Wstecz

Czy wcześniejsze problemy z odżywianiem (zaburzenia odżywiania, anoreksja), może być powodem rozpadu związku.

Leon

Dzień dobry, czy wcześniejsze problemy z odżywianiem (zaburzenia odżywiania, anoreksja), może być powodem rozpadu związku. Partnerka wiele lat temu miała problem z anoreksją, z którym sobie "teoretycznie" poradziła. Od jakiegoś czasu problem wagi niestety powraca (162cm/45kg), jest to jednak tłumaczone gorszym okresem, stresem (osobiście nie widzę problemu z głodzeniem się, ale porcje jedzenia zmalały). Jednym z tych powodów jest pogorszenie i rozpad naszego związku, który dla mnie nie do końca jest zrozumiały. Partnerka tłumaczy go wygaśnięciem uczucia (przez różnicę odległości nie mieszkaliśmy razem, co było głównym powodem), obawami co będzie, odpowiedzialnością za mnie (przeprowadziłem się do niej, rezygnując z pracy). W związku zaczęła odczuwać duszność, ograniczenia, zawłaszczenie przestrzeni (nigdy się wzajemnie nie ograniczaliśmy i po zamieszkaniu razem pod tym względem nic się nie zmieniło), strach. Ze swojej strony odczułem u partnerki zmiany nastroju, złe samopoczucie, smutek. W związku byliśmy zgodni, mieliśmy wspólne pasje i zainteresowania i fajnie się rozumieliśmy a 'jedyne' konflikty były ze względu na to, że mieszkaliśmy zbyt długo oddzielnie (4 lata - i to była moja wina). Ponieważ bardzo martwię się o swoją "byłą" partnerkę, to czy cała ta sytuacja może mieć coś wspólnego z wcześniejszymi problemami odżywiania, strachem przed zmianami, przed wejściem w stały związek?

Nikt jednoznacznie nie będzie w stanie odpowiedzieć Panu na pytanie, czy zaburzenia odżywiania mogły być powodem rozpadu związku. Zaburzenia odżywiania często mają podłoże w trudnościach w relacjach (nie wiem, czy tak jest u Pana byłej partnerki) i teoretycznie wspólne zamieszkanie mogło być za trudne dla niej zarówno z tego, jak i innych trudności (choćby po prostu nieumiejętności wejścia w bliższą relację). Będzie trudno znaleźć odpowiedź, ale to, co może Pan zrobić, to zaproponować partnerce wspólną terapię (jeśli zerwanie nie jest ostateczne) lub żeby sama podjęła się terapii indywidualnej w celu poradzenia sobie z tą trudną sytuacją rozpadu związku i jak deklaruje stresu, który przeżywa w związku z tym. Oczywiście decyzja będzie po jej stronie ale jeśli podejmie się takiej pomocy dla siebie, to jest szansa, że będzie można się w terapii również przyjrzeć tym wcześniejszym zaburzeniom odżywiania i ich ewentualnemu wpływowi na różne sfery życia. Pan również może zadbać o wsparcie dla siebie, choćby krótkoterminowe. Życzę powodzenia w rozmowach z byłą partnerką.

Z pozdrowieniami

Kasia Pigulska

Psycholog, Psychoterapeuta 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry, 

widzę Pana troskę o byłą (?) partnerkę, a jednocześnie jestem przy tym, że musi Pan w tym wszystkim przeżywać wiele trudnych uczuć. Zastanawiam się, czy i jak Pan opiekuje się sobą, czy korzysta Pan ze wsparcia? Wygląda na to, że mógłby Pan pomóc sobie poukładać te wszystkie sprawy, zrozumieć co zasiało się w związku, lepiej rozumieć siebie i swoje potrzeby, gdyby skorzystał Pan z psychoterapii. Dobrym rozwiązaniem na początek byłaby np. psychoterapia krótkoterminowa skoncentrowana wokół rozstania/relacji z partnerką. Zachęcam do zgłoszenia się na konsultacje. Pozdrawiam Magdalena Bilinska Zakrzewicz  

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Derealizacja, depersonalizacja. Proszę o pomoc.
Witam, mam 22 lata i od minimum 5 lat mam coś w rodzaju derealizacja. Odkąd urodził mi się syn i wyprowadziłem się z partnerką do miasta, to stało się jeszcze gorsze. Potrafię obudzić się w nocy i patrzeć na siebie z końca pokoju, a raczej patrzeć na swoje ciało, które śpi. Mam chwilowe zaniki pamięci, np. nagle budzę się i siedzę w tramwaju, ale nie pamiętam momentu, kiedy do niego wszedłem Większość czasu przebywam w swoim świecie, który stworzyłem w głowie. Pracę mam niewymagającą myślenia, tylko fizyczną i wg wzoru, więc czasami nawet nie wiem czy byłem w pracy, ponieważ nic z niej nie pamiętam. Nie wiem co robić, boję sie że kiedyś stracę kontrolę w 100% nad swoim ciałem i będę tylko obserwatorem swojego życia.
3 odpowiedzi
Myśli samobójcze, samookaleczanie i wahania nastroju - czy terapia pomaga i jak sobie pomóc?
Mam dość siebie i swojej niedojrzałości emocjonalnej. Moje życie to porażka. Nic nie osiągnęłam. Studia niezdane. Trzeci raz powtarzam trzeci rok. Jestem durna, ograniczona umysłowo. Wiem, że moja tępota jest ogromna. Mówi się, że głupim żyje się łatwiej, ale u mnie to nie działa. Wszystko zaniedbuję - terminy, studia, szkołę. Jestem aspołeczna i wstrętna. Ghostuje ludzi, odsuwam się od nich i jednocześnie cierpię z powodu samotności. Rysuję i dziś popłakałam się, gdy zobaczyłam, że osoba, która zaczęła rysować pół roku temu, osiągnęła poziom, jakiego nie zdołałam osiągnąć po latach systematycznych ćwiczeń, godzin, zaniedbywania nauki i wszystkiego na rzecz tej jednej rzeczy. Od paru miesięcy jestem wolontariuszem w schronisku. Opiekuję się kotami. Poświęciłam się temu w pełni. Co tydzień, w weekendy jadę dwie godziny do schroniska i spędzam resztę dnia z kotami. Nagrywam je, wrzucam na media społecznościowe, montuje filmiki z nimi. Mam zgodę na wejście na koci szpital i zawsze na nim zostaje, spędzam czas z chorymi kotami. Wypłakałam tam morze łez. Przeżywam każdą śmierć i cieszę i wzruszam z każdej adopcji. Moim marzeniem jest zdobyć pracę jako koci opiekun i przeszłam rozmowę o pracę, powiedziałam, że znam nasze kotki, że się przykładam i jestem gotowa poświęcić temu całe życie - nawet dni świąteczne. Dzisiaj dostałam informacje, że zatrudnili kogoś innego. Taka mała rzecz. Poryczałam się. Mam problem z samookaleczaniem, nienawidzę siebie. Wróciły myśli zabiciu mojej żałosnej osoby. Odmowa bardzo mnie zabolała. Nigdy nie jestem wystarczająca. Muszę za coś żyć, a mam 25 lat i żadnej pracy, nigdzie mnie nie chcą, bo jestem tępa i do niczego się nie nadaję. Wszystkie porażki przeżywam głęboko. Jakiś czas temu, po całym dniu z kotkami w schronisku, gdy wracałam (nocą) biletomat nie zadziałał. Usiadłam więc bez biletu. Niestety przyszedł kanar i gdy pokazałam mu, że biletomat nie działa, nagle zaczął działać. Dostałam karę. Parę minut potem, gdy siedziałam już w drugim autobusie połknęłam dwa blistry tabletek, które ze sobą miałam. Czułam się trochę niedobrze, wróciłam do domu i zasnęłam. Czuję się ociemniała moją durnotą. Jednocześnie wiem, że powinnam wziąć się w garść i zacząć zachowywać się normalnie. Dostałam ataku paniki z hiperwentylacją a po powrocie do domu (mieszkamnz rodzicami, bo jestem żałosnym przegrywem) mama zrobiła awanturę, że robię cyrk, wstyd i ona już nie wie co zrobić. Oczywiście mam okresy, w których rozpozycznam dużo rzeczy np. Wolontariat, szkołę policealną w trakcie studiów. Jestem w stanie rysować całą noc. Nadal siebie nienawidzę, ale chłonę wtedy świat, koty, naturę, dwa razy weszlam w związek (jestem osobą aseksualną, aromantyczną i skrajnie introwertyczną), chodzę w kółko po parku, serce bije mi szybciej, słucham muzyki i zatapiam się w fikcyjnym świecie, który kreuję od 10 lat. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest we mnie nuta cynizmu, czuję się bardziej ,,samoświadoma" od innych i jednocześnie siebie nienawidzę. W tych okresach czuję się jak najbardziej ,,normalny" człowiek na świecie. Lubię kontakt z naturą. Mam trochę obsesje na punkcie ziemi, piachu. Czasem jem ją z chodnika. Kocham stać w ulewie, jeść ziemię i maniakalnie tworzę: piszę, rysuję, montuję filmy z kotkami. To mija, uświadamiam sobie, że wszystko co robię jest słabe, brzydkie, durne. Nie jestem bardziej ,,samoświadoma" tylko zgorzkniała. Zdesperowana. Znowu tonę w beznadziei Moja mama mówi, że jestem niestabilna emocjonalnie - jak dziecko. Nie rozumiem jak mogę czasami myśleć, że jestem czymś więcej niż wyjątkowo bezmyślną kupą mięsa. Czy można stać się osobą dojrzałą, gdy jest się takim durniem jak ja? Czy każdy 25-latek się tak czuje, czy życie tak wygląda? Nie jest kolorowe, spektrum emocji. Duszą mnie. Życie miga - szarość przeplata się z czymś co przypomina mandale. Nie jestem w stanie tego znieść, lecz wiem, że muszę. Podobno terapia jest dobra; nie mogę wyzbyć się myśli, że nie powinnam się nad sobą rozczulać, że nikt nie pomoże. Czy terapia pomaga? Może zmienia perspektywę, nie samo życie. Nie zatrzymuje szczęścia. Nie potrafię żyć, może to infantylne. Jak sobie pomóc? W którą stronę iść? Najwyraźniej jest we mnie jakaś część, która pragnie by ten łeb w końcu przestał dramatyzować. Nadmienię, że biorę leki, lamitrin i wenflaksynę. Wszystko na nfz, wstydzę się zapisać na wizyty. Dużo nie mówię, wstydzę się powiedzieć o wielu sprawach. Boję się hospitalizacji. Dziękuję za wysłuchanie.
7 odpowiedzi
Jak pozbyć się złych myśli? Sama wychowuję syna, wynajmuję mieszkanie, mam myśli, że nie dam rady za parę lat, że wyląduje na ulicy.
Jak pozbyć się złych myśli? Sama wychowuję syna, wynajmuję mieszkanie, mam myśli, że nie dam rady za parę lat, że wyląduje na ulicy. Nie chce mi się żyć. Czuję czasem, że syn przeze mnie też jest nieszczęśliwy, bo np nie mogę mu kupować markowych ciuchów, nie wyjeżdżamy na wakacje, nie mogę mu dać tego co by chciał, źle się z tym czuję. Boję się samotności, że będę sama do końca życia. Nie chce mi się ostatnio nic, przestałam przywiązywać uwagę do tego jak wyglądam, chodzę ciągle w dresach nie maluje się.
1 odpowiedź
Moja droga wiary i obawy związane z reakcją antyreligijnych rodziców
Moja droga wiary i sytuacja z rodzicami Mam na imię Zuzia, mam 17 lat i jestem osobą słabowidzącą. Moja droga wiary jest dla mnie czymś bardzo ważnym i osobistym. Nie zaczęło się to od jednego konkretnego wydarzenia, tylko stopniowo dojrzewało we mnie. Z czasem zaczęłam coraz bardziej interesować się wiarą, Kościołem i tym, co oznacza relacja z Bogiem. Zaczęłam modlić się, szukać odpowiedzi na różne pytania i coraz bardziej czuć, że chcę świadomie wejść na drogę wiary. Obecnie uczęszczam na katechumenat i przygotowuję się do przyjęcia sakramentów. To dla mnie bardzo ważny etap, ponieważ chcę przyjąć chrzest, Pierwszą Komunię Świętą i bierzmowanie. Nie traktuję tego jako czegoś przypadkowego ani jako chwilowego pomysłu. Jest to decyzja, która dojrzewała we mnie przez dłuższy czas i ma dla mnie ogromne znaczenie. W tej drodze bardzo ważne były dla mnie również osoby, które spotkałam. Szczególnie ważna jest dla mnie Pani Lucyna, która dała mi dużo wsparcia, ciepła i poczucia, że nie jestem sama. Dzięki niej wiele rzeczy związanych z wiarą i moim życiem zaczęło mieć dla mnie jeszcze większe znaczenie. Czuję ogromną wdzięczność za to, że pojawiła się na mojej drodze. Mam też swoje plany związane z przyszłością i wiarą. Chcę dalej uczestniczyć w katechumenacie, przygotowywać się do sakramentów i rozwijać swoją relację z Bogiem. Myślę również o tym, jak będzie wyglądało moje życie po przyjęciu sakramentów i jakie osoby będą mi w tym towarzyszyć. Najtrudniejsze jest jednak to, że boję się powiedzieć o tym rodzicom. Nie wiem, jak zareagują, dlatego wiele rzeczy związanych z moją wiarą i planami przeżywam w dużej mierze sama. Boję się ich reakcji, pytań, niezrozumienia albo tego, że będą chcieli mi zabronić czegoś, co jest dla mnie naprawdę ważne. Moi rodzice są bardzo antyreligijni. Wiara, Kościół i religia nie są czymś, do czego podchodzą pozytywnie. Właśnie dlatego tak bardzo boję się powiedzieć im o tym, co robię i jakie mam plany. Obawiam się, że mogą tego nie zaa
6 odpowiedzi
Brak zaufania w zwiazku po klamstwach partnera - czy popadam w paranoje i jak przestac go podejrzewac?
Jestem półtorej roku z facetem po bardzo długim czasie 6 lat bycia sama, wychowuje od urodzenia samotnie dziecko, on szanuje mnie i moje dziecko, bardzo o nas dba fizycznie, materialnie, w każdym aspekcie mówi ze nas kocha, niekiedy rzuca nawet teksty o żonie, wiem że chodzi mu to po głowie. Niestety ostatnio przez przypadek zobaczyłam na jego laptopie kiedy poszedł palić i był pewny że śpię, że pisal do byłej z którą kazałam urwać jemu pół roku temu kontakt bo ich kontakt bardzo mnie irytował i obiecał ze to zrobi. W wiadomościach nie było nic złego, wysłał jej zdjęcie moje i córki mojej pisząc że to dwie jego najważniejsze na świecie, ale mimo dobrej treści bardzo mnie zabolało kłamstwo, od tej pory dowiedziałam się że wydzwania de kolezanek, przyjaciółek będąc za granicą, a mówił mi w oczy że nie dzwoni do osób płci przeciwnej, koleżanek. Nie wiem dlaczego to przede mna ukrywał ale to spowodowało że przestałam jemu ufac kompletnie i o wszystko podejrzewać chociaż nie przyłapałam go na niczym złym konkretnym. Nagle jego blokada telefonu, blokada laptopa, zamykanie za każdym razem laptopa nawet jak odchodzi od niego na 5 minut, stały się dla mnie sygnałem ostrzegawczym. Stara się dalej tak samo, pokazuje miłość. Nie potrafie jednak przestać go o wszystko podejrzewać. Robię dym o zablokowane telefony laptopy po półtorej roku związku a on twierdzi że nie będzie ściągał blokady bo finanse są tam jego żebym nie widziała, że kod to będzie znać jego żona. Nie pomaga mi tym w odbudowaniu zaufania. Uważam że finanse maja swoje zabezpieczenia odciski palca czy kod PIN, a jego blokowanie to dobra wymówka. Nawet wozi ludzi w profilu bla bla car i jak słyszę ze wiezie jakieś dwie kobiety to zaraz włącza mi się znak zapytania i wypytuje ile lat czy młode czy jakaś podrywal itd. Mecze się psychicznie.Czy ja popadam w paranoje?
9 odpowiedzi
Stres i konflikty rodzinne po transferze zarodka - jak poradzić sobie z trudnościami?
Jestem po transferze zarodka i zamiast cieszyć się i spokojnie czekać na wynik, żyję w ciągłym stresie. Mieszkam z mamą ,bratem i partnerem.Między nimi głównie mama i partnerem od prawie zawsze dochodzi do konfliktów,ale teraz sa coraz częściej. Wczoraj mama chciała dać partnerowi prezent urodzinowy.On nie chciał go przyjąć i powiedział przykre rzeczy,ze od nieszczerych ludzi nic niechce i rózne jeszcze inne.Mama bardzo to przeżyła,rozpłakała się i powiedziała że ma już dość tej sytuacji i mamy się wyprowadzić,taka sytuacja była nie pierwszy raz że obrazał moja mame,czesto ida ostre slowa z jego ust i mama przez niego placze. Najbardziej boli mnie to, że partner nie chce nawet próbować naprawić relacji.Powiedział, że nigdy nie dogada się z moją mamą a jak powiedziałam mu,że mama nie będzie się już do niego odzywać,odpowiedział tylko „bardzo dobrze”,w ogóle nie zależy mu na spokojnej atmosferze. Bardzo boli mnie też sposób w jaki mnie traktuje. Często, nawet gdy nie ma za bardzo powodu do kłótni, obraża mnie i mówi, że jestem nienormalna, że mam coś z głową i że potrzebuję leków od psychiatry.To samo mówi o mojej mamie. Z czasem zaczęłam wątpić w siebie i zastanawiać się,czy naprawdę ze mną jest coś nie tak. Jest mi bardzo ciężko.Dużo płaczę,a on mi mówi ,ze nic innego nie potrafie tylko ryczeć,boję się każdego dnia i tego,ze znowu dojdzie do kłótni.Coraz częściej zastanawiam się czy chcę być w tym związku. Bardzo boję się przyszłości, bo nie wiem, jak poradziłabym sobie finansowo po wyprowadzce. Nie wiem co robić,psychicznie juz nie daje rady,czasem chce umrzec ,ale trzyma mnie przy życiu mój piesek
7 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta przy furtce stawia granicę spokojnym gestem dłoni

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.