Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner staje się oschły i agresywny, czuję psychiczne wyczerpanie - co robić?

Od prawie trzech lat spotykam się z mężczyzną, lat 55, po trzech nieudanych związkach, w tym jeden z kobietą uzależnioną od alkoholu, łącznie czwórka dzieci..Na początku znajomości był, miły, troskliwy, czarujący..po czasie bywają momenty, że z niewiadomych mi powodów, z dnia na dzień staje się oschły, arogancki, traktuje mnie tak, jakbym mu w czymś przeszkadzała ..Na pytanie co się dzieje, naprzemiennie odpowiada, ze nic, jest w doskonałym nastroju, że to ja coś wymyślam..następnego dnia utrzymuje, że to efekt współuzalężnienia przez życie z kobietą uzależnioną, a na koniec podejmuje próbę obarczenia mnie za to, że sobie coś ubzdurałam.. Pomijam fakt, że nie przejawia inicjatywy na próbę nawiązania rozmowy na temat, przyjmuje postawę pokrzywdzonego, reaguje wybuchami złości, czasami agresji na wszelką krytykę, za nic nie przeprasza.. Kiedy płaczę z powodu tego, w jaki sposób mnie traktuje, pozostaje niewzruszony..następnie milczy..nie odpisuje na wiadomości (nie mieszkamy razem) Kiedy pytam, dlaczego funduje mi takie huśtawki emocjonalne..odpowiada, że nie funduje..Czuję psychiczne wyczerpanie, nie radzę sobie z zaistniałą sytuacją, z emocjami.. z radosnej, szczerej, otwartej osoby stałam się zamkniętą, pełną smutku osobą, straciłam energię i chęci do czegokolwiek.. Nie rozumiem co dzieje się z tym człowiekiem..czasami mam wrażenie, ze ponoszę karę za jego niepowodzenia życiowe

Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Bardzo przykro słyszeć mi o Pani cierpieniu w tej sytuacji. Widzę, że mierzy się Pani z trudnym momentem w swoim życiu, doświadcza Pani smutku, spadku energii i motywacji, wyczerpania, a także zamknięcia na inne osoby. Są to bardzo niepokojące objawy, które mogą wiązać się z Pani sytuacją, a także, niezaopiekowane, ewoluować w zaburzenia depresyjne. 

Zachowania Pani partnera takie jak ignorowanie, czy manipulacja poprzez umniejszanie Pani odczuciom i problemom, które Pani dostrzega i próby przerzucenia odpowiedzialności na Panią, mogą stanowić przemoc psychiczną, która pozostawiona bez działania będzie powodować pogłębiające się problemy.

Oczywiście moje hipotezy oparte są o bardzo krótki opis sytuacji, a całościowa diagnoza sytuacji wymagałaby spotkania ze specjalistą zdrowia psychicznego takim jak psycholog lub psychoterapeuta. Serdecznie zachęcam Panią do kontaktu z taką osobą, w celu zadbania o swój dobrostan i zrozumienie dynamiki związku, a także w celu nauczenia radzenia sobie z tą trudną sytuacją.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Przeżywa Pani niepewność, napięcie i dostrzega brak wzajemnego zrozumienia w relacji. Czuje się Pani emocjonalnie wyczerpana i zagubiona. Czytam, że włożyła Pani w ten związek wiele uczuć i dobrej woli, zaangażowania i zrozumienia, a mimo to coraz częściej doświadcza Pani chłodu, złości i milczenia ze strony partnera. Umie Pani szukać porozumienia i troszczyć się o stan psychiczny partnera. Jak można by to robić i jednocześnie zadbać o siebie? Oddzielić jego emocje od Pani emocji? Jak można wytłumaczyć jego zachowanie wobec historii poprzednich związków? Warto się zapytać, czego Pani partner potrzebuje w relacji? A czego Pani potrzebuje, by znów poczuć się spokojnie, bezpiecznie i mieć w sobie siłę? Czasem warto zatrzymać się przy sobie, przy tym, co może Pani kontrolować i na co mieć wpływ – np. zadbanie o wsparcie (bliscy, terapeuta), wyznaczenie granic, odbudowanie własnych zasobów. To nie musi oznaczać natychmiastowego końca relacji, ale może być pierwszym krokiem do odzyskania wpływu na własne życie i emocje.

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry Pani Krystyno,

 

To, co Pani opisuje, wygląda na relację, która mocno Panią rani. Partner zachowuje się raz dobrze, a raz oschle i agresywnie. Obarcza Panią winą za swoje nastroje, nie uznaje Pani uczuć, ignoruje Pani łzy i potrafi zniknąć bez słowa. Takie zachowania bardzo obciążają emocjonalnie i nic dziwnego, że czuje się Pani wyczerpana, smutna i coraz bardziej zamknięta w sobie. To nie jest Pani wina. To, co on przeżył w przeszłości, może wpływać na jego zachowanie, ale nie usprawiedliwia ranienia drugiej osoby. Nie ponosi Pani odpowiedzialności za jego emocje ani za jego życie. Ma Pani prawo oczekiwać szacunku, spokoju i stabilności. Teraz najważniejsze jest to, żeby zadbała Pani o siebie i swoje samopoczucie. Ta relacja wyraźnie odbiera Pani energię i poczucie wartości. Warto o tym porozmawiać z psychologiem, żeby poukładać emocje i zrozumieć, co będzie dla Pani najlepsze. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Pani Krystyno. To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo wyczerpująca emocjonalnie relacja. Taka relacja, w której trudno już rozpoznać, co jest prawdą, a co manipulacją. Tak jak pisała tutaj moja przedmówczyni, to, w jaki sposób zachowuje się partner, nosi znamiona przemocy psychicznej. To, że nie przeprasza i obarcza Panią winą, może świadczyć o jego trudnościach emocjonalnych, ale nie może być usprawiedliwieniem i nie znaczy, że musi Pani to znosić. Warto zapytać siebie, czy w tym związku czuje się Pani ważna i bezpieczna? Co Panią trzyma w tej relacji Miłość, przyzwyczajenie, nadzieja, że partner się zmieni? Te pytania zapewne nie dadzą natychmiastowej odpowiedzi, ale mogą pomóc zobaczyć, w którą stronę naprawdę chce Pani iść.

 

Życzę dużo spokoju, 

 

Justyna Bejmert

psycholog

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Rozumiem, że zależy Pani na tym człowieku, na waszej relacji, że mimo tej jego huśtawki i Pani na niej dyskomfortu, nie schodzi na ziemię. Jednak nie rozumiem, dlaczego, mimo iż widzi w nim Pani, jego zachowaniu ten mechanizm, nadal mu ulega i pozwala przejąć nad sobą kontrolę, wyssać wszelkie życiowe soki. Dlaczego karmi się papką złudzeń, widząc już, że to złudzenia, że się zmieni?? Czyżby odtwarzała Pani nieświadomie jakiś wzór relacyjny, wymodelowany przez rodziców, a może pradziadków - zaszyty w epigenomie? Cokolwiek nie jest tegoż źródłem, krzywdzi Panią, utrzymując nieustannie w mrożącym krok, tańcu ofiary z katem (łaknienia z brakiem)  i wymaga transformacji. Rozwiązaniem jest albo zerwanie więzów, albo pozwolenie sobie na szczęście/ nakarmienie głodu. Tylko Pani sama może to uczynić. 

Usunięty Specjalista_tka

Monika Figat

Monika Figat

Pani doświadczenia są bardzo obciążające i mogą prowadzić do poczucia wyczerpania oraz utraty radości z życia. Zachęcam, by przyjrzała się Pani swoim emocjom i potrzebom – to, co Pani czuje, jest ważne i zasługuje na uwagę. W relacjach, gdzie pojawiają się huśtawki emocjonalne i brak szacunku, warto zastanowić się, jakie są Pani granice i wartości oraz jak może Pani o nie zadbać. 

 

Zachowania partnera mogą wynikać z jego własnych, nieprzepracowanych trudności, ale nie powinny odbierać Pani poczucia własnej wartości. Warto rozważyć wsparcie psychologiczne, które pomoże odzyskać energię i nauczyć się radzić sobie z trudnymi emocjami. 

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry, 

opisana przez Ciebie  sytuacja wskazuje na trudną i nierówną dynamikę w relacji, która wyraźnie wpływa na Twoje samopoczucie i emocje. Zachowania partnera takie jak: unikanie rozmów, zmienne nastroje, brak odpowiedzialności za własne reakcje i agresja, mogą być przejawem nierozwiązanych problemów z przeszłości oraz mechanizmów obronnych, które utrudniają zdrową komunikację - co nie jest żadnym usprawiedliwieniem.

W takiej relacji ważne jest, abyś przede wszystkim zadbała o swoje granice i dobrostan emocjonalny. Warto rozważyć wsparcie psychologiczne, które pomoże Ci zrozumieć swoje uczucia i podjąć decyzje, które będą dla Ciebie najlepsze. Pamiętaj, że Twoje potrzeby i uczucia są ważne i zasługujesz na relację, która je szanuje.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


opisu wynika, że doświadcza Pani długotrwałego napięcia i trudności w relacjach rodzinnych, co jest bardzo obciążające emocjonalnie. W takiej sytuacji warto rozważyć wsparcie specjalistyczne. 

 

Kontakt z psychologiem lub psychoterapeutą  może pomóc w omówieniu emocji i doświadczeń w bezpiecznej przestrzeni. Warto też porozmawiać z osobą zaufaną, np. członkiem rodziny lub przyjacielem. 

 

Dodatkowo mogą być przydatne:

*grupy wsparcia dla osób doświadczających trudnych relacji rodzinnych,

*konsultacje rodzinne lub mediacje z udziałem specjalisty,

*praca nad własnymi granicami i sposobami radzenia sobie ze stresem w relacjach.

 

Wszystkiego dobrego :) 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Chcę wyjść z toksycznej relacji, ale boję się, że to będzie dla mnie niebezpieczne.
Próbuje od kilku miesięcy wyjść z toksycznej relacji, partner jest alkoholikiem i przy każdej mojej próbie odejścia grozi, że sobie coś zrobi, dodatkowo boję się, że zacznie upubliczniać obrażające mnie wpisy w social mediach (już kiedyś tak zrobił, szybko wpada w szał i nie panuje nad sobą). Nie chce już tego ciągnąć, oboje nie możemy się dogadać nawet razem doszliśmy do takiego wniosku, a jak ostatecznie mówię, że to koniec to zaczyna się awantura i boję się tego, jak będzie zachowywał się po rozstaniu, jak w końcu wyrwać się z takiego związku? Niestety nie mam nikogo bliskiego, kto pomógłby mi w tej sytuacji.
Chorując na depresję czuję się ciężarem, mam wrażenie, że zraniłam przyjaciółkę.
Dzień dobry. Jakiś miesiąc temu otrzymałam diagnozę, że mam depresję, jednak od 3 miesięcy chodzę na psychoterapię. Czuję się wszystkim wykończona. Wsparcie mam w bliskiej przyjaciółce, która niestety bardzo daleko mieszka, więc na ten moment nie jest możliwym by się spotkać. Czuję się dla niej ogromnym ciężarem i ogółem dla ludzi wokół mnie, choć nie wiedzą o mojej chorobie, bo nie są na tyle bliscy i raczej sądzą, że depresja to zwykły smutek. Jednak przyjaciółka zawsze mnie wspiera, dodaje otuchy, ciepłych słów, bo sama przez to przeszła. Odkąd choruję ciężko okazać mi wdzięczność, spróbować nowych pomysłów itp., ale naprawdę się staram i ona o tym wie, jednak ja czuję się jak pokraka. Jestem bardzo niecierpliwa w stosunku do samej siebie, bo za 2 miesiące matura, a ja się obijam zamiast pracować. Jednak kilka dni temu powiedziałam mojej przyjaciółce bardzo przykre słowa, które wprost nie dotyczyły niej, tylko ogółem świata i ludzi i musiały ją okropnie zranić. Czuję się jak najgorszą osobą na świecie, przeprosiłam ją szczerze i wyraziłam skruchy, jednak nie mam z nią kontaktu i boję się, że mnie porzuciła na dobre. Nigdy co prawda nie było takiej sytuacji, jednak mój mózg wymyśla same czarne scenariusze i mnie to okropnie męczy. Tak bardzo chciałabym być dla niej tak samo dobrą przyjaciółką jak wcześniej, kiedy jeszcze czułam się dobrze. Teraz czuję, że sprawiam same kłopoty, a na odległość pomoc jest zdecydowanie trudniejsza, gdy nie można np. dotknąć tej osoby. Bardzo się martwię czy te słowa nie były aż za mocne i czy nie zrobiła sobie krzywdy, choć raczej nie jest tego typu osobą. Nie kłóciłyśmy się, to była wymiana zdań, choć na trudne tematy i w pewnym momencie się wycofała i przestała się odzywać. Nie odczytuje wiadomości, nie jest aktywna nigdzie, martwię się, że tym razem może jednak mi nie wybaczy. Naprawdę żałuję tych słów i cofnęłabym je, gdybym mogła. Bardzo chciałabym już być zdrowa i myśleć samodzielnie niż mieć czarną płachtę na głowie, która czasem kontroluje moje myślenie.
Relacja po stracie: jak wspierać i zrozumieć zachowanie partnera po śmierci bliskiej osoby
Dzień dobry, Szanowni Państwo znalazłam to forum w internecie szukając odpowiedzi na moje wątpliwości. Moja sytuacja dotyczy pewnej relacji. Chodzi o to, że nie wiem co mam myśleć o tym co tak naprawdę się dzieje w pewnej relacji w której funkcjonuję od pewnego czasu. Mam w swoim życiu (według mnie osobę bardzo mi bliską). Jednak może od początku. Poznałam jakiś czas temu mężczyznę i od razu zaczęliśmy odbierać na tych samych falach. Początki super świetnie idealnie dogadujemy się wręcz jak byśmy znali się całe życie. Później rozmowy stały się bardzo poważne wręcz intymne. On podzielił się ze mną tym, że ma wiele zmartwień. Jego Matka umierała na chorobę nowotworową i było strasznie ciężko wszystkie wysiłki szły, aby Ją ratować. Przyjaciele oraz całą Jego rodzina odwrócili się od Niego. Tak jakby zapomnieli, że istnieje. Został sam. No właśnie nie do końca bo ja byłam przy Nim w tych trudnych chwilach. Ni mniej, ni więc tylko spakowałam się i stanęłam przed Jego drzwiami. No może nie dosłownie bo nie wpakowałam się do Jego domu, ale wynajęłam na szybko mieszkanie w Jego mieście i byłam w każdej chwili przy Nim. Pomagałam bez zawahania we wszystkich sprawach i wciąż wspierałam Go. Obiadki te sprawy. W końcu Jego Matka zmarła niestety. I On zdawał się być jakby obok tego wszystkiego. Nikt prócz mnie nie pomógł, nie było nikogo. W tym czasie powiedział mi, że mnie wcześniej nie doceniał i nie spodziewał się, że postąpię właśnie w taki sposób. Dodał, że wszyscy absolutnie wszyscy opuścili Go a zostałam tylko ja. I że szalenie mnie docenia i wszystko co zrobiłam i co robię i co zapewne jeszcze zrobię. Nie określił mnie jako swojej "dziewczyny" dalej pozostaje, chyba tak mi się wydaje Jego koleżanką. Podczas pogrzebu Jego Matki miały miejsce dziwne rzeczy. Przede wszystkim zjechała się cała rodzina ze strony Matki. Wszyscy absolutnie wszyscy wykazywali niezdrową ciekawość względem mnie. Ja byłam z boku. Po cichu wspierałam w tym trudnym dniu. Zabezpieczyłem wszystkie rzeczy osobiste " kolegi" ponieważ wszędzie zostawiał a to portfel z dokumentami, a to kluczyki od auta itd. ja zbierałam te rzeczy i chowałam żeby nikt ich nie ukradł. Podczas pogrzebu stałam z tyłu przecież nie jestem rodziną więc nie będę pchała się na pierwszy plan. Podczas deszczu podałam Mu swój parasol bo nie miał , a ja nie chciałam żeby zmókł. Po pogrzebie On powiedział, że bardzo mi dziękuję za wszystko co zrobiłam na tym pogrzebie bo On nie miał do tego głowy. Jednak kilka dni potem odezwali się Jego "przyjaciele" i On tak jakby zapomniał, że gdy potrzebował wsparcia to Oni Go zostawili tak jakby się nie znali. Zaczął codziennie spotykać się z Nimi. Ja odczułam , że mnie odstawił na boczny tor. Chociaż po kilku dniach zaczął zapraszać mnie na spacer, na obiad. W sumie było kilka takich spotkań. Raz nawet użył sformułowania, że to jest randka. Ale na tych niby randkach w pierwszym zdaniu komunikuje mi, że nie ma za dużo czasu bo kumple czekają i jest z Nimi umówiony. Ogólnie to zawsze po godzinie Nasze spotkanie się kończy bo pędzi do kolegów. A z kolegami spędza czas do 2-3 nas ranem. Wiem bo zawsze pisze do mnie wiadomości, że właśnie skończył świetne spotkanie z kumplami i wraca do domu. Ja nie wiem co mam myśleć. Raz nawet powiedziałam Mu wprost co czuję, czego chcę i niech w końcu powie o co chodzi i czy to wszystko co się dzieje to ma sens. Odpowiedział mi ,że jeśli ja dalej tego chce to ma to sens. Co dzień mówi mi, że jestem piękna, dobra, najcenniejszym skarbem, który trzeba chronić, że jeśli mi się coś stanie to On tego nie przeżyje bo to będzie tragedia. Jednak gdy mówię skoro jest tak jak mówisz to może przestańmy udawać i w końcu oficjalnie zacznijmy być razem. To się wycofuje znajduje kolejne wymówki żeby utrzymać taki stan rzeczy i wciąż codziennie słyszę, że koledzy przyszli, ja idę do kolegów, z kolegami idę na miasto, koledzy, koledzy, koledzy... Nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Czy powinnam dać sobie spokój czy to jakiś mechanizm obronny lub radzenia sobie z żałobą po śmierci Matki. Bo z jednej strony koledzy, a z drugiej jeśli ja się nie odezwę przez dłuższy czas dopytuje się czy jestem zdrowa, bezpieczna i czy nic mi się nie stało złego. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi.
Zrozumienie kryzysu małżeńskiego po chorobie i nagłe zmiany w relacji z żoną

Dzień dobry Jestem 46 latkiem ze stwardnieniem rozsianym - normalnie funkcjonuje, pracuje, chodzę (jak na dzień dzisiejszy choroby nie widać poza tym, że jestem chudy). Mam żonę od 18 lat. 2 dzieci 16 i 13. Nasze małżeństwo miało kryzys 7 lat temu - żona rozmawiała z kolegą na tematy mocno seksualne. 

Od tamtej pory jakoś funkcjonujemy raz lepiej raz gorzej. 

Żona miała ostatnie 10 lat ciągle problemy z pracami (ma ciężki charakter, a z tej okazji pracodawcy ją wykorzystywali, dając jej zbyt wiele obowiązków). Do.czego zmierzam, żona wolała i woli spędzać czas z koleżankami- puby, kluby, sport. Ma w ostatnim czasie wielką potrzebę odwiedzania znajomych (naprawdę ich odwiedza - sprawdzone). W listopadzie zachorowałem na anginę, krtań, a finalnie zapalenie płuc z pobytem 9 dni w szpitalu. 

Po powrocie żona ledwo że mną rozmawiała, jakbym był obcym człowiekiem. A ostatnie 2 miesiące raz rozmawia, a za chwilę milczy. I to jest mega chore, że 4 dni rozmawiamy normalnie a za chwilę cisza .... nie wiem, z czym to dopasować - znudziłem się jej. Chce mnie wymienić, ma depresję, jest zmęczona. Ma kryzys wieku średniego. Naprawdę nie wiem, co robić, żeby było OK. JK

Dlaczego tracę zainteresowanie w związkach i odpycham partnerów?
Witam Odkąd pamiętam moje relacje romantyczne zawsze wyglądały tak samo. Byłam w związku z chłopakiem/dziewczyną przez okres kilku miesięcy, a później traciłam zainteresowanie do mojego/mojej partnerki/partnera. Traciłam zainteresowanie osobą, emocjami i współżyciem. Po prostu przestawało obchodzić mnie wszystko o moich partnerach. Po jakimś czasie zaczęłam odpychać ich od siebie, a później zrywałam. Zawsze na początku nie wyobrażałam sobie być singielką, ale po jakimś czasie traciłam zainteresowanie bycia w związku i zrywałam. Od zawsze uważam, że nie nadaje się aby być z kimś w związku bo nie jestem typowo osobą stabilną emocjonalnie jeżeli chodzi o związki. Problem w tym, że nie wiem czemu po jakimś czasie zaczęłam odpychać moich partnerów od siebie i traciłam nimi zainteresowanie. Przestawało obchodzić mnie to co czują, ale z drugiej strony czułam, że jednak powinnam przy nich być. Być może to dlatego, że z każdym partnerem/partnerką z jaką byłam to były to osoby nie zbytnio stabilne emocjonalnie i psychicznie. Zawsze ich wspierałam mimo, że nie odczuwałam współczucia ani empatii bo nigdy tego nie odczuwałam. Ale czułam że muszę im pomóc i doradzić im, być przy nich, żeby nic sobie poważnego nie zrobili. Nie wiem z czego to może wynikać.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.