
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju
- Chorując na...
Chorując na depresję i dostając diagnozę raka, pomyślałem, że to koniec cierpienia. Jestem wyleczony, jednak nie podejmuję cyklicznych badań.
Jdjfhsjsk
TwójPsycholog
Dzień dobry,
chęć zakończenia cierpienia przez zakończenie życia, przybiera przeróżne formy. Masz rację, niestety niewiele jest na ten temat informacji w internecie. Zdaje się, że depresja jest dla ciebie wykańczająca, co jest całkowicie zrozumiałe, czego wynikiem jest chęć zakończenia istnienia. To, że uważasz, że nie mógłbyś “nic sobie zrobić” bezpośrednio, nie oznacza, że twój kryzys suicydalny jest mniej poważny czy mniej prawdziwy.
Depresja często przedstawia się jako osoba, której ciało robi wszystko, żeby przeżyć, a mózg - wszystko, żeby zakończyć życie. To wykańczająca codzienność, która może objawiać się tym, że nie chcesz/ nie masz siły podejmować dalszej walki, dalszej troski o siebie. Mózg, być może, nie chce kłaść na siebie więcej obciążenia związanego z rutynowymi badaniami, oczekiwaniem wyników. Przede wszystkim, jako pierwszy krok, chciałabym, żebyś udał się do lekarza psychiatry, który postawi diagnozę i tym samym być może zadba o ciebie przepisując farmakoterapię. Pamiętaj, że leki modyfikuje się tak długo, aż nie dają poprawy. Mamy obecnie również refundowaną terapię depresji lekoopornej esketaminą. Kolejnym krokiem niech będzie konsultacja z psychoonkologiem lub psychoterapeutą mającym doświadczenie w tej sytuacji zdrowotnej. Najczęściej czeka się aż leki wyprowadzą twój układ nerwowy na stabilny poziom, by móc czerpać z psychoterapii.
Rozumiem też, jeśli czytając to, nie masz ochoty/ siły zapisać się do wskazanych specjalistów - to znów objaw kryzysu suicydalnego. Możesz pomyśleć w ten sposób - część mnie, która jest w tej chwili przykryta depresją, chce walczyć i chce wyzdrowieć - wyleczyłem nowotwór, moje ciało walczy. Posłucham tej przykrytej części mnie, tej zdrowej części mojego umysłu. I zobaczę.
W chwilach bezpośrednio zagrażających twojemu życiu, skontaktuj się ze 112 lub numerem 116 123, bądź bliską osobą.
Trzymam za ciebie kciuki

Zobacz podobne
Moja podopieczna z innego miasta zgłosiła mi sms-em, że ma myśli samobójcze. Wezwałam pogotowie, została umieszczona na oddziale psychiatrycznym. Zastanawiam się, czy nie przesadziłam - to nie był jeszcze zamiar samobójstwa.
Mam wyrzuty sumienia - gdy przypomnę sobie jej łzy i lęk na izbie przyjęć. Czy mogłam szukać pomocy w inny sposób, mniej krzywdzący ją sposób? Czy pobyt na oddziale w sytuacji depresji i związanych z nią myśli samobójczych rzeczywiście trwa długo. Na izbie przyjęć mówiono o tygodniach lub miesiącach, a program wymiany niedługo się kończy - ta osoba (dorosła, ale 18 lat) jest teraz hospitalizowana w nie swoim mieście z dala od rodziny. Gdzie mogę znaleźć wsparcie dla siebie jako opiekuna grupy i dla jej rówieśników. Czy w takich sytuacjach przewiduje się przeniesienie na oddział w miejscu zamieszkania

