Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z brakiem zaangażowania męża w obowiązki domowe i unikanie rozmów

Jestem w związku od 5 lat, mężatką od 3 miesięcy. Przeprowadziłam się do domu rodzinnego męża. O co bym nie poprosiła męża to spotykam się z ogromnym oporem. Przykłady: potrzebna jest szafa ale mąż odmawia zakupu(za wspólne pieniądze) ponieważ zrobi to sam. Czekam na szafę od minimum 3 lat, założyć ogrodzenie (zajmie to max. 1 h) przyszedł nawet jego kolega do pomocy ale "była brzydka pogoda" i przesiedzieli pół dnia na kanapie, na półkę do łazienki czekałam 3 miesiące, ponieważ cały czas poruszałam temat obrażał się na parę dni i nie odzywał bądź był zdenerwowany. Nie potrafi rozmawiać o emocjach, uczuciach. Woli się odciąć. O co go nie poproszę to się obrazi. Jego praca jest biurowa, niewymagająca. Nie jest "padnięty" po pracy. Ja mam pracę fizyczną i potrafię przyjść do domu, zakasać rękawy i ciężko pracować w domu, na podwórku. On najchętniej przesiedział by całe popołudnie na kanapie. Odkłada wszystko na ostatnią chwilę. Pochodzę z domu gdzie mężczyźni pracują na podwórku, w domu, w polu. Muszę prosić mojego tatę żeby przyjechał do mojego domu i pomógł mi zrobić cokolwiek. Jest mi po prostu wstyd ale do męża nie dociera to co mówię. Lekceważy każdą moją prośbę a mi jest po prostu przykro. Najczęściej słyszę słowa "zrób sobie sama".
User Forum

Justyna

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Justyno, 

 

opisuje Pani sytuacje, w których doświadcza Pani trudności w porozumieniu z mężem oraz poczucie lekceważenia i rozczarowania, kiedy prośby o wsparcie nie są spełniane. Z opisu wynika, że istotnym obszarem w Pani doświadczeniu są emocje pojawiające się w relacji oraz różnice w sposobie radzenia sobie z obowiązkami domowymi. 

 

Tematy te często pojawiają się w pracy psychologicznej związków, a rozmowa w bezpiecznej przestrzeni psychologicznej może pozwolić na przyjrzenie się tym reakcjom, emocjom i potrzebom oraz zrozumienie dynamiki relacji. Zapraszam do kontaktu z psychologie, terapeutą lub osobą zaufaną.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam uprzejmie.

Cóż pani Justyno, ja bym nie tylko nie prosiła, żeby cokolwiek zrobił, ale zatrudniała "fachowców" i dawała mu rachunki. Pani mąż nie jest ani przepracowany, jak Pani pisze, ani ułomny. Jemu się nie chce i tyle. Dla niego to są rzeczy, a rzeczy bywają nieważne. Ale kasa już przyciągnie tę uwagę i to bardzo. Poszłabym tą drogą, nawet uprzedzając go, że zrobię tak właśnie i ma się spodziewać wydatków.

 

Powodzenia

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

mniej niż godzinę temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, jest naprawdę bardzo przykre i frustrujące. Widać, że wkłada Pani w ten związek dużo energii, odpowiedzialności i zaangażowania, a w zamian dostaje Pani opór, obrażanie się i unikanie. To naturalne, że czuje Pani złość, smutek i wstyd, bardzo wiele osób na Pani miejscu czułoby dokładnie to samo. Sytuacja wygląda tak, że Pani mąż nie bierze odpowiedzialności za wspólne życie i reaguje na każdą prośbę jak na atak. Zamiast współpracy i partnerstwa pojawia się obrażanie się, odkładanie wszystkiego w nieskończoność, odcinanie się i komunikaty w stylu „zrób sobie sama”. To nie są zdrowe sposoby funkcjonowania w związku. Warto też zauważyć, że mąż blokuje Pani potrzeby, ale nie proponuje żadnych rozwiązań. Nie kupi szafy, ale też jej nie robi. Nie postawi ogrodzenia, choć obiecał. Obiecuje zmianę, a potem znika na kanapę. To może świadczyć o bardzo niskiej odpowiedzialności, unikaniu, czasem o biernej agresji. Słusznie Pani próbuje rozmawiać, wyjaśniać, prosić o współpracę, ale jeśli rozmowa kończy się obrażaniem i milczeniem, to nie da się rozwiązać problemu we dwoje. W takiej sytuacji bardzo pomocna bywa terapia par, bo tam specjalista pomoże Wam przełamać ten schemat unikania i nauczyć męża komunikacji zamiast obrażania się. Jeśli on nie zgodzi się na wspólną terapię, to naprawdę warto, aby Pani sama skorzystała z psychologa, żeby dostać wsparcie i jasność, jak stawiać granice i jak nie brać na siebie całej odpowiedzialności za ten dom i tę relację.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

3 miesiące temu
Wiktoria Waszczuk

Wiktoria Waszczuk

Dzień dobry,
Bardzo porusza to, co Pani opisuje. Jest w tym dużo samotności, poczucia lekceważenia Pani potrzeb i ogromnego wysiłku, który podejmujesz sama, zarówno fizycznie i emocjonalnie.
To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się smutek, złość, bezradność. Ma Pani prawo to czuć.

Pani prośby nie są wygórowane. Dotyczą wspólnego domu, codzienności, podstawowej współpracy. I naprawdę można zrozumieć, że brak reakcji oraz wycofywanie się męża, obrażanie się czy unikanie rozmów są dla Pani bolesne. To, że porównuje Pani to z domem, z którego pochodzisz, jest zrozumiałe, gdyż tam ludzie po prostu działali. Tutaj natomiast próbuje Pani coś wspólnie stworzyć, a czujesz się z tym sama.

Może to być sygnał, że potrzebujecie rozmowy w bezpiecznym miejscu. Czasem pomaga wspólna konsultacja u terapeuty par. Nie dlatego, że „ktoś ma rację”, ale żebyście mogli usłyszeć się naprawdę: co jest dla kogo ważne, czego kto potrzebuje, co stoi na przeszkodzie.
Może to też być znak to własnej drogi, podczas indywidualnych spotkań, dotyczących wyrażania swoich potrzeb, komunikatów, emocji.

Warto też, żeby Pani wiedziała, że nie jest Pani w tym „przewrażliwiona”.
Pani potrzeby są ważne. Pani frustracja jest zrozumiała.

To sytuacja, której nie musi Pani dźwigać samodzielnie, i dobrze, że o tym Pani mówi.

Życzę dużo siły.
Pozdrawiam,
Psycholog Wiktoria Waszczuk

3 miesiące temu
Lena Kamińska

Lena Kamińska

Pani Justyno,

rozumiem, że opisywana sytuacja jest dla Pani trudna i przytłaczająca. 

W relacjach kluczowa jest otwarta i konstruktywna komunikacja. Zachęcam do szczerej rozmowy z mężem, w której wyrazi Pani swoje odczucia, obawy oraz jasno sformułowane oczekiwania, unikając wzajemnego obwiniania.

Należy pamiętać, że każdy związek tworzą dwie osoby z unikalnym bagażem doświadczeń, odmiennym sposobem przeżywania emocji oraz różnymi modelami rozumienia świata. Państwa wyobrażenia na temat małżeństwa, a także ról męża i żony, mogą się różnić. Warto te różnice otwarcie i bez oceniania przedyskutować.

Ze względu na złożoność opisywanej sytuacji, trudno jest na podstawie krótkiego wpisu wyciągać wiążące wnioski. W takich przypadkach najbardziej pomocna i efektywna jest indywidualna konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą par. Specjalista zapewni Państwu szerszą perspektywę oraz wsparcie w wypracowaniu satysfakcjonujących rozwiązań.

Pozdrawiam serdecznie,

Lena Kamińska

Psycholog

 

3 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj,

to, co piszesz, wskazuje na wyraźny brak równowagi i współodpowiedzialności w relacji partnerskiej, co jest częstą przyczyną frustracji i napięć w związku. Opór męża wobec wspólnych ustaleń, odkładanie obowiązków oraz reakcje obrażaniem się i wycofaniem się z rozmów mogą świadczyć o unikaniu odpowiedzialności i trudności w komunikacji emocjonalnej.

W takich sytuacjach ważne jest, abyś jasno i stanowczo określiła granic oraz oczekiwania wobec podziału obowiązków: zamiast wielokrotnych próśb, warto formułować konkretne komunikaty dotyczące wspólnej odpowiedzialności za dom i życie. Ponadto, jeśli na co dzień wyręczasz partnera, np. prosząc o pomoc rodzinę, może to utrwalać jego obecną postawę. Warto również rozważyć terapię par, która umożliwi bezpieczne omówienie trudności, poprawę komunikacji i wypracowanie wspólnych rozwiązań. Jeśli partner nie jest gotowy na takie kroki, to ważna informacja o jego zaangażowaniu. Twoje potrzeby i uczucia są uzasadnione i masz prawo oczekiwać partnerstwa opartego na szacunku i współpracy.

3 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z samotnością i lękiem z otwarciem przed ludźmi z najbliższego otoczenia?
Jak radzić sobie z samotnością i lękiem z otwarciem przed ludźmi z najbliższego otoczenia?
Trudność w relacji małżeńskiej: granice, zaprzeczanie emocjom i brak rozmowy
Trudność w relacji małżeńskiej – granice, zaprzeczanie emocjom i brak rozmowy Dzień dobry, piszę, ponieważ od dłuższego czasu jestem w dużym napięciu emocjonalnym związanym z moją relacją małżeńską i chciałbym spojrzenia z zewnątrz – najlepiej psychologicznego. W relacji od dłuższego czasu zmagam się z poczuciem dezorientacji i podważania własnej perspektywy. W sytuacjach konfliktowych często mam wrażenie, że wcześniejsze ustalenia, intencje lub kontekst rozmów przestają obowiązywać, a odpowiedzialność za efekt końcowy jest przypisywana wyłącznie mnie. Nawet gdy działałem w dobrej wierze lub w porozumieniu, później słyszę, że „to była tylko moja decyzja” albo że „powinienem był wiedzieć lepiej”. Doświadczam też trudności w domykaniu tematów – rozmowy kończą się bez wspólnych wniosków, a przy kolejnym konflikcie wracają w bardzo podobnej formie. Z czasem zaczynam wątpić w to, czy moje reakcje są adekwatne i czy rzeczywiście robię coś niewłaściwie, czy raczej funkcjonuję w relacji, w której brak jest stabilnych punktów odniesienia i przewidywalności. Z mojej strony staram się regulować emocje – gdy konflikt eskaluje, wychodzę, stawiam granice, nie podnoszę głosu. Problem polega na tym, że nie ma później żadnej rozmowy ani próby zmiany wzorca. Konflikty wracają w bardzo podobnej formie, a ja zaczynam się zastanawiać, czy długoterminowo da się tak funkcjonować bez realnego dialogu. Dodatkowo widzę powtarzalny schemat, w którym odpowiedzialność za trudne sytuacje (np. decyzje zawodowe żony, relacje z jej rodziną, kwestie finansowe) jest przenoszona na mnie – nawet jeśli wcześniej wspierałem ją w podejmowanych decyzjach. Mam wrażenie, że moje intencje i realne działania są później reinterpretowane w negatywny sposób. Żona niedawno sama zgłosiła się na terapię, mówiąc, że czuje depresję i przygnębienie, ale jednocześnie podkreśla, że nie jest to związane z naszą relacją. Ja również rozważam terapię indywidualną. Czuję jednak dużo złości i bezradności, bo mam poczucie, że moja praca nad sobą nie przekłada się na poprawę dynamiki między nami. Moje pytania: - Jak psychologicznie rozumieć zaprzeczanie emocjom i zmianę narracji w konflikcie? - Gdzie przebiega granica między „trudną kłótnią” a wzorcem, który może być emocjonalnie destrukcyjny? - Czy w sytuacji, gdy jedna strona stawia granice i reguluje emocje, ale druga nie podejmuje dialogu, jest przestrzeń na poprawę relacji? - Na czym warto się skupić w terapii indywidualnej w takiej sytuacji? Będę wdzięczny za każdą merytoryczną perspektywę.
Ochłodziła się moja relacja z partnerką, po tym jak się oświadczyła, a ja miałam skazę po poprzednich relacjach.
Witam. Jestem z kobietą, prawie 2 lata. Oświadczyła mi się 1.5 roku temu. Skrzywdziłam, ją bo nie potrafiłam jej ufać, po poprzedniej swojej relacji mam z tym problem, byłam podejrzliwa, byłam po prostu toksyczna. Zaczęłam być mocniej, jak przestała mnie traktować jak swoje oczko w głowie. Teraz ją straciłam. Powiedziała, że za dużo się stało i mimo że mnie bardzo kocha, na tą chwile tego nie widzi. Mieszkamy razem, rozmawiamy normalnie. Ale jest strasznie chłodna. Nie wiem jak odzyskać w jej oczach i jak zachować się, żeby widziała, a przede wszystkim uwierzyła w to, że chce to naprawić. Czy jest jakaś szansa?
Kryzys w małżeństwie: brak poczucia bezpieczeństwa i wsparcia emocjonalnego

Dzień dobry, Jestem w związku z moją żoną od prawie 9 lat, a w małżeństwie prawie 7. Wiedliśmy szczęśliwe życie (przynajmniej tak mi się wydawało), mamy dwie super córeczki (4 i 6 lat), dobrą pracę, duże mieszkanie, wakacje 1-2 razy w roku. Mieszkamy w Warszawie z dala od rodziny i jesteśmy z dziećmi sami sobie, na co dzień nie mamy wsparcia rodziny, ponieważ mieszkają za daleko. Z tego też powodu nie mamy czasu na wspólne wyjścia sami na randkę. W trakcie małżeństwa mieliśmy 2-3 sytuacje, w których nie wsparłem żony wcale albo na tyle ile ona by oczekiwała i był to sytuacje dla niej dynamiczne i stresowe, m.in. konflikt pomiędzy moją mamą a żoną, konflikt z moją teściową, czy problem w pracy (od 2 lat pracujemy w jednej dużej firmie razem) związany z moim znajomym z działu. Rozmawialiśmy o tym na bieżąco, jednak w tychże sytuacjach nie podejmowałem żadnych stanowczych działań, co żona mi wypominała (czytałem inne fora, artykuły i nie wiem, czy to ze jestem synem alkoholika, może mieć na mnie wpływ w dorosłym życiu, że unikam sytuacji konfliktowych i stawiania im czoła). W ciągu 1,5 roku spaliśmy ze sobą 6 razy (ostatni raz w lutym br.), żona czasem się przytulała, jednak częściej ja to inicjowałem - nawet jak kładliśmy się spać to ja przytulałem, a nie żona. Poza tym żyliśmy normalnie - wyjścia na zakupy, do restauracji, do znajomych - no normalne życie bez kłótni szczęśliwej rodziny - pocałunki na przywitanie i na dobranoc. Ostatnio dowiedzieliśmy się, ze nasi bliscy znajomi biorą rozwód. Od tamtej pory tak zaczęliśmy żartować coś o tym rozwodzie, jednak jak już powiedziałem żonie, że to mnie nie bawi, to twierdzi, że ja zacząłem. Dodatkowo, przy rozmowach opowiadała mi, jakby ona się zachowała przy rozwodzie w sprawach dot. dzieci etc. i że miałbym więcej czasu dla siebie. No jakoś ten temat przycichł, natomiast rozmów o rozwodzie było takich ostatnio często (bardziej takich wstawek między słowami, niż rozmów). Ponadto, obecnie staramy się o przeniesienie kredytu, żeby spłacić go szybciej i kupić następnie działkę pod dom - żona to zainicjowała, jeszcze kilka dni temu oglądała projekty domów, bo już była taka podekscytowana. W ciągu ostatnich 2 tyg. zauważyłem dziwne zachowanie żony - odpowiadała mi zdawkowo, jak ją chciałem pocałować na przywitanie, to nastawiała policzek, ale w ogóle unikała takiej sytuacji. Zapytałem jej, czy stresuje się czyms - to wtedy wybuchła, ze poznała mnie, jak byłem innym człowiekiem, że więcej czytałem, byłem aktywny, decyzyjny, a teraz wszystko zrzuciłem na nią i polegam na tym, co ona powie. Wróciła w tej rozmowie do starych sytuacji z przeszłości, w której nie miała mojego wsparcia, stwierdziła, że jak mnie obecnie widzi, to nie czuje do mnie żadnych pozytywnych emocji, a jak ją przytulałem od pewnego czasu, to mówiła, że czuła się jakby przeciwne siły się odpychały. Stwierdziła, że nigdy nie stałem po jej stronie w sytuacjach konfliktowych u niej, a nawet, że obecnie nie przyjęłaby moich oświadczyn, gdyby to miało miejsce teraz, i że może za wcześnie wzięła ślub, bo "tak fajnie jest mieć rodzinę" a ona jest rodzinną osobą. - w ogóle nasilenie tego jej zachowania zaczęło się dzień po tym, jak wróciła z wyjścia na miasto z koleżanką z pracy - generalnie to ostatnio była na takim wyjściu pewnie z rok temu. Powiedziała, że mnie nie zdradziła i nie planuje, ale nie wie, czy nawet jak się zmienię, to ona znowu się we mnie zakocha... Wczoraj rozmawialiśmy ponownie, zrozumiałem swoje przeszłe zachowania, przyznałem jej racje i powiedziałem, że stanę na głowie, żeby było dobrze, bo nie wyobrażam sobie, żeby nie być z nią, ponieważ bardzo ją kocham i nie wyobrażam sobie życia osobno i bez dzieci w domu. Stwierdziła, ze tu chodzi o to, że nie dostała ode mnie poczucia bezpieczeństwa i opieki i że ona żyje teraz w przekonaniu, że nie umiem jej tego dać, nie że nie chcę jej tego dać tylko, że po prostu nie potrafię i że może ona musi teraz głęboki żal w sobie przepracować, ale póki co kosztuje ją to za dużo nerwów i nie wie, jak to naprawić, bo dopóki znowu nie będzie w takiej sytuacji, to się nie dowie czy w końcu ją wesprę. Powiedziała, że póki co chce mieć spokój i żebym nie wymagał od niej niczego, bo ją to kosztuje za dużo nerwów i nie chce, by jej reakcja odbijała się na dzieciach. Na koniec powiedziała, że ta cała sytuacja ją denerwuje i żebym pracował nad swoimi problemami, a ona musi sama przepracować swój. W chwili obecnej od dwóch dni śpię w salonie, a żona w sypialni. Rozmawiamy normalnie, ale póki co nie tak intensywnie, jak dotychczas. Szczerze muszę powiedzieć, że jest to dla mnie najgorszy koszmar, jaki mógłby się wydarzyć. Wydawało mi się, że tworzymy super rodzinę...

Czuję częściej obojętność, w nocy czasami jest płacz, mniej mi się chce niż kiedyś.
Czuję częściej obojętność, w nocy czasami jest płacz, mniej mi się chce niż kiedyś. Z czego to może być?
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.