Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Rodzice wymagają pełnej opieki i odpowiedzialności za nich, w zamian nie dając wsparcia.

P.M.

Dzień dobry. Sprawa jest złożona, ale postaram się opisać jak najbardziej konkretnie. Jestem przed 40. Mam męża i 2 dzieci. Zawsze byłam przywiązana do mojej rodziny. Mama była jedynaczką i mieszkała ze swoimi rodzicami. Ja mam jedną siostrę. Siostra po ślubie wybudowała dom zaraz obok rodzinnego, w jednym ogrodzeniu. Wszyscy myśleli, że jakoś się dogadamy. Mój mąż pracuje za granicą. W mojej rodzinie od zawsze nie mówiło się, co komu leży na duszy, ale po prostu przychodził czas boczenia się i nieodzywania i trzeba się było domyślić, za co tym razem te fochy. Ja, głupia ja, namówiłam męża, abyśmy zostali w domu rodzinnym...no przecież dom miał być dla nas, skoro siostra się wybudowała. No ale mimo, że chcielibyśmy wyremontować konkretnie ten dom (choć i tak włożyliśmy już w niego z 80 tys) to wszelkie pytania o zapis są zbywane. Najpierw mama musiała przejść na emeryturę, potem covid a na końcu dowiedziałam się, że najpewniej od razu oddałabym ich do domu starców... To, że ja chcę żyć po swojemu odbierane jest jako policzek, że nie robię tak jak oni by chcieli. Moja babcia jeszcze żyje i ona dużo złego zrobiła w relacjach między nami. Z siostrą nie rozmawiam. Obraziła się, bo powiedziałam jej, że wszystko dostała (rodzice i dziadkowie pomogli im wybudować dom, brali kredyty, które później spłacali...urządzili wesele, wspomagali finansowo) a ja nawet nie mogę mieć zapisanego obiecanego domu. Mama mówi, że nam tylko na zapisach zależy. Nie. Chcielibyśmy remontować na swoim, a nie, że po paru latach okaże się, że połowę domu jednak zapiszą mojej siostrze. Mój mąż mówi, że od początku czuje się nieakceptowany (bo nie daje sobą sterować) i kilka lat temu myśleliśmy o pójściu na swoje. Mnie powstrzymywała myśl, że rodzice się starzeją, że będą potrzebowali pomocy, też tej finansowej, no ale starsza córka jest lepsza, bardzo im się przymila i podejrzewam, że dużo też mąci. Konflikty z siostrą ( a raczej nieodzywanie się) wynika z tego, iż jej najmłodsza córka (obecnie 10 lat) od kilku lat jest wobec moich dzieci złośliwa, namawia ich do głupich rzeczy, pokazuje im swoje miejsca intymne, a mój młodszy syn ma zaledwie 5 lat..miałam wiele razy o to pretensje. Dodatkowo a propos tego mieszkania w jednym ogrodzeniu, córka jak i starsi synowie bez problemu przychodzą do "naszego" domu, a moje dzieci nie mogą tam ( do domu siostry) chodzić, bo albo drzwi zamkniete albo zwyczajnie przyjmą ich na progu i powiedzą, że nie mają czasu. Moim dzieciom bardzo smutno z tego powodu, a nikt nie widzi w tym problemu. Nie wiem co robić, z jednej strony czuję się zobowiązana pomagać rodzicom, ale ewidentnie nie chcą nam tego domu zapisać, a wiedzą , że zrobilibyśmy generalny remont i im też żyłoby się wygodniej. Dom jest z lat 60 i wiele technologii też z tego czasu. Z drugiej strony jest mąż i dzieci, dzieci którym ciasno, które chciałyby mieć osobny pokój, które chciałyby wziąć prysznic....takie prozaiczne sprawy. I rodzice nie myślą o tym, że nam ciasno....każdy myśli o sobie. Teraz mąż mówi, żeby jakoś przecierpieć i że rodzice się starzeją i w końcu może zmiękną, a rodzice tak się dumą unieśli, że gdybym zostawiła na stole kubek na tydzień to stałby w tym samym miejscu. Kiedy bylismy na 2 tyg wakacjach to dom był tak zapuszczony po powrocie, ze pierwsze co musiałam czyścić toalety, do tego nikt się nie poczuwa. Ja w tym domu nie mam prawa głosu (choć jak już się postawię to są pretensje i obraza). Mąż mówi, że ....to nie są normalne relacje i że powinnam się od rodziny odciąć. Mnie samej jest bardzo źle, stałam się nerwowa, pesymistyczna, wszystko widzę w czarnych barwach i najgorszych możliwych scenariuszach, jeżdżę na masaże lecznicze, bo od napięcia zaczęłam mieć bóle i zawroty głowy. Na dodatek jestem z tym sama, bo mąż przyjeżdża co miesiąc na 3-4 dni i później ze wszystkim jestem sama, a mam tego pecha, że wszystko biorę do siebie. Teraz żałuję, że nie posłuchałam go te 8 czy 10 lat temu, że postawiłam na rodziców a nie na męża :( Nie widzę teraz żadnego wyjścia z sytuacji. P.S. Podczas jednej z "rozmów" mama niemalże chciała mi wmówić, że ojciec miał 2 zawały serca przeze mnie. Rozumiem, że on nie może się denerwować, ale palić i pić może i reagować na mój widok soczystą "kur*ą" mówioną pod nosem... Jak mogło do tego dojść, że choć ja miałam dobre intencje teraz w domu jest nie do wytrzymania dla wszystkich. I że moi rodzice aż tak mnie ..nie lubią? Nie odżegnuję się, bo mam swoje za uszami, ale w mojej rodzinie wszyscy są pamiętliwi i po kilku latach potrafią wyjąć (poważnie!) z pudełeczka karteczkę, gdzie jest napisane co i kiedy złego zrobiłam, czy powiedziałam. Żyję w ciągłym poczuciu winy względem męża, dzieci, że to ja zdecydowałam o naszym losie, że mimo lat pracy za granicą nie dorobiliśmy się niczego, bo ja naiwnie wierzyłam w zapewnienia "będzie wasza". Przepraszam za ten elaborat, szukam pomocy u kogoś, kto być może spojrzy na ten problem na zimno i powie, że może przesadzam...?

Dzień dobry  Pani 

Sytuacja , którą Pani opisuje ma znamiona przemocy psychicznej , zachowania Pani rodziny powodują  zniszczenie poczucia własnej wartości i godności u Pani i pani rodziny ( dzieci i być może męża).

  • Narzucanie swojego zdania, ciągłe krytykowanie, wyzywanie, obrażanie, poniżanie i upokarzanie, lekceważenie czy  używanie wulgaryzmów są to zachowania , które  są powodem tego ,że nie czuje się  Pani bezpiecznie w miejscu , które ma Pani nazywać swoim “domem”. 

 Nie przesadza Pani z przypuszczeniami , powinna Pani  zastanowić się czy według Pani mieszkanie w takim miejscu jest  dobre dla Pani i dzieci, czy życie w nieustannym poczuciu zagrożenia to jest coś co chciałaby Pani aby dzieci zapamiętały najbardziej z dzieciństwa. 

Proszę przemyśleć czy ma Pani inne opcje , może wynajęcia mieszkania czy zakup niewielkiego siedliska. Jeśli jest Pani ciężko spojrzeć na ta sytuację obiektywnie, może dobrze byłoby spotkać się ze specjalistą czy psychologiem . myślę ,że takie spotkanie pomogłoby w poznaniu tych rzeczy  które są dla Pani najważniejsze oraz ustalenie jakie kroki mogłaby Pani poczynić aby rozpocząć zmianę. 

Pozdrawiam 

 

 Małgorzata Korba-Sobczyk

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Witam,
dziękuję za Twoją szczerość i za to, że podzieliłaś się swoją trudną sytuacją. Wiem, że to nie jest łatwe. I nie, nie przesadzasz, masz prawo dążyć do stabilizacji i komfortu dla siebie i swojej rodziny! Z tego co piszesz, w Twojej rodzinie istnieje wzorzec unikania otwartej komunikacji, co prowadzi do narastających nieporozumień i frustracji. Niezapisanie domu wywołuje w Tobie poczucie niepewności i braku stabilizacji, co jest zrozumiałe. A nierówne traktowanie przez rodziców powoduje, że czujesz się niesprawiedliwie traktowana, co wpływa na Twoje relacje z siostrą. Twoja sytuacja wpływa negatywnie na Twoje zdrowie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, zaś długotrwały stres może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. 

Spróbuj jeszcze raz porozmawiać z rodzicami w spokojnym, nieoskarżającym tonie. Przedstaw swoje uczucia i potrzeby jasno i uczciwie. Możesz zamiast tego spróbować napisać do nich list. Możesz powiedzieć/napisać, np.: „Czuję, że muszę wyrazić swoje uczucia i troski dotyczące naszej obecnej sytuacji. Bardzo doceniam wszystko, co zrobiliście dla naszej rodziny przez te lata, ale ostatnio czuję się niespokojna i zmartwiona przyszłością. Jak wiecie, ja i mój mąż włożyliśmy wiele wysiłku i pieniędzy w NASZ dom, aby uczynić go lepszym miejscem dla nas wszystkich. Chcemy nadal inwestować i przeprowadzić generalny remont, aby żyło się nam wszystkim wygodniej. Jednak, aby móc to zrobić, potrzebujemy pewności, że dom będzie nasz. Bez tego trudno nam podjąć dalsze kroki, ponieważ obawiamy się, że w przyszłości mogą pojawić się nieporozumienia i niepewności. Chciałabym Was prosić o zapisanie domu na nas, co da nam pewność, że możemy inwestować bez obaw i że nikt nas nie wyrzuci po Waszej śmierci. Zapewniam Was, że zawsze będziemy o Was dbać i nigdy nie zostawimy Was samych. Mam nadzieję, że rozumiecie moje obawy i że możemy znaleźć rozwiązanie, które będzie korzystne dla nas wszystkich. Bardzo proszę, abyśmy mogli porozmawiać o tym w spokojny sposób.”

Ważne jest otwarte i empatyczne podejście do rozmowy z rodzicami, aby zrozumieć ich obawy. Twoi rodzice mogą chcieć zachować kontrolę nad swoim majątkiem do końca życia, obawiając się, że zapisanie Wam domu może ograniczyć ich swobodę w późniejszym życiu. Mogą obawiać się, że zapisanie domu może wpłynąć na ich poczucie bezpieczeństwa i stabilności mieszkalnej. Mogą być przywiązani do status quo i niechętni do wprowadzania zmian, takich jak przepisanie domu, nawet jeśli nadal będą tam mieszkać. Mogą mieć obawy co do tego, jak będziecie zarządzać domem w przyszłości. Dom z pewnością jest dla nich miejscem z silnymi emocjonalnymi więzami. Zrozumienie tych potencjalnych przyczyn może pomóc w lepszym zarządzaniu sytuacją i poszukiwaniu kompromisowych rozwiązań, które będą satysfakcjonujące dla wszystkich stron zaangażowanych. Może warto rozważyć zaangażowanie mediatora rodzinnego? To profesjonalista, który pełni rolę neutralnego i bezstronnego pośrednika w procesie rozwiązywania konfliktów rodzinnych. Jego głównym zadaniem jest ułatwienie komunikacji między stronami sporu, pomagając im w osiągnięciu wzajemnie akceptowalnego porozumienia. 

Wyprowadzka z domu rodzinnego z pewnością przyniosłaby wiele korzyści. Jednak rozumiem, że nie jest to proste w kontekście zasobów finansowych, które są potrzebne czy do wynajmu czy kupna mieszkania/domu lub wzięcia kredytu. Piszesz, że wiele już włożyliście pieniędzy w remont rodzinnego domu. Owszem, po wyprowadzce nie odzyskacie tych pieniędzy (choć macie prawo zabrać z mężem wszystko to, co kupiliście za wasze pieniądze!), ale możecie zyskać nieocenioną wartość wolności, spokoju psychicznego i stabilności dla Waszej rodziny. Będziecie mogli decydować o swoim życiu bez obawy przed niespodziewanymi konfliktami czy narzucaniem cudzych oczekiwań. Ostatecznie, to poczucie przynależności i spokoju w nowym miejscu mogą przewyższyć wszelkie poniesione koszty finansowe. Piszesz, że żyjesz w ciągłym poczuciu winy względem męża, dzieci, że to Ty zdecydowałaś o Waszym losie, że mimo lat pracy za granicą nie dorobiliście się niczego swojego, bo naiwnie wierzyłaś w zapewnienia rodziców. Po pierwsze to nie Ty, tylko Wy jako małżeństwo zdecydowaliście się na taki krok. Po drugie, dlaczego nie miałaś wierzyć słowom swoich rodziców? Nie byłaś w stanie przewidzieć, jak będą się zachowywać w przyszłości. 

Warto mieć na uwadze, że jeśli nie podejmiecie z mężem żadnych kroków, a rodzice nie zmienią swojego nastawienia i sytuacja w domu rodzinnym będzie utrzymywać się w konflikcie lub napięciu, mogą wystąpić różnorodne negatywne skutki. Chroniczny stres emocjonalny u wszystkich członków rodziny, wzrost frustracji, zarówno w małżeństwie, jak i w relacjach z dziećmi, brak stabilności, niepokój i niepewność co do przyszłości… Stałe życie w atmosferze napięcia i konfliktów mogą przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu, w tym w pracy, szkole i innych obszarach życia, ale także predysponować do rozwoju depresji i zaburzeń lękowych.

Proponuję rozważyć skorzystanie z konsultacji psychologicznej. Taka sesja może okazać się wsparciem w procesie podejmowania decyzji i zarządzania stresem wynikającym z sytuacji rodzinnej. Psycholog pomoże zrozumieć emocje towarzyszące sytuacji oraz znaleźć strategie radzenia sobie z trudnościami. To także bezpieczne miejsce do wyrażenia obciążających uczuć i myśli. Pamiętaj, że nigdy nie jest za późno na zmiany, a Twoje zdrowie psychiczne i dobrostan Twojej rodziny są najważniejsze. Warto podjąć kroki, które pomogą Ci poczuć się bezpieczniej i szczęśliwiej. Jeśli zdecydujesz się na przeprowadzkę, nie traktuj tego jako porażki, ale jako krok ku lepszemu życiu dla Ciebie i Twoich bliskich.

Życzę Ci siły i odwagi w podejmowaniu decyzji, 
psycholog Anna Gwoździewicz 

 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Mąż twierdzi, że nauczyłam go okazywania uczuć i agresji – czy to ja jestem winna?
Sprawa dosyć dziwna. Mąż zawsze bedac w pracy nie napisze nie powie mi nic innego jak zawsze cyt,, mam na ciebie ochotę ,, nie zapyta sie jak ja sie czuje chociaż twierdzi iz mi to mówi, cwany bo niedosłyszę a on wie i aby sie wybielić powie ze bie raz tak mówi pyta sie yhyy....jako tako słyszę ale słyszę. Mąż potrafi mi powiedzieć ze ja go tego nauczyłam, to pytam sie czego niby nauczyłam??? Mówienia np zes na mnie ochotę słowa kocham cie tęsknie brakuje mi ciebie przytuelnia czy pocałunku pieszczot złapania za rękę??? Znakiem tego ja przez 20 lat wszystkiego go uczyłam bo on sam z siebie z uczuc nie potrafi powiedzieć i nie mówi tylko ja go prowadzę za rączkę jak małe dziecko??? Jak to odbierać on uważa ze ja go nauczyłam mówić mam na ciebie ochotę, tak samo ja go nauczyłam byc agresywny nie panować nad emocjami czy krytykować mnie poniżać itp??? Wszystkiego go ucze??? Jak mam to odbierać dla mnie to chore co on mówi wydaje mi sie ze choroba osychiczna brzmi w mężu. W pracy jest powie kocham cie tęsknie to co ja nauczyłam go wypowiadać te słowa w koja stronę??? Bo on sam z siebie nie piwie z uczuc ??? Jestem załamana totalnie
6 odpowiedzi
Jak radzić sobie z odrzuceniem społecznym i wypaleniem w wieku 16 lat?
Dzień dobry. Zmagam się z wieloma problemami społecznymi . M.in. zmagam się z odrzuceniem społecznym , alienacja , ostracyzmem oraz brakiem dopasowania i poczucia niższości wobec społeczeństwa. Ogólnie jestem 16 letnim chłopcem uczęszczającym do I LO w Lesznie na profil biologiczno matematyczny . W tym roku kończę I klasę. Jednak czuje się skrajnie wypalony . praktycznie nie jestem w stanie normalnie funkcjonować i się na niczym skupić . Przyczyną tego jest depresja oraz chroniczne poczucie samotności . Mój psychiatra wypisał mi zwolnienie lekarskie do końca roku ponieważ uznał że uczęszczanie do szkoły może być zbyt autodestrukcyjne jednakże nawet będąc w domu czuje się ciągle zmęczony osaczony i przegrany. Często wracam nostalgicznie do czasów podstawówki kiedy byłem jednym z najlepszych uczniów rozwijałem swoje zamiłowanie do nauk przyrodniczych i matematyki oraz wygrywałem konkursy ( np. byłem laureatem konkursu wojewódzkiego z geografii i biologii ) . Po roku w tej szkole straciłem nie tylko wiarę w ludzi i nasze społeczeństwo ale w ogóle system szkolny . Moim zdaniem choć może być ono niepoprawne czy subiektywny sądzę że system szkolny nie został skonstruowany po to żeby rozwijać inteligencje lecz po to żeby ją wręcz przeciwnie tłumić przez konformizm sztuczne sztywne reguły i tresurę społeczną. Ale to nie jest aż tak ważne . Jednakże najbardziej obawiam się że przegrałem życie . Nie dosyć że zmagam się z poważnym uszkodzeniem generycznym w formie zespołu klinfertera co doprowadziło do szyderstw i obelg ze strony nie tylko rówieśnikow lecz także wuefistów to mam też zdiagnozowany wysoko funkcjonujący autyzm . Sądzę również że przegrałem życie . Kiedy patrzę na rówieśników widzę jak uczestniczą w życia społecznym szkoły w lokalnym życiu politycznym oraz jak zawierają pierwsze związki . Ja w porównaniu do nich jestem o lata świetlne do tyłu . Jedyne co mi dawało satysfakcję i poczucie protekcji to były książki zagadki logiczne i gdy ale nawet to już nie cieszy.
4 odpowiedzi
Jak przełamać się do terapii po traumatycznych doświadczeniach i trudnych relacjach?
Od dawna mam tą app , dużo na niej czytałam. Zapisałam sobie panie psycholog które były dopasowane , ale nie mogę się przełamać umówić . Chcę tego wiem że tego potrzebuje, że to mi pomoże . Czy może ktoś mi podpowiedzieć doradzić jak zrobić ten krok?Jestem kobietą 31. która przeżyła gwałt , na szczęście lub nie pamiętam tylko końcówkę przez środki nasenne lub coś takiego które dostał w herbacie. Nie zgłosiłam tego moi najbliżsi też nie wiedzą , wstydziłam się , nie chciała o tym mówić , był to też trudny okres z mamą dużo kłótni nie umiałam z nią rozmawiać o swoich problemach,brak zaufania że zachowa to dla siebie. Gnębiona w szkole, rzuciłam ją ,wyjechałam do holandi to pomogło na relacje z mamą na jakiś czas. Praca , codziennie 120km w jedną i porani na zachodnim wawa.wtedy przeżyła gwałt , zamknęłam się bardziej . Kłótnia z mamą, uciekłam z domu. Wziął mnie przyjaciel z pod wawą, . I na ślubie poznałam mojego byłego narzeczonego. Początek jak zawsze różowe okulary itp. Zamieszkałam z nim 2 tyg po poznaniu się. Na wsi. Spodobało mi się bardzo takie życie. poprosił żebym pomagać jego mamie i tacie przy wnuczkach i codziennym zajęciach. Zamiast isc do pracy Z czasem zaczęła się zaborczość za długa kimś rozmawiałam i nie zwracałam na niego uwagi, a w kłótniach pierwsza przemoc psychiczna,a z czasem codzienność prawie. że sama się prosiłam o gwałt idąc tam , sobie mówił że nie będzie z osobą po gwałcie . Powinna być wdzięczna że chce być ze mną. Jestem z nim w związku więc seks jest po części moim obowiązkiem. Minęło ok.8 lat od kiedy uciekłam ale to co wsadził mi do głowy dalej tam jest i się regularnie odzywa. A przez moją obecną sytuację braku możliwości podróży , czekam na status w uk (5lat) od paru MSc odcinam się od ludzi nie idę do pubu , gig, cokolwiek . Odcinam się uciekam w gry do innego świata. Chce się zmienić , nie chować tego bo coraz częściej mur pęka a jak się rozpadnie to myślę że ja mogę z nim. To miało krotkie pytanie. Reszta jakoś sama..
5 odpowiedzi
Partner nie chce iść do psychologa mimo braku chęci do życia i podejrzenia depresji – co mogę zrobić?
Co mogę zrobić, jeżeli mój partner skarży się na brak chęci do życia (podejrzewam depresję), ale nie chce udać się po pomoc do specjalisty?
13 odpowiedzi
Czy moje problemy z depresją mogą być związane z ADHD? Rozważanie hospitalizacji
Około 6 lat temu (w wieku 14–15 lat) zaczęły się moje problemy psychiczne. Z energicznej i pewnej siebie osoby stałam się wycofana, pełna lęku, z bardzo niską samooceną i nienawiścią do siebie. Pojawił się brak sił i satysfakcji z życia. Przez 3 lata nie szukałam pomocy. Dopiero problemy z chodzeniem do szkoły zaprowadziły mnie do psychologa, który skierował mnie do psychiatry. Od tamtej pory próbowałam różnych leków. Asertin 50 mg nie pomógł. Po dwóch latach dostałam Effectin ER 75 – odczułam niewielką poprawę, ale po 6 miesiącach leczenie zakończyłam. Rok później pojawiły się myśli rezygnacyjne i objawy ciężkiego epizodu depresyjnego. Trafiłam na terapię, gdzie zasugerowano ciężką depresję, a psychiatra rozpoznał mieszane zaburzenia depresyjno-lękowe. Wykonałam liczne badania (hormony, tarczyca, endokrynolog, gastrolog, neurolog). Poza niedoborami żelaza i witaminy D nie znaleziono przyczyny. Następnie brałam Dulsevię 60 mg i pregabalinę – nie poprawiły mojego stanu, a pregabalina spowodowała poważne problemy z pamięcią. Wróciłam do Effectinu ER 75, jednak również bez efektu. Podejrzewałam u siebie ADHD i diagnoza to potwierdziła. Rozpoczęłam leczenie Atenzą 36 mg. Pierwszy dzień przyniósł ogromną poprawę, ale efekt szybko zanikł. W międzyczasie zaczęłam pracę w Biedronce, która całkowicie mnie wyczerpała. Dostałam zwolnienie lekarskie, aby sprawdzić, czy praca nie utrudnia działania leków. Obecnie jestem na Effectinie od 2 miesięcy, a Atenzę biorę od miesiąca. Nadal mam nasilone myśli samobójcze i autodestrukcyjne, ogromne trudności z codziennym funkcjonowaniem i od roku trwam w tym samym epizodzie. Czuję, że bez skutecznych leków nie jestem w stanie korzystać z terapii. Zastanawiam się, czy nie jest to depresja lekooporna lub depresja związana z długo nieleczonym ADHD. Nie mam już siły szukać pomocy i zastanawiam się nad hospitalizacją w celu obserwacji i dobrania leczenia, ale oddziały w mojej okolicy mają bardzo złe opinie. Nie wiem już, co robić pomocy
6 odpowiedzi
Źle mieszka mi się z partnerką, chciałbym się wyprowadzić. Przechodzę kryzys, mam myśli samobójcze.
Mam problem, mieszkam z dziewczyną od 4 lat w jednym pokoju , tłumie w sobie to w jakim bałaganie żyjemy i raz na jakiś czas wybucham z tego powodu, bałagan jest głównie jej . Po takim wybuchu po znowu jakimś czasie wybucham z powodu finansów , zarabiam 2 razy więcej od niej , dostaję więc na życie i mieszkanie , tylko ja nic z tego nie mam i żyję w tym bajzlu, chce się uwolnić i wyprowadzić, ale od 2 lat mi to się nie udało, czuję, że stosuje jakieś psychologiczne triki, przez które rezygnuje, i ostatnimi czasy siada mi psychika, mam myśli samobójcze, w których nie czuję zawahania, gdybym miał to zrobić Co ja moge zrobić dalej ze swoim życiem, nie mam rodziny ani znajomych, moje życie to głównie praca.
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Para jedzie razem na rowerze tandemie

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!