Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Czy warto jest czekać na kogoś, kto daje ci nadzieję, że kiedyś znów będziecie razem?

wiiii121

Czy warto jest czekać na kogoś, kto daje ci nadzieję, że kiedyś znów będziecie razem? Wcześniej daje ci sygnały, że już cię nie kocha. Ale raz mówi, że sam tęskni, pije i ma myśli samobójcze, śni mu się, że skoczy z wiaduktu, a potem znów, że jesteśmy przyjaciółmi i że się nie zabije, bo ma dla kogo żyć ma rodzinę i przyjaciół. Wchodzi strasznie na psychikę, a ja go kocham i sama jestem w złym stanie psychicznym. Warto jest czekać z myślą, że brakuje tego wsparcia, bo sama nie wiem. Jestem skołowana i czasem myślę, że wchodzę w depresje z jego braku przy mnie.

Dzień dobry, 

sytuacja, którą Pani opisała, brzmi jak manipulacja Pani emocjami. Po jednej krótkiej wiadomości trudno powiedzieć, co należy w tej sytuacji zrobić. Proponuję wizytę ze specjalistką_tką (psychologiem, psychoterapeutą), by przepracować te kwestię i uzyskać wsparcie. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Przemoc psychiczna w domu, lęk po wyprowadzce i poczucie, że moje życie się skończyło – jak sobie poradzić?
Hej Na samym początku chciałabym prosić o wyrozumiałość i bez hejtu.. bo sama już sobie nie radzę i ciężko mi to wszystko poukładać w moim życiu Może zacznę od tego, że obecnie mam 23 lata i w tym roku skończyłam studia tzn obroniłam magisterkę i nie wiem co dalej mam zrobić ze swoim życiem. Pochodzę z domu, gdzie ojciec znęcał się psychicznie nade mną i moją mamą. Na pierwszym roku studiów miałam kilka spotkań z panią psycholog i ona wprost mówiła na niego tyran i narcyz. Bardzo wyzywał moją mamę, obwiniał nas za wszystko, uważał że jesteśmy obie głupie, słyszałam całe dzieciństwo awantury, czepianie się o byle co. Ma problem z alkoholem, najgorsze kłótnie były po alkoholu, gdy ktoś się mu sprzeciwstawil to nie miał umiaru w wyzwiskach, słyszałam, że jestem psem, chujem itp, moją mamę traktował o wiele gorzej, mówił że jest złodziejem, kurwą, Baranem, idiotką itp. Wszystko całe życie musiało być tak jak on chce, bo inaczej obrywałyśmy za to, całe życie w domu trzeba było chodzić na palcach, podawać mu obiad pod nos, prać, sprzątać, gotować, a jak to nie było zrobione to była kolejna afera. Moja mama nie mogła znaleźć pracy, więc ojciec zrobił biznes żeby miała gdzie pracować. Pieniądze na ten biznes dała jego siostra z którą ma chore relacje tzn. Traktuje ją jak jakieś bóstwo, a nas jak śmieci. Jej się trzeba kłaniać w pas, nie można nawet na nią krzywo spojrzeć, jak przyjechała do nas w odwiedziny to zawsze musimy koło niej skakać, kawa, herbata, obiad, wszystko ma być dla niej podane, a jak nie to ojciec się wyżywa. Ważnym aspektem jest to, że nie ma wspólnych kont z moją mamą, tylko z siostrą. Mają dostęp do swoich kont, ona daje mu duże ilości pieniędzy itp. Po prostu żyje z siostrą, a nas ma w dupie.. wracając do mojej sytuacji obecnie.. Po obronie wróciłam do domu rodzinnego, bo tam sobie dorabiałam w lato i chcieliśmy z moim chłopakiem szukać mieszkania u niego w mieście.. Pod koniec sierpnia ojciec zrobił nam ogromną awanturę i jak zwykle musiałyśmy z mamą wyjść z domu żeby tego nie słuchać.. U nas awantury wyglądają tak, że my się nic nie odzywamy i jest np miesiąc dwa ciszy w domu, on nas tylko wyzywa, a my wychodzimy z domu żeby tego nie słuchać i rodzice się do siebie nie odzywają, a ja unikam ojca.. no i właśnie po tej awanturze znalazłam ze swoim chłopakiem mieszkanie, dzięki Bogu dosyć szybko. Ale nie chciałam się jeszcze do niego wprowadzać, bo wiedziałam w jakim stanie jest mama. Około połowy września ojciec wybuchł po alkoholu i wykrzykiwał do nas straszne rzeczy, wygnał mnie i ją z domu, krzyczał żebyśmy stąd spierdalaly, że jestem głupia, że nie będę chodziła po płytkach, które on kładł, że nie jestem jego córką, że nie mam u niego wybaczenia, za to jaka jestem niedobra, że wdałam się w matkę itp. Była wtedy wielka ulewa, mimo to wyszłyśmy z mamą z domu i 2h krążyłyśmy w ulewę po okolicy (nie mieszkamy w mieście tylko bardziej w miasteczku) i mokłyśmy, przemokłyśmy do suchej nitki, aż nie schowałyśmy się w jakiejś altance. Wszystko to tylko żeby jego nie słuchać.. kilka dni później wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam z moim chłopakiem w tym nowym mieszkaniu. No i tu zaczyna się mój problem emocjonalny.. cały czas chce mi się płakać, jak zostaję sama w domu, a mój chłopak idzie do pracy to płacze, okropnie tęsknię za moją mamą, całe życie miałyśmy tylko siebie we dwie. Boję się o nią, boję się że on się nad nią znęca, boję się że robi jej awantury.. zabrał jej możliwość chodzenia do pracy, bo tak jak wcześniej wspominałam pracowała w miejscu, które kupił on i jego siostra. Mama znalazła inną pracę, pracuje w systemie 7-15. A ja tylko czekam i odliczam kiedy będzie 15 i aż ona zadzwoni czy wszystko ok i żebym mogła z nią trochę o tym wszystkim pogadac, a czasami się wypłakać. Mój chłopak mnie wspiera, ale ja nie chcę obarczać go tą całą sytuacją zbyt mocno, on pochodzi z dobrej rodziny, gdzie nigdzie nie działy się takie rzeczy i nie rozumie mojego bólu.. Nie mam zbytnio apetytu, nie chce mi się żyć, maluję się tylko jak muszę iść gdzieś do ludzi, potrafię nie myć włosów 3 dni, nie widzę sensu w ogóle ogarniania się żeby jakoś wyglądać.. Nie mogę znaleźć pracy, byłam na 2 rozmowach, z jednej zrezygnowałam, bo to była jakieś totalne oszustwo, do teraz zastanawiam się czy mi zapłacą za te 5 dni które tam byłam, no a po drugiej rozmowie się nie odezwali. Wysyłam cv, ale to nie jest duże miasto i nie ma tutaj dużo pracy. Jeszcze wystartowałam w takim konkursie to pracy urzędniczej, ale czekam na kolejny etap. Szczerze? Nie wiem co się ze mną dzieje. Ciągle płacze, albo mam ochotę płakać, moje życie kręci się wokół czekania aż chłopak wróci z pracy, albo czekania na telefon od mamy. Tęsknię za domem, tęsknię za mamą, podjęłam trudną dla mnie decyzję żeby przyjechać na wszystkich świętych do domu na 3 dni, aby pobyć trochę czasu z mamą, mimo że nie wiem, że będzie tam ojciec i mogę mieć awanturę. Nie potrafię ogarnąć swojego życia, ciągle się stresuje, rozmyślam, płaczę, mam biegunki z tego wszystkiego.. mam poczucie, że moje życie jest skończone, nie potrafię cieszyć się z niczego. Wyciągam mojego chłopaka na spacery, aby tylko wyjść z domu i nie myśleć :( boję się, co teraz będzie, bo zima, czas depresyjny, ciągle ciemno, na samą myśl chce mi się płakać, nie wiem jak przetrwam do wiosny.. Przepraszam, ze tak bardzo się rozpisałam, ale chciałam się gdzieś wygadać, wiem, że ciężko jest zrozumieć moją sytuację, ale proszę bez hejtu, bo mnie to jeszcze tylko gorzej załamie, bardzo biorę do siebie takie rzeczy.. Nie mam pieniędzy na psychologa, bo tak jak mówię, nie mam jeszcze żadnej pracy i nie wiadomo czy w ogóle coś znajdę.. mam wrażenie; że moje życie się skończyło i nic mnie już nie czeka dobrego, najchętniej bym po prostu zniknęła
4 odpowiedzi
Miewam natrętne myśli dotyczące moich chęci narodzin w innych latach. Nie umiem z nich wyjść. Co to może być?
Witam, dzisiaj miałem dziwne myśli - urodziłem się w 2010, ale wolałbym się urodzić np 2000 i te myśli były tak natrętne i pojawiają się co jakiś czas, tak jak dzisiaj. Czy jakiś profesjonalista może mi to wyjaśnić?
5 odpowiedzi
Jak radzić sobie z destrukcyjnymi relacjami w rodzinie i ochronić własne dziecko?

Witam, pytam, bo już nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Dziadek alkoholik całe życie, jak pamiętam, pije. Wyzywa babcię od najgorszych, że ją zabije i w ogóle. Mam 30 lat i od zawsze tak jest. Jako dziecko często byłem wyzywany itp. Gdy coś odpowiedziałem, to na drugi dzień, jak był trzeźwy, babcia mu wszystko wybaczała i ze mnie robiła winnego, że źle się do dziadka odezwałem.

Jak byłem nastolatkiem, babcia namawiała mnie wiele razy, żeby nim szarpnąć, nastraszyć itp., tylko po to, by jej nie wyzywał. Na kolejny dzień dziadek oczywiście smutny, babcia mu wybacza, a ja jestem dla nich zły i przez kilka tygodni wspomina, że dziadkowi smutno. Już nie wiedziałem, co robić, czy ja jestem zły, czy co. Rodzice też się z nim kłócili, ale za każdym razem, jak babcia udawali, że wszystko jest dobrze i obwiniali mnie za to, że mu coś odpowiem po wyzwiskach.

Kiedyś pojechaliśmy z dziadkiem, wujkiem i kuzynem po maszynę rolniczą. Cały czas mi ujmował, a kuzyna chwalił. Po powrocie siedzimy z babcią, dziadkiem, wujkiem i kuzynem w kuchni i zaczynam coś mówić, a on do mnie: „zamknij mordę” na cały głos. Miałem 17 lat. Zamknąłem się i po jakimś czasie zaczyna do mnie mówić i unosić głos, że mam się do niego odzywać. Ja mówię, że nie będę się odzywał, bo mam zamknąć mordę. Zrobiła się awantura, poszedłem sam do domu kilka kilometrów i znowu pretensje, że dziadka uraziłem, a babcia nic nie słyszała, żeby on coś złego mówił.

Całe życie ojciec mówił, jakoś trzeba z nim żyć, i starałem się, ale nie chciałem do niego chodzić. Najlepiej odciąłbym się, ale babcia zawsze płakała, że jak to tak, jesteśmy wspaniałą rodziną i musimy trzymać się razem. Zamieszkałem niedaleko nich z żoną i malutką córeczką. Starałem się zbytnio nie denerwować i udawać, że nie słyszę tych wyzwisk itp.

Przestałem dawać radę, gdy zaczął mówić do mojej małej córeczki takie rzeczy jakby związane z seksualnością. Np. „pipka” coś tam, a ja udawałem, że to żart, ale w środku nie mogłem wytrzymać, aż pewnego razu byłem u niego w gospodarstwie pożyczyć mu sprężarkę i po podłączeniu córka (8 lat) dmucha sobie pistoletem, a on do niej mówi: „dmuchnij dziadkowi w susiaka”. Zauważyłem, że robią siku na podwórku, robi to tak, aby widzieli wszyscy. Myślałem, że po tym wybuchnę. Dałem mu ultimatum, że jeszcze raz i mnie popamięta. Powiedziałem o tym wszystkim.

Minął jakiś czas, babcia zaprosiła nas na urodziny. Siedzi lekko pijany dziadek na pufce, córka siedzi obok mnie na kanapie i on ciągle jej przypatruje się nie na twarz, a jakby niżej, coś ciągle gada. Ona czuje się nieswojo, niby jest ok, ale jakby tak dziwnie. I on w pewnym momencie mówi: „kochana, a co tam dobrego w tym pudełeczku jest, jak to się nazywa, pipipi?”. Ja mówię: pizza, a on znowu: pipipi. Ja mówię ostrzej: pizza, a on takim dziwnym głosem: „pipcia”, patrząc poniżej głowy mojej córki.

Rozpętało się piekło, awantura itp. Mój brat prawie go pobił i ja też. Babcia, widząc, że zareagowałem na słowa dziadka nerwowo, zaczęła na mnie krzywo patrzeć, a na dziadka z politowaniem i manipulacyjnie krzyczeć, że jej serce wybuchnie. Kilka razy przez niego chciałem się powiesić. I w krzyku mówię, że całe życie nam zepsuł, że całą rodzinę rozwala od środka, a babcia na to przyzwala, że chciałem się zabić przez niego, to on mnie po prostu wyśmiał.

Po powrocie do domu chciałem się zabić, ale żona mi pomogła poradzić sobie. Na drugi dzień babcia dzwoni, jakby nic się nie stało, i każe mi przyjść pomóc. Z żoną stwierdziliiśmy, że całkowicie się od niego odcinamy i nigdy nie odezwiemy do niego za to, jak naszą córkę traktuje. Babcia zaczęła płakać, mama też, że babcia się przeze mnie załamie itp.

Mija tydzień, nikt nie rozmawiał ze mną na ten temat. My tam nie chodzimy. Babci powiedzieliśmy, że może nas odwiedzać, ale my tam się nie pojawimy. Proszę o pomoc, dobrze robię czy źle, ja już nic nie wiem. Nie rozmawiam z nim już, ale czuję, że mama, babcia, tata są źli. W tamtej awanturze powiedziałem im, że chciałem się zabić i nie chce mi się żyć. Dziadek się śmiał, mama że do psychologa, a ojciec, który od 16 lat pracuje za granicą, nawet do mnie nie zadzwonił zapytać, co się dzieje. Czuję, że oni myślą, że źle robię. :(

5 odpowiedzi
Praca na oddziale psychiatrycznym - wypalenie zawodowe, przeciążyło mnie to.
Dzień dobry. Pracuję od roku na oddziale psychiatrii. Poszłam do tej pracy ze względu na swoje doświadczenia z dzieciństwa i chęć wsparcia dzieciaków w budowaniu pewności siebie i nie poddawaniu się. Jestem osobą wysoką wrażliwą. Niestety to, czego doświadczam w pracy, przerosło mnie. Na co dzień rozmawiam z dziećmi, znam ich ból i powody, dla których postanowiły zrobić sobie krzywdę. Byłam u lekarza, dostałam leki przeciwlękowe i wróciłam do pracy. Choć myślałam, że sobie radzę to widzę, że ta praca już nie jest dla mnie. Już mam dość rozmów z dziećmi, już mam dość ich wspierania, nie potrafię słuchać, dlaczego trafili do szpitala i z czym się mierzą, nie chcę patrzeć na pocięte ręce, jestem bardzo zmęczona patrzeniem, słuchaniem, współodczuwaniem tego. Są dzieci, które są mi bardzo wdzięczne za to, co dla nich zrobiłam, że wysłuchałam je i po prostu byłam. Psycholog mi powiedziała, że wszystko co odczuwam sumuje się w wypaleniu zawodowym. Jestem tak zmęczona, że najchętniej uciekłabym i już więcej do pracy w zawodzie nie wracała, tylko nie wiem za co żyć. I tym samym nie stać mnie na jakiekolwiek wizyty prywatnie... A praca ta daje mi pieniądze na życie... Mam od pewnego czasu takie zawieszenia, że siedzę gdzieś na mieście, w ciszy wpatrzona w dal i nie mam siły ani ochoty na nic więcej. Jak uda mi się mieć dłuższy urlop, np. tydzień, to udaje mi się zapomnieć o wszystkim, zrobić coś dla siebie, pójść na spacer i się uśmiechnąć nawet, czuję się wtedy dobrze. Ale po chwili wraca szara rzeczywistość i znów nie jest kolorowo. Nie uważam, że powinnam iść na terapię z racji swojej przeszłości, bo wybaczyłam osobom, które mnie skrzywdziły i to już jest za mną. Naprawdę jest dobrze i było, dopóki moja wysoka wrażliwość nie pokazała się w tej pracy. Myślę nad zmianą zawodu. Zanim jednak to zrobię, muszę skończyć kursy/studia - to długa droga. Czy do tej pory (około rok może półtora) bezpiecznie jest zostać w tej pracy? Czy lepiej iść na L4? Rozważam też po prostu odejście z tej pracy. Nie mam planu B, jeśli odejdę. Nie mam innej pracy ani fachu w ręku. Ale czuję, że nie potrafię już pracować w obecnym zawodzie. I czuję, że z każdym dniem pracy mam dość ludzi i hałasu wokół. Nie mam siły na spotkania ze znajomymi, bo czuję, że nie mam kiedy odpocząć, a i tak nawet jak jestem sama ze sobą, to nie da się odpocząć. Co do wsparcia, to mam 2 przyjaciółki w innym mieście i tyle, albo aż tyle. I myślę, by do ich miasta się przeprowadzić. Tutaj złożyć wypowiedzenie w pracy. Przenieść się do miasta, gdzie mam przyjaciółki i możliwość spotkań w realu niż jak do tej pory na odległość i zacząć wszystko od nowa, od zwykłej pracy na recepcji choćby i szkolenia w nowym zawodzie grafika. Dziękuję za wysłuchanie i pomoc. Potrzebowałam to komuś napisać.
3 odpowiedzi
To będzie długie i głupie, ale bardzo mocno się tym przejąłem, bo zawsze przejmuje się takimi rzeczami za bardzo.
To będzie długie i głupie, ale bardzo mocno się tym przejąłem, bo zawsze przejmuje się takimi rzeczami za bardzo. Mniej więcej: Głupi temat i prawdopodobnie troll, ale chciałbym się tym podzielić. Pod filmikami "tvn series" często pojawia się jedna dziwna dziewczyna z różowo-włosą wróżką Winx na avatarze. W nicku ma "icey coś" . Napisała ponad 100 komentarzy, w których wypisuje jakieś głupoty typu "trzeba wytruć wszystkie Chłopczyce" Wszystkie otyłe osoby to "feministki" Często również wypisuje rzeczy takie jak "każdą.matka zmusza swoją córkę do noszenia męskich ubrań, a każdy ojciec znęca się nad swoją córką" Dziewczyna ma prawdziwą obsesję na punkcie nienawidzenia "chłopczyc" czyli chyba dziewcząt niebędących "dziewczęcymi" Dziewczyna również często nęka inne osoby wypisując do nich, że są chłopczycami i grubymi feministkami. Na początku byłem pewien, że to troll, ale ona wypisuje te rzeczy non stop, a osoba robiącą sobie żarty już dawno by się znudziła. Kiedy napisałem do niej, o co jej chodzi i starałem się jej wytłumaczyć, że to, co robi jest głupie napisała że "przeze mnie nienawidzi chłopczyc jeszcze bardziej". Również w kilku komentarzach napisała, że jest osoba DOROSLA którą musiałem wcześniej wyprowadzić się od matki i zamieszkać sama. Może jej matka nie była za bardzo dziewczęca - stąd wzięła się ta nienawiść? Albo to po prostu dziwna 10-letnia dziewczynka, którą wymyśliła całą to historie ponad to by nie wyszło jaki.ma wiek. Wiem, że to, co tutaj napisałem to chore głupoty, ale trochę mnie to ruszyło. Tak właściwie są dwie tego typu dziewczyny nieustannie komentujące te głupie paradokumentu tvn (głównie szpital) obie mają podobne nazwy i Wrozki na avatarze Tylko ta druga (z niebieska wróżką-nie różowa) Jest trochę bardziej tolerancyjna (ale również nienawidzi feministek) To głupia drama, którą nikogo nie obchodzi, ale ktoś to pewnie przeczyta i będzie miał ubaw. Z jakiegoś powodu strasznie mnie to boli. A ta dziewczyna doczepiła się nawet mnie, kiedy próbowałem jej pomóc...napisała, że przeze mnie jeszcze bardziej nienawidzić "chłopczyc". Zgłaszałem ją YouTube, ale nic z tym nie zrobił. A z jakiegoś powodu moje komentarze dostały Shadow bana. _______________ Ale co jeśli zobaczy jej komentarze jakieś dziecko i zacznie myśleć tak samo?
2 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z zakończeniem toksycznego związku z alkoholikiem?
Witam. Jestem juz po czterdziestce a mój związek trwał 14 lat. Mamy 11 letnie dziecko. Mieszkam za granicą, gdzie nie mam wsparcia rodziny koło siebie. Mój partner w 2020 przeszedł tutaj terapię w ośrodku AA i przez 4 lata nie pił. Jednak w tym czasie zamienił uzależnienie od alkoholu na ćwiczenia na siłownię. Już później się okazało, że wstrzykiwał sobie testosteron i inne wspomagające środki i używał tego dużo dłużej niż jest wskazane. Od 2022 zaczął się dziwnie zachowywać. Zrobił się agresywny i przewrażliwiony na swoim punkcie. Podejrzewał mnie non stop o zdradę z każdym napotkanym mężczyzną. Przeszukiwał mi telefon i non stop mnie kontrolował. Bez przerwy robił awantury, o to, że rzekomo ktoś się na mnie patrzy i ja na tego kogoś też z jakimiś podtekstami. Próbowałam mu pomoc myśląc, że jego dziwne zachowania są związane z zaburzeniami psychicznymi. Chodziliśmy po psychologach. Miał nawet terapię kilku miesięczną, która niewiele pomogła. W 2024 zaczal z powrotem pic alkohol i bardzo szybko popadł z powrotem w głęboki nałóg. Alkohol jeszcze bardziej pogorszył jego zaburzenia i zazdrosne oraz agresywne zachowania. Niejednokrotnie musiałam wzywać policje, ponieważ jego zachowania budziły mój strach. Nigdy mnie nie uderzyl z czystym zamiarem ale szarpał czy popychał a psychiczne znęcanie się było w tym czasie jego ulubioną rozrywką. Byłam w domu sama z dzieckiem i nie mieliśmy dokąd uciekać. Mój partner odbył w 2025 miesięczną terapię AA i później jeszcze kilka doraźnych ale za każdym razem wracał do nałogu coraz mocniej. Później się okazało, że od kilku lat używał też narkotyków typu kokaina czy amfetamina. W lipcu 2025 miałam poważny wypadek i złamaną nogę. Zostałam na kilka miesięcy unieruchomiona na wózku. W tym czasie mój partner upijał się gdzieś poza domem. Znikał na całe noce, wracał kolo 5 nad ranem i przesypiał całe dnie. A kiedy nie spał, awanturował się i wyzywał mnie od najgorszych, sugerując, że go zdradzam, kiedy go nie ma w domu. Za każdym razem świadkiem tego wszystkiego było nasze dziecko. Pod koniec października 2025 kiedy moja kontuzja pozwoliła mi na chodzenie o kulach przy którejś interwencji policji zarządałam tymczasowego zakazu zbliżania się do domu dla mojego partnera i wyprowadziłam się z domu z dzieckiem do naprędce wynajętego mieszkania. Po 10 dniach kiedy mój partner mógł wrócić do domu, a ja dzień wcześniej zabrałam ostatnie najpotrzebniejsze rzeczy, on wrócił do naszego domu z inna kobietą. Mieszkał z nią w naszym domu do końca marca tego roku. Od sąsiadów wiem, że w międzyczasie była tam non stop wzywana policja do pijackich awantur, zagłuszania ciszy nocnej. Mój ex-partner przez ten czas bez przerwy wysyłał do mnie różne obraźliwe wiadomości, próbując mi udowodnić jak bardzo go skrzywdziłam rzekomo odchodząc do innego mężczyzny. I non stop wysyłał mi informacje dotyczące jego nowej kobiety, próbując mi udowodnić jak bardzo jest ona ode mnie lepsza. Ja przez ten czas szykowałam sprawę z adwokatem o odzyskanie domu i wyłączne prawo do zamieszkania w nim a potem prawo do sprzedaży. W międzyczasie próbowałam polubownie porozumieć się z moim byłym partnerem, jednak jego wiecznie pijany umysł nie ogarniał nawet prostych codziennych spraw. Sprawę wygrałam i mój ex-partner został wyprowadzony siłą przez policję z domu razem ze swoja nową kobietą. Nie miał zamiaru się z domu wyprowadzić, nie był na sprawie, a dostarczonego wyroku, nawet nie otworzył koperty. Nie miał gdzie iść więc wylądował na ulicy. Po tygodniu od eksmisji pojechał do Polski, gdzie jego rodzina właściwie siłą zmusiła go do terapii w ośrodku leczenia uzależnień i przebywał tam 2 miesiące, do wczoraj. Teraz wyszedł i chce wracać do nas, do rodziny. Nie potrafi zrozumieć, że nas juz nie ma. Prosi mnie i błaga abym mu wybaczyła, bo on juz nie pije, bo to co zrobił było pod wpływem alkoholu. Pił okolo litra wódki dziennie przez prawie rok czasu i wiele rzeczy mu sie miesza we wspomnieniach, wielu rzeczy nie pamięta. Ale wszystko co złe tłumaczy uzależnieniem. I żebym o tym już nie myślała. Wiem że nie mogę mu wybaczyć. Dla swojego dobra i dziecka. Jestem w trakcie sprzedaży domu. Muszę podzielić wartość na pół i zacząć życie od nowa. Tylko czemu to tak boli? Jak uwolnić się od tego głosu z tylu głowy, który mi przypomina nasze dobre chwile? Dużo naczytałam się o traumie przywiązania, o wspołuzależnieniu i o narcystycznych manipulacjach. Wszystko wiem. I wiem, że nie mogę mu pozwolić, żeby to jak mnie krzywdził przez ostatnie 4 lata przeszło o tak ... do tego miał przez pół roku inna kobietę... i on jakby o tym zapomniał. Ode mnie chce żebym zapomniała, że ona była. Nasze dziecko przeżyło koszmar. A mój ex mi pisze, że mamy mu pokazać jak należy walczyć o rodzinę. Wszystko bzdury i manipulacja ... ale jak to zrobić żeby to tak nie bolało? Mieszkam w naszym domu i codziennie myślę co i gdzie on z tą kobietą robił. Kiedy odzyskałam dom wszędzie znajdowałam ślady ich seksoholizmu i wiem również z dokumentów policyjnych ze był jeden z powodów do wzywania policji przez sąsiadów. Robili to nawet w ogródku nie zważając na mieszkające za płotem dzieci. I wiem, że to wszystko jest ohydne i powinnam skupić się na sobie i dziecku ... ale budzę się rano i myślę jak on mógł mi to zrobić? Że przez niego straciłam prawie pół mojego zycia ... tracę mój wymarzony dom, bo nie stać mnie żeby go spłacić. Jak dalej żyć żeby nie oszaleć między wspomnieniami fajnej przeszłości i zgranego związku a nienawiścią za to co się wydarzyło złego. I jak zachować się kiedy on przyjdzie z przeprosinami i wiem, że pokaże tą najlepszą wersję siebie, ta którą kochałam... a mi w myślach cisną się na usta tylko same obelgi pod jego adresem ale serce jeszcze wciąż się nie dostosowalo do nowych warunków.
3 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dwie osoby rozmawiają przez telefon z puszek

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.