Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Chodzi o to, że mam olbrzymi problem z poczuciem własnej wartości.

Dzień dobry. Chodzi o to, że mam olbrzymi problem z poczuciem własnej wartości. Co dziwne zaczęło to się nasilać w momencie trwania mojego 3-letniego związku. Nie wiem, czy jakiś problem leży we mnie, a jeżeli leży, to nie wiem, gdzie szukać sedna. Mój partner, z którym notabene niedługo biorę ślub, jest osobą ekstrawertyczną i ma sporo znajomych. Utrzymuje zażyłe kontakty nawet z osobami jeszcze z czasów szkoły. Ma w gronie tych długoletnich znajomych kilka kobiet (każda mężatka) i dla mnie tutaj zaczyna się problem. Widzę i czuję, że on mnie kocha, że chce ze mną tego ślubu. Natomiast bywały sytuacje, że po naszej kłótni on się żalił przyjaciółce, pytał o rady, opowiadał o naszych prywatnych intymnych sprawach. Jak się można domyślać, dziewczyna nie była obiektywna, a wręcz go podkręcała. Rozumiem, że ludzie mają potrzebę się wygadać, pogadać z kimś innym niż partner, ale ja z kolei chciałabym, aby ten związek był dla nas azylem, nie chce mieszać i wpuszczać tu osób trzecich. Partner twierdzi, że zna te osoby już tak długo, że nie chce urywać kontaktu. Koło się zamyka, a moje poczucie wartości leży i kwiczy. Rozumiem też paczkę długoletnich znajomych, ale są pewne granice. Żaden mój kolega nie miesza mnie w swoje życie prywatne. Może gdyby tego poczucia wartości byłoby u mnie więcej, to olałabym temat, a tak nie umiem... Jak to przepracować? Była taka sytuacja, że właśnie po ostrzejszej kłótni on zaczął wypisywać na mnie do swojej przyjaciółki, która ma być na naszym weselu. Jest we mnie ogromny strach, że jak coś nam się nie układa, to on znowu będzie leciał do kogoś mnie w złości oczerniać, albo prosić o rady. Jak sobie to poukładać? Dodam, że oboje mamy po 30 lat.
Barbara Bryzek

Barbara Bryzek

Sytuacja wydaje się o tyle skomplikowana, że każda strona ma swoje potrzeby i one wymagają uznania. 

Pojawia się kilka aspektów. Zmuszanie partnera do zerwania kontaktu z kimkolwiek jest formą naruszania jego wolności. Potrzeba czucia się ważnym i wyeliminowania "zagrożenia", którym jak rozumiem, jest w jakiś sposób koleżanka Pani narzeczonego, w Pani wybrzmiewa. Tylko czy rzeczywiście to rozwiąże problem, skoro wentylowanie się na zewnątrz relacji jest metodą, która wspiera Pani narzeczonego i możliwe, że tak po prostu będzie? 

Podzielam Pani pomysł, że wsparcie Siebie w tej sytuacji, podbudowanie siebie i szukanie sposobu na rozwiązanie Pani wyzwań emocjonalnych inaczej, niż przez oczekiwanie zerwania relacji narzeczonego z koleżanką, może być ważną i słuszną drogą podejścia do tego wyzwania. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Jak zareagować na internetowy romans żony po 6 latach małżeństwa?
Dzień dobry, mam pytanie o relacje, jesteśmy z żoną od 6lat razem, mamy dwójkę dzieci, wydawało mi się że wszystko jest w porządku, ale okazało się że prawie od 10lat romansuje i uprawia sex przez internet z obcymi facetami, nigdy to nie był kontakt fizyczny tylko relacje przez internet, dowiedziałem się o tym niedawno, przez ostatni rok miała ponad 130 takich "partnerów" i nie wiem za bardzo co robić dalej.
Dlaczego wciąż pragnę aprobaty mężczyzn mimo złych doświadczeń w związkach?
Witam. Mam 25 lat. Jestem kobietą po bardzo wielu nieudanych związkach. Ostatni facet, który wydawał się idealny, z którym się świetnie dogadywałam, miałam wspólne zainteresowania, na którego zawsze mogłam liczyć i byłby ostatnim facetem który mógłby mi zrobić jakieś świństwo, zdradził mnie. Od rozstania minęło parę miesięcy a ja już czuję, że naprawdę nie chcę faceta nauczona, że mój związek z każdym facetem kończy się beznadziejnie i nawet najlepszy facet okazuje się później niezbyt odpowiedni. Czuję się bez niego spełniona w życiu, szczęśliwa, nauczona, że faceci to nic dobrego a mimo to chodząc na siłownię gdzie mnóstwo facetów, będąc w miejscu ogólnie gdzie w moim otoczeniu są faceci ciągle się łapię na tym, że próbuje przy nich grać taką atrakcyjną, przypodobać się wizualnie, zerkając czy jakiś facet na mnie nie patrzy a jak patrzy już się zawstydzam. To budzi we mnie taką wewnętrzną frustrację i irytację na samą siebie. Nie chcę nigdy faceta a i tak szukam w jakiś przypadkowych swojej atrakcyjności. Nie wiem jak z tym walczyć. Chodzę na siłownię i się tylko na siebie wkurzam, biję z myślami bo skoro nie chcę faceta to skąd u mnie "próby" podobania się jakiemuś pierwszemu lepszemu.
Brak szacunku od partnera, wbijanie mi szpileczek, zdrada. Ja w tym wszystkim czuję się beznadziejna, niewartościowa.
Jestem beznadziejna. Moją wartość definiuje mój partner. Nie jestem dla niego dość dobra, pomimo że się staram. Jak go poznałam, byłam atrakcyjną i pewną siebie kobietą. Teraz mam juz 47 lat, moja uroda minęła. Nie mam fajnego hobby, nie chodzę na siłownie, nie uprawiam sportu, jestem zwyczajna, bo lubię czytać książki i tańczyć. Pracuje na pełen etat, w domu mam normalnie czysto, proste obiady gotuję na zmiane z moją mamą, która z nami mieszka. Jestem przeciętnie bogata i przeciętnie mądra. Moj partner nie pije, czasem dołoży się do wydatków związanych z domem, zwali węgiel, narąbie drzewa, skosi trawnik. Jak sie pokłócimy to on pierwszy przeprasza, bo kocha mnie. Niby fajnie, ale on lubi wbijać mi szpileczki. Nie mówi wprost tylko takie niby żarciki. Zawsze znajdzie coś czego nie zrobiłam, albo mogłam zrobić lepiej. Kiedyś miałam siły mu odpyskować, dziś mnie to zwyczajnie boli. Ostatnio, choć go nikt nie pytał, poinformował grono naszych znajomych, że mam bobra między nogami. A kiedy posprzątałam cały dom, ale nie zdążyłam wyrzucić śmieci, to on wszedł i skomentował tylko "piękny ten kosz". To są takie nic nie znaczące uwagi. W gronie znajomych jak mi ktoś zada pytania to on sam odpowiada nie dopuszczając mnie do głosu. Ostatnio zauważyłam, że sie zrobiłam jakaś inna. Nie mam siły ciągle wyznaczać granic, nie mam siły walczyć o jego szacunek i zwracać mu uwagę, że tak się nie mówi, nie robi. Nie mam siły też w relacjach z innymi ludźmi. W pracy czuję się gorsza, wstydzę się siebie, nie lubię się już odzywać. Jestem kierownikiem, a zaczynam się zachowywać jak stażysta. Jestem taka beznadziejna. Nie ufam nikomu. Jak ktoś jest dla mnie miły, to sie czuje niezręcznie. Nie wiem jak odzyskać dawną siebie. Co zrobić, żeby niewinne uwagi partnera nie bolały mnie. Żebym je szybko zapomniała. Dodam jeszcze, że mój partner lubi mieć kogoś na boku. Zdradzał mnie wielokrotnie. Kiedy sie o tym dowiedziałam wyrzuciłam go z domu, ale przez 30 dni wysyłał mi bukiety i przepraszał, więc dałam mu szansę. Obecnie nie wiem czy kogoś ma. Możliwe, ponieważ znowu nie sypia ze mną od wielu tygodni. Ale nawet jakby miał to i tak bym mu przebaczyła, bo teraz zdecydowanie nie chcę być sama, a on nie jest taki zły. Może to nie partnera wina? Nie wiem dlaczego czuję się taka beznadziejna. Proszę o jakieś rady. Pozytywne afirmacje nie pomagają. Ja w środku cała się trzęsę. Nie wiem jak mam odzyskać siły, Może powinnam brać jakieś leki na uspokojenie?
Witam, nie potrafię sobie poradzić z rozstaniem z chłopakiem po 3 latach związku.
Witam, nie potrafię sobie poradzić z rozstaniem z chłopakiem po 3 latach związku. Spędziliśmy razem święta, sylwestra wszystko było super. Mamy teraz związek na odległość, widzieliśmy się mniej więcej co tydzień ewentualnie co dwa tygodnie. Po sylwestrze kilka dni pokłóciliśmy się o byle co, była delikatna sprzeczka i napisałam mu wtedy, że wygląda, jakby nie chciał ze mną być i nie chciał się dogadać. Totalnie temu zaprzeczył, że chce się dogadać i chce być razem i nagle po dwóch dniach przyjechał i powiedział, że on już nie chce ze mną być, że mu się wypaliło i że on mi się nie będzie tłumaczył. Ja go bardzo kocham. On mówi, że on mnie też, ale już nie potrafi być ze mną tak jak wcześniej. Ciężko mi jest bardzo, myślę o samobójstwie, bo mi się życie zawaliło. Nie wiedziałam, że ktoś mnie kiedyś tak potraktuje. Chłopak pracuje w służbie więziennej jako klawisz, może tam jest jakaś przyczyna. Tylko że on nie chce rozmawiać, proszę o pomoc.
11 kwietnia miałam pierwszą wizytę u psychiatry
11 kwietnia miałam pierwszą wizytę u psychiatry (prywatnie), zostały stwierdzone stany lękowo depresyjne i na tej samej wizycie otrzymałam lek Asentra (50mg) i Trazodone Neuraxpharm (50mg) i zalecenie pójścia na psychoterapię. Nie rozpoczęłam farmakoterapii ze względu na obawy, ponieważ lekarka zaznaczyła, że na początku farmakoterapii będzie gorzej, ponadto trochę przeraziło mnie to, że na pierwszej wizycie zostały przepisane leki. Ze względu na sytuację życiową (strata pracy, brak wsparcia ze strony bliskich) nie jestem w stanie podjąć psychoterapii (kwestie finansowe) ani chodzić na wizyty kontrolne do psychiatry. Czy przepisanie leków na pierwszej wizycie jest normalne? Co w takiej sytuacji życiowej powinnam i mogę zrobić?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.