
- Strona główna
- Forum
- traumy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Czy warto jest...
Czy warto jest czekać na kogoś, kto daje ci nadzieję, że kiedyś znów będziecie razem?
Czy warto jest czekać na kogoś, kto daje ci nadzieję, że kiedyś znów będziecie razem? Wcześniej daje ci sygnały, że już cię nie kocha. Ale raz mówi, że sam tęskni, pije i ma myśli samobójcze, śni mu się, że skoczy z wiaduktu, a potem znów, że jesteśmy przyjaciółmi i że się nie zabije, bo ma dla kogo żyć ma rodzinę i przyjaciół. Wchodzi strasznie na psychikę, a ja go kocham i sama jestem w złym stanie psychicznym. Warto jest czekać z myślą, że brakuje tego wsparcia, bo sama nie wiem. Jestem skołowana i czasem myślę, że wchodzę w depresje z jego braku przy mnie.
wiiii121
Adrianna Czajka
Dzień dobry,
sytuacja, którą Pani opisała, brzmi jak manipulacja Pani emocjami. Po jednej krótkiej wiadomości trudno powiedzieć, co należy w tej sytuacji zrobić. Proponuję wizytę ze specjalistką_tką (psychologiem, psychoterapeutą), by przepracować te kwestię i uzyskać wsparcie.

Zobacz podobne
Strach przed stalkerem i trudności w funkcjonowaniu w mieście
nie jestem w stanie funkcjonować normalnie w mieście w którym mieszkam i spotkały mnie okropne rzeczy, nieproporcjonalnie więcej złych niż dobrych. gdy tylko rozkwitam emocjonalnie, od razu dopada mnie obawa i natrętne myśli. Najbardziej ciąży mi strach przed psycholem który mnie stalkował - podchodził do mnie na ulicy i chciał się umówić, gdy odmawiałam to mnie obrazal, przeklinał, wrzesczał przy ludziach. kolejnym razem to samo. działo się to kilka razy, około 5. nie widziałam go przez kilka lat a rok temu znowu go zobacyzłam, on mnie nie. od tamtego czasu nie mogę zaznać spokoju, gdy wracam w tamte rejony miasta. Jestem zmuszona rozumiem się wyprowadzić? Potrzebuję konkretnej odpowiedzi, nie pytam o pozwolenie i nie interesuje mnie chodzenie na terapię by sobie z tym radzić-nie mam zamiaru babrać się więcej w tym błocie. Mi rozmowy o tym nie pomogły NIC a nic, nie chcę przekonywania do terapii. dostałam jednak ostatnio nową pracę w tym mieście, więc na razie nie wiem jak ten problem rozwiązać. kiedyś zadałam pytanie na forum odnośnie tego problemu i pytanie zaginęło a ja straciłam dostęp do maila - jak to wytłumaczyć? brzmi to paranormalnie a jednak. hasła nie mogłam zapomnieć, to prawie niemożliwe.
Paniczny lęk przed terapią - jak trauma wpływa na moje życie i relacje?
Panicznie boje się terapii, przez całe moje życie a mam 37 lat, uważałam że muszę tylko wybaczyć matce i bedzie ok. Spisałam całe swoje życie. Przeczytałam to kilkanaście razy.. Ale poddałam się. Widzę jak wielki wpływ na mnie miało całe moje życie. Ale odpoczątku. Urodziłam sie w domu gdzie oboje rodzice byli niepełnosprawny, mama porażenie rąk, tata dziecięce porażenie mózgowe. Matka czytała mi bajki, kupowała lalki, karmiła z butelki do 7 roku życia, a kiedy miała zły dzień robiąc mi warkocza potrafiła chwycic nogami za warkocz i uderzać głową o podłogę, bo sie ruszyłam. Gdy mialam średnia 5.3 usłyszałam ze mogłam miec 5.4. Ciągle bylam za głupia i gorsza od innych. Długo sikałam do łóżka, wciąż zgrzytam na zębach. Później był chłopak alkoholik. Mąż uzależniony od narkotyków i alkoholu. Śmierć obojga rodziców. Pronienie. I wiele innych sytuacji, ale mam tylko 2000 znaków. Jakiś czas temu poznałam kogoś, osobę , której pierwszy raz nie musiałam ratować, bylo miło, spokojnie. Zależało nam na sobie. Pierwszy raz życiu poczułam motyle w brzuchu, i w końcu zrozumiałam o czym ludzie mówią. Poczułam cos w ciele. Ale oczywiście zepsułam to. Zaczęłam projektować przyszłość, snuć czarne scenariusze i odpychać go gdy on nie odpisal mi na wiadomość, a gdy on chciał porozmawiać bylam całkowicie nie obecną podczas tej rozmowy. I dlaczego się boje terapii? Bo czuje ból jakiego dawno nie czułam. Nie potrafię go kontrolować. I dochodzę do wniosku, że moja super koncentracja podczas stresu, moja empatia, moja kontrola emocji, moja siła, niezależność cała moja tożsamość to wszystko jest wynikiem traumy, przystosowania się. Przeraża mnie to z jednej strony ze mam mechanizmy ktorych nie umiem powstrzymac choc świadomie wiem że istnieją i doskonale je rozumiem, a z drugiej strony, jak jest po drugiej stronie? Czy lepiej miec kontrolę i zostać w głowie? Przeraziłam sie gdy przeczytałam wiadomosc od tej osoby, ze niewidzi nadzieji na naprawę, poczułam ból w klatce i zły, ale tylko na10s
Problem z agresywnym zachowaniem po alkoholu i przemoc w relacji
Czesc mam taki problem . Kiedy pije alkochol przejmują mnie jakieś demony zachowuje sie patologicznie wogole nie tal jak na trzeźwo jest agresywna nie miła i myślę ze każdy ze mną walczy przez co prowokuje i często dochodzi do rękoczynów z moim partnerem. On mi oddaje i potem mam śliwek pod okiem albo inne obrażenia. Wiem ze sama zaczęłam i to moja wina . Ale musze sie ukrywać zeby nie widziała tego rodzina bo obwini jego. Nie chce jiz sie tak zachowywać. Kocham go chce sie zmienić. Myślę ze te zachowania to jakis mój mechanizm obronny przez moje przeżycia które mnie spotkały (byłam wykorzystana orzez kolegę, oszukiwana przez byłego, opuszczona przez przyjaciol, wyzywana przez mamę jak byłam mała psychicznie mnie rozwaliła,szukałam aprobaty u taty ale on nie umiał okazywać uczuć itp) Zapisałam sie do psychologa od uzależnień chce byc normalna. Moj partner mowi ze na trzeźwo jestem cudowna ale jak wypije jestem okropna . Mial ktos takie sytuacje w życiu? Prosze o wsparcie ..
Bardzo cierpię z powodu przeszłości, w której między mną a bratem były mocne szarpaniny, kłótnie. Sami rodzice nas źle traktowali, a ja czuję, że nie byłam w tym wsparciem dla brata.
Dzień dobry, zdecydowałam się napisać na forum, ponieważ ta sytuacja nie daje mi spokoju.
Ja i mój 8 lat młodszy brat pochodzimy z rozbitej rodziny, mama i tata bardzo często się kłócili i na obojgu z nas stosowali przemoc psychiczną, na moim bracie, kiedy jeszcze był mniejszy, również fizyczną. Czułam, że nienawidzę swojego brata, cały czas były pomiędzy nami spory, szarpaniny, krzyki i płacze. Wiadomo, że jako starsze dziecko, byłam dużo silniejsza i moje uderzenia podczas bijatyk były dość agresywne i mocne. W mojej głowie pozostało bardzo wyraźne wspomnienie, kiedy wzięłam cienki patyk i z całej siły uderzyłam brata w wewnętrzną stronę kolan. Do dziś, kiedy chociażby przypadkiem coś ociera mi się o to miejsce, od razu słyszę jego wrzaski, mój poziom stresu wzrasta, chce mi się płakać i uderzać głową o ścianę z całej siły. W skrócie jest to wspomnienie bardzo intensywnie naładowane emocjonalnie, które niezmiernie mnie triggeruje. Kolejnym ciosem w tej historii było to, kiedy dowiedziałam się, że mój brat wcale nie był wredny, tylko stwierdzono u niego upośledzenie umysłowe.
Wstydzę się siebie i obrzydza mnie mój widok w lustrze. Czuję się jak potwór, którym w sumie dla niego byłam i naprawdę chciałabym naprawić naszą relację, ale jednocześnie nie potrafię spojrzeć na niego, nie czując jednocześnie bardzo negatywnych emocji. W momencie rozwodu rodziców powinnam była być dla niego wsparciem, a tylko pogarszałam sytuację i byłam okropna. Aktualnie bardzo rzadko się ze sobą widujemy, ponieważ on mieszka z ojcem, który też nie traktuje go zbyt dobrze. Ale planujemy razem z mamą zawalczyć o to, aby wrócił do nas. Nie ma między nami takich sporów jak kiedyś, wydaje się jakby on zapomniał o tym, co się działo, co też na dobrą sprawę nie świadczy dobrze.
Musiałam w końcu się tym podzielić, ponieważ od wielu lat dosłownie dusi mnie to od środka. Bardzo żałuję.
TW. Próba samobójcza, nie mam już siły, trudności finansowe, związkowe. Za mną mnóstwo terapii.
Dzień dobry, nie wiem ile mam miejsca, spróbuję się streszczać. Mam 25 lat, studiuję zaocznie 2. rok psychologii. Za mną 6 nieudanych terapii psychodynamicznych i terapia schematów, która zmieniła moje życie. Ale miała trwać rok, a w połowie nie było mnie dłużej stać. Mam borderline, ADHD i podejrzenie spektrum, ale diagnostka stwierdziła, że na końcu może powiedzieć, że nie wie (różnicowanie z traumą) więc przerwałem. Praca to dla mnie koszmar, bo źle rozumiem instrukcje a jak się czegoś trzeba domyślić to źle się domyślam. Jak potrzebuję o coś zapytać to słyszę "jak możesz tego nie wiedzieć" więc przestałem pytać, popełniam masę błędów, mimo że robię sobie w telefonie notatki. W rezultacie boję się ludzi (na co dzień też), nienawidzę siebie i zwalniam. Dwa lata zmagałem się finansowo, doszło do tego, że dorabiałem na prostytucji. To było łatwiejsze niż 8h np. w fast foodzie, w trybie walcz uciekaj. Zakochałem się w kliencie. Wydawało się, że jest wzajemność, mówił różne rzeczy, w tym, że chciałby tam zaparkować na stałe. Pochwalił moją inteligencję, co jest dla mnie ważne. Niesamowicie się rozumiemy, mamy podobne charaktery, jesteśmy też dobrani w łóżku. Miał wybrać i wybrał - żonę. Nie widzę już sensu w życiu. Nie chcę być już sam. Myślałem, że wymarzona praca terapeuty schematów wypełni mi pustkę, ale nie zapowiada się. Nie potrafię pojąć, że spotkałem kogoś idealnie dobranego i ta osoba mnie nie chce. Nienawidzę spotykanych na ulicach par. Nawet nie wiedzą, że mają supermoc. Moje życie nie ma żadnego sensu. Lubię dowiadywać się nowych rzeczy, ale co z tego, na nikogo to nie wpływa. Nikt mi nie towarzyszy. Nie robi żadnej różnicy, że codziennie wstaję z łóżka. Teraz szukam pracy po przeprowadzce i telefon milczy. Zrobiłem bardzo dobre CV, a potem jeszcze rozmowa nie do przejścia - utrzymuj kontakt wzrokowy, nawiąż small talk, spraw wrażenie sympatycznego, zadawaj pytania. Czuję, że nie ma dla mnie miejsca na tym świecie, od zawsze. Miałem próbę w grudniu, ale niestety przeżyłem. Nie wiem po co. Pierwszy raz próbowałem się zabić w 6. klasie podstawówki, potem w gimnazjum. Nikt tego nie widział, zawsze planuję tak, by nikt mi nie przeszkodził i sam muszę siebie przekonać, że to moje jedyne życie i póki żyję coś może się zmienić. Nie wierzę, że uda mi się uzbierać na terapię i wyzdrowieć. Nie wierzę już w miłość. Czuję się tak potwornie sam. Zostawiłem większość przyjaciół we Wrocławiu, łatwo było ich poznać przez studia, a w Łodzi mam zaoczne i jest trudniej. Cieszę się, że nie mam przerwy w studiach, ale tryb podoba mi się mniej - nie da się żyć studiami. To jedyna dziedzina w życiu jaka mi wychodzi. Nie wiem jakie mam pytanie, i tak na dniach się zabiję wreszcie, bo nie mogę znieść tej samotności i pustki.

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
