rodziny są najważniejsze. Warto podjąć kroki, które pomogą Ci poczuć się bezpieczniej i szczęśliwiej. Jeśli zdecydujesz się na przeprowadzkę, nie traktuj tego jako porażki, ale jako krok ku lepszemu życiu dla Ciebie i Twoich bliskich.

Życzę Ci siły i odwagi w podejmowaniu decyzji, 
psycholog Anna Gwoździewicz 

 

Zobacz podobne

Teść zachowuje się, jakbyśmy powinni go w całości utrzymywać, a ja zwyczajnie nie mam obecnie pieniędzy na dzieci. Mąż nie widzi w tym problemu, co jest absurdalne.
Mam pewien problem. Teść uważa, że jesteśmy "bogaci". Żyjemy razem, ale coraz więcej przez to daje nam opłat, co to on miał płacić oraz nie kupuje jedzenia, dodatkowo remontujemy jego dom. Niedawno się dowiedziałam, że teść poprosił męża, żebyśmy się sprowadzili i mu pomogli, bo on sobie nie radzi i to przypadkowo się dowiedziałam. Jak przeprowadzaliśmy się ja byłam na macierzyńskim, miało być tak jak u moich rodziców, a nawet lepiej tak mi mąż obiecywał. Wyszło tak, że teściowa nie ma wstępu do domu teścia, więc dziećmi się nie zajmie, a jej dom nie nadaje się do zajmowania nad małym dzieckiem. Teść jest super dziadkiem, ale nie na długo, bo to nasze dzieci, on swoje już wychował. Szkoła starszych nie ma świetlicy, więc po szkole nie mam ich z kim zostawić. Żyjemy z jednej wypłaty i zaczyna nam brakować. Po za oczami męża pożyczam od rodziców swoich, bo teść nagle potrafi wylecieć, że 2 miesiące temu miał coś opłacić i nagle nie opłacił np. Prąd. Ja obecnie nie pracuję, bo nie mam z kim zostawić najmłodszego, a jak nawet pójdzie już do przedszkola nikt nie chce mnie zatrudnić na 4 h dziennie. Mąż tylko nas utrzymuje. Zaczyna nam brakować na lekarzy i leki. Córka musi mieć aparat na zęby, ale to koszt ok 2000, ale nas nie stać nawet na zakupy 100 zł. Mąż nie widzi tego, a jak wspominam o tym jemu to uważa, że przesadzam, bo w końcu on dużo zarabia i to dziwne, że nam nie starcza. Ja mam już dość wolałabym wrócić do moich rodziców, tam mogliśmy odłożyć pieniądze, tam moja mama zostawała z dziećmi lub je odbierała z szkoły, bo ja pracowałam 8 h lub nawet miałam nadgodziny. Mąż tak jak tutaj i u moich rodziców pomagał w gospodarstwie rolnym po pracy, ale w zamian do domu szła wcześniej moja mama i pomagała mi przy dzieciach, abym mogła o każde zadbać i żeby nie miały problemów w nauce. Tutaj dzieci spadły na moje barki i tylko moje, wszystkie ich potrzeby oraz obowiązki z nimi związane. Mąż od 6:00 do 22:00 nie ma w domu. Czasem przychodzi wcześniej, ale jest tak zmęczony, że nic już w domu nie zrobi. Teraz mam wrażenie, że też potrzeby finansowe naszych dzieci spadają na moje barki, nie wiem czy ja więcej udźwignę sama.
Jak wyjść z depresji i czy zmuszanie się do codziennych czynności zwiększy energię?
Ponoć wyjście z depresji na początku to zmuszanie się do wstania z łozka, mycia się, ubrania, spaceru itd, a co dalej? Czy potem dzięki temu samoistnie pojawi się energia? Czy cały czas już będziemy musieli się zmuszać?
Jak przełamać lęk przed zakończeniem związku i powiedzieć partnerce, że to koniec?
Od dawna mam w sobie jakąś blokadę do kończenia związków. W przeszłości tkwiłem w relacji o jakieś 2 lata za długo, tylko dlatego, że nie umiałem zranić w ten sposób swojej partnerki, choć doskonale wiedziałem, że ten związek nie jest tym, czego potrzebuję. Teraz niestety sytuacja się powtarza i ponownie jest chyba tak, że czekam aż to druga strona postanowi zakończyć relację, choć w głębi serca czuję, że naprawdę nie chcę już marnować ani swojego, ani jej czasu. Natomiast jednocześnie myśl o tym, że mam to oznajmić, w ogóle zacząć temat, świadomość, że mogą pojawić się łzy, żal - to wszystko powoduje, że nie potrafię tego zrobić, choć wiem, że powinienem. Czy mógłbym prosić o jakieś rady jak się na to nastawić, jak zacząć, jak przygotować się do tego w swojej głowie, żeby nie skończyło się tylko na planowaniu? Wiem, że koniec związków to część życia, że tak często bywa, że gorsze jest to, że ranię przez długi czas pośrednio, niż jak raz zranię bezpośrednio, ale jak mogę się przełamać?
Jaki skutek dla psychiki może wywołać życie w partnerstwie z narkomanem
Jaki skutek dla psychiki może wywołać życie w partnerstwie z narkomanem, długotrwałe i regularne zostawanie samej po nocy, opuszczanie przez partnera? Nie mieszkam z partnerem już, czuję nocne lęki, tęsknotę i potrzebę, żeby przy mnie ciągle był. Czy to minie?
Brak myśli w głowie, nadmierna senność, poczucie otępienia. Nie wiem, co się dzieje
Nie mam myśli w głowie, tylko oczy I nic więcej Z dnia na dzień mózg wyłączony dosłownie, jakby już nie dopuszczał do siebie żadnych myśli. Skończyło się tak, że tym czym się stresowałem, przejmowałem już się nie przejmuję a pustka w głowie została. U mnie z myślami jest tak, że nie mam ich stałego przepływu, nie czuje ich w głowie, żeby myśleć muszę na siłę się zmuszać i doszukiwać się ich gdzieś w głębokiej podświadomości, to zupełnie nienaturalne .Czyli zero automatycznych/spontanicznych myśli, czuję się jakbym był bez mózgu, tylko oczy i nic więcej. Pustka powoduje, że człowiek się obawia wszystkiego, czy to załatwiać jakieś sprawy, czy nawet wyjścia do sklepu i kupienia czegokolwiek. Taki strach i niepewność. Odkąd to się zaczęło to żyje jak zombie, chodzę po domu, jem, piję i śpię i tak dzień w dzień to samo. Z powodu niemyślenia nie rozmawiam, prawie nic nie robie!!! Następne dni mijają tak, jak poprzednie. Do tego otępienie, nadmierna senność, potrafię spać po 12-15h. Z tego co pamiętam to moja głowa jest pusta przez całe dnie dosłownie, ogólnie czuję ciszę.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.