Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dzień dobry. Mam problem taki, iż odczuwam ogólny lęk przed moją matką

Dzień dobry. Mam problem taki, iż odczuwam ogólny lęk przed moją matką, przez to, że w przeszłości darła się na mnie strasznie, od dziecka. Gdy coś stłukłam albo nie potrafiłam rozwiązać zadania domowego, jak byłam mała, darła się na mnie tak, że jej głos brzmiał, jak męski. Było to przerażające. Potrafiła nawet rzucić moim zeszytem o ścianę albo pomazać go ze złości. Nie miałam prawa do pomyłek, czułam, że ona mnie wręcz nienawidzi. Bałam się jej strasznie. Do teraz jak sobie myślę, że mamy spędzić razem czas poza domem, to zastanawiam się, co może pójść nie tak i że ona zacznie krzyczeć? Głownie jak się widzę z rodzicami, to jesteśmy w domu i wtedy jest raczej normalnie, ale jak chcę, żebyśmy spędzili czas bardziej aktywnie i np. gdzieś pojechali, to zdarzało jej się gwałtownie zmienić nastrój. Nie drze się tak, jak wtedy, gdy byłam mała, ale zdarzało jej się to parę razy. Mam dosyć tego, chcę się czuć bezpiecznie, a nie mogę. Coś mi w środku nie pozwala i rozumiem to, przecież tylko idiota czułby się bezpiecznie blisko kogoś, kto robił takie rzeczy w przeszłości. Ale musi być jakieś wyjście. Nie wiem, czy już do końca będę się tak czuć? Chciałabym z drugiej strony nie bać się jej, przecież to, że kiedyś się na mnie darła, nie znaczy, że muszę się tego bać, chcę być ponad to. W dodatku czuję wściekłość, gdy teraz na przykład udaje idealną matkę przy swojej synowej, wszyscy udają, że nic się nie działo, a ja musiałam znosić takie rzeczy przez tyle lat. Ojciec twierdzi, że każdy ma wady i nie widzi takiego problemu. Mój brat ma na pewno autyzm, niestwierdzony, bo przecież po co, ale widzę po nim, że nie zachowuje się normalnie - nie umie rozmawiać swobodnie, nie potrafi okazywać emocji, mało mówi, ma opóźnione reakcje. Jestem jedyną normalną osobą w rodzinie. Rozmawiałam z nią parę razy ostatnio i powiedziałam jej, co sądzę i czuję. Ona twierdzi, że dlaczego się tak czuję, skoro mamy oddzielne życia? Po jakimś czasie wybąkała, że może nie powinna tak się zachowywać, ale ... i zaczęła zwalać na coś, nie jest to istotne, bo nie ma usprawiedliwienia na jej zachowanie. To niesprawiedliwe, trzeba ponieść konsekwencje swoich czynów. Odczuwam czasem konflikt wewnętrzny, bo pomimo iż zachowywała się czasem okropnie, to ma też dobre cechy i dała mi dobre wspomnienia, w dodatku utrzymuje mnie, a w zasadzie ojciec, bo ona od wielu lat nie musiała nawet pracować, dodała, żebym się skupiła na pozytywnych rzeczach. Nie wiem, co zrobić, żeby poradzić sobie z tymi emocjami. Problem polega na tym, że gdy teraz się uczę i potrzebuję mocno na czymś skupić (jestem w trakcie pisania ważnej pracy) to przychodzą mi do głowy natrętne myśli, które mnie karzą. Po prostu jest ta część mnie, która jest przekonana, że zasługuje na karę. Jak o tym wszystkim czasem myślę, to czuję ogromną złość na matkę. Wtedy czuję się bardzo mrocznie. Psychoterapia pomogła tylko do pewnego stopnia. Nie wiem kompletnie, jak mam sobie wytłumaczyć tę sytuację?
Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Witam

 Daj sobie przyzwolenie na lęk , obwinianie się o to co czujesz powoduje ,że on bardziej narasta

 Oddychaj powoli i równomiernie, cechą lęku jest to ,że jest on nie tylko uczuciem ale i stanem napięcia całego ciała, objawia się spłyconym oddechem oraz napięciem mięśni

 “ natrętne myśli ”  to głos wewnętrznego krytyka , Naucz się  pracować nad nim i kwestionować to co do Ciebie mówi

W takich chwilach skup się na  chwili obecnej i zacznij opisywać  to co widzisz, słyszysz,  czujesz, możesz dotknąć, smakujesz, nie skupiaj się na przeszłości  tylko  spróbuj skoncentrować się na teraźniejszości i tym co jest dla Ciebie otwarte tu i teraz, wykorzystaj swoje doświadczenie aby iść w kierunku pozytywnych zmian

Aby utrzymać pozytywne relacje z samą sobą jak i z innymi osobami. musisz rozmawiać o tym co się dzieje i co czujesz, otwarcie omawiaj swoje pragnienia, potrzeby i oczekiwania , zamiast zgadywać , pytaj innych jak się czują

Okaż sobie szacunek i współczucie- tak jakbyś to zrobiła wobec bliskich Ci osób, pozwól sobie na błąd, pomyśl sobie jakbyś zareagowała gdyby bliska Ci osoba była w podobnej sytuacji

Możesz potrzebować pomocy  profesjonalisty aby  zrozumieć jak na Ciebie wpływa ta sytuacja oraz jak zaangażować się w pozytywne strategie myślenia i pomóc sobie w procesie uzdrawiania

 

 pozdrawiam

 

 Małgorzata Korba- Sobczyk

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Nazywam się Miłosz mam 13 lat, nie mogę usiedzieć na miejscu od miesiąca, bo bardzo martwię się o mojego brata.
Nazywam się Miłosz mam 13 lat, nie mogę usiedzieć na miejscu od miesiąca, bo bardzo martwię się o mojego brata. Kiedy usiądę na komputer to, co 5 minut sprawdzam, gdzie on jest. Ma 5 lat. Kilka razy zdarzyło mi się, że musiałem go szukać po domu. Panikuje również, gdy mój tata nie wraca długo z pracy, a wstydzę się do niego dzwonić, że pomyśli, że zwariowałem. Bardzo boję się też o moją siostrę, gdy wychodzi ze znajomymi i nawet kiedy dopiero co wyszła z domu. Wtedy do niej wypisuje, a ona się o to denerwuje. Co mam zrobić w takiej sytuacji?
Podejrzewam, że członek mojej rodziny ma zaburzenia osobowości.
Witam. Podejrzewam, że członek mojej rodziny ma zaburzenia osobowości. Zawsze popada ze skrajności w skrajność - depresję (wmawianie sobie chorób, niewychodzenie z domu) albo nadpobudzenie (nadmierna aktywność w mediach społecznościowych, wypisywanie wiadomości i wymuszanie spotkań z osobami spoza grona bliskich znajomych). Każda konfrontacja kończy się krzykiem, obrażeniem się i traktowaniem drugiej osoby jak wroga. Zastanawiam się, jak można pomóc osobie w takiej sytuacji. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Córka jeżdżąc do byłej partnerki trafia do przemocowej rodziny. Przy matce wydaje się być posłuszna, a przy mnie pokazuje zachowania wyuczone stamtąd.
Mam taką sytuację. Moja córka ma 4 lata. Do wieku 2.5 roku mieszkała u swojej mamy i 4 starszego rodzeństwa. Całą rodziną byłej partnerki i jej dzieci są w rodzinie przemocowej. W moim mniemaniu jest to rodzina narcystyczna. Nikt o nikogo się nie troszczy, tylko albo jest szantaż emocjonalny albo robienie sobie na złość. Wyzwiska i złośliwości. Od 1.5 roku córka jest przy mnie. Dostaje dużo miłości i troski. Zauważyłem, że wyjazdy co 2 tygodnie na weekend do mamy i rodzeństwa mocno jej nie służą. Córką zachowuje się bardzo manipulacyjne albo wymusza płaczem. A jak musi się dostosować obraża się albo wymusza krzykiem. Do mnie mówi, że nie chce jeździć do mamy, bo rodzeństwo ją bije. A gdy rozmawia z mamą na wideo rozmowie udaje jakby nie było żadnego problemu. Rozmowa jej mamy to raczej przesłuchanie. A nie normalna rozmowa. Córka, gdy ją widzi, jest jej bardzo posłuszna, z niczym nie protestuje. Pomyślałem, że córka dlatego się tak zachowuje, bo tam nie ma wybor,u musi się pod dostosować, inaczej poniesie tego konsekwecję. Za to gdy jest u mnie mocno nadużywa tego, że może decydować i wymusza na wszystkie sposoby. Ale ustępuje. Próbuje cały czas zobaczyć do jakiego stopnia może sobie pozwolić. Albo po prostu marudzi. Zastanawiam się do jakiego psychologa się udać z dzieckiem. Gdy byłem z córką kiedyś u psycholog dziecięcego powiedziała, że jest ok. Ale nie było zachowań przywiezionych od rodzeństwa i od mamy. Plucie przeklinanie, gdy ja tego nie widzę. Albo nagadywanie. Plucie.
Czy wyprowadzka do chlopaka 600 km od domu to dobra decyzja przy konfliktach z rodzicami i studiowaniu?
Witam, potrzebuje rady. Mam 21 lat i jestem z wielkopolski. Od około dziesięciu miesięcy jestem z chłopakiem, który mieszka ode mnie około 600 kilometrów. Przez jakiś czas byliśmy razem praktycznie miesiąc dzień w dzień i kiedy jesteśmy razem, naprawdę dobrze się dogadujemy, jesteśmy szczęśliwi i praktycznie się nie kłócimy. Od dłuższego czasu myślę o tym, żeby się do niego przeprowadzić. Na początku mieszkałabym u jego rodziców razem z nim, a oni nie mają nic przeciwko temu i wiedzą, że chciałabym tam zamieszkać. Mam tam zapewnione miejsce do mieszkania i mam też odłożone pieniądze, więc nawet jeśli nie znalazłabym od razu pracy, to nie zostałabym bez niczego. W moim mieście przez bardzo długi czas szukałam pracy i praktycznie nic nie mogłam znaleźć, a tam mam większe możliwości. Problem jest taki, że nadal studiuję w Poznaniu i musiałabym dojeżdżać na zjazdy, które mam raz na dwa tygodnie albo czasami rzadziej. Nie byłoby to idealne, bo to duża odległość, ale nie musiałabym jeździć tam codziennie i wydaje mi się, że dałabym radę to organizować. Najbardziej martwi mnie to, czy moi rodzice pozwoliliby mi nocować u nich podczas zjazdów, bo jeśli nie, musiałabym szukać innych noclegów. Od dłuższego czasu sytuacja w domu też jest bardzo ciężka. Moi rodzice praktycznie ciągle się kłócą, krzyczą na siebie i wyzywają się, a ja mam już dosyć mieszkania w takiej atmosferze i ciągłego tego słuchania. Do tego często mam wrażenie, że cokolwiek zrobię, i tak jest źle. Pomagam w domu, robię różne rzeczy, chodzę na zakupy, a mimo to potrafię usłyszeć, że w ogóle nie pomagam, że wszystko robię z łaską albo że moim celem jest tylko spierdolić z domu. Dzisiaj znowu poszłam rodzicom na zakupy i zrobiła się ogromna awantura. Powiedzieli mi, że moim celem jest tylko spierdolić z domu, że mam się spakować i wyprowadzić, że siedzę z patologią, mimo że mój chłopak ani jego rodzina kompletnie nic im nie zrobili. Mówili, że jak pojadę do niego, to zrobię sobie z nim dziecko i będę miała nauczkę, że wstyd im za mnie i mówili wiele innych bardzo przykrych rzeczy. Najbardziej boli mnie to, że ja naprawdę nie rozumiem, skąd taka reakcja, bo nie zrobiłam im nic złego, a mój chłopak i jego rodzina również. Jego rodzice są normalnymi ludźmi, znają sytuację i nie mają problemu z tym, żebym tam zamieszkała. Wiem, że teraz powiedzieli mi, żebym się wyprowadziła w złości i nie chcę podejmować decyzji tylko dlatego, że była kolejna awantura. Z drugiej strony o tej przeprowadzce myślałam już dużo wcześniej, zanim doszło do dzisiejszej sytuacji. Mam 21 lat, chcę w końcu zacząć bardziej samodzielne życie, być z chłopakiem i odejść od ciągłej atmosfery kłótni. Muszę jeszcze skończyć obecną pracę, więc nie mogę wyprowadzić się od razu, ale po jej skończeniu mogłabym zrealizować ten plan. Rozmawiałam też o tym z kilkoma koleżankami, również starszymi ode mnie, i opowiedziałam im całą sytuację. Powiedziały mi, że ich zdaniem powinnam się wyprowadzić, że to moje życie i nie powinnam zostawać tylko dlatego, że rodzice mogą zrobić awanturę albo się obrazić. Jedna koleżanka sama pochodzi z podobnej rodziny i wyprowadziła się bardzo młodo, więc też rozumie, dlaczego chcę to zrobić. Dlatego chcę szczerze zapytać, co Państwo o tym wszystkim myślą. Czy Twoim zdaniem, po skończeniu obecnej pracy, powinnam się wyprowadzić do chłopaka i spróbować tam zacząć swoje życie, mimo że rodzice prawdopodobnie zrobią o to ogromną awanturę i mogą być źli? Bo ja coraz bardziej czuję, że to może być dla mnie najlepsze rozwiązanie, ale chciałabym usłyszeć szczerą opinię kogoś, kto spojrzy na całą sytuację z boku.
Mieszkam z chłopakiem od roku. Mam 22 lata, mój chłopak 18. Dom należy do 3 braci.
Dzień dobry. Mieszkam z chłopakiem od roku. Mam 22 lata, mój chłopak 18. Dom należy do 3 braci. Jego rodzice nie mieli nic przeciwko, żebym wprowadziła się do nich i szybko mnie zaakceptowali oraz polubili, jest tak do dziś. Mieszkają tutaj 3 rodziny w jednym małym domu. 3 braci + żony. Dwie rodziny mają swoje dzieci. Jedna rodzina jest w porządku, śmiejemy się, rozmawiamy, nie ma żadnych kłopotów. Natomiast ta druga rodzina robiła problemy od wielu lat, jeszcze zanim wprowadziłam się tutaj. Wiedziałam co dzieje się w domu mojego chłopaka, ale chciałam być blisko niego i nie sądziłam, że wygląda to tak źle, jak z jego opowiadań. Ta ,,zła" rodzina robi wiecznie problemy o drobnostki. Już dwa tygodnie po moim przyjechaniu zostałam obrażona przez nich bezpodstawnie, z biegiem czasu jest tylko gorzej i gorzej. Przeważnie poważniejsze kłótnie są raz na tydzień, zdarzy się częściej. Otóż brat teścia razem z jego żoną dokuczają naszej rodzinie dla zabawy, uprzykrzają życie. Od kiedy tutaj jestem, doszło do 3 szarpanin, najpierw teściowa była szarpana przez brata ojca, później mój chłopak, a wczoraj teść, który aktualnie ma problemy zdrowotne i nie może chodzić. Rodzice mojego partnera nic z tym nie robią, myśląc, że problem sam się rozwiąże. Ja z chłopakiem nie możemy wyjść z pokoju, bo żona brata wchodzi na nas i popycha na ścianę (waży 150 kg na 165 cm). Każde takie zatarcie kończy się ostrą kłótnią, nerwami. Mój partner nie czuje wsparcia w rodzicach, wzywaliśmy jego chrzestna, żeby zdziałała coś - bezskutecznie. W każdej kłótni pada tekst w stronę mojego chłopaka "to nie jest twój dom, jak kupisz sobie od ojca, to wtedy będziesz mógł się rządzić". Teściowa i teść również mają problem z "wpadaniem" na nich poprzez żonę brata. Myśli, że jest panią domu, ze wszystko jej wolno, a dom nawet nie należy do niej. Rodzice nie dzwonią na policje, za to ona już tak i wtedy to my jesteśmy najgorsi. Jeśli coś się stanie idzie na nas. Nie można zwrócić im uwagi, że robią coś źle, bo wychodzi kłótnia. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale ona nie pracuje, a jej mąż robi wszystko za nią, nawet sprząta, ona jedynie gotuje. Czy ja, jako partnerka jestem w stanie jakoś pomóc? Mogę coś zrobić? Chcę jedynie żyć spokojnie z chłopakiem, tak jak było kiedyś, teściowie również. Z drugą rodziną nie ma żadnych problemów, tylko ta jedna, potrafi przyczepić się o wszystko. Chce móc normalnie wyjść i zrobić sobie kanapki, ale nie mogę, bo dochodzi do przemocy. Nie mamy możliwości wyprowadzenia się w 4 osoby razem z rodzicami, dlatego szukam rozwiązania, nie wiem nawet do kogo zgłosić się o pomoc, czy mogę coś zrobić, czy tata mógłby... I czy potrzebuję dowodów. Najlepiej byloby gdyby oboje zniknęli z tego domu, nie sądzę, żeby policja mogła coś zdziałać w tej sprawie i czy w ogóle mogę ingerować w to. Proszę o pomoc
dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.